Wiosna dla leszcza to pora niezwykle pracowita. Trzeba nadrobić zimowe zaległości w jedzeniu, zadbać o przedłużenie gatunku - a to przecież też wysiłek energetyczny, znaleźć dobre miejsce na letnie lenistwo...
 
  NR 23            3 PAŹDZIERNIKA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 



AKTUALNOŚCI I CIEKAWOSTKI:


Jajko mądrzejsze od kury:
Człowiek jest panem stworzenia
i tym różni się od zwierząt, iż używa narzędzi. Tak przynajmniej głosi opinia ogółu. Tymczasem stosowanie narzędzi nie jest tylko domeną człowieka. Kto wie, może nawet posługiwania się narzędziami nauczyliśmy się od zwierząt właśnie...
Wiadomo bowiem, iż zięba dzięciogłowa od zawsze wydłubywała larwy kolcem kaktusa, ścierwnik rozbijał strusie jaja kamieniami, szympansy wyjmowały patyczkami jaja termitów i same termity. Co do używania narzędzi przez takiego australopiteka - dowodów nie ma.
Obserwacji na temat rozumu zwierząt jest więcej. Krewniaki naszych wron, żyjące na Nowej Kaledonii, posługują się odpowiednio spreparowanymi gałązkami i fragmentami liści do zdobywania pożywienia. Ale nie dość na tym. Narzędzia tych ptaków mają "ustandaryzowany" kształt, co może sugerować, iż wybierają one materiał nieprzypadkowo, z góry przewidując cel jego wykorzystania. Poza tym, narzędzi są dwa rodzaje, być może więc ptaki stosują zależnie od okoliczności. Jedno z tych narzędzi bardzo przypomina narzędzia pradawnych ludzi z górnego paleolitu...


Raz roślinka, raz robaczek:
Kraby Metasesarma rubripes
z rodziny Grapsidae codziennie rano mozolnie wspinają się w górę pni drzew tropikalnego, brazylijskiego lasu. Gnane głodem docierają na wysokość nawet 4 m. Trudy tej wspinaczki nagradzają im kwiaty epifitów z rodziny ananasowatych.
Krab obejmuje w posiadanie jeden kwiat. Zjada jego pręciki, po czym przenosi się na następny. Jednorazowa uczta może trwać nawet do 40 min. Po pracowitym dniu stawonóg spuszcza się w zacisze swej ziemnej norki.
Kraby, jedyne na świecie gustujące w kwiatach, nie są jednak do końca jaroszami. Często przebywają w wodzie, gromadzącej się w rozetach liści epifitów. Te minisadzawki służą im jako źródło kijanek, larw owadów lub glonów. Poza tym źródło wilgoci chroni je przed wyschnięciem, a także jako kryje przed wrogami.


Rekord utrzymany:
Gepard został okrzyknięty
najszybszym zwierzęciem lądowym na podstawie błędnego pomiaru. Po raz pierwszy oceniano jego sprinterskie możliwości w roku 1965. Miał biec z prędkością 114 km/h. Wkrótce jednak wyszło na jaw, że zarówno dystans, na którym ją osiągnął, jak i wynik to efekt pomyłki. Zrobiono więc nowe, na podstawie filmu, mierząc dystans długością ciała zwierzęcia. Otrzymano wtedy zaskakująco niski wynik - 90 km/h. I gdyby był prawdziwy, gepard straciłby prawo do miana najszybszego.
Ostatnio powtórzono badania, zachęcając zwierzę do biegu za pomocą ciągniętej za samochodem porcji mięsa. Kulinarny doping zrobił swoje: gepard osiągnął prędkość 105 km9/h, zdystansował konia, greyhounda i utrzymał sławę najszybszego.

WIELKA WĘDRÓWKA
     Na dużej rzece leszcze stają się celem wędkarskich wypraw dopiero w maju, a więc sporo później niż jaź czy płoć. Ryby te zaczynają się trzeć dość późno, kiedy temperatura w rzece przekroczy 13 stopni Celsjusza. Szczyt tarła przypada na okres, gdy temperatura wody na zalanych przez przybór, zarośniętych płyciznach ustali się na poziomie 16 - 19 stopni.

      Rzeczna populacja leszcza wyciera się partiami - już w pierwszym tygodniu maja można złowić przy brzegach większe ryby wygłodniałe po odbytych godach. Ale jeszcze do połowy czerwca zalane wierzbowe zarośla trząść się będą od leszczowych zalotów.

POSIŁEK PO DRODZE

      Nasze karpie codzienne - jak nazwał je Władysław Strzelecki we wspaniałej książce "Wędkarz i rzeka" - mają przed przystąpieniem do tarła krótki okres aktywności żerowej. Są po prostu żarłoczne i tracą na tydzień czy dziesięć dni swą stadną przemyślność, z której słyną latem czy wczesną jesienią. Gromadzą się w pobliżu miejsc zdatnych do odbycia godów i rzucają się na każdą podaną przynętę. Wzdłuż wierzbowych zalewisk, na przybrzeżnych spowolnieniach, głębokich na półtora do dwóch metrów zamuliskach bobrują w dnie wielkie stada.
      W tym czasie pierwsze partie oddają się już miłosnym uniesieniom, zaś inne "turnusy" zmierzają wzdłuż brzegów do amorycznej poczekalni.
      Nie będzie trudno uważnemu wędkarzowi odnaleźć trasy wiodące leszcze na tarło, choć być może szukanie tych szlaków nie jest specjalnie etyczne. Choć przecież leszczy u nas dostatek, duże rzeki pełne są trzymających się swoich rewirów stad. Ale właśnie na rzekach większych nie powinno sprawić problemu znalezienie miejsc, gdzie gromadzić się będą, także żarłoczne nad wyraz, potarlane gromadki.

CZAS NA POPAS

      Po tarle ryby są zmordowane. Przez tydzień, niekiedy dwa odpoczywają w miejscach o wodzie niemal stojącej, w przybrzeżnych dołach o dnie pokrytym grubszą warstwą namułów. Wybierają plosa za główkami, głęboko wcinające się w wysokie burty ostre zewnętrzne łuki, trzymają się wolno płynących odcinków spadów wzdłuż wysp, usadawiają się w zastoiskach na wylotach łach. Po kilkudniowym wypoczynku i nabraniu sił wyruszą ku swym późnowiosennym stanowiskom.
      Do zejścia wód, na dobrą sprawę do tzw. janówki, wykorzystywać będą podwyższony stan rzeki i trzymać się w pobliżu brzegów. Opuszczą zastoiska i zgodnie ze swoją naturą wybiorą równy odcinek rzeki o niezbyt śpiesznym nurcie, który przeczesywać będą zmierzając pod prąd rozwiniętą tyralierą. Osiągnąwszy jego skraj spłyną pośpiesznie w dół rzeki, by ponownie rozpocząć przeszukiwanie dna.
      Część wytartych osobników wpłynie do łach, które stają się przepływowe wyłącznie w okresie przyborów. W czasie, gdy woda w nich stoi, bujnie rozwija się tam życie bezkręgowców, odkłada muł, w którym żyją larwy owadów i skąposzczety w większej na ogół liczbie aniżeli w korycie głównym.

KANTOWANIE

      Generalnie wiosenne leszcze w rzekach - zarówno tych dużych, średnich, a także w zupełnie niewielkich - trzymają się tzw. kantu, niezbyt odległego od brzegu uskoku dna ku płaskiej rynnie o głębokości 1,2 - 2 m.
      Przynętę warto podawać nieco dalej niż w przypadku polowania na jazie, poza miejsca, w których w pełni lata stawiać się będzie wędkarskie stołeczki. Szczególnie dobrymi stanowiskami okazać się mogą wszelkie luki między krzakami wierzby, granice nurtu u szczytu zwalonych drzew, kamiennych czy ilastych cypli wrzynających się w rzekę.
      Wzdłuż kantu poruszać się będą stadka wytartych już leszczy, wzdłuż niego płynąć będą na gody bardziej ciepłolubne osobniki.
      Wiosenny kant jest także najlepszym miejscem do zasadzenia się na leszcze na rzekach mniejszych, w których duże ryby w sporych ilościach pojawiają się wyłącznie wiosną podczas wędrówki na tarło i w czasie powrotu po odbytych godach.

PROMENADĄ W DÓŁ

      Małe rzeki, w których latem łowi się wyłącznie drobiazg lub szuka dołów zamieszkałych przez kilka większych ryb, wiosną stają się istną promenadą. Są z reguły płytsze od rzek, w których znajdują ujście, wylewają na łąki, pola, zalewają olsy, grądy i łęgi. Woda na zalanych płyciznach ogrzewa się znacznie szybciej niźli w rzekach dużych.
      Ujścia zapraszają więc wyższą temperaturą wiele gatunków ryb, także leszcze, które potrafią w swej tarlanej wędrówce zajść bardzo wysoko. W dopływach Bugu i Narwi spotyka się je nawet kilkadziesiąt kilometrów w górze dopływów.
Żerują przez cały czas. Posuwają się blisko brzegów, często odpoczywają w niewielkich zastoiskach położonych w pobliżu kantów. Na małych rzekach wystarczy im metr wody nad głową.
      Pierwsze partie wytartych leszczy dość długo pozostają w rzeczkach, w których odbywały gody. Wybierają podobne stanowiska, jak w większych ciekach. Są to jednak chwilowe rewiry żerowiskowe. Liczące kilkanaście, czasem kilkadziesiąt osobników stadka dają się stopniowo znosić coraz niżej, by w momencie przedletniego spadku dużej wody znaleźć się w pobliżu ujścia.
      Rzeki średnie, takie jak na przykład Pilica, Pisa, Wisłoka, Noteć, Biebrza, a także rzeczki niewielkie, ale głębsze i mniej podatne na wahania stanu wody, mają swoje trwałe populacje leszczy. Trzymają się one niemal wszystkich głębokich odcinków o równym, spowolnionym uciągu, żerują wzdłuż wysokich burt na zewnętrznych łukach, zadomawiają w głęboczkach przed i za spiętrzeniami wzniesionymi ręką człowieka. Każdy zbiornik zaporowy, bez względu na to, czy jego powierzchnia liczona jest w kilometrach kwadratowych, w hektarach czy w arach, posiada swoje leszczowe stado.

[Po godach]

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusNazwisko.plOsuszanie budynków - osuszanie ścianWędkarstwoPrzynęty wędkarskieDyskusje wędkarskie