NR 14 - 10 LIPCA

RYBIE OKO
Mapa serwera
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 14
TW - Archiwum
TW - Wejściówka

CZARNA SMUGA
Kiedy zbliżam się do bramy Zakładu Oczyszczalni Ścieków "Czajka" na warszawskiej Białołęce, podnoszę głowę i węszę jak gończy pies. Ale wejście na teren i budynek administracyjny znajdują się pod koniec ciągu technologicznego. Nie śmierdzi.

      Czajka zajmuje teren 56 ha. Po terenie zakładu nie chodzi się, lecz jeździ - najczęściej elektrycznymi "melexami". Zwiedzenie ciągu technologicznego na pieszo zabrałoby masę czasu i byłoby forsowną wyprawą.
      Kierownictwo oczyszczalni nie obawia się awarii. Wszystkie systemy są zdublowane. Obecności Wisły nie odczuwają latami. Dopiero, gdy - tak jak dwa lata temu - osiąga ona stan alarmowy, muszą zamknąć zasuwy, by rzeka nie wlała się na teren zakładu. Obie przepompownie dostarczające ścieki do "Czajki", żerańska i legionowska, rzygają wówczas do rzeki. Sytuacje taka, na szczęście, zdarzyła się tylko raz.

Czajka może więcej

      Oczyszczalnia przyjmuje, przerabia i wypuszcza do Wisły 240 milionów litrów nieczystości dziennie. Byłaby w stanie uzdatnić bez kłopotów jeszcze co najmniej 100 tys. m3. To zawartość największego śmierdziela nowoczesnej Europy - kolektora burakowskiego leżącego po przeciwnej stronie rzeki. Od chwili oddania "Czajki" do użytku powraca pomysł, by ścieki z lewej strony Wisły przerzucać na prawą i wprowadzać w ciąg technologiczny białołęckiej oczyszczalni. Powstały nawet szkice alternatywnych projektów - nieczystości mogłyby być tłoczone rurą pod dnem rzeki, przerzut mógłby znajdować się także nad wodą, na betonowych filarach.
      Obecnie największym wrogiem lewobrzeżnej oczyszczalni ścieków są problemy związane z lokalizacją. Sprawy własności gruntu, spodziewane protesty sąsiadów takiej inwestycji powodują, że nikomu nie śpieszy się do rozwiązywania problemu czystości Wisły warszawskiej.
      Tymczasem "Czajka" budowana była z typową dla poprzedniej epoki rozrzutnością terenu. Na dobrą sprawę można byłoby na jej obszarze pomieścić podwójną ilość urządzeń. Koszty budowy kolektorów zbiorczych oraz przerzutu byłyby zapewne zbliżone do nakładów, potrzebnych na budowę nowych zakładów, ale uniknięto by części problemów, które muszą zostać wywołane przez nowe oczyszczalnie.

Część mechaniczna

      Przy bramie, co prawda, nie cuchnie, ale w miejscu, w którym "Czajka" przyjmuje ścieki, śmierdzi nieprzytomnie. Fetor chwyta za gardło, wyciska żołądek. Nieczystości z odbiornika pędzą na stację krat, gdzie wyłapywane są najgrubsze zanieczyszczenia - ogromna ilość celulozowej włókniny, kawałki papieru, pety, plastry cytryny, zapałki, patyki, pojemniczki na klozetowe dezodoranty. Mechaniczne grabie co kilka minut zdrapują osad z kratownic i zrzucają go na taśmociąg. Po wyciśnięciu jest on ładowany na samochody i wędruje na składowiska poza oczyszczalnią. Podobnie dzieje się z piaskiem, który wyłapywany jest w następnym etapie - w piaskownikach - i odprowadzany do separatora z czerpakami łańcuchowymi, którymi podaje się czarny ił na podstawiane wywrotki.
      Chwilę później mechanicznie oczyszczone ścieki wpadają w ciąg osadników wstępnych, gdzie następuje oddzielenie kolejnej porcji zanieczyszczeń. Mechaniczne łopaty zgarniają osad z dna i odprowadzają go do zagęszczaczy. Podobny mechanizm zgarnia z powierzchni tłuszcze i inne substancje lżejsze od wody.

Biologia ścieków

      Po przejściu przez sześć basenów wstępnie oczyszczone ścieki wpadają do zbiorników napowietrzających. Sterowane komputerem dmuchawy podają do basenu miliardy pęcherzyków powietrza.
      Już tutaj zaczyna się biologiczna część procesu - mikroorganizmy zawarte w tzw. osadzie czynnym na dobre zaczynają pracować. Drobnoustroje zeżrą wszystko, zanim obumrą i osadzą się na dnie osadników wtórnych.
      Tymczasem błoto z osadników wstępnych po zagęszczeniu wędruje do komór fermentacyjnych, gdzie złożone i toksyczne substancje rozkładane są na prostsze związki chemiczne. Przy okazji powstaje biogaz, który służy "Czajce" we własnej kotłowni. Dwa piece przystosowane są do spalania owej mieszaniny metanu i dwutlenku węgla, trzeci, rezerwowy, może spalać gaz z miejskiej sieci.
      Przefermentowany i pozbawiony większej części ładunku zanieczyszczeń osad wędruje na wirówki i po odwodnieniu zbierany jest w silosach, z których zabiorą go na składowisko specjalne samochody.
      Natomiast z ostatniego osadnika wtórnego uzdatnione ścieki wlewają się do kanału odprowadzającego, którym spływają do Wisły. Zastępca kierownika, Zbigniew Ferenc, w szafce dyspozytorskiej schowaną ma dużą laboratoryjną zlewkę. Każdy to musi zobaczyć - cuchnące ścieki po przejściu ciągu technologicznego zmieniają się w przeźroczystą wodę bez żadnego zapachu. Unosi się w niej nieznaczna ilość zawiesiny - szczątki osadu czynnego...
      "Czajka" zatrudnia 208 osób. Sam ciąg technologiczny potrzebuje 17 osób na zmianie. Dochodzi do tego zaplecze techniczno-warsztatowe, administracja oraz pracownicy dużego laboratorium.
      Na wylocie kanału odprowadzającego poniżej osiedla Nowodwory znaczy się na rzece czarna smuga. Wygląda podejrzanie. Tymczasem to rzeczka czystej wody, biegnąca nad ciemnym dnem. Jest to jedyne miejsce na warszawskim odcinku Wisły, gdzie rosną zielone glony, trochę roślinności wyższej i gdzie prowadzona dwa metry pod powierzchnią przynęta spinningowa cieszy oko wędkarza.

Jacek Jóźwiak

 
All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych


Reklamy KrokusNazwisko.plOsuszanie budynków - osuszanie ścianWędkarstwoopinie OpenERPStowarzyszenie Wędkarzy Internautów