NR 15 - 18 LIPCA

RYBIE OKO
Mapa serwera
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 14
TW - Archiwum
TW - Wejściówka

INAUGURACJA I DOBRY INTERES
Marzy mi się Ameryka. I amerykańskie inauguracje sezonów. Żeby na początku sezonu zjawił się jakiś gubernator albo inny wojewoda. Żeby było święto, wystrzał z wiwatówki hukiem armatnim wieszczący, że oto się zaczęło. I coś na kształt festynu na zakończenie dnia.

      Wszyscy znajomi, którzy dłużej przebywali w Stanach i w Kanadzie, a także Australo czy Anglopolacy opowiadają o początku sezonu łososiowego, jak szef PSL o dożynkach. To coś niezmiernie ważnego w życiu wielu wędkarzy. Misterium, nowe życie, nadzieja...
      Podobnie rzecz wygląda w krajach skandynawskich. Impreza masowa, kolejka ustawiająca się do wody, ruch w miasteczkach i osadach, girlandy, wieńce, transparenty. Łańcuchy na szyjach urzędników magistrackich, przemówienia, feta i świetnie kręcący się interes. Okolicznościowe licencje inauguracyjne do kupienia wszędzie - na stacjach benzynowych, w trafikach, w sklepach, na dworcach. Płatne zaproszenia na rauty, plakietki i znaczki, konkurs na największą rybę początku sezonu. Z nagrodami - pieniężnymi zresztą, wcale niemałymi. Hotele odświętnie przyozdobione. "Witamy wędkarzy", "Święto łososia!", "Pierwszy dzień suma!" "W recepcji stoisko dla zapominalskich!"...
      Sklepy wędkarskie w miejscowościach, dla których łowcy ryb są ważnym elementem krajobrazu i gospodarczej koniunktury, zawalone są po sufit towarem. Każdy liczący się producent walczy o prawo do wstawienia swojego stojaka czy witryny, zaś kupiec zdobywa nowości i zatrudnia na te kilka dni dziewuchę z nogami do samej szyi. Robi wszystko, by skutecznie konkurować z kiermaszem, który wieczorami ściąga wszystkich znad wody. Wędkarze zawsze garną się do tego typu przedsięwzięć. W Polsce zresztą także, o czym świadczy powodzenie targów czy wystaw i obecność ludzi z najdalszych zakątków kraju.
      Każdy może na bieżąco uzupełnić braki w pudełku z przynętami, kupić wabik, którego skuteczność spostrzegł nad wodą, wymienić linkę, naprawić uszkodzone wędzisko czy kołowrotek, nabyć drobne i grube akcesoria.
*****
      Inauguracja sezonu jest oczekiwana od miesięcy. Zresztą, fachowcy od reklamy i public relation dbają o nakręcenie koniunktury. W prasie wędkarskiej ukazują się reklamy imprez, sklepów, hoteli - od całostronicowych płacht po jednozdaniowe anonse. Nowy kołowrotek firmy X, nowe wędzisko firmy Y, plecionka firmy Y... "Kowalski - pokoje gościnne z kolacją wędkarską i śniadaniem. Termos z gorącym rosołem na każdy dzień"... "Peep show u Roberta - zniżki dla posiadaczy licencji wędkarskiej"...
      To wszystko dzieje się w krajach, gdzie tradycja wędkarska stała się znakomitym biznesem. Każdy niemal zawzięty wędkarz ma już swój ulubiony hotel, camping, pensjonat czy prywatną kwaterę, większość ma ulubionych przewodników, "swoją" knajpę, w której się stołuje i wypija wieczorne piwo czy drinka... Ale przecież co rok na rozpoczęcie sezonu przybywają nowi ludzie. Warto w nich inwestować. I trzeba, bo konkurencja ubiegnie, wyprzedzi i może nawet puści z torbami...
Nic nie jest ważniejsze od pierwszego dnia sezonu - mówi się nad dobrymi wodami - jeśli początek jest O.K., to zadowolony gość stanie się stałym klientem. Przyjedzie za miesiąc, za dwa, za rok... A co niektóry odwiedzać nas będzie co tydzień!
*****
      Nie da się ukryć, że ze środowiskiem wędkarskim jest jak ze społeczeństwem - spolaryzowało się, podzieliło na biednych i bogatych. Ale, podobnie jak wśród ogółu Polaków, wytwarza się także grupa, którą określić można mianem klasy średniej. To ludzie, których nie stać na wyprawę na Alaskę czy na karaibskie big game, ale stać na przykład na spędzenie wędkarskich wakacji na Słowacji czy w Austrii. Niektórzy z nich raz czy dwa razy w roku mogą pojechać na pstrągi do Szwajcarii, czy skusić się na łowy w szwedzkich szkierach Bałtyku. Wyjazdy na zagraniczne wakacje motywują dwiema równie ważnymi sprawami - po pierwsze tam są ryby, po drugie istnieje infrastruktura hotelowa, gastronomiczna, handlowa i rozrywkowa nakierowana na wędkarzy.
      Jest jeszcze w Polsce kilka jezior i kilkanaście rzek, gdzie złowienie ryby nie jest specjalnym problemem, są też wody, które rozsądna, prowędkarska gospodarka mogłaby zmienić w raje. Dla tych, których stać na Szwajcarię i dla tych, których jeszcze nie stać...
      Gorzej z infrastrukturą - wędkarzy nie zauważa administracja państwowa, władze samorządowe, nie widzą ich operatorzy turystyczni, hotelarze, szefowie ośrodków wypoczynkowych, propagatorzy agroturystyki. Najgorsze jest jednak to, że wędkarzy zdają się nie dostrzegać nawet gospodarze wód, woląc wykorzystywać je rybacko. Paradoks polega na tym, że nawet Polski związek Wędkarski wydawał się w ostatnich kadencjach zmierzać właśnie tą drogą...
      Inauguracja sezonu trociowego jest co roku świętem dla ogromnej rzeszy, która z całej Polski ściągnie na pomorskie rzeki. Mogłaby być świętem dla Polskiego Związku Wędkarskiego, dla Kołobrzegu, Trzebiatowa, Darłowa, Słupska, Ustki... Dla miast mogłaby być też świetnym interesem, podobnie jak dla kupców, hotelarzy, gastronomów. Aż się prosi, by organizacją takiego święta ktoś się zajął - jeśli nie związek, to jakiś łebski samorząd... To przecież czysty biznes, aczkolwiek wymagający pracy i głowy. A po trotkach mogłyby przyjść następne święta. Inauguracja sezonu pstrągowego, szczupakowego, w lipcu można zainaugurować łowienie sumów...
       A potem? A potem można żegnać się z rybami.

(jaj)

 
All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych


Reklamy KrokusPrzygotowanie drukuOdooForum wędkarskieHydroizolacja - Izolacje fundamentówSystemy CMS