Co się dzieje nad wodami, co się stało w ostatnich dniach? Rzeki, jeziora, morza... Ryby, wędkarze i inne zwierzęta... Wygrzebane w internecie, w prasie, podsłuchane w mediach i na łowiskach... Czekamy na donosy Czytelników...
 
  NR 22      27 WRZEŚNIA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

Palimy, pijemy, jemy:
- Najwięcej było puszek po napojach, papierków po batonikach i pudełek po papierosach - powiedzieli PAP uczniowie szkoły podstawowej nr 12 w Warszawie, którzy w brali udział w akcji sprzątania świata, poświęconej w tym roku recyklingowi. Najdziwniejsze przedmioty, jakie w tym roku znaleźli uczniowie, to huśtawka, 3 rury wydechowe oraz drewniany płot.
W Warszawie - jak donosi SuperExpress - sprzątano głównie w parkach, na skwerach i nad Wisłą. Silna grupa mieszkańców Gocławia wspierana przez harcerzy pracowała na prawym brzegu rzeki za Wałem Miedzeszyńskim. Między mostem Śląsko-Dąbrowskim a mostem Gdańskim kilku młodych ludzi zbierało odpadki leżące w chaszczach. Między mostami pracowało tylko kilka osób, a uzbierali osiem pokaźnych worków z odpadkami.
W województwie podkarpackim sprzątali uczniowie szkół podstawowych, harcerze, ekolodzy, wędkarze i leśnicy, co wiemy dzięki Nowinom. Jak było w innych rejonach - nie wiemy. Też dzięki prasie.


Sport to zdrowie?
50-letni surfer, odnaleziony po 20 godzinach spędzonych na morzu na Zatoce Gdańskiej, zmarł w środę w szpitalu w Gdyni. Gdy tam trafił, lekarze oceniali jego stan zdrowia jako dobry.
Wrocławianin przebywający na wczasach w Stegnie wyruszył na desce surfingowej na zatokę dzień wcześniej około południa. Zaniepokojona jego nieobecnością żona około godz. 19 powiadomiła o zaginięciu męża służby ratownicze. Rankiem wyłowili go z morza gdyńscy rybacy.
Prawdopodobną przyczyną zgonu mężczyzny mógł być zator płucny lub zawał serca.


La Manche znów atakowany:
Trzech młodych Brytyjczyków zamierza przepłynąć kanał La Manche na deskach ciągniętych przez gigantyczne latawce! Zamierzają wyruszyć z miejscowości Hythe w Wielkiej Brytanii i chcą dopłynąć do Boulogne we Francji. Czekają tylko na odpowiednią pogodę.
Podróż przez kanał zajmie im dwie godziny. Gdyby ich wyczyn zakończył się sukcesem - trafią do Księgi Rekordów Guinnessa.


Chemia odchodzi powoli:
Ekologiczne rolnictwo nie jest jeszcze w Polsce popularne - zarejestrowano dotychczas około 200 gospodarstw, produkujących żywność wolną od środków chemicznych. Resort ochrony środowiska chce rozwijać takie rolnictwo. Wędkarzm też powinno na tym zależeć - z ekologicznych gospodarstw do wydy nie spływają żadne trujące, sztuczne świństwa...
W tym roku po raz pierwszy wypłacane są dotacje właścicielom gospodarstw, którzy zdecydują się na ekologiczną produkcję. Nie są one wielkie: 200-250 złotych na hektar i przydzielane tylko mniejszym gospodarstwom - o powierzchni do 50 ha. Dotacje są wypłacane przez pierwsze dwa lata zmiany gospodarowania, czyli odchodzenia od stosowania chemii w hodowli i uprawie.
Zdaniem niektórych uczestników konferencji, dotacje wypłacane z budżetu rolnikom specjalizującym się w ekologicznym gospodarowaniu są zbyt małe - wielokrotnie niższe niż np. w sąsiednich Czechach czy Austrii, gdzie ekologiczne gospodarstwa zajmują aż 10 proc. całego areału tego kraju. A są konieczne - plony z takiego gospodarstwa są o 20-30 proc. mniejsze niż ze stosującego chemiczne nawozy i środki ochrony roślin, zaś rynek na czyste produkty jeszcze w Polsce na dobre nie powstał.

Forsa naturalna:
Kwestia zwrotu prywatnych terenów, włączonych przed laty do parków narodowych, zdominowała początek konferencji Federacji Parków Natury i Parków Narodowych Europy, odbywającej się w Zakopanem. Konferencja poświęcona była współpracy przygranicznej w zarządzaniu i ochronie parków przyrody.
Pikieta górali z Tatr, Pienin i spod Babiej Góry domagających się zwrotu prywatnych terenów włączonych do parków narodowych, sprowokowała dyskusje nie tylko wśród polskich uczestników konferencji. Górale rozdawali materiały informacyjne na temat swoich roszczeń i rozmawiali z zagranicznymi uczestnikami konferencji, wyraźnie zaintrygowanymi protestem.
- Celem demonstracji jest zwrócenie uwagi federacji i społeczności międzynarodowej na nierozwiązane sprawy własnościowe bezprawnie wywłaszczonych ludzi oraz na dewastację środowiska w parkach narodowych pod hasłami ochrony przyrody - tłumaczyła prezes stowarzyszenia Zofia Stachoń Bigos. - Parki narodowe prowadzą działalność gospodarczą, która przynosi pewnym grupom ludzi ogromne zyski i odwraca ich uwagę od działań mających na celu ochronę przyrody. Pozwala na to obowiązująca ustawa o parkach. Park ma być parkiem, a nie produkcją pieniędzy.


Z pieśnią na ustach:
Nad jeziorem Szelment Mały w Starych Jabłonkach odbywa się Pierwszy Ogólnopolski Festiwal Ryby, Wędki i Muzyki "Sielawa Blues". A przy okazji, jako że ryby ma nie zabraknąć, prawie 20 restauracji walczyć będzie o Mistrzostwo Polski w Pierwszych Nieoficjalnych Mistrzostwach Polski w Przyrządzaniu Potraw z Ryb. Najlepiej przygotowaną potrawę oceni Jury pod przewodnictwem Macieja Kuronia.
Wyniki, rzecz jasna, opublikujemy.
Wasz Reporter, Sławek Hein, wyniuchał, co następuje:
Jak podają wiarygodne żródła (L. Świdlicki), jego kolega złowił w Wiśle na czerwonego twistera rybkę o masie 1 kg... TILAPIĘ!!! O ile czegoś nie pokręciłem, została złowiona poniżej ujścia ciepłego kanałku z elektrowni Kozienice.
Na Narwi w okolicach Dzierżenina padł szczupaczek 8,5 kg (1,30 m). Ryba wzięła na starą wahadłówkę
.

Ruszyły jesienne sumy:
Ponad dwumetrowy sum padł w niedzielę na Zalewie Zegrzyńskim - doniósł SuperExpress. Taaka ryba ważyła 49 kilogramów. Waldemar Grzeszczykowski łowi ryby od kilkunastu lat. Taki okaz trafił mu się po raz pierwszy.
Pływaliśmy łódką, a wędka leniwie zwisała nad taflą jeziora - opowiadał dziennikarzwi SE wędkarz. - Nagle coś pociągnęło. Krzyknąłem, że ryba bierze! Od razu wiedziałem, że to coś dużego, ale nie miałem pojęcia, że aż tak. Musiałem uważać, by żyłka się nie zerwała, miała wytrzymałość tylko na 10 kilogramów.
Sum połakomił się na niewielkiego rippera. Walka trwała 50 minut.
Wieczorem u państwa Grzeszykowskich na kolację był sum. Pan Waldemar zaprosił też kolegę, bez pomocy którego nigdy nie zdołałby wyholować zdobyczy.


Rekin - tuńczykożerca:
Rekin biały długości ok.7 metrów zaatakował kuter rybacki na Adriatyku. Do incydentu doszło, gdy kuter - wyspecjalizowany w połowach na otwartym morzu, organizowanych dla turystów - uczestniczył w połowie tuńczyka w odległości 20 mil od brzegu. Na pokładzie było dwóch turystów.
Rekin pożarł tuńczyka, złowionego przez załogę kutra, gdy ryba znajdowała się jeszcze w wodzie. Następnie zabrał się za kadłub 11-metrowej łodzi. Jak twierdzi szyper kutra zaatakowanego przez drapieżnika, strefa, w której doszło do tego niecodziennego wydarzenia, obfituje w tuńczyka, natomiast w ciągu 30 lat, kiedy tam łowi, nie spotkał tam białego rekina.

Piłeś? Nie pełzaj!
W Warszawie do sklepu na ulicy Sękocińskiej zawitał nietypowy klient: wąż Pojawił się wśród butelek w stoisku z alkoholami, owinął dookoła wiśniówki, po czym - zygzakiem - ruszył na zaplecze.
Na zapleczu za najlepszy kącik do spania wąż uznał kontenery po piwie. Rozdrażnił tym obsługę, która usiłowała zapobiec penetracji wnętrza. Pomoc w prewencji posłużyła deska do mięsa. Interwencja gołymi rękami wydawała się personelowi nie do przyjęcia, bowiem niecodzienny amator trunków mógł być przecież jadowity.
W końcu węża złapał odważny, bo odziany w skóry motocyklowe, telewizyjny reporter. Wprawdzie najpierw gad ruszył dziarsko do ucieczki, ale wkrótce osłabł. Chwycony przez rękawicę dał się zamknąć do pudełka, gdzie smacznie zasnął. Być może pewnien wpływ na spokojny sen miał fakt, iż karton był po koniaku.
Po godzinie po węża przyjechała ekipa z ZOO. Okazał się być - jak stwierdzili pracownicy ogrodu - pospolitym zaskrońcem. Nie zgadzamy się z tą opinią. Zwierzę z takim gustem, tak wyrobione konsumencko - na pewno nie jest pospolite!!!


Kaskada - bumerang:
Awuesowscy radni Sejmiku kujawsko - pomorskiego zbierać będą podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o zagospodarowaniu dolnej Wisły - dowiedziała się Gazeta Pomorska. Pozwoli to na komercyjne budowanie kolejnych stopni wodnych poniżej Włocławka.
Projekt, nad którym pracuje AWS, pozwala budować tego typu urządzenia wodne jak tamy w sposób komercyjny, czyli przez inwestorów zewnętrznych, którzy w zamian mieliby, przez jakiś czas, prawo do dochodów jakie przynosiłaby gotowa już tama. Oznacza to jednak, że zmianie musiałoby ulec prawo wodne, w myśl którego na razie wszystko co zostało zbudowane w rzece, obojętnie przez kogo, staje się własnością państwa.
Aby projekt ustawy trafił pod obrady Sejmu musi się pod nim podpisać 100 tys. osób.


Miś - widmo:
Siedmiu siedzących na drzewie turystów, obawiających się spotkania z niedźwiedziem, wybawili z opresji ratownicy TOPR. Uwięzieni na drzewie wezwali pomoc przez telefon komórkowy. Początkowo alarmujących turystów było tylko dwóch - to właśnie oni wykonali wezwali pomoc. Zanim jednak TOPR dotarł na miejsce, ratownicy odebrali drugi telefon, w którym powiadomiono ich, że na drzewie jest już siedem osób. Okazało się, że dwaj siedzący na drzewie turyści przekonali o niebezpieczeństwie pięciu innych, którzy przechodzili w pobliżu.
Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, musieli z kolei przekonać całą siódemkę, iż... niebezpieczeństwa nie ma. Potem odprowadzili turystów do schroniska.
Ratownicy bowiem nie natknęli się ani na "misia", ani na żadne ślady wskazujące na jego obecność w okolicy. Prawdopodobnie żadnego niedźwiedzia tam nie było, a jeśli nawet - to, zdaniem TOPR, pewnie siedział na sąsiednim drzewie, wystraszony tak samo jak turyści. Najpewniej jednak za niedźwiedzia wzięto niewinnego jelenia.

Inwestować każdy może...
Do grona inwestorów na giełdzie sztokholmskiej dołączyła ostatnio... okazała jukka, która wydaje polecenia kupna i sprzedaży akcji szesnastu największych firm. Szwedzki artysta Ola Pehrson podłączył elektrody do liści, a zdobywane tą drogą informacje, dotyczące aktywności biologicznej rośliny, wykorzystuje do sterowania komputerowym programem giełdowym.
Gdy Jukka osiąga wyniki finansowe wykraczające ponad indeks giełdowy, jest wynagradzana wodą i światłem. Jeśli natomiast generuje straty, za karę stoi sucha w ciemności.
Na szczęście tę parszywą pracę jukka wykonywać będzie tylko przez czas wystawy, której jest eksponatem...


National po polsku:
"National Geographic", najsłynniejszy na świecie miesięcznik geograficzno-podróżniczy, 1 października pojawi się w wersji polskiej. Pismo słynie ze wspaniałych fotografii i artykułów o przyrodzie, świecie zwierząt i kulturze narodów.


Poznańska gadzina:
"Świat gadów", nowy pawilon w poznańskim ZOO będzie udostępniony zwiedzającym w środę, 29 września - poinformował Głos Wielkopolski. Jego otwarcie jest związane z obchodami 125-lecia starego ZOO
Pawilon podzielono na dwie części. W pierwszej znajdą się między innymi ogromne anakondy, wodne żółwie matamaty, jaszczury agamy błotne i agamy żaglopłetwe. Wnętrze dopełnią m.in. suche drzewa, żywe rośliny oraz kamienie różnej wielkości i wodospad: wszytko to, co składa się na las deszczowych tropików, w których żyją wspomniane gady.
W drugiej części pawilonu, choć ma udawać pustynię, także nie zabraknie roślinności, np. kaktusów. Z gadów znajdą się w niej m.in grzechotniki oraz różne gatunki żółwi.


Lednickie wolne od gnojówki:
W Wielkopolskim Parku w chacie młynarza Etnograficznym nad Jeziorem Lednickim uruchomiono nowoczesną oczyszczalnię ścieków - poinformowała Gazeta Wielkopolska, dodatek do Gazety Wyborczej.
Nowo otwarta biologiczno-chemiczna oczyszczalnia oczyści 75 m sześc. wody na dobę. Dotychczas zanieczyszczenia z domów i gospodarstw rolnicy wywozili na swoje pola. Stamtąd rowami melioracyjnymi spływały do Jeziora Lednickiego.
W oczyszczalni ścieki są neutralizowane, a następnie jako wody trzeciej klasy trafiają do rzeki Głównej. Oczyszczoną w młynarzówce wodę dyrekcja muzeum - skansenu położonego w parku - chce dodatkowo wykorzystać, kierując ją na koło młyńskie, które zamierza kupić.


Czysto będzie i w Szczecinie:
Oczyszczalnię ścieków na Ostrowie Grabowskim wizytowali ostatnio Duńczycy, którzy dali pieniądze na jej budowę - informuje Kurier Szczeciński. Kwota przekroczyła 10 milionów duńskich koron, a dzięki tej sumie opracowano projekt zintegrowany z rozwojem miata i portu w tym rejonie.
Pierwszy etap budowy, ukończony w 1977 roku, zakładał budowę obiektu o zdolności oczyszczania 3200 m sześc. na dobę. W etapie drugim, realizowanym obecnie, wydajność wzrośnie do 6400 m sześc. oraz dobudowana zostanie instalacja do neutralizacji zanieczyszczeń ze statków o zdolności oczyszczania 250 m sześc. na dobę. W trzecim etapie przedsięwzięcia ma powstać spalarnia odpadów bytowych ze statków o zdolności 5000 kg na dobę, zaś sama oczyszczalnia zwiększy moc do 9350 m sześc. na dobę.
Instalacja zostanie oddana w końcu kwietnia 2000 roku, a jej koszt wyniesie 9,3 mln zł. Po zakończeniu port uzyska możliwość oczyszczania wszystkich zanieczyszczeń ropopochodnych oraz ścieków po myciu ładowni statków, a także z działalności lądowej.
Urządzenia o zdolności przerobu 15 tys. m sześc. na dobę będą mogły również oczyszczać ropopochodne ścieki z przedsiębiorstw Szczecina, Polic oraz Świnoujścia.

Niewidzialna bestia:
Krokodyl, znad jeziora Białego nie wzbudza już żadnych emocji - zaobserwował Dziennik Wschodni. Przestały się nim interesować zarówno służby leśne, jak i naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmujący się ochroną i restytucją żółwia błotnego w sobiborskich lasach. Zapomniały też o nim lokalne władze, które przez całe wakacje nadzorowały poszukiwania gada.
Sprawa krokodyla wypłynęła w maju. Dwoje mieszkańców wsi Osowa Podlaska zobaczyło przechodzącego przez ulicę gada. Zaalarmowani leśnicy poprosili o pomoc herpetologa z UW. Ten pozostawione na poboczu i mokradłach ślady zidentyfikował jako ślady krokodyla. Kilka dni później podobne ślady widziane były w okolicach Jeziora Białego.
Władze powołały zespół antykryzysowy, uruchomiono specjalny telefon, do akcji włączyła się straż pożarna. Wszystko na nic - jedyne krokodyle, które dało się zauważyć, patrzyły z pocztówek, koszulek i - nadmuchane - z ulicznych straganów.
Obecnie szanse na jego odnalezienie są minimalne, a zimą spadną do zera. krokodyl nie ma szans na przetrwanie zimy.


 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusMetkiZdjęcia wędkarskieWędkarstwoGetSimpleopinie OpenERP