Ostatnio w mediach głośno o problemie kłusownictwa nad wodą. Niestety, w doniesieniach przeważa ton niemożności: słynna już znikoma społeczna szkodliwość. Czy naprawdę nic nie da się zrobić?
 
  NR 27/28      9 LISTOPADA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 
NA KRZYWY RYJ
     I znowu poczucie bezsilności dominuje nad wszystkim. Już po lecie. Skończył się okres, gdy nad wodą można było spotkać wszystkich - i tych, co łowią przez cały rok, i tych, którzy wędkowaniu poświęcają się wyłącznie podczas urlopowych tygodni.

      Spotykałem więc na łowiskach facetów z wyszukanym sprzętem, przeciętniaków i tych, którzy wędkarstwo uważają za margines swych zainteresowań i nie wydają na nie więcej pieniędzy, niż potrzeba do zmontowania prostej wędeczki. Zaglądałem do sadzyków, spróbowałem dojrzeć, co wisi na agrafkach przy pasach spinningistów. I znów zauważałem coś, co od lat przejmuje mnie zgrozą, co odbiera mi wiarę w polskie wędkarstwo i utwierdza w przekonaniu, że moje pokolenie musi wymrzeć, by nad wodami przestało się roić od łajzów i łachmytów.
      Moi znajomi rozjeżdżali się podczas ostatnich wakacji po zagranicznych łowiskach. Byli na Alasce, bywali w Skandynawii, odwiedzali Irlandię i Hiszpanię. Kontaktowałem się też z przyjaciółmi w Niemczech i w krajach Beneluxu... I puchłem z zazdrości, gdy rozmowa schodziła na sprawy ochrony wód, ryb i wędkarskiej gospodarki...
      Wyobraźcie sobie taką sytuację - gdzieś w głębi alaskańskiego interioru łowi sobie łososie grupa facetów z Polski. Do najbliższej siedziby ludzkiej 60 mil, strach wchodzić w krzaki na siusiu, żeby nie narobić na głowę niedźwiedziowi grizzly... A tu raptem nad głową pojawiają się dwa hydroplany, jeden z nich ląduje, drugi kołuje, by ubezpieczać kolegę. Z kokpitu wyłazi uzbrojony po zęby strażnik z Fish and Game Departament i sprawdza licencje i wyniki połowu. Przy pasie wisi najnowocześniejszy radiotelefon i spluwa godna Jessie Jamesa...
      To normalność na Alasce.
      Normalka w Skandynawii, normalka w Hiszpanii, normalka we Włoszech, Niemczech, w Holandii i gdzie tam jeszcze...
      A w Polsce normalką jest, że

jest nienormalnie.

      Wszyscy narzekają, i słusznie, że organy państwowe - policja, prokuratury i sądy - totalnie lekceważą kłusownictwo rybackie i wędkarskie, ale nawet niezawisłe instytucje można zmusić do rewizji poglądów. Podpytywałem uczonych w kodeksach prawników o możliwości - podpowiedzieli, że PZW może do każdej sprawy delegować oskarżyciela posiłkowego. I wówczas sędzia, który o skali zagrożenie nie ma bladego pojęcia, musi posłuchać, czym naprawdę jest kłusownictwo. Tak nawiasem mówiąc, można także kłusownika oskarżyć o kradzież mienia państwowego. Bo właśnie tym są ryby w rzekach i jeziorach przepływowych.
      W okręgu bydgoskim dano przykład, że o mienie można zabiegać. Że są ludzie, którzy szukają sposobu, aby naszych ryb i wód strzec sensownie i z zacięciem. Jak jest gdzie indziej - cóż, wystarczy zadzwonić do swojego okręgu i spytać, ilu etatowych strażników się zatrudnia. W wielu uzyska się odpowiedź, że żadnego, że bazuje się na społecznikach. Którzy nic nie mogą!
      A przecież możliwości są - można zabiegać o nadanie etatowej straży rybackiej PZW statusu strażników przemysłowych, można też powołać przy okręgu, czy przy kole nawet, malutką agencję ochrony. W świetle uchwalonych na przełomie lipca i sierpnia przepisów, ochroniarze mogą znacznie więcej od dziwacznego tworu, jakim jest Społeczna Straż Rybacka.
      Dość ględzenia o upadku etyki, o kłusownictwie. Trzeba łobuzom skoczyć do gardła, wyczyścić portfele, niepoprawnych wsadzić do kozy. Na to zarządy wszystkich szczebli muszą znaleźć dwie rzeczy -

pomysł i pieniądze.

      Pomysłów jest wiele, o niektórych wspomniałem. Forsy w PZW też nie brakuje. To naprawdę zamożna instytucja, którą utrzymujemy z własnych składek, której wciąż dokładamy do kasy, wykupując krótkoterminowe licencje. Jest też w Związku paru facetów, którzy potrafią zarabiać pieniądze. Nawet na lokatach bankowych.
      Pokutuje jednak w PZW jakaś straszliwa nieruchawość i odporność na przemiany ostatnich lat. Jak zarabiać - to chyba działacze już pojęli, natomiast, w jaki sposób wydawać społeczne pieniądze - chyba jeszcze nie bardzo. Jest co prawda kilka związkowych inwestycji, które można pochwalić, są w niektórych okręgach poważne zarybienia, ale brakuje jednego: prawdziwej, poważnej troski o wody i ich zawartość.
      Co tu dużo kryć - w polskich rzekach, jeziorach coraz mniej jest ryb. Nikt nie wie, ile ich odłowiono. Co prawda, tu i ówdzie wprowadzono obowiązek rejestracji połowów, ale jak on ma się do stanu faktycznego, tego nikt nie wie...
      Takie czasy nastały - a może trwają od Hammurabiego - że

szacunek dla prawa

wdraża się za pomocą egzekucji. Niekoniecznie musi chodzić o ucinanie głowy, wyłupianie oczu czy wybijanie zębów, ale łupić kłusowników finansowo można i trzeba. Jednak, żeby prawo egzekwować, należy najpierw pieniądze wyłożyć, i to sporo. Nie da się za darmo, nie da się społecznie. I tak jest z każdą uczciwą inwestycją. Ochrona wód jest bowiem inwestycją - żeby ludzie płacili za prawo do łowienia, to muszą mieć co łowić.
      W parlamencie i w kilku ministerstwach od kilku lat trwają prace nad nowym prawem wodnym. Dziś PZW otrzymuje we władanie wody państwowe niejako z urzędu. To się może skończyć, gdyż wśród twórców projektu nowej ustawy są tacy, którzy twardo mówią - na każdy zbiornik państwowy, na każdą rzekę będzie musiał być przetarg. Trzeba będzie przedstawić operat, swoisty biznesplan, udowodnić administracji państwowej, że będzie się o wodę dbać, że będzie się ją chronić i ochraniać.
     Że PZW takie przetargi przegrywa, mamy już przykłady. Po wprowadzeniu nowego prawa wodnego takich przegranych grozić będzie związkowi więcej, sądzę nawet, że bardzo dużo. To chyba dobrze - bowiem o coś, o co trzeba było się starać, zabiegać, dba się też lepiej niż o to, co się dostaje na krzywy ryj.

Jacek Jóźwiak

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusWszywki odzieżoweOpenERPWędkarstwoOsuszanie ścian - iniekcja krystalicznaFundusze ETF: ETF.COM.PL