Zgniłe jajeczko wlać bez skorupki, czosnek, cebulkę - razem do kupki,
dodać amoniak i siarkowodór, nos zatykając czekaś na odór.
(Papcio Chmiel)
 
  NR 27/28      9 LISTOPADA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
JESIENNE GRILLE
Rozkaz naczelnej był wyraźny: gotujemy nie tylko ryby! Skoro tak, to skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie... będziemy mieli karkóweczkę. Pomysł jest prosty i znany, ale warto go przypomnieć.

Bejcę robimy ze szklanki oleju, setki sosu sojowego, rozgniecionych kilku ząbków czosnku i szczypty słodkiej papryki. Składniki dokładnie mieszamy, najlepiej w mikserze. Karkówkę - mówię tu o kawałku kilogramowym, czyli jednoosobowej porcji - tniemy na półcentymetrowe plastry. Wydają się dość cienkie, ale jak się ma na pieczenie kwadrans między holem suma a walką z ogromną brzaną, nie ma co przesadzać z grubością. Plastry nakłuwamy gęsto widelcem i układamy w misce przelewając bejcą. Dobre są plastikowe naczynia z wieczkiem (takie do zamrażania albo gotowania w kuchence mikrofalowej), bo możemy je wziąć do plecaka, bez strachu, że nam się wszystko wyleje.
Mięso trzymamy w zalewie przez noc i następnego dnia możemy już wrzucać na grilla. Pieczemy raczej w ustawieniu górnym, bo świnia nie lubi jak jest zbytni gorąc.
Skwierczące kawałki pojadamy świeżutkim chlebem kupionym w miejscowym sklepie i popijamy, jak nie musimy zaraz wracać samochodem, wódeczką z gwinta.

Lista zakupów:
*   kilo karkówki wieprzowej
*     główka czosnku
*     sos sojowy
*     olej
*     słodka papryka
*     brykiety i podpałka

gotował Piotr Onikki-Górski   

STRZEMIENNEGO!
     Ginie szlachetna sztuka zakąszania. Tak przynajmniej uważa rosyjska gazeta "Siewodnia". Karkówka wedle Piotra nadaje się w tym celu doskonale, o czym przekonać się mogłam parokrotnie. Ale nie samą karkówką człowiek żyje - w mieszkaniu trudno rozpalić grilla... Są za to inne wiktuały, które wykorzystać możemy wedle rad rosyjskiego pisma.


      Tekst jest tak zacny. że nie miałam serca go skracać, przez co Piotr wylądował na marginesie. Obiecuję - to pierwszy i ostatni raz!

      Ale do rzeczy:

     "Między pierwszym a drugim kieliszkiem nie robimy przerwy, między trzecim a czwartym - niewielką. Wszystko powinno narastać jak kaskada i, wbrew szeroko rozpowszechnionym poglądom profesora Preobrażeńskiego, początkowi powinny towarzyszyć chłodne zakąski."

      Tym, którzy nie mieli okazji zetknąć się z tym słynnym bohaterem literackim - wyjaśniam, iż profesor Preobrażeński to główny bohater "Psiego serca" Michaiła Bułhakowa. Doświadczenie w tej materii miał profesor ogromne: nie dość, że sam nie wylewał za kołnierz, to jeszcze i stworzony przez niego przy użyciu psa człowiek również nie okazał się abstynentem...

Niestety, profesor był zdania, iż trzy pierwsze kielonki wypić należy powoli, przerywając na moment między pierwszym a drugim. A że nie pochodził on wcale od robotników, jego szkołę nazwaną "drobnoburżuazyjną".

      Wracajmy do naszego Siewodnia, które hołduje szkole, określanej mianem "proletariackiej" - ze względu na trzy szybkie.

     "Wstępne akordy dobrze współbrzmią z małosolnymi ogóreczkami, marynowanym czosnkiem i kwaszoną kapustą.

Wyrzućcie precz nowomodne sałatki koreańskie, a czarny chleb podawajcie podgrzany - z masłem. Drugą rundę dopełniają zakąski z łososiowatych, lekkie sałatki warzywne i wędzone sery. Ale marynat ze stołu nie zabieramy.

Trzecia tura należy do cięższych sałatek z mięsem (w tym drobiowym), a także szynki i pieczonej wieprzowiny.

      W ten sposób dotarliśmy do interludium - to znaczy do gorących zakąsek. Z menu należy całkowicie wykluczyć zupy!

      Jeśli brakuje wam pieniędzy, ograniczcie się do ogórków, szprotek, topionego sera, tłustej kiełbasy i pieczonych parówek, ale w takiej właśnie kolejności. Popijać zaś należy - nie tracąc, rzecz jasna, poczucia miary - wyłącznie wodą mineralna niegazowaną. Należy odrzucić wszelkiego rodzaju rozcieńczone zagraniczne syropy z pięknymi nazwami. Wyjątek można zrobić dla soku pomidorowego - z solą i pieprzem.

      Jeśli zaś w ogóle nie macie pieniędzy, a pić się chce - bywa wszak i tak - to zakąszajcie wódkę piwem. Nie mówimy jednak wcale o wulgarnym, plebejskim napitku "Jersz" (wódka zapijana piwem z butelki lub, co gorsza, wódka dolana do naczynia z piwem). Mówimy wyłącznie o szlachetnym koktajlu "Rembrandt", którego piękno nie jest jeszcze dostatecznie docenione przez świat na zachód od Brześcia.

      Do dużego kieliszka nalejcie sto gramów piwa, nakryjcie czystą chusteczką do nosa (lub gazą) po czym delikatnie zanurzcie jej środek w piwie. Ostrożnie, cieniutką strużką lejcie przez ten filtr pięćdziesiąt gramów naszej rodzimej. "Rembrandt" gotów w całej swej krasie: na ledwo widocznej granicy obu napitków mienią się ciepłe barwy tak lubiane przez Mistrza.

Żegnając się z gośćmi lub opuszczając gościnny dom, pamiętajcie o uświęconych tradycją toastach: najpierw pije się "pososzok", potem toast "striemiannaja", a na koniec      - "zabugornaja".


      Cóż znaczą te tajemnicze nazwy, bez których nie da się opuścić progów gościnnego gospodarza? Pososzoch to kostur wędrowca. Zaburgonnyj, zwany na stepach Ukrainy "zakurhannyj" wlewany był w wędrowca na pagórku za wioską. Wychylał on go, patrząc na swój dom. A potem drugi i trzeci i... czasami nie wyruszał. Nigdzie bowiem nie jest powiedziane, iż zaburgonnyj ma być tylko jeden...

      Drugi z toastów to nic innego, jak nasz swojski strzemienny. Wypijało się go, jak sama nazwa wskazuje, jedną nogą będąc już w strzemieniu. Strzemiona są dwa, koń ma cztery nogi, płot, o który potem opiera się wędrowiec - wiele sztachet...

      Nie jest to wynalazek czysto słowiański - swojego strzemiennego mają także Francuzi. Nazywają ów toast identycznie, choć nie pamiętam, jak to brzmi w ich narzeczu. I także bywało, iż posiłkowali się oni sztachetami w celach toastowych... Opowiadał mi o tym rodowity Francuz, z którym na wzajemną naukę słowa strzemienny wypotrzebowaliśmy pół litra wódki. Pod kiełbasę. Może, gdybyśmy wtedy znali artykuł z "Siewodnia", nie okazalibyśmy się takimi prostakami...

Gośka Jurczyszyn, PAP

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusFishingWszywki i metki odzieżoweCMS eZ PublishPrzygotowanie drukuMetki