NR 12-13        29 czerwca 1999
    W NUMERZE:
  • Aktualności
  • Aktywność dobowa ryb
  • Słońce i księżyc - wschody i zachody
  • Techniki wędkarskie - Próbowanie nocy...
  • Konkretna ryba - Dziwak od początku do końca
  • Wędkarski survival - Obozowisko
  • Reportaż - Grabić nad Grabią
  • Drapieżniki - Trociowe kanony
  • Tam łowią ludzie z RYBIEGO OKA - Ryby na słupie
  • Muchowy koszyk - Ze starego albumu
  • ABC intermuchy - Kołowrotki i przypony
  • Nauka i wędkarstwo - Roczniki Naukowe PZW. Tom I
  • Globalna wioska - Wszystko o Alandach
  • Wędkarska proza - Jak nie zmarnować niedzieli...
  • Przegląd prasy - Lipiec w WP
 

Wędkarstwo - Portal

Aktualności
Aktywność dobowa ryb
Słońce i księżyc
Techniki wędkarskie
Konkretna ryba

Wędkarski survival

Reportaż
Drapieżniki
Tam łowimy
Muchowy koszyk
ABC intermuchy
Nauka i wędkarstwo
Globalna wioska
Wędkarska proza
Przegląd prasy

ARCHIWUM


 

Lato. Czas wakacyjnych wędrówek. Wreszcie można na dłużej porzucić miasto i skryć się gdzieś w głuszy. Gdzie można znaleźć we współczesnej Polsce dzicz, dżunglę, chaszcze i odludzie? Oczywiście, gdzieś nad brzegami Wielkiej Rzeki! Kilkudniowy wypadzik, poświęcony czatowaniu na Rybę Życia - czyż może być coś wspanialszego?! Zapraszam więc na wyprawę w jakiś uroczy zakątek, tam, gdzie nie docierają już samochody. Są jeszcze takie miejsca.

Na taką wyprawę prócz wędek zabiera się sporo rozmaitych niezbędnych klamotów: śpiwory, karimaty, zapasowe ubranka i coś od deszczu. Jedzenie i - niestety - wodę w bidonach. Jakieś garnki i jakiś prymusik lub choćby ruszt do pichcenia. Oczywiście nóż, latarkę i inne narzędzia. Przyda się saperka, siekierka, linka. No i namiot! Koniecznie trzeba zabrać namiot, nie jedziemy przecież na dwa dni i nie chodzi tylko o przekimanie nocki. Na kilkudniowej wyprawie warto zapewnić sobie większy komfort. Z taką furą sprzętu musimy

niczym himalajscy wspinacze

założyć obóz.       Docieramy zmachani nad wodę, zwalamy graty na kupę, chwytamy wędki i łowimy, łowimy, łowimy, do wieczora, do nocy, do... pierwszego deszczu. A potem szamoczemy się z namiotem, depczemy w ciemnościach po plecakach, po garnkach. Rozstawiamy w końcu nasz domek byle jak, wpełzamy do środka, wciągamy skotłowane graty i... aby do rana. Nie, tak nie będzie! Nie na naszej wyprawie! Nie będzie pośpiechu i bałaganu. Nie będzie, jeżeli uda nam się dotrzeć na miejsce jeszcze za dnia.
      I jeżeli uda nam się okiełznać chęć wędkowania, narzucić sobie troszkę dyscypliny i przeznaczyć pierwsze trzy kwadranse na zagospodarowanie. Naprawdę - nie potrwa to dłużej, a zapewnimy sobie komfort do końca tych kilku dni.
      Przede wszystkim szukamy miejsca na namiot. Niby łatwe - kilka metrów kwadratowych równego i płaskiego terenu zawsze gdzieś się znajdzie, ale...
      Wyobraźmy sobie różne możliwe sytuacje: deszcz, burzę, wichurę, przybór wody. Takie zdarzenia mogą radykalnie zmienić naszą sytuację! Rozejrzyjmy się za łatwym dostępem do wody. Pomyślmy, którędy będziemy najczęściej chodzić do postawionych wędek, którędy po zaopatrzenie. Rozejrzyjmy się za drewnem na opał. To wszystko trzeba uwzględnić podczas rozlokowania. To - i wiele innych rzeczy.
      Bo czy ma sens

stawianie namiotu

na niskiej plaży, którą w każdej chwili może zalać woda? Albo pod dużym drzewem, w które może uderzyć piorun lub z którego poryw wiatru mógłby zwalić grubą gałąź?
      vAle z drugiej strony lepiej rozstawić namiot w cieniu niż na patelni i lepiej w miejscu osłoniętym od wiatru. Może są w pobliżu jakieś zarośla? Nie ustawiajmy namiotu w dolince, która podczas ulewy zamieni się w bajoro, ani na urwistym brzegu, ani nad głębiną. Bezpieczniej będzie postawić go trochę dalej od wody.
      Wyobraźmy sobie, że nagle w środku nocy rozdźwięczy się gruntówka! Nie lokujmy namiotu na drodze do wędek, ani na ścieżce, którą rano ktoś może przeganiać krowy. Ustawmy namiocik tak, by nie potykać się potem o linki. Jeżeli mamy możliwość wyboru, postawmy go raczej na trawie niż na piasku. Piasek ma tę właściwość, że wciska się wszędzie.
      Te kilka metrów kwadratowych warto obejrzeć dokładnie - może gdzieś w trawie jest gniazdo os?! Albo mrowisko? Może trzeba wyzbierać z trawy... ślimaki? Albo usunąć jakieś paskudztwo? Może będzie trzeba posprzątać po naszych "kolegach"? Lepsze to, niż mieszkać kilka dni na śmietniku. Jeżeli trawa jest wysoka, może trzeba ją będzie przyciąć. Jeżeli jest to czyjaś łąka, zapytajmy wpierw właściciela o zgodę.
      Samo

rozbijanie namiotu

to czynność prosta i nie warto się nad nią rozwodzić.
      Rozwijamy, układamy, przyszpilamy podłogę, wstawiamy maszty, naciągamy linki i regulujemy naciągi. Zakładamy tropik, znów regulujemy naprężenie linek i już. Warto od razu rozpakować rzeczy, rozesłać sobie karimaty, śpiwory. Rozlokować sprzęt - ubranka w środku, narzędzia, sprzęt kuchenny i bidony z wodą - pod tropikiem. Latarkę (i apteczkę) w miejscu podręcznym, np. w namiotowej kieszeni. Wędki w środku, wzdłuż ścianek. Namiot trzeba zamknąć - bywa czasem, że do naszych prowiantów zakradnie się myszka, albo wślizgnie się inny stwór...
      Namiot stoi, rzeczy rozpakowane, bierzemy się za kopanie obozowych dołów... Nie, żadnych dołów. Po co? Na śmieci przeznaczmy solidny worek to, co przywieźliśmy ze sobą, zabierzmy z powrotem. Trzeba tylko zabezpieczyć tak te worki, by w nocy nie rozbebeszył śmieci jakiś zwierzaczek. Parę gałęzi spełni tę rolę. Tzw. "latrynę" też sobie darujmy. W razie potrzeby wystarczy skorzystać z saperki. Okopywać namiotu także nie trzeba. Rozetnijmy dookoła darń i odchylmy ją w górę na kilka centymetrów. To wystarczy, by nie zalała nas gwałtowna ulewa, a łatwo potem przywrócić łące stan poprzedni. I małe wyprzedzenie - zwijajmy namiot na sucho, pozwólmy mu wyschnąć. Jak się nie da, trzeba będzie (bezzwłocznie) wysuszyć go w domu.
      Namiot stoi, rzeczy rozpakowane... Pomyślmy jeszcze, gdzie będzie miejsce na ognisko, gdzie będziemy pichcić nasze posiłki, zbierzmy chrust. Ułóżmy go w takim miejscu, by nie zawadzał i przykryjmy folią. W czasie deszczu nie zamoknie. I już. Wszystko. Pora na rozkładanie wędek - przecież po to właśnie tu przyjechaliśmy.

Andrzej Trembaczowski

 


Reklamy KrokusZdjęcia rybForum wędkarskieUsługi poligraficzneFishingŚwiat Druku