NR 15 - 11 LIPCA

RYBIE OKO
Mapa serwera
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 15
TW - Archiwum
TW - Wejściówka

PLĄTANIA CIĄG DALSZY
Od Redakcji: Przykro nam, ale nie mamy w swoich szeregach prawdziwego rysownika, więc musimy się ograniczyć do opublikowania "czystego tekstu" Romka. Odsyłamy wszystkich zainteresowanych do książki Adama Sikory, gdzie wszystkie rzuty, metody połowu oraz sposób poprawiania sznura widoczne są jak na dłoni.

Przedstawione w ubiegłym tygodniu klasyczne sposoby kładzenia muchy na wodzie to dopiero początek wierzchołek góry lodowej muszkarskich rzutów. W wędkarstwie muchowym - tak jak w spinningu - istnieje wiele sposobów podawania i prowadzenia przynęty.


     Odmianą rzutu klasycznego, której powinniśmy się nauczyć łatwo, jest rzut skandynawski. Wykonujemy go w ten sposób: w momencie dokonywania wymachu (faza raz, dwa) energicznie pociągamy sznur lewą ręką, dodając mu dodatkowego przyśpieszenia. Rzut ten stosujemy najczęściej wtedy, kiedy zależy nam na osiągnięciu muszką większych odległości np. podczas łowienia łososi lub troci.
W przypadku, kiedy teren uniemożliwia nam

odrzucenie sznura do tyłu

możemy zastosować rzut rolowany. Rozpoczynamy go od odchylenia kija do tyłu, w taki sposób, aby linka nie straciła kontaktu z wodą. Następnie skierowujemy szczytówkę do przodu z jednoczesnym obniżeniem łokcia w dół. Ruch ten spowoduje przetoczenie się linki po wodzie. Rzut tego typu pozwala na zmianę położenia linki maksymalnie o 30 stopni, tak więc często musimy wykonać kilka rzutów żeby muszka trafiła na wprost naszego stanowiska lub powyżej.
     Szybszym rzutem, pozwalającym na takie przemieszczenie muszki jest rzut zwany Spey Cast. Nazwa jego pochodzi od nazwy szkockiej rzeki, a wymyślili go wędkarze, łowiący w mieście na bulwarach mający za sobą spacerujących gapiów.
     Spey Cast wykonujemy stojąc na lewym brzegu rzeki. Linkę po wyprostowaniu się podciągamy po wodzie i odrzucamy pod kijem na nasza prawą stronę tak, by tylko przypon ślizgał się po niej. W momencie, kiedy muchy znajdują się na naszej wysokości, wypychamy sznur do przodu pochylając energicznie kij. Sznur powinien poszybować nad kijem. Rzut ten wymaga dokładnego zgrania wszystkich elementów, bo inaczej cały nasz zestaw znajdzie się splątany na kiju, lub - w przypadku spóźnienia tempa - pozostanie na wodzie.
     Kiedy łowimy z prawego brzegu, musimy wykonać rzut zwany Double Spey Cast. Najpierw całą linkę przerzucamy pod kijem na naszą lewą stronę równolegle do brzegu, a następnie wykonujemy poznany wcześniej Spey Cast.
     Obydwa te rzuty najłatwiej wykonuje się dłuższymi kijami łososiowymi.
     Przy

wszystkich rzutach mokrych

trzeba koniecznie poprawiać linkę, czyli przerzucać jej środek powyżej przyponu (pod prąd). Takie ułożenie zestawu pozwala na głębsze prowadzenie much, a co za tym idzie - dłuższe ich prowadzenie w strefie przypuszczalnego przebywania ryb.
     Bardzo przydatnym jest rzut Piotra Kerry (przepraszam, jeżeli błędnie napisałem nazwisko). Przy rzucie tym, w ostatniej fazie kładzenia muchy, lekko podrywamy linkę i układamy przypon w ten sposób, że nad stanowisko ryby najpierw nadpływa muszka a dopiero potem cała reszta zestawu. Przy prawidłowo wykonanym rzucie przypon układa się w literę U.
     Łowiąc na nimfy "spod szczytówki" wykonujemy specyficzne rzuty, pozwalające na prowadzenie much przy dnie i jednoczesne obserwowanie przyponu. Nie są to jednak rzuty muchowe, a klasyczna przepływanka z przytrzymywaniem zestawu.
     Generalnie - zasadą powinno być łowienie ryb sznurem o długości nie przekraczającej 9 m, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie dobrze obserwować naszą muszkę i odpowiednio szybko zareagować na branie ryby skutecznym zacięciem.
     Techniki rzutów i dostosowanie ich do warunków, w jakich łowimy są są w muszkarstwie bardzo istotną rzeczą - ale nie jedyną podstawą sukcesu.
     Równie ważne - a może nawet ważniejsze -

są metody połowu.

     Generalnie rozróżniamy dwie metody: połów na suchą i mokrą muszkę. Sucha muszka pod prąd jest najpowszechniej stosowana podczas brodzenia. Zaletą tej metody stanowi fakt podchodzenia ryby od ogona, oraz to, że fala, jaką wywołujemy brodzeniem, nie dochodzi do stanowiska ryby. Rzuty wykonujemy pod prąd lub nieco skośnie, spływający nadmiar linki likwidujemy unosząc szczytówkę kija lub zbierając sznur do ręki w przypadku dłuższego prowadzenia muszki. Zacięcia najczęściej powodują wbicie haczyka w nożyczki paszczy.
     Łowiąc z rzeki na suchą muchę czasami musimy rzucać w dół, z prądem. Jak to zrobić? W ostatniej fazie rzutu podrywamy szczytówkę naszego kija. Mucha opada prawie pod naszymi nogami. Następnie pilotujemy ją, pochylając szczytówkę kija do dołu.
Muszki prowadzimy na stosunkowo krótkim odcinku.
     Podczas łowienia na suchą muszkę należy sznur układać zygzakiem na wodzie, żeby prąd wody nie powodował nienaturalnego brużdżenia muszek. Tą metodą łowimy tylko na sznur pływający.

Mokra mucha z prądem

to kolejna metoda godna poznania.
     Muszki podajemy w poprzek nurtu. Podnosimy kij do góry i pozwalamy im spłynąć, maksymalnie swobodnie odprowadzając je szczytówką kija. Linka i przypon powinny być wyprostowane. W tym punkcie występuje niezgodność ruchów - musimy więc wybierać pomiędzy naturalnym prowadzeniem muszek, a możliwością skutecznego zacięcia. Przy dłuższych rzutach możemy stosować manewr poprawiania linki.
     Mokra mucha pod prąd jest metodą podobną do swojej suchej odmiany, jednak jest to metoda zdecydowanie najbardziej nieskuteczna ze wszystkich omówionych - bardzo trudno jest dostrzec branie.
     Przy łowieniu na mokrą muszkę najwięcej kłopotów sprawiać nam będzie zauważenie momentu brania. Dlatego zacinamy przy jakimkolwiek ruchu w okolicy naszych muszek, błyśnięciu, lub drgnięciu przyponu. Tak bowiem właśnie wyglądają brania...
     Wędkowanie ze

streamerem i muchą trociową

podobne jest do łowienia spinningiem na dryfującą przynętę. Po wykonaniu rzutu trochę powyżej naszego stanowiska wykonujemy manewr poprawienia linki, co umożliwia na zatopienie muszek na odpowiednią głębokość. Następnie, utrzymując lekki kontakt z nimi, pozwalamy im spłynąć pod nasz brzeg, po czym zbieramy sznur, podciągając muszkę w naszym kierunku.
     Branie wyczuwamy w ręce, zbierającej sznur. Zacinamy, ciągnąc sznur lewą ręką. Zacinając kijem, wykonamy to zbyt późno i - żegnaj nasza zdobyczy.
     Łowienie na nimfę... Brrr. jest taka metoda. Nie lubię jej i pozostawię ją bez komentarza. I tak wszyscy muszkarze ją znają i stosują bez opamiętania.

Romek Wigura

 

All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych



Reklamy KrokusWędkarstwo - archiwumMetkiPozycjonowanie stronKominiarki strażackieSystemy CMS