NR 14 - 10 LIPCA

RYBIE OKO
Mapa serwera
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 14
TW - Archiwum
TW - Wejściówka

PRZETRWAĆ NOC
Piękny może być przedświt nad wodą; z perłowym niebem, z woalem mgieł nad łąkami i z ptasim koncertem. Cudowną porą bywa zmierzch, otulający wszystko do snu fioletową zasłoną. Jednak najbardziej fascynująca jest noc! Krótka, gorąca noc czerwcowa, noc świętojańska, najkrótsza noc w roku. Noc czarów, dziwów, pogańskich obrzędów i spełniających się życzeń.

Uważaj wędkarzu, może objawi ci się korowód tańczących rusałek? Może dostrzeżesz w księżycowej poświacie... kąpiącą się nimfę? Może złowisz złotą rybkę i będziesz musiał potem spełniać jej życzenia? W taką noc wszystko się zdarzyć może...       Kto nie zaznał dotąd

uroków nocnego łowienia

      ten wiele ma jeszcze przed sobą. Teraz właśnie, u progu lata, ma najwspanialszą okazję - noce są krótkie, ciepłe, obiecujące. W letnią noc można skusić każdą rybę, jeżeli nie złotą, to na złoty medal. Karpiska, wspaniałe sandacze, mocarne węgorze, cwane jazie, klenie, liny, leszcze teraz właśnie wyruszają na żer. Można już zapolować na suma. Noc tętni życiem. Rzeczne płycizny rozbrzmiewają pluskaniem, ciamkaniem, cmokaniem. Czasem bryźnie stado spłoszonej drobnicy, czasem o wodę walnie cielsko drapieżnika. Drżą wtedy ręce z emocji.
      Nocne łowienie wciąga, fascynuje. Siedzisz, nasłuchujesz. Wpatrujesz się w wygwieżdżone niebo. Wypatrujesz wśród gwiazd tej swojej - zielonej, fosforyzującej plamki. Świetlika. Może się poruszy? Oczekujesz...
      Takie wędkarstwo dostarcza niezapomnianych wrażeń. Nie jest ani trudne, ani męczące. Nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Nocą łowi się podobnie jak w dzień, tymi samymi metodami. Cała różnica tylko w tym, że w ciemności widzimy gorzej. Różnica to zasadnicza i trzeba się do niej przystosować.
      Rada pierwsza -

nie nadużywaj światła!

      Oczy szybko przyzwyczają się do mroku i mimo ciemności zawsze coś zobaczysz. Jaśniej jest na otwartym terenie - na łodzi lub na plaży. Więcej widać na tle nieba, gdy przeciwległy brzeg jest niski i niezadrzewiony. Ciemniej jest pod drzewami, najciemniej, gdy pada deszcz - wtedy nie widać prawie nic. Najważniejsze, by można było rozróżnić granicę między wodą a brzegiem, by było widać końcówki ustawionych wędek i by można było dostrzec coś w najbliższym otoczeniu. To wystarczy.
      Nie namawiam oczywiście nikogo, by w nocy obywał się bez latarki! Latarka jest sprzętem niezastąpionym. Nie nadużywajmy jej tylko. Światło oślepia. Częste świecenie powoduje, że oczy odwykają od mroku i po zgaszeniu latarki nie widać nic. Światło płoszy ryby, poza tym widać je bardzo daleko. Kto wie, kogo może przyciągnąć? Latarkę zapalam w ostateczności. Wtedy, kiedy poplącze się zestaw, jeżeli muszę coś naprawić lub kiedy przedzieram się przez zarośla.
      Są różne latarki. Nocni łowcy używają rozmaitych patentów. Niektórzy lubią umocowane na głowie czołówki. Mają one tą zaletę, że świecą tam, gdzie patrzymy i nie trzeba trzymać ich w ręku. Świecą jednak z wysoka i omiatają zbyt wielki obszar wody. Nie angażują rąk także wojskowe latarki w kształcie litery L - można zaczepić je sobie na ubraniu. Zwykle zabieram dwie latarki: małą, paluszkową, do punktowego świecenia i taką, która gdy trzeba rozświetli mrok na 100 - 200 metrów.
      Rada druga -

zachowaj ciszę.

      W nocy każdy dźwięk słychać bardzo daleko. A ryby często żerują blisko, tuż, tuż pod nogami! Nieostrożny krok, potrącony kamień, złamany suchy patyk lub nadepnięta puszka przepędzą nam zwierzynę. Spłoszymy ją uderzeniem wiosła o burtę łodzi, potrąceniem wędki, nieostrożnym postawieniem stołeczka, plecaka, wiaderka, rzuceniem czegoś na ziemię, że już nie wspomnę o trzaśnięciu samochodowymi drzwiami. To hałas straszliwy, porównywalny tylko z rykiem odrzutowca.
      Wielu niepotrzebnych hałasów unikniemy, jeżeli dobrze zorganizujemy sobie łowisko i ograniczymy późniejszą krzątaninę. Pomyślmy, gdzie ustawić wędki. Rozlokujmy resztę gratów i posprzątajmy. Usuńmy przeszkadzające patyki, pozbierajmy puszki. Warto mieć wokół porządek.
      Wędki muszą stać tam, gdzie coś do nich przyjdzie - rzecz jasna, ale miejsce na nasze lokum można sobie wybrać. Trwanie przy samej wędce jest dość męczące, uzasadnia je tylko intensywny żer - wtedy rzeczywiście lepiej kija z dłoni nie wypuszczać. Często jednak oczekiwanie na świergot dzwoneczka przedłuża się. Po co więc tkwić przy wędce? Lepiej rozgościć się dalej, tak, by mieć obie gruntówki blisko, ale także by zapewnić sobie minimum komfortu. Siąść na stołeczku, czy ułożyć się na rozścielonej pałatce.
      Plecak z zapasowymi ubraniami, peleryną od deszczu, sprzętem wędkarskim, jedzeniem, termosem i wszystkimi innymi niezbędnościami najlepiej mieć obok, w zasięgu ręki. Przynęty też lepiej mieć blisko, inaczej mogą dobrać się do nich szczury. Podbierak można ułożyć bliżej wody. Zagospodarowanie łowiska bardzo usprawnia łowienie. Łatwo wszystko znaleźć, nic się nie gubi, nie plącze.
      Rada trzecia -

bądź sprawnym.

      Zmęczenie, niewyspanie, klejące się powieki zmniejszą twoją szansę na sukces. Zepsują całą przyjemność, gorzej - wzbudzą wstręt do nocnego wędkowania. Lepiej więc bądź wyspanym, wypoczętym i lepiej nie nadużywaj alkoholu.
      Rada czwarta - dobry kumpel to skarb. Bezpieczniej, milej i skuteczniej wędkować w nocy w towarzystwie, niż samemu. Przyda się pomoc kolegi podczas holu ryby życia i przy rozplątywaniu żyłki. I podczas nieprzewidzianych tarapatów. Z dobrym kumplem można przegadać całą noc. Fajne są takie nocne pogaduchy.

Andrzej Trembaczowski

 
All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych


Reklamy KrokusSystemy CMSForum wędkarskieWdrożenia OpenERPAukcje wędkarskieeZ Publish