NR 16 - 7 SIERPNIA

RYBIE OKO
Mapa serwera
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 16
TW - Wejściówka

Komary, gzy, meszki - to fruwające paskudztwo potrafi zepsuć każdą wędkarską przyjemność. Ileż razy w trakcie ekscytującego holu usiadł wam na nosie komar? Ile ryb życia potracono, bo durny giez akurat ten moment wybrał sobie na atak? Jak piękne byłoby życie, gdyby tych stworzeń dobry Bóg nie wymyślił wcale...

Ale wymyślił i nic się na to nie da poradzić. Pozostaje jedynie starać się utrzymywać zgryźliwą hołotę jak najdalej od własnego ciała.

Jak? Ano właśnie... Sposobów, jak wynika z naszej ankietki, jest co najmniej kilka. Było ich o wiele więcej, ale - niestety - komputery to urządzenia zawodne. Tych wszystkich, których odpowiedzi w efekcie awarii mojego Maca znalazły się w Kosmosie - serdecznie przepraszam i obiecuję, że jeśli nadeślą je ponownie - zamieszczę je w przyszłym numerze na poczesnym miejscu.

Romek Wigura: Komary odstraszam groźną miną i najpodlejszym z podłych. Zwie sie to "Moskito" - piecze, szczypie, ale odstrasza. Na pozostałą insektofobię wystarcza olejek goździkowy.

Marcin Jóźwik: Bez sposobów nie mógłbym łowić w tak zakomarzonym terenie jak rozlewiska Narwi...
Najskuteczniejszy jest jeans. Spodnie z grubego materiału i koszula którą nabyłem za 8 zł (bardzo gruba, aż sztywna, przeznaczona dla osób pracujących przy maszynach w zakładzie) są nie do przegryzienia.
Zostają stopy (skarpetki), dłonie i głowa. Tu jestem wierny płynom i maściom. Nie wychodzę nad wodę bez jakiegoś środka w torbie. Mają różną trwałość, ale na pewien czas wystarczą. Poza tym przyzwyczaiłem się do ukąszeń, traktuję je jako immanentną część wędkarstwa.
Inna sprawa to małe, wredne muszki mogące doprowadzić do szału swą liczebnością i nachalstwem. Trochę pomaga wanilia - nacieranie się koncentratem spożywczym. Jednak w tym roku jedynym ratunkiem było założenie "kangurki" tj. kurtki z kapturem wykonanej z grubego płótna. Komary jej nie przegryzają, jest w miarą chłodna, kaptur na głowie i polaroidy zasłaniające pół twarzy dają możliwość przetrwania.


Marcin Strzelecki: Próbowalem już różnych mikstur cudownych, które - zgodnie z opisami na opakowaniach - miały odganiać wszelakie latające i pełzające stworzenia krwiopijcze na rozsądną odległość. Efekty najróżniejsze. Najgorsze po jakimś niemieckim preparacie (nie pamiętam nazwy, ale to był krem, mała tubka, wściekle pomarańczowe opakowanie z rysunkiem komara). Co prawda komary jakby nie gryzły, ale przez dwa dni wszystkie smarowane miejsca pokrywała milutka, czerwoniutka, cholernie swędzaca wysypka i drapałem sie chyba lepiej niż po komarach.
Próbowałem popularnego Offa - na mnie nie działa. Zgodnie z sugestiami przedstawicieli starszych pokoleń smarowalem się cebulą. Efekt - śmierdzi straszliwie, nikt do mnie nie podszedł, oczywiście za wyjątkiem komarow. Im jakoś nie przeszkadzało.
Próbowałem też kuracji pt. jedzenie witaminy B z różnymi cyferkami, ale w niedużych ilościach - bez rezultatów, a większych dawek zeżreć się bałem. Jedyna rzecz, która mi na razie nieco pomaga, to preparat o nazwie Autan. Niestety, działa krótko i trzeba co jakiś czas powtarzać smarowanie.
Moja metoda po tych doświadczeniach jest nastepująca: staram się ubierać w długie spodnie i bluzy z długim rękawem, koniecznie luźne - przez obcisłe kąsaja cholery równie dobrze jak na gołe ciało. Na głowę czapeczka, na odsłonięte powierzchnie typu dłonie i twarz: warstewka Autanu. I spora szczypta determinacji:))


Rafał Życzkowski: generalnie niezastąpione są wszelkie środki chemiczne, choć niektóre potrafią odstraszać nawet ludzi - kiedyś na Mazurach kupiłem takie "cudo" w spreju, polska myśl techniczna, opakowanie w wojskową panterke i napisy w rodzaju "super atack, extra strenght...".
Napisy głosiły, aby spryskać tym wejście do namiotu i broń boże na skórę! Jak pisało, tak zrobiłem - efekt rewelacyjny. W promieniu 10 m od namiotu ani jednego komara, w promieniu 5 m od namiotu ani jednego człowieka. Tej nocy nie dało się spać w środku.:))
Jeżeli akurat nie ma żadnej chemii w poblżu, to można kupić w sklepie kilka goździków, zawinąć w kawałek materiału i utłuc młotkiem lub kamieniem. Później przecieramy się tą chusteczką i na jakiś czas jest spokój.


Rysio Hałgas: Stosuję cztery metody rownocześnie:
1. Na ręce i głowę Bayera Autan w sztyfcie i Pungino (ziołowe) w psikaczu
2. Doustnie dzień wcześniej witaminę B
3. Koniecznie wysokie obuwie (lubią kasac przez skarpetki).
4. "Fenistil żel" po ukąszeniach.
A tak w ogóle to komary mnie strasznie lubią. Może czasami siedzieć obok gość w krótkich majtkach - i nic, a mnie w tym czasie u... przez jeansy.


Piotrek Onikki-Górski: Żeby nie ukąsił - musisz użyć rąsi - powiada stare przysłowie. W moim przypadku sprawdza się ono całkowicie.
Od dzieciństwa mam wstręt do wełnianych swetrów, kalesonów i kremów, więc pokrycie ciała najniewinniejszym autanem czy offem albo skrępowanie się moskitierą jest niemożliwe. Doustnie stosowałem witaminę B, ale kiedyś, odlewając się, tak się przestraszyłem koloru strumienia, że przestałem (używac witaminy B).
Na komary dobrze jest zajarać. Niestety, to też rzuciłem. Czasami proszę palących kolegów o strzepnięcie popiołu na moją dłoń: mieszam go ze sliną i nakładam na miejsce ukąszenia. Nauczyłem się tego od Brajnikowian; trochę obrzydliwe, ale swędzenie mija momentalnie. Bąbel można też posmarować Autanem Po Ukąszeniu. Centymetr kwadratowy obcej mazi na skórze jeszcze zniosę...


Krzysiek Lutik: Smarowałem się Autanem, śmiesznie wyglądało, szczególnie na zaroście, gdyż zostawały białe smugi. Od kiedy jednak posiadam zakupiony w Cabelasie za 7 USD "Bug-out headnet", muszki i komarki mi nie straszne.

Pawel Kobyłecki: Jak walczyć z komarami? Najczęściej stosuję OFF w sprayu - z tym, że zazwyczaj dopiero po pierwszym ataku moskitów. Jeśli temperatura na to pozwala, to zakładam długie spodnie, kurtkę z hydrotexu. Niestety, nie chroni to zbyt dobrze - twarz, szyję, dłonie i skarpetki (!!!) trzeba i tak wypsikać.
Jeśli jednak jest zbyt gorąco, to natryskuję repelent na całą odkrytą część ciała. Z tym, że trzeba uważac nacierając twarz - a w żadnym wypadku nie psikać na nią bezpośrednio (wiem, bo sprawdzałem - naprawdę nie polecam).
W tym roku obiecuję sobie wypróbować skuteczność zapachu waniliowego do ciast, który podobno odstrasza komary, ale jak na razie na obietnicach się kończy, bo ciagle zapominam go kupić.
No i wreszcie najlepszym zabezpieczeniem twarzy jest moskitiera, np. w postaci kapelusza dla pszczelarzy, lub czegoś w tym rodzaju. Ale, niestety, nie jestem przyzwyczajony do chodzenia w czymkolwiek na głowie, za to źle czuję się bez plecaka - wiec noszę w nim OFF-ika. A propos: czy wy też zauważyliście, że na poczatku roku (maj, czerwiec) dominowały duże, ponadcentymetrowe komarzyce, a pod koniec czerwca i w lipcu latają takie najwyżej pięciomilimetrowe? Tak jest przynajmniej tam, gdzie ja przebywam i łowie.

Tomek Zieliński: Próbowałem przez ostatni miesiąc dwóch specyfików. Jeden to Autan, drugi to zwykły olejek do ciast o zapachu wanilii . Po zastosowaniu pierwszego komar przylatuje, miękko ląduje i szybko odlatuje . Przy olejku nawet na mnie nie chciał usiąść.
 
All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych


Reklamy KrokusOpenERPSystemy CMSOsuszanie bydynków - izolacja pionowaSystemy CMSDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo