Za zgodą redakcji Głosu Szczecińskiego przedrukowujemy bulwersujący artykuł o kłusownikach znad Regi. Tekst ukazał się w gazecie 5.11. br. Ryby kłusowane są przez "hakarzy" dosłownie w biały dzień...
 
  NR 27/28      9 LISTOPADA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 
WSPÓLNYMI SIŁAMI: W drugiej połowie października pani burmistrz miasta i gminy Trzebiatów zorganizowała specjalne w tej sprawie spotkanie. Udział w nim wzięli przedstawiciele zainteresowanych instytucji, kół wędkarskich, policji, wojska, żandarmerii wojskowej, straży granicznej. Uczestniczący w spotkaniu mieli określić metody skutecznych działań celem zapobiegania kłusownictwa.
Oczywiście głównie zastanawiano się skąd wziąć odpowiednie fundusze. Należałoby zorganizować grupy strażnicze dyżurujące przez okrągłą dobę i to w okresie od 20 października do 20 grudnia. Zabierający głos wskazywali na konieczność zacieśnienia współpracy z wędkarzami, a zdaniem kół wędkarskich powinno być utworzenie specjalnych funduszy na walkę z kłusownictwem na rzece Redze. Nie zapomniano o edukacji młodzieży w szkołach. Wskazywano na problemy z właścicielami działek usytuowanych na odcinku rzeki Mrzeżyno-Trzebiatów; oni właśnie utrudniają wstęp kontrolerów na swoje tereny.
Niestety, wszystko rozbija się o pieniądze. Trzeba odpowiednio wyposażyć strażników a oni najczęściej nie mają nawet latarek, nie wspominając już o pontonach i innym sprzęcie, łącznie z bronią gazową. Wytypowano jednak ewentualnych sponsorów, gminy: Gryfice, Brojce, Płoty i Trzebiatów.
Policja powinna doprowadzić do tego, by wykryć odbierających ryby od kłusowników i wreszcie przerwać zorganizowany łańcuch: dostawca-odbiorca. Podobno na terenie Trzebiatowa działają nawet hurtownicy.
Póki co, kłusownictwo na Redze i jej dopływach nie tylko trwa, ale systematycznie rozwija się. Hakami wyszarpywane są trocie, jak z marzeń sennych wędkarza - nawet dochodzące do17 kilogramów.

KAMIENIAMI W STRAŻNIKÓW: 1 listopada, około godziny 20, do Trzebiatowa przyjechało czterech kontrolerów Ochotniczej Straży Rybackiej. Ich prywatny Fiat 125 zatrzymał się w pobliżu elektrowni wodnej. Strażnicy, tak jak przypuszczali, na miejscu zastali kłusowników. Spokojnie wyszarpywali okazałe szlachetne trocie. Inspektorzy przystąpili do akcji. Chcieli zatrzymać nielegalnie łowiących, ale ci natychmiast zaatakowali kontrolerów. Posypał się grad kamieni, wyzwisk, gróźb spalenia ich domów. Kamienie uszkodziły auto. Kiedy jeden z kontrolerów wsiadał do samochodu, dopadł go jeden z najbardziej agresywnych napastników i zaczął kopać w głowę. Ofiara zalana krwią straciła przytomność. Wezwano policję, a ciężko pobitego przewieziono do gryfickiego szpitala. Okazało się, iż pacjent ma połamany nos, poranioną twarz i głowę. Został hospitalizowany.
A co z chuliganami-kłusownikami? Ano nic. Dwaj zostali zatrzymani, ale szybko zostali zwolnieni. Ustalono, że to nie oni atakowali. Prawdę powiedziawszy miejscowej policji znani są chuligańsko i wręcz bandycko zachowujący się mężczyźni, ale cóż z tego. Oficjalnie mówi się, że nikt im nic nie może zrobić, bo są posiadaczami tzw. żółtych papierów.

czub

BEZKARNA... RZEŹ TROCI
     Rega - jedna z najczystszych rzek w Polsce i niewątpliwie najczystsza w Zachodniopomorskiem. Stanowi prawdziwy raj dla wędkarzy. Żyją w niej trocie, wspaniałe łososiowate ryby. Obecnie obowiązuje na niej ścisły okres ochronny, gdyż trocie spływają z morza w górę Regi i jej dopływów; Mołstowa i Lubiszewki.


      Z Bałtyku, w drodze na tarło, wpływają do Regi przez port w Mrzeżynie. Tam już czeka na nie gromada kłusowników; ostatnio zatrzymano na kłusowaniu trzech zawodowych żołnierzy. Dalej te szlachetne ryby płyną w górę rzeki i po drodze giną wyszarpywane hakami i kotwiczkami przez rzesze kłusowników w Trzebószu i Nowielicach.
      Prawdziwym gniazdem bezwzględnych "hakarzy" jest niewątpliwie Trzebiatowo.
     
       W centrum tego miasteczka działa elektrownia wodna. Rega przepływa przez Mirosławice aż do zapory elektrowni koło mostu kolejowego. Ustawione zapory wodne praktycznie kończą wędrówkę łososi. Ryby próbują przeskakiwać przeszkodę, ale nie jest to możliwe, więc łososiowate grupują się w betonowej matni składając ikrę. Nielicznym to się udaje, wiele ryb po prostu ginie z rąk kłusowników, a to mordowanie łososiowatych trwa tygodniami. Okres tarła zaczyna się od połowy października i ciągnie się do połowy grudnia.
      Oczywiście, o ich połowach nie może być mowy, ale taki zakaz zupełnie nie obchodzi licznych kłusowników.
      Otrzymaliśmy alarmujące telefony od mieszkańców Trzebiatowa proszących Głos (Szczecinski - przyp. red) o interwencję, bowiem grupy rozwydrzonych kłusowników nie tylko niszczą stado troci będących w trakcie tarła, ale atakują inspektorów Społecznej Straży Rybackiej.

      Pojechaliśmy do Trzebiatowa w towarzystwie komendanta Społecznej Straży Rybackiej powiatu gryfickiego. Zatrzymaliśmy się w pobliżu rzeki. Między krzewami obserwowaliśmy panoramę elektrowni wodnej. Spiętrzona woda spadała z zapór ale oto na mostku stała pokaźna grupa młodych chłopców. Kilku szarpało wędami zakończonymi hakami i kotwiczkami - po sześć, siedem na sznurze - i ciężarkiem ołowianym. Wielka ryba pokiereszowana hakiem opada do wody. Stojący obok kłusownik wyciąga trzy, może czterokilogramową troć. Minęło pięć minut, dwie dorodne ryby wyszarpnięto na mostek. Z krzaków wyskakuje chłopiec, odbiera złowione sztuki i znika, by w razie wpadki nie było dowodów rzeczowych.

      Był słoneczny dzień, do piętnastej pozostało jeszcze kilkanaście minut. Kłusownicy czują się bezpiecznie, nawet pokrzykują, gdy rybę mają na mostku.
      Idziemy na mostek. Pijany mężczyzna pyta, czy chcę kupić rybę po 5 zł za kilogram, ale gdy widzą fotoreportera Głosu w akcji, gdy poznają komendanta Społecznej Straży Rybackiej powiatu gryfickiego, zaczyna się robić niebezpiecznie. Szarpią komendanta, podpity jegomość rwie się do bójki, nas popędzają, straszą, że zniszczą aparat fotograficzny. Przechodzą ludzie, nikt nie ośmiela się interweniować, przez telefon komórkowy informujemy gryficką policję, ale wokół robi się gorąco. Kłusownicy nie żartują.
      Strażnicy elektrowni wodnej nie reagują na kłusowników. Podczas pewnej kontroli strażnicy rybaccy dostrzegli trzech kłusowników wyszarpujących ryby już za ogrodzeniem. Kiedy strażnik przeskoczył siatkę i znalazł się na terenie elektrowni, pilnujący tego obiektu zatrzymał go, natomiast zupełnie nie zwracał uwagi na kłusowników. Interweniowano u prezesa spółki elektrowni w Płotach, a ten odpowiedział strażnikom wprost, że nikt nie ma tam wstępu, strażnicy rybaccy również.

      Jak więc skutecznie zwalczać kłusowników w Trzebiatowie? Strażnicy rybaccy nie posiadają nawet telefonów komórkowych, by w razie nagłej potrzeby zawezwać radiowóz. Komendant miejscowego komisariatu policji mówi, iż ci schwytani kłusownicy to zazwyczaj chłopcy po 13-14 lat. Wzywani rodzice najczęściej zarzucają funkcjonariuszom, że do sprawy podchodzą zbyt poważnie. Koło się zamyka.

Bogdan Czubasiewicz

*****

Komendant Społecznej Straży Rybackiej powiatu Gryfice:
- W tym roku nasi strażnicy skonfiskowali ponad 3500 metrów sieci, ogromne ilości sznurów, haczyków, kotwiczek i około 1000 kłusowniczych pułapek. Dwóch kłusowników zastawiło sieć o długości 380 metrów i dwie po 160 metrów. Odbyło się 6 sądowych rozpraw i 4 przed kolegium. Sądy najczęściej zawieszały wyroku karząc grzywnami. Bywało, że uniewinniały.

Najgorsze jest to, że kłusownicy zdają sobie doskonale sprawę z tego, iż nie jesteśmy w stanie ich upilnować. Jest nas po pierwsze za mało, po drugie nie mamy odpowiedniego sprzętu. Posiadamy jedynie ubrania ochronne, dwie radiostacje, noktowizor i łódź z silnikiem. Nie każdy ma nawet latarkę, a w całym powiecie działa tylko 19 strażników rybackich.

*****

Strażnik, prezes koła wędkarskiego "Amur" w Płotach:
- Przez ponad osiem tygodni, w okresie tarła troci, kłusownicy poważnie przetrzebiają stado tych wysoko gatunkowych ryb płynących na tarło. Nie tylko mówię o tych sztukach wyszarpniętych, ale też i o tych, a jest ich znacznie więcej, które został śmiertelnie poranione przez haki i kotwiczki.

To i tak dobrze, iż nasz Zarząd Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Szczecinie systematycznie zarybia Regę i jej dopływy smoltami tych szlachetnych ryb. Ale cóż, kłusownicy powtarzają, że jeśli dziennie nie wyszarpią co najmniej stu troci, zaliczają ten dzień jako nieudany.
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusUrlop: wy-Wczasy.plWszywki odzieżoweTygodnik WędkarskiZdjęcia wędkarskieWszywki i metki odzieżowe