Zasługa serwera wędkarskiego w krzewieniu muszkarstwa jest niewątpliwa. Dopóki Roman Wigura będzie z nami, dopóty nowych fanów tej "powietrznej metody" będzie coraz więcej i więcej...
 
  NR 25/26      26 PAŹDZIERNIKA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 






KIESZEŃ Z AKCESORIAMI
     Wędka, sznur i kołowrorotek to podstawowe wyposażenie muszkarza. Podstawowe - ale nie jedyne. Muszkarz, jak każdy inny wędkarz, potrzebuje wielu drobiazgów. Niektóre - jak muchy - są niezbędne, niektóre po prostu ułatwiają życie, inne jeszcze to wędkarski luksus. Łączy je jedno: dobrze mieć je przy sobie.

      Dlatego dla każdego muszkarza podstawowym wyposażeniem jest kamizelka z dużą ilością kieszeni.
      Dobra kamizelka powinna mieć odpinaną dolną część, żeby podczas brodzenia w spodniobutach nie moczyć zawartości naszych kieszeni. Letnia wykonana jest z siatki, przynajmniej na plecach, bo słoneczko nieźle nam może dopiec. Na głowie - obowiązkowo kapelusz z szerokim rondem. Pomocną sprawą są naszyte na kamizelce i kapeluszu kawałki futra z barana lub niedźwiedzia u bardziej zamożnych. Będziemy tam wpinali nasze muszki. Niekoniecznie te, na które łowimy - najlepiej te najbardziej kolorowe.
      Do tego wszystkiego dokładamy okulary polaryzacyjne, związane z tyłu gumką lub czymś podobnym. Zapobiegnie to ich zgubieniu na brzegu lub - co gorzej - podczas brodzenia.
      Ponieważ często łowimy z wody, oprócz kamizelki musimy mieć

wodery albo spodniobuty.

      Te ostatnie mogą być gumowe lub z neoprenu. Jeżeli łowimy na jednym stanowisku, np. na Sanie lub Dunajcu, to wygodniejsze są neopreny, jeżeli musimy dużo chodzić po brzegu na rzekach pomorskich - lepsze są lżejsze buty gumowe czy z gore-texu. Brodząc po kamienistym podłożu dobrze jest mieć podeszwy butów podklejone filcem, zapobiegającym ślizganiu się na kamieniach. Tyle, że wtedy musimy się nastawić na brodzenie wodą non-stop. Na trawie w takich butach będziemy łapali wywrotki jak na lodzie.
      Neopreny są wykonywane w dwóch wersjach: z przyklejonymi butami i jako niemowlęce śpioszki. Do śpioszków musimy dokupić specjalne buty, wykonane z wodoodpornego materiału. Na takie buty obowiązkowo zakładamy neoprenowe ściągacze, zapobiegające dostawaniu się piasku pomiędzy śpiochy i buty.
      Wracając na chwilę do kamizelki: warto, by z tyłu miała ona małe, metalowe kółko. Będziemy przecież łowić ryby - a więc przyda się podbierak, z krótką rączką i gumą, mocowany do owego kółka właśnie.
      Kamizelka, choć obwieszona, nadal

ma puste kieszenie.

      Wkładamy do nich przede wszystkim smar do suchych muszek, najlepiej w sprey'u lub ostatni doskonały wynalazek: wyciąg z gruczołu łojowego kaczora.
      W tylnych kieszeniach kamizelki lokujemy zapasowe kołowrotki lub szpule z różnymi sznurami (o różnym stopniu tonięcia). Do tego jeszcze kilka zbieżnych przyponów (o właściwościach jak wyżej) i żyłki przyponowe o różnych średnicach. Pozostałe kieszenie wypełniamy pudełkami z muchami, żeby było w czym wybierać podczas łowienia.
      Pudełka na muchy muszą posiadać jakieś mocowania dla wabików. Najpopularniejsze pudełka mają wklejoną piankę, jednak nie polecam ich stosowania. Tak przechowywane muszki mogą mieć skorodowane haczyki. Lepsze są pudełka z metalowymi klipsami do mocowania nimf i mokrych muszek oraz specjalnie zamykanymi przegrodami, w których nosimy suche muszki. Nie polecam noszenia muszek w pudełku po zapałkach, bo wiatr może wywiać nasz dorobek na wodę. Wtedy możemy wprawdzie z daleka sprawdzić skuteczność muszek, tyle tylko, że nie będziemy kontrolowali ich spływu.
      Do suszenia suchych muszek używamy pampersa, czyli specjalnej szmatki wchłaniającej wilgoć - rewelacyjna przy suszeniu "kaczej muszki".
      Do zagospodarowania zostały jeszcze

wolne ręce muszkarza.

      Oczywiście, nie licząc wędki, za pomocą której poławiamy ryby. Ponieważ zgodnie z regulaminem rybę, którą zamierzamy zabrać - musimy zabić - każdy muszkarz ma przez ramię przewieszony koszyk, w którym nosi złowione ryby. Do wyjmowania muszek z rybiego pyska używamy peana - takich chirurgicznych szczypiec. Jest to także wymóg regulaminowy, bardzo zresztą przydatny. Warto jeszcze do kieszeni wsunąć nóż do patroszenia, martwe pstrągi i lipienie bardzo szybko się psują...
      Brodząc w rzekach o szybkim i silnym nurcie dobrze jest mieć laskę do podpierania się i badania ukształtowania dna. Wystarczy zwykły kijek narciarski. Możemy także zabrać ze sobą siateczkę z młyńskiej gazy, którą łapiemy spływające nimfy i inne owady, żeby wiedzieć, na co powinniśmy łowić. Jeszcze tylko termometr, notes i wodoodporny pisak do sporządzania notatek na bieżąco...
      Jeżeli naprawdę uda nam się spakować to wszystko do naszej kamizelki, to pozostańmy lepiej w domu. Z tym ciężarem nie będziemy mieli żadnej przyjemności w łowieniu. A o ten paradoks mi właśnie chodziło, gdy opisywałem "podstawowy i niezbędny" zestaw akcesoriów muszkarskich.

Romek Wigura

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokuseZ PublishPrzygotowanie drukuWszywki i metki odzieżoweWędkarstwo gruntoweGetSimple