NR 11          12 czerwca 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Jak drapieżne zwierzę...
  • Biała ryba - Bolszewickie zanęty
  • Wędkarski survival - Ostrożnie! Woda!
  • Reportaż - Sznurowanie Bugu
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - Pałeczka tyrolska
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Detroit River
  • Kij w mrowisko - Powrót gigantów
  • Na pokładzie - Miejscówka z powietrza
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Biała ryba
Wędkarski survival
Reportaż
Przegląd sprzętu
Tam łowimy

Kij w mrowisko

Na pokładzie

ARCHIWUM

Kaskada dolnej Wisły po raz kolejny wychynęła z niebytu. I to wychynęła na tyle poważnie, że kwestią zajął się dziennik Rzeczpospolita... Jako, że jest to temat interesujący wszystkich wędkarzy, a nie każdy miał okazję zapoznać się z tekstem pani Krystyny Forowicz, przedrukowujemy ów tekst w całości. Artykuł, zatytułowany "Kaskady dolnej Wisły" ukazał się w wydaniu Rzeczpospolitej z dnia 4.06.99 r.
Poniżej tekst Jacka sprzed półtora roku opublikowany w Expressie Wieczornym. To materiał bez dystansu, wspomnienie czasów gigantomanii... Autor nie przewidział powrotu gigantów...



Program nosi nazwę zagospodarowania regionu dolnej Wisły, ale chodzi o to samo, co przed laty; budowę stopni wodnych od Wyszogrodu po Tczew. Powstało konsorcjum mające się zająć budową na Wiśle drugiej, po Włocławku, zapory wraz z elektrownią wodną.

     Kaskada Dolnej Wisły była tematem spotkania na Politechnice Gdańskiej ministra ochrony środowiska z ekspertami.
     Projekt skaskadowania rzeki, podobnie jak przed laty tak i teraz budzi sprzeciw organizacji ekologicznych. Do konsorcjum zostały wybrane spółki; Elektrim Energetyka SA i Elektrownie Szczytowo-Pompowe. Weszły także; ABB Zamech, Hydrobudowa Gdańsk, Energoprojekt Warszawa oraz Hydrobudowa Włocławek. Radę konsultacyjno-doradczą tworzą Fundacja "Kaskada Dolnej Wisły" oraz Towarzystwo Elektrowni Wodnych. Politechnika Gdańska przygotowuje studium zagospodarowania regionu dolnej Wisły na zlecenie Generalnej Dyrekcji Gospodarki Wodnej - dowiedzieliśmy się w biurze konsorcjum w Warszawie.
     Drugi stopień wodny będzie wybudowany nie w Ciechocinku, jak wcześniej planowano, ale w Niszawie. 4 km bliżej Włocławka, choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła - powiedział nam Zbigniew Baszkowski, kierownik biura konsorcjum. Ile będzie kosztowała inwestycja - na razie nie wiadomo. W zeszłym roku oszacowano ją na 3-5 mld dolarów.

Na każdym stopniu elektrownia

     Pomysł skaskadowania dolnej Wisły jest nienowy.
     Pierwszy stopień powstał we Włocławku w latach 1962-1970. Zaniechano budowy dalszych, co zdaniem wielu ekspertów przynosi ogromne straty, gdyż "Włocławek" został przygotowany do pracy w kaskadzie.
     Najnowsze koncepcje zakładają budowę 7 stopni ze zbiornikami, elektrowniami, śluzami, jazami, przepławkami dla ryb i przejściami drogowymi. Zbiorniki będą średniej wielkości (powierzchnia 31-70 km kw., pojemność 91-370 mln m sześć.) przepływowe, mieszczące się w międzywalu. Planuje się budowę stopni w Wyszogrodzie (we Włocławku już istnieje), Płocku, Ciechocinku (lub Niszawie), Solcu Kujawskim. Chełmnie, Opaleniu i Tczewie - na odcinku od ujścia Narwi, między 586 km a 904,6 km biegu rzeki. Na każdym ze stopni piętrzących wodę od 6,7 m (Płock i Opalenie do 10 m) ma powstać hydroelektrownia. Moc każdej z nich wyniesie od od 125 MW (Płock) do 206 MW (Opalenie i Tczew). Moc 8 elektrowni oszacowano na 1340 MW. Dla porównania; obecnie w Polsce moc wszystkich hydroelektrowni wynosi około 2000 MW.
     Roczna produkcja energii elektrycznej 8 hydroelektrowni powinna przekroczyć 4207 GWh w ciągu roku. Dostarczą one do sieci energetycznej najtańszą czystą ekologicznie energię elektryczną.
     Zapobiegnie się spalaniu corocznie prawie 3 mln ton węgla kamiennego, a tym samym emisji blisko 53 tys. ton dwutlenku siarki, której utylizacja wymagałaby rocznie nakładów 53-160 mln USD - uważa doc dr Mieczysław Banach z Instytutu Geografii PAN w Toruniu (kwartalnik "Kaskada").
     Prof. Henryk Rochnowski z Zakładu Planowania i Zagospodarowania Przestrzennego Instytutu Geografii UMK twierdzi, iż wpływy uzyskane ze sprzedaży energii elektrycznej pochodzącej z elektrowni wodnych pokryją w blisko 60 proc. wydatków związanych z kompleksowym zagospodarowaniem rzeki. Dlatego też do konsorcjum weszły przedsiębiorstwa bezpośrednio związane z elektroenergetyką.
     Jest nadzieja - mówią eksperci - na uczynienie z Wisły rzeki czystej i żeglownej, dającej źródło taniej energii i przede wszystkim najcenniejszego surowca - wody. Mówi się też o powstaniu nowoczesnej drogi wodnej IV klasy od Warszawy do Gdańska (średnia głębokość nawigacyjna 2,50 m, minimum 2,10 m). Zbiorniki zostaną przystosowane do nadpiętrzeń występujących w czasie przepływu wód powodziowych, co da skuteczniejszą ochronę przed powodziami. Stworzone zostaną dobre warunki dla lokalizacji przemysłów wodochłonnych, zaopatrzenia rolnictwa w wodę. Kaskadyzacja to także szansa dla rozwoju rekreacji i sportów wodnych.

Ratowanie Włocławka

     Zapora we Włocławku wybudowana została przed 29 laty jako pierwszy stopień wodny kaskady dolnej Wisły. Samotnie, wbrew założeniom projektantów, trwa do dziś, na 674,85 kilometrze biegu rzeki na wschodnim krańcu miasta. Wprawdzie konstrukcja nie grozi zawaleniem jak przed miesiącami podawała prasa (powiedział nam Zdzisław Meler, kierownik inspektoratu Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej we Włocławku), ale budowa drugiego stopnia wyrównawczego w Ciechocinku (lub Niszawie) jest konieczna, z uwagi na pogarszające się warunki eksploatacyjne istniejącej zapory. Brak decyzji o budowie następnego stopnia wynika z braku w budżecie na ten cel środków. Potrzeba około 250 mln dolarów. Budowa nowego stopnia - twierdzi ODGW - zamortyzowałaby się samą tylko produkcją energii, podobnie jak w przypadku Włocławka, w ciągu 6 lat.
     Samotna praca stopnia wodnego w środku nie uregulowanego odcinka rzeki, wstrzymanie budowy pozostałych stopni sprawiają wiele kłopotów; zimą są to zjawiska lodowe grożące zatorami, postępuje erozja dna Wisły poniżej Włocławka i osadzanie się na dnie zbiornika osadów: piasków i substancji pochodzących ze ścieków komunalnych. W ciągu wielu lat nagromadziło się blisko 40 mln m sześc. nieczystości, przybywa ich rocznie 1,5 mln m sześc. Zbiornik jest duży, jego pojemność wynosi prawie 400 mln m sześc. - Pełne bezpieczeństwo stopnia i zbiornika Włocławek zapewniłaby budowa kaskady dolnej Wisły, a przede wszystkim drugiego stopnia wodnego - uważa inż. Zenon Held z warszawskiej ODGW.

Ostatnia dzika rzeka

     Przyrodnicy twierdzą, że obok Puszczy Białowieskiej i Bagien Biebrzańskich - Dolina Wisły, pomiędzy Zawichostem a Płockiem, jest najcenniejszym ekosystemem w Polsce. W jej dolinie rodzi się i bytuje 2/3 gatunków polskich ptaków, w tym wiele rzadkich i zagrożonych w Polsce i w Europie. Ich istnienie zależy od zachowania lęgowisk i żerowisk w dolinie.
- Jest to ostatnia dzika, nie ujarzmiona i nie zagospodarowana wielka rzeka Europy, i taką chcemy zachować - powiedział "Rz" Jacek Bożek z Klubu Gaja.

BETON CZY WOLNOŚĆ...

Nie ma dziś pomysłu na Wisłę. Jest wolność słowa, więc niemal każdy zainteresowany rzeką ma prawo wyrazić swoją opinię. I opinie takie wygłaszane są przy każdej niemal okazji. Pomysłów na zagospodarowanie warszawskiego odcinka Wisły jest więc tak wiele, że na całe szczęście żaden z nich nie ma na razie szans na wprowadzenie w życie. Dlaczego na szczęście? Ano dlatego, że każdy broni interesów lub sposobu postrzegania charakterystycznego dla jednej grupy, frakcji, środowiska, a do odmiennych opinii nastawiony jest negatywnie.

     Dyskusja o Wiśle przypomina niekiedy wojnę religijną. Wiele argumentów wygłaszane bywa niczym prawdy objawione, zaś zdania przeciwników po prostu się nie słyszy i nie uwzględnia. Dlatego też w mediach co i raz pojawiają się koncepcje zagospodarowania Wisły nie mające z sobą nic wspólnego.

Megamyślenie

     W połowie lat osiemdziesiątych głośny był plan skaskadowania rzeki niemal na całej je długości. Gigantyczny projekt "Wisła 2000" miał na celu wyłącznie gospodarcze wykorzystanie rzeki. Retencja, pobór wody dla przemysłu i rolnictwa, żegluga wielkotowarowa - do Warszawy, według hydrotechnicznych rojeń, miały docierać małe statki morskie, zaś w dolnym biegu planowano ruch większych trampów.
     Wisła, według tamtych założeń, traktowana była niczym problem matematyczno-fizyczny, zbiór krzywych i prostych, profili poprzecznych, podłużnych i ukośnych. Nieśmiałe jeszcze protesty ekologów zbywane były pogardliwym machnięciem ręki - bo co tam ptaszki, rybki i robaczki w porównaniu do największego w Europie, a może nawet w świecie, przedsięwzięcia ujarzmiającego przyrodę. Zwyciężyć miał heavy-beton, ten z głów megaprojektantów i ten, którym wylane miały być brzegi Wisły na niemal całej długości jej przebiegu.
     Los jednak okazał się dla rzeki - dla ludzi zresztą także - łaskawy i na wprowadzenie w życie kolejnej gigantycznej idei nie wystarczyło ni pieniędzy, ni czasu. Kaskaderskie pomysły wracają jednak co pewien czas, świadcząc o tym, że hydrotechniczne lobby istnieje i nie rezygnuje z planów ciężkiej regulacji największej polskiej rzeki. Właściwie nie bardzo wiadomo w imię czego - przywrócenie żeglugi towarowej nie wydaje się prawdopodobne, włączeniem Wisły do europejskiego systemu dróg wodnych nie są zainteresowane kraje Unii Europejskiej. Opracowania robione dla Unii przez mistrzów od ujarzmiania mokrego żywiołu, Holendrów, nie uwzględniają Wisły nawet jako szlaku peryferyjnego o lokalnym znaczeniu.
     Kaskada Dolnej Wisły oraz odcinkowe skanalizowanie rzeki w górnym jej biegu rozmija się też całkowicie z tendencjami przeważającymi obecnie na Zachodzie, gdzie po ostatnich powodziach na całkowicie uregulowanych ciekach próbuje się ogromnym kosztem renaturalizować ich bieg. Rwie się beton z brzegów, wykopuje zatoczki, tworzy lub odnawia nisze ekologiczne, łączy koryto z dawnymi starorzeczami, a nawet wsypuje do rzek piasek, by odnowić naturalny ruch przykos. Próbuje się też odnowić zalewiska, na które mogłaby wydostawać się woda powodziowa.

Ekomyślenie

     Renaturalizacyjne koncepcje zabudowy rzek zachodnich wykorzystywane są podczas dyskusji o Wiśle przede wszystkim przez skrajnych ekologów. Proponują oni rezygnację z jakiejkolwiek regulacji królowej polskich rzek, zwrócenie jej całkowitej wolności i objęcie całej doliny Wisły szczególną ochroną przyrodniczą - od stref krajobrazu chronionego, po szereg rezerwatów ścisłych, przede wszystkim ornitologicznych.
     Wisła jest w chwili obecnej jedyną wielką rzeką Europy, która ma tak naturalny i swobodny przebieg. Znaleźć tu można tereny lęgowe rzadkich gatunków ptactwa, nad rzekę powróciły bobry i wydry, zaś w zaroślach i w łęgach rzecznej doliny mieszkają na stałe sarny, dziki, lisy i ogromna masa mniejszych ssaków. Sama rzeka jest siedliskiem rozlicznych ryb i to w bardzo dużej ilości.
     Chronienie wartości przyrodniczych doliny Wisły wydaje się w pełni uzasadnione i może być podstawą rozwoju turystyki, atrakcją na miarę europejską. Co prawda nie zgadza się to z pomysłami ekologicznych ekstremistów, którzy chcieliby ograniczać, limitować, a nawet całkowicie zatrzymać dostęp ludzi do rzeki, ale przecież istnieje silne środowisko przyrodników umiarkowanych, które jest gotowe do szukania kompromisu.

Myślenie interdyscyplinarne

     Dyskusje o Wiśle toczą się w atmosferze londyńskiego Hyde Parku. Wygłaszane są kolejne referaty, nie biorące pod uwagę opinii innych środowisk. Więcej, nawet instytucje jak najbardziej oficjalne zamawiają analizy u innych ekspertów, niejako przeciw sobie. Odmienne zdanie miewają chociażby departamenty ministerstwa ochrony środowiska - departament ochrony przyrody i departament gospodarki wodnej. Zdania odrębne prezentują niekiedy władze wojewódzkie i władze miasta, zaś całkiem inne zgłaszają poszczególne gminy.
     Przykładem współpracy interdyscyplinarnej może być dla rozsejmikowanych środowisk francuska Loara. Problem prawidłowego zagospodarowanie tej rzeki stał się programem rządowym. Na najwyższych szczeblach określono cele, które musiały być uwzględniane przez wszystkie grupy ekspertów, przez władze departamentalne, aż po gminy. Równorzędnie i równolegle podchodzono do spraw związanych z gospodarczym wykorzystaniem rzeki, z przemysłem, z rolnictwem, z ochroną środowiska i zabezpieczeniami przeciwpowodziowymi. Postarano się nawet po sąsiedzku ulokować instytucje pracujące nad programem Loary. Rzeka zjednoczyła, związała dotychczas zantagonizowane strony.
     Dzisiaj francuscy hydrotechnicy wykonują na przykład prace dla ornitologów - mewy i sieweczki gniazdują wyłącznie na piaszczystych wyspach, na których nie ma tzw. sukcesji roślinnej. Wyspy, które zaczynają zarastać są przez te ptaki opuszczane. Loara jest w znacznym stopniu uregulowana, więc niewiele jest naturalnych stanowisk tego typu. Dzięki budowaniu kierownic dla nurtu, a więc różnego rodzaju ostróg, opasek, klatek, przykosy takie mogą się odkładać. Żeby nie zarastały, przejeżdża po nich spychacz i przez pogłębiarkę wykonywana jest "podsypka" świeżym piaskiem.
     Na Wiśle hydrotechnicy i ornitologowie to najbardziej zwaśnione strony. Podczas różnego rodzaju spotkań, nawet najbardziej oficjalnych, zdarzają się gwizdy, wytupywania, gremialne opuszczanie sali. Skutkiem tego jest pogłębiająca się stale rozbieżność stanowisk.

Stare myślenie

     W Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej wciąż obowiązują nowelizowane co pewien czas Założenia Techniczno-Ekonomiczne zagospodarowania Wisły. Korzenie tego opracowania sięgają do lat 60., kiedy problemy związane z ochroną środowiska nikomu nie wydawały się istotne. Wisła jako droga wodna, jako rezerwuar wody dla przemysłu i rolnictwa, jako odbiornik zanieczyszczeń - do dzisiejszego dnia kolejne korekty wprowadzane do ZTE tak właśnie traktują tę rzekę. Odcinkowe regulacje odbywają się w myśl tych właśnie założeń.
     Od kilku lat brzegi Wisły warszawskiej regulowane są poprzez tzw. zawózkę ziemią i gruzem. W stolicy realizowana jest ogromna ilość inwestycji budowlanych. Gruz z rozbiórek i ziemia z wykopów stanowiły problem. Rozwiązano go w ten sposób, że na Kępie Zawadowskiej, na Żoliborzu przed Mostem Toruńskim oraz na Żeraniu zgodnie z ZTE zwężono koryto Wisły poprzez wsypanie do rzeki niewyobrażalnej ilości budowlanych odpadów. Teoretycznie nad każdą taką zwałką czuwa ktoś z ramienia ODGW. W praktyce na teren "zawózki" może wjechać każda wywrotka z dowolną zawartością i wsypać ją do rzeki. Tak było na przykład na Żeraniu, gdzie robiliśmy zdjęcia i gdzie kierowcy ciężarówek wygrażali nam pięściami.
     Nawiasem mówiąc, na zasypanej i wciąż zasypywanej żerańskiej odnodze Wisły jeszcze cztery lata temu żyły bobry i pojawiała się regularnie para wydr. Na własne oczy widziałem bobrowe żeremia, podglądałem życie rodzinne tych sympatycznych gryzoni i podziwiałem niezwykłą zręczność wydr podczas polowania na ryby. Dziś ogromny teren przypomina księżyc czy inną Hiroszimę. A wszystko to zgodnie z założeniami, które narodziły się w latach 60. i ostatnio znowelizowane zostały w roku 1995.
     Nowego, wspólnego myślenia o Wiśle - które miałoby jakiekolwiek przełożenie na praktykę - najzwyczajniej w świecie nie ma... I wszystko wskazuje, że jeszcze długo nie będzie.


Reklamy KrokusStowarzyszenie Wędkarzy InternautówPozycjonowanie stron WWWŚwiat DrukuWdrożenia OpenERPŚwiat Druku