NR 20 - 12 WRZESNIA

RYBIE OKO
FORUM RO
Sklep wędkarski

TW - Editorial nr 20
TW - Wejściówka


Kilka słów "ku pokrzepieniul" autora i Publiczności :)).

Otóż łowię w tej rece od blisko 15 lat. Znam ją calą, bowiem kusi ona i do zgłębiania tajemnic, i do eksperymentowania.

Bynajmniej nie jest kopciuszkiem dla Torunian, zaś faktycznie rajem dla kłusoli. Od wielu, wielu lat jest zarybiana zarówno przez PZW, jak i "amatorów". Pstrągi w niej były i będą, mimo kontrowersyjnych rozpraw wodno-prawnych i decyzji podejmowanych przez miejscową, tfu, administrację. Dzięki Bogu i ludziom, Wel toczy wielki swój kawałek przez teren Welskiego Parku Krajobrazowego. Miejscowi i zakochani w tej rzece przyjezdni walczą z debilami z urzędów i zdobywają coraz więcej uznania.

Skutki kilkunastoletniej działalności takich ludzi, jak choćby Marek Trojanowski (miał na kiju kilka lat temu pewny rekord Polski - i był to z pewnością potok) jednak widać.

Moj największy z Welu mierzył 56 cm, ale na kiju miałem prawdziwe smoki - także w łąkach powyżej Lidzbarka. W tym roku wyjąłem właśnie na tej rzece jedynego potoka powyżej 40 cm (48), o czym można poczytać w reportażu Gosi w numerze 6-7 TW.

Rzeka ta dała mi też kilka trotek, w tym wielkiego kelta hakownika z czasów pracy w ŚP Świecie Spinningu. Mierzył 89 cm i był w doskonałej kondycji, ważył bowiem blisko siódemkę.

Jacek
RAJ NA PRZYSZŁOŚĆ
Wel - to rzeka marzeń, a jednocześnie kopciuszek pośród wód okręgu toruńskiego. Jak dotąd ludzie nie byli dla niej łaskawi. Gwałtem było dwukrotne czyszczenie koryta rzeki z drzew i zawad na odcinku przełomowym w okolicach Straszew. Cukrownia w Lidzbarku Welskim zanieczyszczała popłuczynami nieorganicznymi. Nie działa przepławka w Kaczku, działają za to kłusownicy...

Mający 102,8 km długości Wel od swoich źródeł przepływa przez wiele jezior. W swoim górnym odcinku jest typową wodą nizinną. Nie uświadczysz tam pstrąga.
Naszą przygodę z kropkowanym drapieżnikiem warto rozpocząć poniżej Lidzbarka Welskiego, a dokładniej

koło miejscowości Kurojady

czyli od 35-go kilometra - licząc od ujścia. Powyżej pstrąg występuje sporadycznie, chociaż możemy tam spotkać medalowe okazy.
Na odcinku Kurojady - Chełsty rzeka płynie przeważnie pośród łąk, często zmieniając szerokość koryta. Trafiają się głębsze rynny. Dno rzeki porośnięte roślinnością stwarza dobre warunki bytowe dla pstrąga. Niestety, jego stado jak do tej pory nie było zbyt liczne. Dopiero w ostatnim okresie dzięki zarybieniom powinno się zwiększyć do przyzwoitego poziomu z wędkarskiego punktu widzenia.
Na następnym odcinku od Chełst do wysokiego lasu powinniśmy więcej czasu poświęcić na dokładne spenetrowanie podmyć i głęboczków, szczególnie do małego jeziorka o niedostępnych i zarośniętych brzegach.
Od ściany lasu zaczyna się najpiękniejszy widokowo odcinek rzeki. Wysokie skarpy porośnięte grabami i bukami, dużo wysięków oraz szybki prąd jest idealnym siedliskiem pstrąga. Dawniej koryto rzeki przegradzały dodatkowo liczne drzewa, stwarzające w korycie rzeki głęboczki i rynny. Niestety, komuś to przeszkadzało...

Poniżej mostu w Straszewach

po ok. 500 metrach Wel zwalnia i płynie pomiędzy łąkami. Brzegi są tu dość mocno zadrzewione, ale znajdą się miejsca do łowienia. Przed mostem drogowym w Trzcinie znaczne przyśpieszenie nurtu, miejscami kamieniste bystrza oraz elektrownia wodna w budowie, a pod jej cofką - wspaniałe miejsca tarliskowe. To już 24 km rzeki.
Poniżej koryto Welu jest uregulowane, nurt leniwy. Rzeka meandruje łąkami aż do rozwidlenia przed młynem Grodziczno. Rozdzielenie na stare koryto i młynówkę nie zapowiada nic dobrego dla pstrągarzy - i tak tracimy dziewięć kilometrówm rzeki. Po połączeniu, na 14-tym kilometrzem napotykamy ujście Wólki, rzeki stanowiącej idealny podchowalnik dla wylęgu i narybku. Prąd rzeki nadal jest raczej wolny, brzegi porośnięte wiklinami.
Taki obraz rzeki mamy do wsi Jakubkowo na 7,5 km. Niżej - trochę bystrz aż do Kaczka. Niestety,

zapora elektrowni w Kaczku

spowodowała cofkę na bardzo ładnym, chociaż niezbyt długim kamienistym bystrzu. Przepławka przy zaporze może służyć do wszystkiego, tylko nie dla migracji ryb. Jeszcze tylko dwa kilometry i jesteśmy w Bratianie. To już ujście Welu do Drwęcy i koniec przygody.
Specjalnie nie piszę dokładnie o poszczególnych odcinkach, pozostawiając ich uroki do samodzielnego odkrywania. O populacji pstrąga wspominam raczej niechętnie i niezbyt dokładnie - pstrągarze to zrozumieją. O medalowcach słyszałem od ludności miejscowej, dlatego napisałem. Znam kilka ładnych pstrągów z widzenia, bo je widziałem za moimi woblerami.
Wel - to rzeka marzeń, a jednocześnie kopciuszek pośród wód okręgu toruńskiego. Jak dotąd ludzie nie byli dla niej łaskawi. Gwałtem było dwukrotne czyszczenie koryta rzeki z drzew i zawad na odcinku przełomowym w okolicach Straszew. Cukrownia w Lidzbarku Welskim zanieczyszczała popłuczynami nieorganicznymi w okresie kampani cukrowniczej. Od czasów prehistorycznych istnieje w Chełstach rura odprowadzająca gorzelniane ścieki. Nie działa przepławka w Kaczku.

Zapora w Bratianie

razem z kłusownikami bardzo skutecznie broni dostępu troci wędrownej do wspaniałych tarlisk. Chociaż - zdarzały się rodzynki w postaci złowienia tej ryby nawet w Wólce.
Rozmawiałem z miejscowymi wędkarzami z Bratiana, opowiadali o kłusownictwie prądem w okolicy gospodarstw powyżej Bratiana w bezchmurne noce, podczas pierwszych dni pełni księżyca...
Dzięki zaangażowaniu członków TKMW WEL rzeka dostała niedawno pierwszą od kilku lat dawkę narybku pstrąga potokowego i lipienia. Uczciwie trzeba dodać, że koszty tej operacji pokrył ZO PZW w Toruniu. Może uda się uratować populację ryb łososiowatych w tej pięknej rzece? Czego Wam i sobie życzę -

Roman Wigura

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach intenetowych


Reklamy KrokusBlog o CMSStowarzyszenie Wędkarzy InternautówEtykiety odzieżoweeZ PublishOdoo