NR 19 - 3 WRZESNIA

RYBIE OKO
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 19
TW - Wejściówka

ZATRUTY KONIEC SEZONU
4 lipca padła podwarszawska Rządza, 21 sierpnia Bystrzyca. Cztery dni później poległa kolejna pstrągowa rzeka - podlegnicka Skora...

Środa 25 sierpień, godz. 12.00, Konradówka-Piotrowice. Podczas kartowania zagospodarowania doliny Skory zauważam na powierzchni snącego pstrąga. Z mostu dostrzegam kolejnych kilkanaście ryb. Woda jest wyraźnie zmętniała. Okazuje się, że ryby płyną już od jakiegoś czasu. Przygodny człowiek w kaloszach wyławia na moją prośbę kilka ryb (potokowce i lipienie). Okazuje się, że stojący obok wędkarz pobrał już do słoika wodę poniżej zrzutu ścieków. Decydujemy się pojechać do Legnicy do Zarządu Okręgu PZW.
Godz. 12.40. Wyraźnie niezainteresowani panowie z ZO kierują nas do WIOŚ na drugim krańcu miasta.
Godz. 13.00 Przyjmuje nas sam dyrektor legnickiej delegatury WIOŚ, pan Kiedel. Stwierdza, że otrzymał już sygnał o zanieczyszczeniu rzeki od PZW i wysłał już odpowiedniego człowieka do pobrania próbek. Wyśmiewa naszą metodę pobrania próbki ścieków, a z rybami wysyła do ichtiologa. Stwierdza przy tym autorytatywnie, że zatrucie spowodował na pewno "Profet" z Osetnicy.
Godz. 13.30. Piotrowice. Rzeką płynie coraz więcej ryb i kłaczków osadu, który z wolna pokrywa całe dno. Po rozmowie z kolegami (Wydział Melioracji Akademii Rolniczej we Wrocławiu i Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska UW) dochodzimy do wniosku, że dokonano zrzutu osadu czynnego z biologicznej oczyszczalni ścieków, należącej do "Profetu". Wprowadzenie w czasie letniej niżówki takiej ilości ścieków, zawierających osad czynny, doprowadziło do natychmiastowego odtlenienia wody i śnięcia ryb.
Godz.14.30. Dochodzimy do miejsca połączenia Kanału Ostenickiego ze Skorą. Fetor niesamowity. Do wody wlewa się struga siwo-szarej cieczy, mieszając się na usytuowanym 10 metrów poniżej progu kamiennym. Tu rzecz straszna - w czystej wodzie, równolegle do strugi ścieku pływają małe, ok. 10 cm lipienie.
Godz. 15.00 Nad wodą zjawiają się reporterzy Wrocławskiego programu 5.
Godz.16.30. Napotkani policjanci stwierdzają, że nie było jeszcze nikogo z WIOŚ (spisując mnie jednocześnie).
SciekGodz. 17.00 Spotykamy kolegów z drugiej grupy. Wspominają o tym, że w czasie pomiarów dokonywanych w korycie rzeki ok. godz. 11.30 zaczęła płynąć nią piana, chwilę potem czmychające w przestrachu ryby, a dosłownie minutę później ryby unoszące się brzuchami do góry. Koleżanka brodząca w tym czasie bez woderów (blisko 30 st. C) skarżyła się na pieczenie nóg.
Godz. 18.00 Jesteśmy ponownie nad wodą, tym razem z aparatem fotograficznym. Odnalezienie wylotu kolektora do Kanału Osetnickiego zajmuje nam trochę czasu, jednak z rury o średnicy 20 cm, w dalszym ciągu wypływa brunatno-szara ciecz. Część osadu odkłada się na brzegach Kanału, część jednak dopływa do Skory, w której poniżej ujścia ścieku wszystkie kamienie i gałęzie pokryte są już jego grubą warstwą.
Wieczorem program 5 podaje krótką wzmiankę o zatruciu rzeki.
Następnego dnia informację o katastrofie przekazują "Fakty", mówiąc o"nieumyślnym zatruciu". Tego dnia koledzy spotykają nad rzeką przewodniczącego Rady Miejskiej Chojnowa, pana Wojciecha Urbaniaka (z wykształcenia biolog), który zaprasza nas na spotkanie.

*******


Piątek, 27 sierpień, godz. 10.00 Chojnów. Na spotkaniu z panem Urbaniakiem dowiaduję się o zaniedbaniach za strony legnickiej delegatury WIOŚ. Udostępniono mi korespondencję między Radą Miasta Chojnowa i WIOŚ:
  • marzec 98 - skarga na browar Chojnów, za odprowadzanie ścieków bez pozwolenia wodnoprawnego - sprawę umorzono, bo browar wystąpił o takie pozwolenie;
  • luty 99 - skarga na wycięcie wszystkich drzew wzdłuż Skory na odcinku Goliszów-Niedźwiedzice (dolina w tym miejscu ma kilkaset metrów szerokości) - sprawę umorzono, bo było to niezbędne (!!!) ze względów przeciwpowodziowych;
  • czerwiec 99 - skarga w związku z pienieniem się wody w rzece (detergenty) - brak odpowiedzi pisemnej, ale jak stwierdził pan Urbaniak, argumentem za umorzeniem sprawy było to, że "woda w rzece się pieni"...
Dowiaduję się też, że napotkani nad rzeką policjanci zostali zmuszeni (!!!) przez burmistrza do pobrania próbek wody.
Pan Urbaniak obiecał mi naciski na ZO PZW w Legnicy w sprawie złożenia doniesienia o popełnieniu przestępstwa i kontakt po podjęciu konkretnych działań.
W "Słowie Polskim" i "Gazecie Chojnowskiej" ukazują się krótkie wzmianki o zatruciu (zamieszczam je niżej).


*******


Jakie z tego nieszczęśliwego wypadku wynikają konsekwencje dla nas, wędkarzy?
Zginęło całe pogłowie ryb na odcinku od ujścia Kanału Osetnickiego do Chojnowa (ok.4-5 km). Dopiero taka katastrofa uświadamia nam jak duże ryby żyją w wodzie rzadko przekraczającej głębokość 0,5 m i szerokości kilku metrów. Rzeką płynęły 50-centymetrowe pstrągi i klenie, 40-centymetrowe lipienie, brzany i miętusy oraz wiele mniejszych przedstawicieli tych gatunków. Dopiero poniżej Chojnowa pojawiają się w wodzie pierwsze kiełbie i klenie.
Nie da się przywrócić tego stanu nawet intensywnymi zarybieniami, bo ryba dzika to ... ryba dzika i żadna hodowlana nie może się z nią równać. Poza tym, kto miałby ponieść koszty zarybień? Chyba, że ZO PZW w Legnicy rzeczywiście wystąpiłby na drogę prawną w sprawie rekompensaty za poniesione straty. Ale jak wycenić wartość 52 cm pstrąga (tyle miał największy o jakim wiem), który za kilka tygodni miał przystąpić do tarła? Przecież nie będzie to wartość równa 1,5 kg mięsa z hodowli.
Paradoksem jest to, że nawet wysokie zarybienia nie zapewnią rybności temu odcinkowi rzeki, z powodu zagłady świata fauny dennej, stanowiącej podstawę pożywienia ryb. Problem stanowią również rozkładające się szczątki ryb, do sprzątnięcia których z brzegów i dna rzeki nie poczuwa się nikt.
Może PZW zechciałoby się zająć sprawą, gdyby zatruta została płynąca przez Legnicę Kaczawa? A tak, jedynie koło w Chojnowie jest zainteresowane ukaraniem sprawcy zatrucia. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że będzie w swoich działaniach konsekwentne.

Paweł Kobyłecki


*******


"Słowo Polskie" z 27.08.99: "Śmierć rybom!"
Czy sprawcą ekologicznej katastrofy Skory jest zakład utylizacji odpadów? Zatrucie Skory zgłosił nam PZW, który zarybił ostatnio tę rzekę pstrągiem.
- Pobraliśmy wodę w Konradówce. Okazało się, że nie ma w niej tlenu. - Ryby się po prostu podusiły - mówi Jan Piotrowski, kierownik działu inspekcji w legnickiej delegaturze Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
WIOŚ pobrał wodę do badania w środę (25 sierpnia - przyp. red TW). Podejrzenie skierował na zakład utylizacji odpadów zwierzęcych "Profet" w Osetnicy.
- Stwierdziliśmy wyciek z wylotu kolektora, którym zakład odprowadza ścieki do Kanału Osetnickiego (dopływ Skory). Stwierdziliśmy, że na terenie zakładu płukano sieć kanalizacyjną. W czwartek skontrolowaliśmy zakład ponownie: okazało się, żejuż nie spuszcza w ogóle ścieków do Kanału Osetnickiego. "Profet"potwierdził, że w środę płukał kanalizację. Teraz ustalamy co, kiedy i czym płukał - mówi J.Piotrowski.
Podejrzenie padło na "Profet", ponieważ firma ta ma od paru miesięcy kłopoty z ochroną środowiska. Według WIOŚ wiosną zakład zaczął przerabiać w swojej oczyszczalni ścieki z Chojnowskiej garbarni. Ścieki te zniszczyły jednak specjalny osad w oczyszczalni i nie osiąga ona odpowiednich parametrów. WIOŚ zbadał odprowadzane z "Profetu" ścieki. Okazały się one zbyt zanieczyszczone i inspektorat wówczas nałożył karę.
Jednak "Profet" to, zdaniem Piotrowskiego, tylko jeden z podejrzanych o środowe zatrucie Skory. Jan Piotrowski nie wyklucza innych możliwości. WIOŚ pobrał też wodę powyżej "Profetu". Trzeba też uwzględnić fakt, iż Kanał Osetnicki biegnie przez część Osetnicy. Tutaj też mogło dojść do zatrucia.
- W naszej technologii nie używamy chemii, więc nie mogę się przyznać do zatrucia rzeki, o co się nas posądza - mówi Lidia Borowiec, wiceprezes "Profetu. - Nie wykluczamy jednak, że z naszego powodu doszło do odtlenienia wody i śnięcia ryb. Ale ostatecznie będzie się można wypowiedzieć wówczas, kiedy WIOŚ opracuje i poda wyniki badań wody.
Pani wiceprezes powiedziała "Słowu", iż istotnie w "Profecie" było płukanie instalacji i studzienek. Jednak, jej zdaniem, do odtlenienia mogły się przyczynić substancje, które zostały wypłukane z 4,5 kilometrowej długości kolektora.
- Byłem w Konradówce. Trochę tych ryb wziąłem do urzędu, mamy je w lodówce. To była katastrofa ekologiczna! - mówi zdenerwowany Janusz Cygan, sekretarz gminy Chojnów. - Ryby płynęły Skorą po wierzchu wody, część była na dnie. Takie od 10 cm do 30-40 cm. Widziałem ich kilkaset.
Sekretarz gminy pobrał wodę u ujścia kolektora, czyli Kanału Osetnickiego. Twierdzi, że nie była to woda, ale prawdziwa maź. A ten kolektor wychodzi z "Profetu"...
- Moim zdaniem sprawcą zatrucia rzeki jest "Profet" - mówi Cygan. - Sprawę przekażemy prokuraturze, bo to nie pierwszy raz się zdarza. Parę tygodni temu też były śnięte ryby. Tyle, że znacznie mniej.

"Gazeta Chojnowska" z 27.08.99: "Pacjent nadal umiera:"
Kiedy oddawaliśmy ten numer do druku, zgłosił nam mieszkaniec Chojnowa pojawienie się piany na rzece Skorze w rejonie tzw. starej oczyszczalni ścieków. Jak zdołał ustalić, piana spływa z rejonu Osetnicy. Czy są to ścieki jednej z tamtejszych inwestycji (np. "Profet") - trudno nam to w tym momencie, kiedy wiadomość otrzymaliśmy, stwierdzić.
Równocześnie zgłosili nam mieszkańcy z rejonu ul. Paderewskiego (w pobliżu lecznicy zwierząt) o nieprzyjemnej woni wydobywającej się z rzeki. Czyżby więc nowe zatrucie?
Przed tygodniem cytowaliśmy list kierownika Działu Inspekcji Oddziału Legnickiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu. W komentarzu przypomnieliśmy znany, czarny dowcip "Operacja się udała, tylko pacjent umarł". Historia znów się powtarza.
Informacja z ostatniej chwili: rzeka zamknięta została dla kąpiących się. Po mieście w środę kursował radiowóz ostrzegający przed kąpielą w rzece.
 
All righs reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych


Reklamy KrokusSznury galowe OSPStowarzyszenie Wędkarzy InternautówWędkarstwo - archiwumŚwiat DrukuŚwiat Druku