NR 11          12 czerwca 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb - wykres na nadchodzący tydzień
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Jak drapieżne zwierzę...
  • Biała ryba - Bolszewickie zanęty
  • Wędkarski survival - Ostrożnie! Woda!
  • Reportaż - Sznurowanie Bugu
  • Przegląd sprzętu wędkarskiego - Pałeczka tyrolska
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Detroit River
  • Kij w mrowisko - Powrót gigantów
  • Na pokładzie - Miejscówka z powietrza
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Biała ryba

Wędkarski survival

Reportaż
Przegląd sprzętu
Tam łowimy
Kij w mrowisko
Na pokładzie

ARCHIWUM

W czas upałów wody przyciągają nie tylko nas, wędkarzy. Kto żyw, szuka ulgi przed gorącem. Lubimy się kąpać, pływać, chlapać. Chętniej włazimy w wodę, brodzimy, przeprawiamy się na drugi brzeg, na wyspy. Jednak woda, chociaż niezbędna do życia, jest nam obcym żywiołem. I o tym warto czasem sobie przypomnieć.

     Rzecz niby oczywista, ale co roku giną ludzie. Sam straciłem w wodzie dwóch kolegów, jednego na studiach, drugiego jeszcze w szkolnych czasach. Obaj byli w pełni sił, wysportowani, znakomicie pływali. Obaj byli z wodą nieźle obeznani, jako wędkarze i wodniacy. Jeden wpadł do Narwi podczas odczepiania wędki, drugi przecenił swe siły w Wiśle. Takich smutnych przykładów wielu z nas mogłoby podać więcej...
     Pływackie umiejętności to za mało. Ten, kto nagle

straci grunt pod nogami

- odczuwa strach. Jeżeli go nie opanuje, jeżeli da się ponieść panice, nie poradzi sobie z żywiołem. A o wypadek nie trudno. Wystarczy jeden nieostrożny krok, oberwanie się stromego nawisu, śliski brzeg. spróchniała gałąź, której chcieliśmy się przytrzymać. Wystarczy wejść w woderach o jeden krok za daleko, stanąć zbyt blisko krawędzi przykosy, wdepnąć w kurzawkę… Przykłady możnaby mnożyć.
     A wszelkie pływadła? Czy zawsze są sprawne? Czy pamiętamy o kapokach? Łodzie, to zresztą odrębny temat wart omówienia. No i jeszcze kąpiel! W gorący dzień nagłe ostudzenie organizmu może spowodować zasłabnięcie, atak serca, kurcz mięśni. O pływaniu po pijanemu już nawet nie wspomnę, to zawsze jest igraniem ze śmiercią.
     Każdy z nas, przebywając nad wodą, może więc stać się świadkiem tragedii. Być może od nas, od naszego refleksu, opanowania i umiejętności będzie zależało czyjeś życie. Jak pomóc tonącemu?      Pierwsza rzecz,

nie stracić zimnej krwi.

     Ratownik nie może wpaść w panikę. Dobrze, jeżeli mamy pod ręką coś, co można podać tonącemu, jakąś żerdź, gałąź, linę, nawet dłuższą wędkę. Jeżeli decydujemy się na ratowanie wpław, podpływamy do tonącego od tyłu. Zawsze lepiej, gdy ktoś drugi asekuruje z brzegu lub z łodzi. Jeżeli uratowany jest przytomny, okrywamy go ciepłym kocem, lub jakimś ubraniem, dajemy do wypicia mocną, posłodzoną herbatę, staramy się go uspokoić. Dobrze, jeżeli nic gorszego się nie stało. Może jednak być i tak, że uratowany będzie potrzebował pomocy lekarza. Przy okazji warto przypomnieć - nieprzytomnemu człowiekowi nie wolno podawać żadnych płynów!
     Gorzej, kiedy ofiara jest nieprzytomna i nie oddycha. Musimy sprawdzić wtedy puls, najlepiej na tętnicy szyjnej. Jeżeli nie wyczuwamy tętna, wówczas - oprócz sztucznego oddychania - musimy zastosować także masaż serca.
     O przywróceniu do życia

decyduje każda minuta.

     Wpierw sprawdźmy, czy nie ma żadnych obcych przedmiotów w ustach, potem połóżmy poszkodowanego na plecach, na równym podłożu, odchylmy mu głowę do tyłu, otwórzmy mu usta i wdmuchujmy powietrze co trzy - cztery sekundy. Klatka piersiowa powinna się podczas "wdechu" wypełniać powietrzem.
     Jeżeli konieczny jest masaż serca, robimy to jednocześnie. Masaż polega na rytmicznym uciskaniu dolnej części mostka mniej więcej co dwie sekundy. Ratownik klęka obok, układa dłonie jedną na drugiej i naciska całym ciałem (łokcie powinne być przy tym wyprostowane). Najlepiej, gdy ratujących jest dwóch, wtedy jeden przeprowadza masaż serca, drugi sztuczne oddychanie. Efekt naciskania powinien być odczuwalny na tętnicy szyjnej. Należy uważać, by nie połamać ratowanemu żeber.
     O powodzeniu ratowania decydują pierwsze minuty. Czasem wystarczy kilka wdechów i poszkodowany odzyskuje świadomość, ale nie ma określonej granicy czasu i akcję ratowania przeprowadza się aż do przybycia fachowej pomocy.
     Cały ten opis może wydać się czystą teorią. W życiu jednak bywa różnie. Wypoczywając nad wodą, korzystając z całego bogactwa możliwości, jakie nam taki wypoczynek daje, pamiętajmy, że woda może okazać się też wrogim żywiołem. Od nas, od naszego rozsądku i naszych umiejętności może zależeć czyjeś życie.

Tekst i foto Andrzej Trembaczowski



Reklamy KrokusAukcje wędkarskieHydroizolacja - Osuszanie bydynkówPrzygotowanie drukuWszywki odzieżoweEtykiety samoprzylepne