NR 5          1 maja 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Bolonka
  • Drapieżniki - Z prądem czy pod prąd?
  • Kropkowańce - Pstrąg Brdy'99
  • Wędkarski survival - Czy masz bandaż?
  • Nasze brudy - Pamiątka z celulozy
  • Konkretna ryba - Duży lin z małej wody
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - O przelotce prawie wszystko...
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Wieprz, rzeka nadziei
  • Po sąsiedzku - Jeść czy nie jeść?
  • Przegląd prasy - Wędkarz Polski
  • Recenzje - Świat Spinningu
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Drapieżniki
Wędkarski survival
Nasze brudy
Kropkowańce
Konkretna ryba
Przegląd sprzętu

Tam łowimy

Po sąsiedzku
Przegląd prasy
Recenzje

ARCHIWUM

Kiedyś, dawno, dawno temu, spragnione wieprze rozryły ziemię i wytrysnęła woda. Tak powstało Wieprzowe Jezioro. Jak było - nikt dobrze nie wie, w każdym razie Wieprz, największa rzeka Lubelszczyzny, wypływa ze stawu - źródliska. Podobnie jak siostrzana Tanew czerpie wodę z wywierzysk, spod wapiennych roztoczańskich skał, skręca jednak na północ, na drugą stronę wododziału. I ta decyzja zaważyć miała na dalszych losach rzeki.

      Siostra - Tanew płynie po piaseczku, przez puszcze i lasy, Wieprz wcina się w żyzną, lessową glebę. Żyzne środowisko daje więcej pokarmu rzece, lecz takie gleby, to także rozwinięty przemysł rolno-spożywczy. Dla Wieprza był to kiedyś wyrok: ścieki browarne, mleczarskie, cukrownicze - sama słodycz, tylko tlenu brak...
      Minęły dawne czasy budowania najwspanialszego ustroju, skończyła się gospodarka sterowana, przekraczanie planów i norm. Zaczęło być normalnie. Zaczęto przestrzegać norm czystości wód, pobudowano oczyszczalnie. I odżyła rzeka! Nagle okazała się piękna, wspaniała. Wróciły ryby, pojawiły się bobry. Ba, zawładnęły rzeką na całej długości, aż do Wisły.
      Dostrzeżono walory Wieprza - ktoś kiedyś wpuścił pstrągi. Przyjęły się, urosły. Teraz zamojscy pstrągarze dbają o Wieprz, zarybiają go co roku. I widać efekty - w prasie pojawiły się zgłoszenia. W żyznym Wieprzu pstrągi mają się znakomicie i rosną, jak wieprze.
      Pstrągowy odcinek zaczyna się w Krasnobrodzie. Wyżej rzeka przypomina raczej polny rów melioracyjny. W Krasnobrodzie, pod kapliczką, bije silne źródło wywierzyskowe. Odświeża rzekę. Takich źródeł w górnym odcinku jest kilka, w Hutkach, w Obroczy, w Stokowej Górze. Górny Wieprz płynie wśród łąk wąską doliną obramowaną malowniczymi wzgórzami. Silny nurt, piaszczyste dno i brzegi umocnione korzeniami grubych drzew sprawiają, że Wieprz meandruje, kręci, wywija pętle tak, że idąc wzdłuż biegu rzeki można znaleźć się niemal w punkcie wyjścia. Głębokie dołki, rynny, drewniane zwaliska tworzą rozmaite kryjówki. Pstrągi mają się w nich znakomicie. Czyściutka zwykle woda pozwala dostrzec jasne dno, lecz po silnym deszczu Wieprz szybko wzbiera, wylewa na łąki, mętnieje. Trudno wtedy liczyć na pstrąga.
      Prawy brzeg rzeki porastają lasy. Niżej wsi Guciów las dochodzi do samej wody. W tym miejscu zaczyna się rezerwat - Roztoczański Park Narodowy. Wieprz wpływa w leśny, rezerwatowy odcinek i wędkowanie jest tu zabronione. Rezerwat jest doskonałym matecznikiem. Grube pstrągi są tam nietykalne. Rzeka wypływa z rezerwatu po kilku kilometrach we wsi Obrocz. Na tym odcinku woda często mętnieje od torfowego podłoża łąk. Dalej, tuż przed Zwierzyńcem, w Rudce, jest małe spiętrzenie i zalewik, na którym dopuszczalne są także inne przynęty i inne metody. Cofka wyżej zalewiku dla pstrągarza wygląda nieciekawie, ale... praktyka uczy, że w takich miejscach też pstrągi bywają i to niezłe.
      Zwierzyniec, letniskowe miasteczko, jest znakomitą bazą wypadową. Turysta znajdzie tam wszystko; zaopatrzenie, noclegi. Okoliczne lasy darzą grzybami, są stawy, w których można łowić karpie i jest rezerwat, po którym warto pospacerować. Dla przyrodników raj. Pstrągarza interesuje oczywiście rzeka. Niżej Zwierzyńca Wieprz zmienia się, staje się szeroką na kilka metrów, miejscami głęboką rzeką. Mowy nie ma, by przejść w bród na drugą stronę. Wieprz meandruje dalej wśród łąk, pod grubymi wierzbami i olchami. Sporo tych drzew leży w wodzie, jedne zwaliła woda, inne bobry. Pod tymi pniami, zawaliskami, w głębokich dołach mogą kryć się największe pstrągi. Jak na Pasłęce. Bez przesady, Wieprz ma przed sobą wspaniałą przyszłość. Kilka jazów natlenia rzekę szumiącymi kaskadami. Im dalej w dół, tym Wieprz staje się szerszy i... coraz mniej przypomina pstrągową rzekę. Prędzej już Parsętę, lub którąś z trociowych rzek. Tak jest aż do Szczebrzeszyna, gdzie kończy się pstrągowy odcinek.
      Wysokie, suche brzegi sprawiają, że łowi się łatwo, komfortowo. Nie znaczy to wcale, że każdy złowi pstrąga! Trzeba umieć go wyczuć, znaleźć, sprowokować do ataku, no i wyholować. Ale może to być prawdziwy kolos. Wieprz, jako rzeka pstrągowa, ma przed sobą wspaniąłą szansę. Mam nadzieję, że koledzy z Zamościa nie pozwolą, by tę rzekę zmarnowano.

Andrzej Trembaczowski



Reklamy KrokusPozycjonowanie stronMetki i wszywki odzieżoweWędkarstwo - archiwumSystemy CMSBlog o CMS