Po tarle rozpasany rozpustnik i niepohamowany żarłok zmienia się powoli w metodycznego, spokojnego, leniwego wędrowca. Zaburzyć rytm można tylko w jeden sposób - oferując atrakcyjny smakołyk.
 
  NR 23      3 PAŹDZIERNIKA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

AKTUALNOŚCI I CIEKAWOSTKI:

Co za dużo...
Bobry powoli wracają
tam, gdzie dawno temu zostały wytępione. Żyją już na coraz większych obszarach Europy i w coraz większej liczbie krajów. W Holandii zoolodzy prowadzący akcję osiedlania tych zwierząt, zapoczątkowaną w 1988 roku, napotkali jednak na dość niezwykłe trudności.
W sumie sprowadzono do tego kraju 58 bobrów z południa Niemiec. Jednak zwierzęta osiedlane w pierwszych latach zagarnęły tak duże terytoria, że dla późniejszych przybyszy zostało niewiele miejsca - 1.5 km brzegu rzeki to przeciętna wielkość bobrowego królestwa. Tymczasem "pionierzy" przywłaszczyli sobie po 50 km, po czym całą swoją energię musiały tracić na patrolowanie rewirów. Późniejsze bobry zaś marnowały ją, miesiącami wędrując po brzegu w poszukiwaniu wolnego terenu...
Holendrzy postanowili następnym razem przenosić wszystkie bobry za jednym zamachem.


Metanożercy:
Głęboko pod powierzchnią oceanów
występują ogromne złoża gazu ziemnego, metanu, w postaci klatratów wodnych. Głęboko - z wyjątkiem Zatoki Meksykańskiej, gdzie odsłonięte klatraty wodne od pewnego czasu budzą wielkie zainteresowanie naukowców. Tam też znaleziono niezwykłe zwierzęta, których pośrednim źródłem pokarmu jest prawdopodobnie metan: parucentymetrowe, płaskie, różowe robaki.
Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jakie relacje pokarmowe łączą robaki z ich środowiskiem życiowym. Pewną liczbę tych zwierząt udało się przenieść do laboratoriów na lądzie, gdzie poddane zostaną dalszym badaniom.


Smutne jest życie pingwina:
Małe pingwiny Adeli
mają ciężkie życie. Wykluwają się na Antarktydzie, najbardziej niegościnnym kontynencie świata, w gnieździe, na które składa się kilka ułożonych na śniegu kamieni. Później spędzają długie godziny pozbawione opieki rodziców, zbite dla zachowania ciepła w gromadki, liczące po kilkaset ptaków. Dorosłe pingwiny zdobywają w tym czasie pożywienie w oceanie.
Gdy rodzic z wolem pełnym częściowo przetrawionego kryla zbliża się do grupy piskląt, przyzywa piskiem swoje młode, po czym... odskakuje. Po około 50 m zatrzymuje się, czeka na dziecko, karmi je częścią pokarmu i znowu ucieka... Manewry te powtarzają się kilkakrotnie.

PO GODACH
     Kilka tygodni po tarle leszcze lokują się na odcinkach rzek, w których pozostaną do późnej jesieni. Niektóre stada już na przełomie maja i czerwca zasiedlają swe letnie rejony. zaczynają "kursować" w nich z regularnością przedwojennych pociągów.

      Aktywne żerowanie rozpoczynają o brzasku, kiedy niebo na wschodzie zaczyna jaśnieć, płonąć porannymi zorzami. Zbliżają się wówczas do brzegów, wpływają na spowolnione, zamulone lekko płycizny, penetrują kanty, faszynowe materace przygniecione kamiennymi opaskami i wsteczne prądy za ostrogami oraz naturalne zatoki. Z reguły jednak nie oddalają się zbyt daleko od nurtu.
      W dni bezchmurne pozostają na tych stanowiskach do chwili, gdy słońce pożółknie nad horyzontem, przy niebie zachmurzonym ich odejście jest nieco opóźnione.
      Następuje krótsza lub dłuższa przerwa w żerowaniu.

      Gdy dzień się budzi na dobre, kiedy wiatr zaczyna marszczyć wodę i rozwiewają się mgły, wędkarze moają szansę, by zaobserwować wspaniałe zjawisko spławiania się leszczowego stada. Nad powierzchnią leniwie toczącej swe wody rzeki zaczynają się pokazywać ryby. Nie chlapią się jak wiele innych gatunków. Niemal bezgłośnie wynurzają nad wodę swe ciało, niekiedy prezentują się niemalże w całej okazałości, czasami pokazują jedynie płetwę grzbietową i niewielki odcinek "pleców". Bodaj najbardziej masowe spławy udawało mi się zaobserwować podczas mglistych poranków, w momencie, w którym poranna bryza zaczynała strzępić oponę mgły.

TANIEC NAD STOŁÓWKĄ

      Podczas spławiania leszcze podobno nie żerują, niemniej dla wędkarza zaobserwowanie ich powierzchniowego baletu jest niezmiernie ważną informacją. Spławy otóż odbywają się w pobliżu żerowisk lub wręcz nad żerowiskami.
      Bardzo częstu niemal natychmiast po ich zakończeniu następuje drugie poranne żerowanie - nieco już oddalone od brzegu. Ryby penetrują skraje głębokich dołów i rynien, posuwają się po kantach i blatach. Znajdują się wciąż w zasięgu przepływanki i mocniej obciążonej przystawki. Żerowanie trwa do osuszenia traw, do zejścia rosy.
      Później leszcze odchodzą od brzegu, ustawiają się w korycie i co pewien czas tyralierą przeczesują swój dzienny rewir. Czynią to jednak leniwie, niespecjalnie starannie, aczkolwiek prowadzony z przytrzymywaniem zestaw bolonki czy powiewający w nurcie długi przypon denki z pewnością sprowokuje leszcza do zainteresowania się przynętą.

DZIEŃ, NOC I PORA NICZYJA

      Ryby omawianego gatunku miewają też dość często południowy napad apetytu. Nie spotyka się go wyłącznie w okresach wyjątkowych i długotrwałych upałów. W dni o średniej czy niższej temperaturze leszcze ożywiają się na godzinę, półtorej, w momencie, gdy słońce stoi najwyżej. Żerują głównie w środrzeczu.
Potem znów następuje przerwa.
      Na trzy godziny przed zachodem słońca leszcze znów nabierają chęci na jedzenie. Bardzo wolno zbliżają się ku brzegom. Na bezludnych i spokojnych odcinkach rzek tuż przed zmierzchem zajmują poranne stanowiska. Znikają z nich jednak jeszcze przed zapadnięciem ciemności.

      W nocy można złowić leszcze największe, choć i średniaki dają się niekiedy skusić na dobrze podaną przynętę. Nie oddalają się zbytnio od swych wieczorno-porannych stanowisk, bowiem jak każde sympatyczne stworzenie są leniwe i wygodnickie. Dlatego też - jeżeli celem nocnej wyprawy są właśnie one - nie ma sensu ciężkiego zestawu gruntowego czy lżejszej, "pikerowej" denki posyłać daleko na wodę. Wystarczy podać go na kant, na skraj materaca, w pogranicze spokojnej wody i nurtu.
      Nie należy się jednak spodziewać częstych brań.

KUSZENIE WĘDROWCA

      Lenistwo i wygodnictwo leszczy może być wykorzystane przez wędkarza. Cały, misternie ułożony przez naturę rozkład jazdy leszczowego stada może zostać zakłócony przez przemyślność ludzką. Wystąpią co prawda momenty gorszego żerowania, ale da się ryby przytrzymać przy brzegu i w stanowisku, jeżeli z głową i dobrym smakiem zanęci się łowisko.

      Dwie rzeczy będą wówczas najważniejsze - zanęta musi trafiać w rybie gusta oraz musi być podana dokładnie na trasie leszczowej wędrówki żerowiskowej...
      Niechcący jednak, mimochcąc, zupełnie jak leszcze, weszliśmy w okres letni.
      Ryby opisywane w tym "gorącym"rozdziale takie właśnie są: powolne, unikające nagłych zmian, zmieniające się na raty, partiami czy jak kto woli "turnusami". Niektóre już w czerwcu żyją letnim rytmem, podczas gdy inne dopiero wchodzą w tarło, niektóre wychodzą już z dopływów, podczas gdy inne dopiero zbierają się przy ich ujściach...

[Od śniadania do kolacji]

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusHydroizolacja - Izolacje fundamentówWędkarstwoŚwiat DrukuUbrania strażackieInstalacja i konfiguracja OpenERP