NR 2          10 kwietnia 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Fidrowanie w łachach - wędrowna DS
  • Wędkarski survival - Pochwała ogniska
  • Selfservice - woblery Sławka Rybickiego
  • Wielka Rzeka - Jazie o zmroku
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - Łowić na kluska
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Okonie morskie
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Fidrowanie w łachach
Wędkarski survival
Selfservice
Wielka Rzeka
Przegląd sprzętu

Tam łowimy

ARCHIWUM


FOTOREPORTAŻ "TW"

Kliknij!
Czy ktoś z wędkarzy może się cieszyć ze wschodniego wiatru? Tak, ale jedynie na kanałach elbląskich. Wschodni wiatr to nadzieja, że już za dwa, trzy dni odnajdę miejsce w którym stoją morskie okonie. Dla mnie to szczególny gatunek. Dobrze odżywiony, waleczny i o niesamowitym ubarwieniu. Połyskujący - jakby pomalowany farbą fluoroscencyjną. Kilkanaście dni przebywania w kanałach pozbawia je żywych kolorów i niczym już nie przypominają swoich krewniaków z Zalewu Wiślanego. Stają się jak dno kanałów - piaskowe.

      Okoniowy ciąg odbywa się dwukrotnie w ciągu roku - wiosną i jesienią. Choć wiosna jest pojęciem względnym. W ubiegłym roku wspaniałe chwile z okoniami w roli głównej przeżyłem już w lutym. Co to było za szaleństwo! Rzut i hol. Tak w kółko. Trzy godziny nieprzerwanych brań. Wkurzeni spławikowcy zwijali swoje zestawy i wyciągali spinningi, ale nic nie pomagało. Sekret tkwi w konstrukcji zestawu i używanych przynętach. O tym jednak później, bo najpierw trzeba znaleźć miejsca żerowania okoni. Kilka dni silnych wiatrów jest sygnałem, że warto wpaść tu nad wodę. Lato to czas polowania na niedobitki. Wyjątkiem są sztormy na Bałtyku, które wraz z masami wody "wpychają" ryby z Zalewu do kanałów. Ponadto wakacyjne kanały są zarośnięte wszelkiej maści zielskiem i oblegane przez setki wędkarzy. Nic tu po nas. Ale kwiecień, maj - a już na pewno najbliższy weekend to czas na pasiaste drapieżniki.
Miejscówki
      We wtorek zadzwonił do mnie Zbyszek Dziekan. Na Kobylej Kępie zaczęły gryźć - krzyknął do słuchawki. To brzmi jak alert, jak wezwanie do boju. Najbliższa sobota należy do nas i okoni. Ciąg, tak nazywam wędrówkę pasiaków, trwa dwa - trzy tygodnie. Tegoroczny zaczął się kilka dni temu, choć pierwsze sygnały były wcześniej. Ten weekend zapowiada się na jego szczyt. Jeżeli ktoś zatem wybiera się na wybrzeże w najbliższych dniach niech zarezerwuje kilka godzin na niezapomnianą przygodę. Zapewniam, że warto. Każdy rzut uwieńczony będzie walką z rybą.
      Interesujący nas obszar od wschodu zamyka się wodami Zalewu Wiślanego, a od zachodu drogą Nowy Dwór Gdański - Rybina. Jadąc z Warszawy do Gdańska, tuż za Nowym Dworem skręcamy w prawo. Wysokie wały przeciwpowodziowe wzdłuż drogi to Tuga. Miejsce dla amatorów niewielkich płotek i przypadkowych drapieżników. Nie warto zdejmować nogi z pedału gazu. No chyba żeby w Cyganku obejrzeć cerkiew grekokatolicką. Pierwszy wędkarski przystanek to Rybina, okolice mostu nad Szkarpawą. Kilka rzutów i już wiemy czy pasiaki stoją w tym miejscu. Jeżeli nie, to nie traćmy czasu i dalej w drogę (przed mostem w Sztutowie w prawo) przez Groszkowo, Grochowo III aż do Sztutowa. Tu znowu most. Za nim, w lewo, zjazd na stację benzynową gdzie spokojnie możemy zostawić samochód. Najciekawszy odcinek i w najbliższą sobotę najpewniejszy (!) to Wisła Królewiecka pomiędzy dwoma mostami: drogowym i kolejowym. Ten drugi - wąskotorówki - wart jest obejrzenia. Ruch na kanale umożliwia obrotowa konstrukcja mostu. Kilka ruchów korbą i szyny ustawiają się wzdłuż Królewieckiej.
      Na tym odcinku jeszcze dwa tygodnie temu prześlicznie brały liny, latem trafić można na dużego leszcza a jesienią sandacza. Płocie biorą cały rok. Szczupak trafia się sporadycznie. Ale dziś celem naszej wyprawy jest okoń. Przestrzegam przed łowieniem w okolicach domku opodal mostu. Jego gospodarz, starszy już człowiek, ustawicznie się awanturuje i wzywa policję twierdząc, że chcemy zgwałcić mu żonę. Na oczy jej jeszcze nie widziałem, ale nie podejrzewam żeby była warta tej całej awantury. Można oczywiście próbować szczęścia i na innych odcinkach Szkarpawy czy Królewieckiej. Ale bez wcześniejszego ustalenia miejsca żerowania ryb, jest to zazwyczaj kwestią szczęścia. Opisane tu miejsca to pewniaki. Jeśli nie żerują w nich pasiaki to "szukaj wiatru w polu".
Łowimy
      Wisła Królewiecka nie jest szerokim kanałem. Nawet lekkim zestawem można dorzucić prawie pod drugi brzeg. Pozwala to na dokładne jej obłowienie. Brzegi gdzieniegdzie porośnięte są kępkami trzcin. Z dostępem do wody nie ma więc problemów.
       Ulubionym miejscem okoni jest środek kanału. Siedzą tu schowane w rozrastającym się z tygodnia na tydzień zielsku. Właśnie ono determinuje używane przez nas przynęty, przede wszystkim gumki. Przebojem ubiegłego roku były 3-5 cm rippery założone na 3g główkę. Kilka ostatnich dni wskazuje na większe zainteresowanie twisterami. Jeżeli ziele wystrzeli w górę, ciężar główki trzeba zredukować nawet o połowę. Kolory gumek ze względu na dużą przeźroczystość wody raczej naturalne, choć można poeksperymentować. Odradzam jednak kolory fluo. Daleki rzut i wolne prowadzenie to recepta na morskiego pasiaka. Rippery (dobrze machające ogonkami) i twistery wiążę bezpośrednio do żyłki (0.16) bez pośrednictwa krętlików, agrafek i przyponów. Okonie biorą tu bardzo delikatnie, bawią się przynętą, smakują ją. Grubsza żyłka powoduje automatyczny spadek liczby brań. Unikam też zdecydowanego zacinania, raczej przyśpieszam zwijanie żyłki. Okoń sam się zacina.
      Holować należy jednostajnie, ale zdecydowanie. Morski pasiak jest rybą waleczną, ale zabawa z holowaniem może pozbawić nas jego widoku. Wędka w górę i kręcimy. Walkę ryby możemy obserwować na delikatnej szczytówce. Koledzy którzy nad miękkie przynęty przedkładają obrotówki muszą, aby były wyniki, na kotwiczkach założyć twisterowe ogonki. Zdecydowanie podnosi to skuteczność łowienia. Jeszcze raz podkreślam. Tu na kanałach konieczny jest delikatny zestaw. Dzięki temu i okoni będzie więcej, ale też trafić się może wyrośnięta płoć, leszcz czy... lin. Nie piszę tego gołosłownie. Kolegom z którymi jeżdżę na ryby nieraz trafiły się one jako przyłów.
      Okoń na elbląskich kanałach nie bierze jednakowo przez cały dzień. W Lany Poniedziałek, a potwierdzają to wcześniejsze doświadczenia, najlepszą porą była 8-10, a później 14-17. Należy się spodziewać, że podobnie będzie w najbliższy weekend.
      Aby łowić na opisanych akwenach trzeba oprócz opłaty okręgowej wykupić zezwolenie S-ni "Troć". Nie jest ono drogie, do nabycia w siedzibach okręgów w Gdańsku i Elblągu, ale także w Kole PZW w Sztutowie przy Urzędzie Gminy. Warto je mieć bo, co raduje, kontrole nie należą tu do rzadkości. Nie żeby tam Straż Rybacka. Miejscowa policja poczuwa się do obowiązku. Chwała im za to.
      Drodzy koledzy. Ten tekst przyda się Wam, jak pisałem, dwa razy w roku - wiosną i jesienią. Najbliższy weekend należy do nas. Jeżeli zatem, ktoś chce się wybrać w niedzielę na morskie okonie zapraszam i proponuję wspólną wyprawę. Odpowiadam za każde słowo wyżej napisane i poddaję się weryfikacji. Okonie nie zawiedźcie!

Jacek Naliwajek



Reklamy KrokusSprzęt wędkarskiFundusz ETF - ciekawe linkieZ PublishDrzewo rodzinneTygodnik Wędkarski