NR 10         5 czerwca 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Raj w dopływach
  • Drapieżniki - Jak się zostaje raperem?
  • Kropkowańce - Chodzony z trocią
  • Wędkarski survival - Coś bardzo ostrego
  • Reportaż - Ładny początek sezonu
  • Konkretna ryba - Jelce po włosku
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - Serce czyli kręgosłup
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Tanew, roztoczańska księżniczka
  • Globalna wioska - Prawo polskie i inne
  • Muchowy koszyk - Kręcić czy kupić?
  • Morskie opowieści - Okonie w Zalewie
  • Wędkarska proza - Mój pierwszy raz
  • Po sąsiedzku - było, nie minęło
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Drapieżniki
Kropkowańce
Wędkarski survival Reportaż Konkretna ryba
Przegląd sprzętu

Tam łowimy

Globalna wioska
Muchowy koszyk
Morskie opowieści
Wędkarska proza
Po sąsiedzku

ARCHIWUM

Na Tanew pojechać zawsze warto. Koniecznie na kilka dni. Lasy obdarzą grzybami, jagodami. Rozmiłowany przyrodnik ucieszy się napotkaną zwierzyną. Można nawet zabrać ze sobą rodzinę. Jeżeli kochasz leśne wędrówki, jeżeli lubisz łowić pstrągi, jeżeli pragniesz kontaktu z dziką przyrodą - jedź na Tanew.

     Jak większość roztoczańskich rzek Tanew wypływa silnymi źródłami z wapiennych skał. Początek swój bierze w okolicy Narola i do wsi Paary jest taką sobie rzeczką. Wodę ma czystą i brzegi zielone, i są w niej pstrągi, ale... prawdziwy swój urok odsłania dalej, kiedy wpływa w Puszczę Solską.

Puszcza - brzmi to dumnie

i na mapie wygląda zielono. Owszem, spory to obszar lasu, w którym pośród takiej sobie zwykłej sośniny zachowały się jeszcze tu i ówdzie rodzynki: jodły, buki, dęby. Można znaleźć tu jeszcze w kotlince zachaszczone bagiennko - ostoję dzików. Można spotkać wielkiego jak indyk leśnego dziwaka - głuszca. Te wspaniałe puszczańskie relikty zachowały się zwłaszcza w dolinach Tanwi i jej dopływów: Sopotu i Szumu.
     Mój ulubiny odcinek zaczyna się na wysokości Suśca, tuż poniżej ujścia Jelenia. Do Suśca łatwo dojechać, jest tam stacja kolejowa, są sklepy. Cała baza turystyczna. Stamtąd, idąc przez las na południe, docieram nad Tanew po godzinie. Las kończy się nagle, opada stromo zboczem doliny i... trafiamy na mokry ols. Czasem trudno go przejść nawet w woderach. Bagienka ciągną się u podnóża skarpy i nie są szerokie.
     Są miejsca, gdzie stromizna dociera wprost do łąki, która wyściela dno doliny rzeki. Łąka nie jest już mokra i idzie się suchą nogą przeskakując przez małe strumyki. Tuż obok, wśród wierzb, olch, świerków, trzmieliny, leszczyny i innych krzewów płynie najpiękniejsza rzeka Roztocza. Swe czyste wody toczy po żółtym piaseczku, kręci wirami na zakrętach, kotłuje piaskiem, podmywa korzenie drzew, podcina wysokie skarpy lewego, miejscami niedostępnego brzegu. Liże zwalone pnie. Nie jest głęboka - normalnie można znaleźć miejsca, gdzie da się w woderach przejść na drugą stronę, ale nurt ma wartki, silny.
     Pstrąg z Tanwi to

zwierzę sprytne i płochliwe.

Dostrzeże człowieka, choćby cień jego, usłyszy kroki i znika w swojej kryjówce na długo. A kryjówek nie brak. Szybki nurt wypłukuje pod drzewami jamy, w których sum mógłby się schować, nie tylko pstrąg. Te jamy sięgają daleko po brzegi i jak kropkowaniec nie ma ochoty - nie wyjdzie i już. Są też inne schowki. Na dnie leżą obalone drzewa, wzdłuż, w poprzek, skosem. Miałki piach ustępuje pod naporem wody -kłoda nie. Tworzą się więc fajne zagłębienia, ciemnieją na jasnożóltym tle, przyciągają wzrok wędkarza - obiecują pstrąga.
     I często wyskoczy spod takiej kłody ciemny diabełek, wyjrzy zza zwalonego pnia zaciekawiony przynętą, zawinie młynkiem i znowu znika. Czasem zdąży capnąć, szarpnie końcówką, targnie i przyprawi wędkarza o szybsze bicie serduszka. Czasem pozwoli się wyholować. A często czmychnie pod kłodę, zawinie o nią żyłkę i zmusi biedaka do kąpieli. A woda w Tanwi jest zimna nawet latem! Szczęściarz wyjmie swego pstrąga i będzie sycił oczy wspaniałym ubarwieniem Króla Wód.
     Wędrówka wzdłuż puszczańskiego odcinka trwa cały dzień. Nie sposób obłowić go do końca, aż do Borowych Młynów. To kawał rzeki

wystarczający dla kilku wędkarzy

- jeżeli umiejętnie się nim podzielą. A można, bo wyżej, lasem, biegnie droga z Suśca do Borowca, więc można zorganizować sobie łowy tak, by jeden drugiemu nie deptał po piętach.
     Niżej Borowca kończy się piękny puszczański odcinek. Tanew wypływa z lasu, płynie jego skrajem szerszą już doliną przez łąki. Nadal jest piękna i może obdarzyć wielkim pstrągiem. Jeszcze niżej łączy się z Wirową, rzeką o podobnej wielkości, niegdyś rybną, dziś spaskudzoną "ręcami naprawiaczy świata".
     Od tego miejsca kończy się oficjalny odcinek pstrągowy. Pstrągi jednak o tym nie wiedzą, są więc i tu. Ba, trafiają się dużo niżej, nawet przy ujściu Tanwi do Sanu, ale to już zupełnie inna rzeka. Po połączeniu z Wirową Tanew staje się szersza, zwalnia nieco. Dno wciąż ma piaszczyste, jednak zdecydowanie mniej jest kryjówek, mniej zwalonych drzew, podmytych korzeni, głęboczków. I otoczenie już nie te - miejsce puszczy zajmują sosnowe zagajniki.
     A wyżej? Wyżej, między mostem drogowym w Rybnicy a ujściem Jelenia, niżej Łosinieckiego potoku, Tanew przełamuje się przez wapienne progi tworząc słynne szumy - cud natury znany ze zdjęć i z folderów. Są to wysokie na metr progi, z których woda spada małymi kaskadami (najwyższy próg jest jednak nie na Tanwi, lecz na Jeleniu). Jest to rezerwat krajobrazowy Rebizanty. I jest to odcinek sporny -

informator nie precyzuje

jego statusu. Jedni twierdzą, że wolno łowić wzdłuż prawego brzegu, inni omijają ten odcinek. Na pewno można łowić od wspomnianego mostku, do miejsca, gdzie rzeka wchodzi w las. Tam stoi na lewym brzegu tablica. A prawym idzie wydeptana ścieżka...
     Szlak Szumów, atrakcja turystyczna Roztocza. Latem sporo na nim młodzieży, turystów, harcerzyków - więc bez większego żalu można przejść sobie ścieżką podziwiając tylko widoki. Te duże pstrągi i tak siedzą niżej, na puszczańskim odcinku. Tam nikt ich nie niepokoi, tylko wędkarz- koneser.
     Na Tanew pojechać zawsze warto. Koniecznie na kilka dni. Lasy obdarzą grzybami, jagodami. Rozmiłowany przyrodnik ucieszy się napotkaną zwierzyną. Można nawet zabrać ze sobą rodzinę. Pstrąg z Tanwi najlepiej bierze rankiem i wieczorem....

Andrzej Trembaczowski



Reklamy KrokusZez - Blog zez.plWędkarstwoHydroizolacja - Izolacje fundamentówŚwiat DrukuŚwiat Druku