NR 15 - 18 LIPCA

RYBIE OKO
Mapa serwera
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 15
TW - Archiwum
TW - Wejściówka

ZE STAREGO ALBUMU...
Nowy sezon rozpoczynam dosyć późno i nieskutecznie, więc postanawiam zapolować na pstrąga w czerwcu. Pilnuję początku jętki i jadę na tygodniową wyprawę do Klonowic. Namiot rozbijam niedaleko mostu i pędzę nad rzekę.

      Brak rójki, więc zaczynam obserwować wodę. Przy samym moście widzę spore stado lipieni , wielkości około 12 cm, które zbierają jakieś małe nimfy żwawo ganiając nad piaszczystym dnem. To samo widać poniżej mostu na kamieniach.
      Schodzę niżej, wypatrując odpowiednio głębokiej rynny. Znajduję takie miejsce i postanawiam zaczekać na rójkę. Wokół olszyn rosnących nad rzeką latają jętki, ale nie siadają na wodzie. Coś tu nie gra - wcześniej nie obserwowałem takiej sytuacji.
      Wreszcie na powierzchni pojawiają się pierwsze biało-szare żagielki. Usiłuję dostrzec moment wyrojenia się owada, niestety nie potrafię, na pustym miejscu nie wiadomo kiedy pojawia się jętka. Patrząc w wodę nie potrafię też zaobserwować startujących z dna owadów.
      Coraz liczniejsza rójka prowokuje ryby do żerowania, tylko moja rynna pusta... Stojąc w korycie rzeki mam w zasięgu rzutu kilkanaście żerujących ryb. Wyławiam kilka pstrążków i miarowego lipienia, kiedy głośne chlapnięcie zwraca moją uwagę na rynnę. Pod zwieszonymi nad wodą gałęziami rozchodzące się fale zdradzają miejsce żerowania dużej ryby.
      Kilka prób i wreszcie muszka prawidłowo wpływa pod gałęzie. Natychmiastowe zebranie, zacinam, potężna siła szarpie kijem, wizg kołowrotka... Nie, nie ma żadnego wizgu, bo muchowy Tokoz zablokował się i nie oddaje sznura. Duży pstrąg, nie mając możliwości ucieczki, robi świecę i zaczepia sznur na gałęziach. Szarpnięcie i po zabawie - mucha zostaje w paszczy ryby, a ja kolejny raz przeżywam porażkę. Chyba się przyzwyczaję, będzie mi łatwiej...
      Prowizorycznie usiłuję coś zrobić z kołowrotkiem. Do końca tygodnia poszukuję stanowisk dużych pstrągów, ale nie udaje mi się podejść do nich na odległość rzutu. Na płytkiej wodzie są bardzo czujne, a ja, zbliżając się do nich, powoduję zbyt dużo hałasu i przestają żerować.
      Wymyślam wreszcie sposób na "czaplę". Zajmuję stanowisko około 1,5 godziny przed spodziewanym żerowaniem i cierpliwie stoję w wodzie prawie bez ruchu, czekając na porę żerowania. Metoda o tyle dobra , że potrafię "podejść" żerującą rybę, ale po takim okresie bezruchu jestem za bardzo rozkojarzony, by dokładnie podać muszkę, nie mówiąc już o trafieniu z zacięciem... Mimo to wypad uważam za udany, chociaż pozostaje pewien niedosyt. Ale - co się odwlecze, to nie uciecze - stukają koła pociągu którym wracam do domu...

Romek Wigura

 
All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych
Reklamy Krokus: Kiedy wybrać się na ryby? Będą dziś brały czy nie? Na tem pytanie odpowie Ci księżycowy Kalendarz brań Jak wiadomo, księżyc ma wpływ na wiele zjawisk zachodzących na ziemi, na brania ryb także.