Wśród zawodowych rybaków leszcze mają opinię ryb przemyślnych. Poza okresem zimowym, nieczęsto wpadają w sieci. Co prawda, rzadko który zaciąg leszczy nie przynosi, ale jest to ilość nieprzystająca do liczby tych ryb.
 
  NR 23      3 PAŹDZIERNIKA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

AKTUALNOŚCI I CIEKAWOSTKI:

Kupą, mości panowie!
Trzy samorządy w Wielkopolsce
postanowiły utworzyć nowe stowarzyszenie, które ma zrzeszać gminy nadobrzańskie - iformuje Głos Wielkopolski. Nową organizację chcą powołać do życia samorządy Jaraczewa, Borku Wielkopolskiego i Koźmina Wielkopolskiego. Współpraca dotyczyć będzie m.in. gospodarki wodno-ściekowej i zabezpieczenia przeciwpowodziowego.
Rzeka Obra ma swoje źródła na terenie gminy Koźmin - radni koźmińscy już podjęli uchwałę o przystąpieniu do tego stowarzyszenia. Inicjatorzy liczą, że dołączą do nich inne gminy leżące w dorzeczu Obry. Zyska na tym gospodarka wodno-ściekowa każdej z tych gmin. Zyskają też - ma nadzieję Głos -wędkarze, gdy woda w Obrze stanie się czystsza.


Niecodzienne zwłoki:
W Jeziorze Krzywym
niedaleko Olsztyna znaleziono silny ładunek trotylu. Natrafili nań przypadkowo strażacy - płetwonurkowie podczas poszukiwania zaginionego mężczyzny. Miejsce wskazał radiesteta wynajęty przez rodzinę zaginionego twierdząc, że tam właśnie najduje się ciało. Zwłok nie znaleziono, natrafiono natomiast na trotyl. Był uzbrojony w zapalniki i lonty.
Na razie nie wiadomo skąd wojskowy trotyl wziął się w jeziorze. W ocenie pirotechników 2,5 kilograma trotylu umiejętnie założonego przez specjalistę wystarczyłoby do wyburzenia np. 4-piętrowego budynku.


Ryba po żydowsku:
Według Talmudu
koszerne ryby muszą mieć łuski i płetwy. W przeciwnym wypadku, podobnie jak mięczaki i skorupiaki, nie są one koszerne. A że za rybę uważa się prawie wszystkie morskie żyjątka, frutti di mare nie dostąpią szybko żydowskich łask.
Ostatnio powstał wśród uczonych wyznawców judaizmu spór o miecznika. Jedni komentatorzy Talmudu pozwalali na jedzenie mięsa miecznika, gdyż jego ciało pokrywają łuski. Inni twierdzili, że skoro nie można ich oderwać bez uszkodzenia skóry, to łuski tej ryby nie odpowiadają definicji kaszkeszet, co po hebrajsku oznacza łuskę...



MIĘDZY OSTROGĄ A KIEŁŻEM
      Kilkanaście razy zdarzało mi się wypływać z rybakami i widziałem na własne oczy, jak ogromne stado leszczy umykało przed spływającą drygawicą, kiedy tylko kilka ryb zaczynało się trzepotać w jej okach. Szły wierzchem, niezbyt śpiesznie, bez nieprzytomnej paniki. Za to skutecznie nad wyraz. Co widać było po grymasie złości na rybackich twarzach i słychać w wiązankach, które słali za umykającym stadem rozsierdzeni ludzie.

      Wędkarze także muszą się liczyć z mądrością leszczowej zbiorowości. Ryby te nie są co prawda tak ostrożne jak klenie czy jazie, tak podejrzliwe jak bolenie, ale zbyt głośne zachowanie czy niemądry hol mogą spowodować długą przerwę w braniach. Leszcze nie odejdą w panice jak płotki, nie zemkną na środek rzeki jak brzany, ale odsuną się, spłyną kilkanaście metrów w dół rzeki i nie będzie łatwo ponownie zachęcić je do żerowania.
      Na dużych rzekach do ulubionych stanowisk należą

wszelkiego rodzaju ostrogi.

      Jakże często wędkarze ustawiają się na ich szczytach i podają swoje zestawy w dół rzeki, na skraj nurtu lub w zawirowania i wsteczki za główkami. Tymczasem najbardziej doświadczeni łowcy leszczy lokują się się chętnie u postawy główki a przynętę podają na stronę napływową, w głębokie na 2-3 m spowolnienie przed ostrogą. Bardzo często właśnie takie miejsce jest najbardziej obfitym żerowiskiem. Przed główkami nurt zwalnia, tworzą się prądowe cienie, warstwy wody niemal stojącej przy samym dnie.
      Niegrubą warstwą zalega tutaj muł, a leszcze - znów wbrew utartej opinii - wcale nie przepadają za zbyt grubą warstwą osadów. Podobnie jak większość organizmów wchodzących w skład ich pożywienia wolą lepiej natlenioną, obmywaną i czyszczoną z lżejszych drobin przez nieśpieszny przepływ, cienką ich warstwę.
      Nurt nanosi tutaj wciąż nowe i nowe szczątki organiczne, które wykorzystywane są przez bezkręgowce, trawione i wydalane. Ot, zwyczajna przemiana materii, pokarmowy łańcuch.
      Materia wydalona jest lekka, natychmiast więc porywa ją woda. Można więc by rzec, że jest na napływie zdrowo, czysto i przewiewnie. A przede wszystkim

obficie pod względem pożywienia.

      Zanim więc przejdziemy do jesieni leszczowego stada - znowu mimochcąc, bez wyraźnej granicy, płynnie jak bohaterowie tego rozdziału - warto by się zająć szczegółowiej jadłospisem naszych karpi codziennych.
      Wielu wędkarzy dziwi się niepomiernie faktem, że leszcze ustawiają się czesto nad zalanymi przez 2-3 metrową warstwę wody kamieniskami. Niepotrzebne to zdziwienie - pomiędzy kamieniami odkłada się muł, wśród kamieni żyją - raczej w czystych rzekach - kiełże, dorastające do 2 cm skorupiaki, takie "niby-raczki" uwielbiane przez wszystkie ryby spokojnego żeru. Można ich używać jako przynęty od kwietnia do października.
      Przez cały rok natomiast można na haczyk zakładać po kilka ośliczek, spłaszczonych skorupiaków występujących na kamieniach i wśród butwiejących szczątków roślinnych.
      Leszcze - mimo gęby przystosowanej do połykania dość dużych kęsów - bardzo chętnie odcedzają z mułu i pożerają drobne organizmy, na przykład rureczniki, znane hodowcom ryb akwariowych pod nazwą tubifeksów.
      Najbardziej jednak lubianym pokarmem leszczy są

larwy owadów

występujące w osadach dennych. W leszczowych wnętrznościach można znaleźć ogromne ilości larw ochotkowatych, dlatego też każde miejsce ich obfitego występowania chętnie odwiedzane jest przez ryby.
      Znakomitą przynętą mogą okazać się larwy chruścików, wodne pędraki obudowujące się domkiem z piasku, resztek roślinnych, fragmentów muszli. Domek ten chroniący delikatny odwłok larwy nie jest żadną przeszkodą dla posiadającego silne zęby gardłowe leszcza. "Kłódki", bo tak ochrzcili larwy chruścika wędkarze, połykane są przez bohaterów rozdziału wraz z domkami.
      Leszcz równie chętnie połyka także larwy jętki, ważki, widelnicy, zabarwicy oraz komarnicy. Wymieniam te stworzenia jednym tchem, bowiem wędkarzowi nie jest potrzebna umiejętność ich rozróżniania, wystarczy świadomość, że leszcze zjadają wszystko, cokolwiek się w rzecznym mule porusza.

[Wielkie żarcie]

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusForum wędkarskieWędkarstwo spinningoweHydroizolacja - Izolacje fundamentówPozycjonowanie stron WWWMetki i wszywki odzieżowe