NR 5          1 maja 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Bolonka
  • Drapieżniki - Z prądem czy pod prąd?
  • Kropkowańce - Pstrąg Brdy'99
  • Wędkarski survival - Czy masz bandaż?
  • Nasze brudy - Pamiątka z celulozy
  • Konkretna ryba - Duży lin z małej wody
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - O przelotce prawie wszystko...
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Wieprz, rzeka nadziei
  • Po sąsiedzku - Jeść czy nie jeść?
  • Przegląd prasy - Wędkarz Polski
  • Recenzje - Świat Spinningu
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Drapieżniki

Wędkarski survival

Nasze brudy
Kropkowańce
Konkretna ryba
Przegląd sprzętu
Tam łowimy
Po sąsiedzku
Przegląd prasy
Recenzje

ARCHIWUM

Zabieramy na wędkarskie wyprawy mnóstwo bardziej lub mniej potrzebnych drobiazgów. Pakujemy do plecaka, upychamy po kieszeniach kamizelki przeróżne akcesoria, przynęty, prowiant, dodatkowe ciuchy. Ciekawe, ilu z nas pamięta o... apteczce? Choćby o najprostszych środkach opatrunkowych? A przecież tak niewiele miejsca zajmują...

      Oddalając się od domu, od miasta, od cywilizacji jesteśmy zdani na siebie. Nasz wybór. Nasze konsekwencje tego wyboru. Od najbliższego lekarza, punktu opatrunkowego, pogotowia dzielą nas w najlepszym razie godziny. I trzeba dać sobie radę. Wszystkich kłopotów ani przewidzieć, ani uniknąć się nie da.
      Tytułowy bandaż opatrunkowy powinien być zawsze w kieszeni kamizelki w wodoszczelnym opakowaniu. Wystarczy przecież jeden bardziej zamaszysty ruch noża, chwila nieuwagi podczas otwierania konserwy, szarpnięcie ryby i już

ostrze tnie palec, wieczko kroi rękę

już kotwiczka tkwi w dłoni. Krew się leje, lecą przekleństwa. Pół biedy, gdy te skaleczenia są niewielkie, ranki powierzchowne - trochę bólu, trochę krwi, nieco złości i wszystko. Gorzej, gdy stanie się coś poważniejszego. A stać się zawsze może, choć nie powinno.
      Na wyprawie najczęściej naszym rękom daleko do sterylności. Błoto, nadrzeczny muł, ziemia, brudna woda są siedliskiem wszelkich bakterii i o zakażenie rany nietrudno. Nawet drobne skaleczenie - zapaprane - goi się źle. Kontakt rany z ziemią może skończyć się nawet tężcem. Każdy wie - ranę trzeba odkazić. Czym? Cieknąca krew już ją oczyszcza. Brudne są jednak okolice rany i trzeba je przemyć . Spłukać obficie wodą utlenioną (zabija groźne beztlenowce), niechby i zwykłą wodą przegotowaną. Mamy ją ze sobą? Właśnie. Odkaża oczywiście spirytus, tylko nie lejmy go wprost na ranę! Niszczy tkanki. Spirytusem, jodyną odkaża się okolice rany, czyli zdrową, nieuszkodzoną skórę. Teraz, po dezynfekcji, wystarczy owinąć skaleczony paluch bandażem i już.
      To bedka. Mogą jednak przydarzyć się poważniejsze, głębokie skaleczenia. Zasada jest podobna, odkazić okolice rany, przybliżyć do siebie jej brzegi, osłonić opatrunkiem. Bandaża zużyjemy więcej. Może nawet przyda się tu opatrunek z tamponem. I tu warto przypomnieć: nie wolno kłaść waty ani ligniny na ranę! Ranny może przeżywać szok. To normalna reakcja organizmu i nic w tym wstydliwego. Najlepiej więc go posadzić wygodnie, albo nawet ułożyć. Jeżeli skaleczona jest kończyna - unieść ją wyżej, to zawsze zmniejsza upływ krwi. Koniecznie trzeba go jakoś uspokoić i odtransportować do lekarza. Poważniejsze zranienie to koniec łowów. Trudno -zdrowie ważniejsze.
      A jeżeli na przykład ostrze noża lub ukryta w trawie - w wodzie - potłuczona butelka uszkodzi naczynie krwionośne? Każdy kiedyś słyszał

o krwotokach i o ich tamowaniu.

O niebezpieczeństwie związanym z utratą znacznej ilości krwi także. Pamięta każdy, że trzeba uszkodzone naczynie zacisnąć, tylko... czy w razie nieszczęścia będzie miał dość przytomności umysłu, by zrobić to sprawnie? Wyobraźmy sobie taką sytuację!
      By krwotok zatrzymać, obwiązuje się skaleczoną kończynę bandażem elastycznym. Więc też go trzeba mieć przy sobie! Krwawienie powinno zmniejszyć się i ustać. Wtedy dopiero można przystąpić do opatrzenia rany, zdezynfekować jej okolice, obłożyć jałowym opatrunkiem, osłonić przed zabrudzeniem. Jeżeli uszkodzona zostanie tętnica, nasza pomoc musi być błyskawiczna. Jeżeli nie zatrzymamy krwotoku, rannemu grozi śmierć po kilkunastu minutach.
      Najgroźniejsze są uszkodzenia tętnicy szyjnej, udowej i skroniowej. Trzeba natychmiast ucisnąć silnie tętnicę w najbliższym miejscu, gdzie przebiega ona blisko kości i przytrzymać, choćby palcem. Potem obandażować silnie bandażem elastycznym, w ostateczności założyć opaskę uciskową. Opaski, które trwale zatrzymują krążenie krwi, mogą spowodować martwicę tkanek, dlatego ogranicza się ich stosowanie do pół godziny. Zawsze, jeżeli stosuje się opaski uciskowe, bandaże elastyczne silnie krępujące, trzeba kontrolować krążenie krwi. Sprawdzać czy nie bledną lub nie sinieją palce owiniętej kończyny. Co jakiś czas trzeba zwolnić na chwilę ucisk. Zranioną kończynę trzeba unieruchomić i poszkodowanemu zapewnić fachową pomoc medyczną w najkrótszym czasie.
      Bardzo groźny jest krwotok wewnętrzny, który może nastąpić po jakimś silnym urazie, upadku, uderzeniu. Poszkodowanego trzeba ułożyć w wygodnej pozycji, w bezruchu, i jak najszybciej zapewnić pomoc lekarza. Krwotok mogą zmniejszyć zimne okłady.
Poważnymi urazami są

zwichnięcia i złamania - wcale o nie nietrudno.

Wystarczy nieraz źle stanąć, skoczyć ze skarpy, przewrócić się, nieraz zaplątać pechowo nogę w chaszczach. Zdarzyło mi się to kiedyś - upadłem z ciężkim plecakiem, a noga została.... Na szczęście elastyczny bandaż miałem ze sobą. Nie dotarłbym pewnie inaczej do ludzi, chyba pełzając.
      Wbrew pozorom, zwichnięcia stawu są tak samo poważnymi urazami jak złamania. Pomoc polega na unieruchomieniu uszkodzonej kończyny. Usztywnieniu jej. Podczas złamania unieruchamia się dwa sąsiednie stawy. O żadnym samodzielnym nastawianiu oczywiście nie ma mowy, to musi być pomoc fachowa. Nasza polega tylko na minimalizowaniu skutków. Usztywnianą kończynę trzeba obłożyć czymś miękkim tam, gdzie zetknie się ona z usztywnieniem. W warunkach prowizorycznych zapewne jakimś kijem. Jeżeli złamana kość przebiła tkankę, wtedy zranione miejsce opatrujemy tak, jak ranę, czyli zabezpieczamy jałowym opatrunkiem.
      Najpoważniejszymi urazami są urazy głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i jamy brzusznej. Często doprowadzają do utraty przytomności. Nawet nieszkodliwy z pozoru uraz głowy może okazać się groźny w skutkach, dlatego jeżeli choćby na chwilę nastąpiła utrata przytomności, jeżeli poszkodowany odczuwa zawroty głowy, nudności, ma zaburzenia wzroku - koniecznie należy doprowadzić go do lekarza. A co zrobić z nieprzytomnym? Co zrobić gdy ustał oddech? Kiedy nie wyczuwa się tętna?
      Takie poważne wypadki też mogą mieć miejsce i od nas, od naszych umiejętności, od naszej szybkiej i właściwej reakcji może zależeć czyjeś życie. I jest to dobry moment, by sięgnąć po fachową książkę o udzielaniu pierwszej pomocy albo skorzystać z okazji i zapisać się na kurs. Są takie kursy, organizowane pod dobrym, fachowym okiem. A bandaż, opatrunek osobisty, bandaż elastyczny, wodę utlenioną, trochę spirytusu, wodę przegotowaną w manierce, plaster - to zawsze warto mieć przy sobie na każdej wędkarskiej wyprawie. Im więcej osób, im dłuższa wyprawa i im dalej od cywilizacji, tym bardziej obfita powinna być nasza apteczka.
      I oby nam się te medykamenty nie przydawały.

Tekst i foto Andrzej Trembaczowski



Reklamy KrokusPrzygotowanie drukuWszywkiŚwiat DrukuWszywki tekstylneDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo