|
KRASNY SPOSÓB NA UPAŁY

Latoś dopiekało nam nieźle, wysokie temperatury i bezchmurne
niebo nie wróżyły zbyt wielu sukcesów w rozsądnych dziennych
godzinach. Jeżeli jeszcze do tego obowiązki rodzinne zawiodły
nas nad jezioro, to byliśmy na najlepszej drodze ku urlopowemu
bezrybiu.
Odrzucając skrajne przypadki optymizmu, kiedy to pomiędzy
kąpiącym się tłumem na naszym tajnym i zanęconym miejscu usiłujemy
zazwyczaj złowić okaz karpia lub chociaż leszcza powyżej dwójki,
to nie mamy zbyt dużego pola do popisu.
gdyby nie pewna ślicznotka
zamieszkująca okolice trzcin. Na całe szczęście, nie należy
ona do jadalnych przedstawicieli naszego rybostanu. Mowa tu
oczywiście o krasnopiórce zwanej też wzdręgą - też mi nazwa,
phi... Do wyprawy na te ryby musimy skompletować odpowiedni
sprzęt i ekwipunek.
Podstawową sprawą są trampki do brodzenia w naszych krystalicznie
zaśmieconych przy brzegu jeziorach. Następnie kąpielówki,
bo inaczej nie wypada. Przewiewna koszula z zapinanymi kieszeniami,
"przeciwudarowosłoneczny" kapelusz i polaroidy, to już wszystko.
Sprawa sprzętu
przedstawia się jeszcze prościej. Do łowienia najlepiej nadaje
się każdy kij muchowy wraz z posiadanym kołowrotkiem ( z wykluczeniem
łososiowych), bo aż tak wielkich okazów łowić nie będziemy.
Sznur
pływający, chociaż lepszym jest Intermediante. Do tego dokładamy
dość długi (3-4 m) i cienki przypon. Muszki tylko mokre i
wiązane na haczykach 16 i mniejszych. Kolorystyka dowolna.
Najlepsze są bezskrzydłe skromnie upierzone z cienkim tułowiem
- hacle wet flies, we wszystkich typach: spider,
beetle lub palmer - pająk, chrząszcz, gąsienica.
A teraz najważniejsza część ekwipunku: stara siatka na ryby,
bez obręczy, w której będziemy nosili zanętę. Oczywiście jej
ilość dopasowujemy do czasu łowienia, chociaż nigdy nie należy
przesadzać z tą ilością.
Skład zanęty pozostawiam do indywidualnego smaku. I wędkarza,
i wzdręgi... Ja najlepsze wyniki osiągam, stosując Czarny
Specjal.
Krasnopiórek szukamy
na wypłyconych miejscach
porośniętych
rzadką trzciną. Właściwie ryby te same pokażą, gdzie są -
wesoło pluskając - podczas uganiania się za różnymi owadami.
Łowimy na dwie muszki: kierunkową i skoczka wiązanego na 10
cm troku w odległości 50 cm od tej pierwszej.
Rzuty wykonujemy trochę w bok od stada ryb, starając się nie
chlapać przyponem o wodę, bo stado bez paniki i z godnością
będzie odpływało poza zasięg naszego rzutu.
Muszki prowadzimy w zmiennym tempie, zbierając sznur lewą
ręką, pamiętając o przytrzymywaniu sznura środkowym palcem
prawej ręki. Ataki ryb są zdecydowane, a brania wyraźnie odczuwalne.
Hol 20 cm wzdręgi - (tez mi nazwa, phi...) powinien nam sprawić
przyjemność, tym bardziej, że powinniśmy szybko wyprowadzić
ryb poza stado. Nienaturalne zachowanie się zaciętej ryby
powoduje u pozostałych odruch ucieczki.
Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia podczas urlopu sierpniowego
urlopu - może jeszcze wrócą upały...
I jeszcze jedno - opakowania po zanęcie zabieramy ze sobą,
żeby konkurencja nie wiedziała jaki jest jej skład.
Romek Wigura |
|
|