Dokąd mamy pojechać i na jakie metody zdecydować się, kiedy już dojedziemy... W którym kącie, czy na którym zakręcie szukać wymarzonego okazu... Jeśli tylko możemy, podzielmy się naszymi łowiskami. Mięsiarze nas nie czytają!
 

  NR 21      21 WRZEŚNIA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

Mapka
Przez pierwsze 10 miesięcy istnienia "Świata Spinningu" przynajmniej raz w miesiącu przejeżdżałem przez Zieloną Strugę. Gazetę składaliśmy - podobnie jak "Wędkarski Świat" - w siedzibie Design Fishing, do którego tak naprawdę oba tytuły należały. Co miesiąc więc jeździliśmy za Bydgoszcz zamknąć numer.

Wpadaliśmy niekiedy na godzinę, dwie na Zieloną. Tak jak pisze Romek, rzeczka jest przyjemna i niezwykle malownicza.

Pstrągów, a raczej pstrążków, jest niemało. Bywały okresy, że przez kilka dni brały one jak szalone, by potem nie wychodzić do woblera tygodniami. Najbardziej łowny okazywał się tam zielony gębalek - od 3 do 5 cm. Rekord - potok 37 cm. (jaj)
ZIELONA STRUGA
     Wirdzielewa albo Wiedzielowa - tak dawniej nazywano tę niewielką rzeczkę. Pierwszą część miana zawdzięcza wiosennemu zabarwieniu wody, drugą - miejscowej ludności. Na Pomorzu małe ciurki to właśnie strugi...

     Całkowita długość tego płynącego blisko Torunia cieku wynosi 34 km. Początek swój bierze koło Tarkowa, wypływając z podmokłych łąk. Ale nie jest to jeszcze "właściwa" rzeka, a uregulowany rów, noszący szumną nazwę Kanał Zielona Struga.      Prawdziwa rozpoczyna się dopiero od miejscowości Osiek Wielki. A raczej rozpoczynała, gdyż melioranci poprawili ją "odpowiednio" aż do Jarek. Dopiero od tego miejsca pozostała rozległa, naturalna dolina rzeki.
    Tutaj też, około 7 kilometrów od ujścia, rozpoczyna się

interesujący dla wędkarzy odcinek

- rzeka wpływa do lasu, tworzy malownicze meandry. Głębokość Zielonki zmienia się: od około 30 cm na szypotach do 80-90 cm na spokojniejszych odcinkach i podmyciach.
     Pstrąg potokowy zajmuje w tej rzeczce bardzo różne stanowiska, w zależności od pory roku i dnia. Jednak złowienie okazu powyżej 45 cm stanowi nie lada sztukę. Składa się na to kilka przyczyn.
     Po pierwsze, od kilku lat jest to tylko rodzime stado pstrąga - zarybienia nie są prowadzone. Po drugie, ani ja, ani moi koledzy nie spotkaliśmy tu nigdy strażników wędkarskich - albo nie mieliśmy szczęścia, albo brak jest jakiejkolwiek kontroli tej wody. Trafiają się natomiast kłusownicy, łowiący niewymiarowe pstrążki na robaka i zawodowcy działający prądem, szczególnie w okresie wchodzenia na tarło troci. Bo troć się tu wyciera...
     Po trzecie, wielkość ciurka i brak naturalnych osłon, chroniących nas przed wzrokiem pstrąga. By mieć choć nadzieję na kontakt z rybą, musimy poruszać się bardzo powoli i ostrożnie, unikając gwałtownych ruchów i tupania po brzegu. I być na łowisku pierwsi. Wędkarz, który trafi tam jako drugi, ma niewielkie szanse...
     Jeżeli wybieramy się nad Zielonkę z kolegą, to albo musimy iść na różne odcinki, albo

łowić na "szmatę"

- metodą opracowaną przez kolegów z Olsztyna. Musimy mieć ze sobą kawałek jaskrawego materiału, z którym postępujemy następująco: pierwszy wędkarz rozpoczyna łowienie, a drugi mija go i idzie np. 100 m, oczywiście w pewnej odległości od brzegu. Przyczepia w widocznym miejscu znak i zaczyna wędkować.      Pierwszy, zmieniając stanowisko, zabiera szmatę, wyprzedza kolegę o podobny odcinek, wiesza znak... W ten prosty sposób mamy pewność, że jesteśmy nad wodą zawsze jako pierwsi. Chyba, że trafi się ktoś trzeci...
     Odcinek Jarki - Leśniczówka Zielona wymaga około 2 godzin łowienia. I chociaż jestem zwolennikiem "jednego rzutu", to na tej wodzie kilkakrotnie wykonuję rzuty w to samo miejsce, starając się różnie poprowadzić przynętę.
     W okolicy leśniczówki Zielona czeka na wędkarzy niespodzianka - wodospad, jaki rzeka stworzyła tam, płynąc po bruku morenowym. Jeszcze kilkanaście lat temu jego próg miał wysokość ok. 1 m. Jednak erozyjne działanie wody spowodowało, że cofając się rocznie o ok. 2 m jest teraz jedynie niewysokim i płytkim szypocikiem o długości 5-7 m.
     Po drodze do Leśniczówki miniemy ruiny dawnego młyna, a właściwie dość zaawansowaną budowę elektrowni wodnej, która to budowa

nie wróży nic dobrego

ani wędkarzom, ani mieszkańcom potoku. Po prostu - cofka przed zaporą podniesie temperaturę wody w Zielonce, co obniży zawartość tlenu w rzece. A przecież pstrąg lubi tylko zimną i dobrze natlenioną wodę.
     Drugim niekorzystnym czynnikiem jest cykl działania tego typu elektrowni, polegający na gromadzeniu zapasu wody w zbiorniku zaporowym, a następnie puszczanie jej w momencie uruchomienia turbiny. Taka huśtawka wody powoduje przemieszczanie się wraz z wodą dużych ilości piasku i osadzanie ich w momencie ograniczenia przepływu. Czyli - Zielona Struga w dość szybkim czasie wypłyci się i przekształci w płytki i bezrybny rów.
     Może to bardzo pesymistyczna prognoza, ale wystarczy pojechać nad Mątawę i zobaczyć, jak bardzo skurczyły się odcinki rzeki z naturalnie ukształtowanym dnem na rzecz płytkich i piaszczystych - szczególnie poniżej jazów elektrowni...

Romek Wigura

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych