NR 9          29 maja 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Piaskowa gruntówka
  • Drapieżniki - Sandacz w granatach
  • Kropkowańce - Wyjście z dołka
  • Wędkarski survival - Pod piorunem
  • Reportaż - Rejs pod kogutem
  • Konkretna ryba - Zatoka świń
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - Równowaga
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Wetlina
  • Globalna wioska - Ryby spod klonów
  • Muchowy koszyk - Sznur
  • Własnymi rękami - Wiązanie much
  • Przegląd prasy - Wędkarz Polski
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Drapieżniki
Kropkowańce

Wędkarski survival

Reportaż
Konkretna ryba
Przegląd sprzętu
Tam łowimy
Globalna wioska
Muchowy koszyk
Własnymi rękami
Przegląd prasy

ARCHIWUM

Dzień był upalny. Żar lał się z nieba, ubranie parzyło. Nawet nad wodą trudno było wytrzymać w taki gorąc! A mnie korciło niewielkie jeziorko w pobliżu kanału Augustowskiego… Zostawiłem więc wypoczywających w cieniu i z wizją wspaniałego szczupaka poczłapałem te dwa kilometry. Środek dnia, żarówa, ale na niebie już rozbudowały się potężne, lśniąco białe wieże. Burza wisiała w powietrzu. A szczupak przed burzą...

     Dotarłem do jeziorka. Nawet nie rozwinąłem wędki - lunęło. To nie była burza. To był kataklizm, istne oberwanie chmury. Do tego waliło gradem, a ja miałem na sobie tylko kuse porcięta. Okład z lodu na gołe plecy zmusił mnie w końcu do kolejnego głupstwa (kolejnego, bo cały ten wypad był idiotyczny) - wlazłem do wody po szyję. Grad już mnie nie siekł, ale ryzykowałem porażenie piorunem. Nie wchodzi się podczas burzy do wody, wiedziałem o tym, nie potrafiłem znieść jednak ciosów kostek lodu w goliznę.

Z głową w chmurach

     Piorun mnie nie poraził, nawałnica ucichła i został tylko szybki powrót. Nagle zrobiło się zimno. Na łące bielały resztki lodowych kawałków. Biegłem przez te dwa kilometry - i to dość szybko.
     Każdy z nas zaliczał burzę nad wodą. Wspomina się potem takie chwile ze śmiechem, lecz w trakcie, podczas nawałnicy wcale do śmiechu nie jest. Zwłaszcza, gdy burza dopadnie kogoś na łódce na środku jeziora - wtedy to już nie jest zabawa...
     Takie przygody nie spadają nagle i nieoczekiwanie. Burzę łatwo można przewidzieć. Chmury kłębiaste, burzowe, tworzą się zwykle w wilgotnej masie powietrza. Czasem już rankiem zjawią się małe, lecz szybko rosnące w górę wieżyczki, baszty, "śnieżne zamki". Gdy takie chmurki, nieszkodliwe jeszcze, obserwujemy rano, gdy dzień jest parny, duszny, bezwietrzny, kiedy ubranie lepi się do ciała, a muchy, bąki i inne latające plugastwo staje się bardziej dokuczliwe niż zwykle - będzie burza!
     Około południa potężne, wypiętrzone chmury zasłaniają sporą cześć nieba. Od spodu przybierają kolor sinogranatowy. Straszą. Słychać pomruki gromów. Zaczyna wiać lekki wiaterek, początkowo w stronę takiej chmury, potem zmienia kierunek, wieje od chmury i… jest to ostatnie ostrzeżenie dla wodniaków! W każdej chwili należy spodziewać się silnego, niszczącego szkwału. Gwałtowny poryw wiatru zrywa liście, łamie gałęzie, czasem obala drzewa i zrywa dachy. Na wodzie podnosi się stroma fala i biada tym, co nie zdążyli w porę czmychnąć do brzegu. Czeka ich walka z żywiołem. A wokół walą pioruny. Oślepiają błyskawice i nagle lecą strugi deszczu, czasem gradu. Potem wiatr się uspokaja, deszcz staje się mniej gęsty, mniej intensywny i po niecałej godzinie już jest po wszystkim.

Przeczekać - ale jak?

     Prócz deszczu, który w kilkanaście minut przemoczy do nitki, uciążliwy jest także silny wiatr, groźne mogą być wyładowania elektryczne. Burzę lepiej przeczekać na brzegu, lecz nie na otwartym terenie! Pioruny uderzają zwykle w najwyższe przedmioty. Na płaskiej łące, na jeziorowej tafli to człowiek jest tym odgromnikiem. Na dodatek jeszcze człowiek z wędką w ręce. Tak, nasze wspaniałe cuda techniki - węglówki - przewodzą prąd elektryczny. To tak, jakbyśmy trzymali w rękach sterczące metalowe pręty! Węglowe kije mogą spowodować porażenie, nawet jeżeli nie zadziera się ich pionowo w niebo. Sama wspaniała długość wystarczy. Najlepiej więc odłożyć je na ziemię, lub zdemontować i ułożyć na dnie łodzi.
     Niebezpieczny jest teren otwarty, niebezpieczne jest także sąsiedztwo dużych drzew. W nie także uderzają pioruny, poza tym takie drzewo może przewrócić silny poryw wiatru. Wystarczy gruba gałąź, by spowodować nieszczęście.
     Najbezpieczniejsze w czasie burzy są niewysokie zarośla, jakieś krzaki, wikliny. Osłaniają od wiatru, łagodzą razy deszczu. Oczywiście, można schronić się do samochodu - w samochodzie deszcz nas nie zmoczy i pioruny nie są groźne.

A co mają zrobić wodniacy?

     Podczas burzowej pogody koniecznie trzeba obserwować niebo i w porę podjąć męską decyzję. Zaliczanie burzy na środku jeziora nie jest dowodem odwagi, lecz głupoty. Gdy robi się niewyraźnie, lepiej mieć blisko bezpieczne schronienie. Niekoniecznie ląd stały - można schronić się w trzcinach. Trzciny tłumią fale. Oczywiście, nie każdy brzeg jest bezpieczny. Na Śniardwach silny wiatr potrafi podnieść taką falę, że nawet w trzcinach grozi rozbicie o kamieniste dno. Trzeba więc przewidzieć kierunek wiatru i chronić się pod tym osłoniętym, zawietrznym brzegiem.
     A jeśli burza dopadnie na wodzie? Wtedy nie pozostaje nic innego, jak trzymanie łódź dziobem pod falę i dryfowanie z wiatrem. Byle nie na kamienie! Próba zawrócenia łodzi może się skończyć wywrotką. A właśnie, kto z nas pamięta o kapoku w łodzi? Jeszcze jeden klamot - tak - ale może uratować życie.
     Burzę można przewidzieć, więc... nawet gdy wybieram się na krótki wypad gdzieś blisko, pelerynę mam zawsze przy sobie. Po co moknąć?

Andrzej Trembaczowski



Reklamy KrokusInstalacja i konfiguracja OpenERPZez - Blog zez.plSystemy CMSDyskusje wędkarskieWszywki