Co się dzieje nad wodami, co się stało w ostatnich dniach? Rzeki, jeziora, morza... Ryby, wędkarze i inne zwierzęta... Wygrzebane w internecie, w prasie, podsłuchane w mediach i na łowiskach... Czekamy na donosy Czytelników...
 
  NR 30      24 LISTOPADA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 



Zabudowane jeziora
Wojewódzka komisja ochrony środowiska nie zgodziła się na proponowane przez wojewodę warmińsko-mazurskiego zmniejszenie stref ochronnych wokół jezior. Jednak wojewoda i tak podpisze rozporządzenie zmniejszające strefy.
W myśl przygotowanego przez Urząd Wojewódzki projektu, strefy mają się zmniejszyć ze 100 do 50--metrowego pasa bezpośredniej ochrony jezior. Co to oznacza? Po podpisaniu dokumentu będzie można budować hotele, domki kempingowe, ogrody działkowe, urządzać pola namiotowe i pastwiska dla zwierząt niemal nad samym brzegiem jeziora. Organizacje ekologiczne, które protestują przeciwko nie podpisanemu jeszcze rozporządzeniu wojewody, domagają się zwiększenia strefy ochronnej do 200 m. Ich zdaniem działania wojewody doprowadzi do zmiany "obecnego image'u Mazur w nowy Zalew Zegrzyński z zanieczyszczonymi i zagospodarowanymi jeziorami".
Gazeta Warmii i Mazur, dodatek do Gazety Wyborczej

Kaskada na start
Do laski marszałkowskiej wpłynął projekt sejmowej uchwały wzywającej rząd do rozpoczęcia budowy zapory pod Nieszawą. Wszystko zainicjował włocławski poseł AWS, Władysław Skrzypek. Przygotowany przez niego projekt uchwały Sejmu wzywa rząd do rozpoczęcia inwestycji związanej z budową stopnia wodnego w rejonie Nieszawy-Ciechocinka.
W uzasadnieniu podkreślono m.in. dramatyczny stan włocławskiej tamy i ciążącą nad miastem groźbę katastrofy, którą odwrócić może jedynie wzniesienie na Wiśle kolejnej zapory. Inwestycja ta stwarza też ogromne możliwości rozwoju regionu kujawsko-pomorskiego. Projekt sygnowało 23 posłów, głównie AWS, m. in. Jerzy Gwiżdż, Konstanty Miodowicz, Stanisław Iwanicki, Tadeusz Lewandowski i Kosma Złotowski.
Powołani przez Ministerstwo Ochrony Środowiska eksperci opowiedzieli się za pilną budową nieszawskiej tamy. Jeszcze w tym miesiącu spodziewane są decyzje ministra, które umożliwią zajęcie się tą sprawą przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów.
Gazeta Pomorska

Ślimak wędrowniczek
Skąd ślimak wodożytka Jenkinsa, pochodzący z Nowej Zelandii znalazł się w jeziorze Lipno, które przylega do granicy Wielkopolskiego Parku Narodowego? Dokładnie nie wiadomo. Prawdopodobnie ślimak ten, który jest obcym elementem w europejskiej faunie z Nowej Zelandii do niej zawitał w końcu XIX wieku. W kraju po raz pierwszy natrafiono na niego w 1933 roku. W końcu lat pięćdziesiątych dotarł do WPN, do Jeziora Lipno. Stożkowata skorupka ślimaka osiąga sześć i pół milimetra wysokości. Spotkać go można i to w dużych ilościach głównie na piaszczystym brzegu jeziora.
Głos Wielkopolski

Bytówka ma się lepiej
W ostatnich latach poprawiła się jakość wody w Bytówce. W ub.r. na zlecenie ówczesnego Urzędu Wojewódzkiego w Słupsku zbadano stan czystości wód rzek dorzecza Słupi, w tym również Bytówki. Z ogłoszonych niedawno rezultatów badań wynika, że w porównaniu z 1993 r. jakość wody w naszej rzece się podwyższyła.
Największą poprawę odnotowano w zawartości metali ciężkich. Przed 6 laty w całym biegu Bytówki stwierdzono nadmierną ilość ołowiu. Dziś zawartość tego metalu klasyfikuje naszą rzekę w I klasie czystości. Podobnie rzecz się ma z kadmem. Mniej jest także związków biogennych, w tym związków fosforu. Zawartość tych ostatnich na początku lat 90. nie pozwalała Bytówki umieścić w jakiejkolwiek klasie czystości. Dziś, w zależności od rodzaju związków, wody poszczególnych odcinków rzeki klasyfikowane są jako II lub III klasa czystości.
Niestety, tylko nieznacznie poprawiła się jakość wody pod względem sanitarnym (obecność bakterii). Poprzednio cały bieg rzeki nie mieścił się w żadnej klasie. Obecnie woda na ok. 4,5-kilometrowym odcinku pod Bytowem należy do III klasy czystości. Jednak nadal w większości nie odpowiada żadnym normom. Na poprawę czystości Bytówki miała wpływ polepszenie jakości wody w jej największym dopływie, Borui. Innym ważnym powodem było oddanie do użytku oczyszczalni ścieków w Bytowie i Ugoszczy.
Kurier Bytowski

Nowa śluza
Trzy pierwsze statki wypłynęły z Brdy na rozległe wody Wisły przez nową śluzę w Bydgoszczy. Największą od dwudziestu lat inwestycję hydrobudowlaną otwierał z wielką pompą minister ochrony środowiska Antoni Tokarczuk. Śluza nie tylko ożywi żeglugę na szlaku Odra-Wisła, ale zwiększy także bezpieczeństwo przeciwpowodziowe miasta.
Gazeta w Bydgoszczy, dodatek do Gazety Wyborczej

Zostawcie Rozpudę!
- Nie pozwolimy zniszczyć Doliny Rospudy - zapowiadają członkowie stowarzyszenia "Ruch na Rzecz Ziemi". - Nasza determinacja rośnie. Młodzież protestuje przeciwko lokalizacji obwodnicy Augustowa. Obecny wariant zakłada, że 450-metrowy odcinek drogi przechodzić będzie przez Dolinę Rzeki Rospuda.
Rospuda to projektowany rezerwat przyrody, ostatnie w kraju stanowisko miodokwiatu krzyżowego. Ekolodzy uważają, że Rospudę można uratować. Wystarczy by inwestorzy przyjęli do realizacji inny, też rozważany przez projektantów, wariant przebiegu obwodnicy.
Kurier Poranny

Nie tylko na płocie...
We Lwowie jest mnóstwo aptek. Jak w każdym dużym mieście. A przeszło dziesięć, to takie apteki, gdzie sprzedawane są nie tylko maści, tabletki, krople, zastrzyki itp., ale też i pijawki! Cena jednej pijawki waha się od 1 hriwny 45 kopiejek, do 1 hriwny 80 kopiejek. Czyli, mówiąc po naszemu, od 1 złotego 45 groszy, do 1 złotego 80 groszy - mniej więcej. To jeszcze, jeszcze... Nic dziwnego więc, że ludzie biedni, których tam nie brakuje, którzy nie mają za co kupować drogich lekarstw, kupują pijawki.
Pijawek na świecie jest mnóstwo - nieomal czterysta gatunków. W większości są to istoty słodkowodne, zdarzają się jednak morskie i lądowe. Ale do stosowania w leczeniu nadaje się tylko jeden ich gatunek -pijawka lekarska.
Pijawka lekarska jest stworzeniem mizernym. Waży mniej więcej 3 gramy. Mierzy nie więcej niż 10 cm. Ale to nic nie szkodzi. W dziedzinie upuszczania ludziom krwi jest i tak doskonała. Gdy przystawi się ją do ludzkiego ciała w ciągu 30 minut, a najwyżej godziny wysysa około 15 mililitrów krwi.
Gazeta Jarosławska

Rybactwo górą
Gospodarstwo Rybackie w Siemieniu (woj. lubelskie) zostało laureatem rankingu "Lista 300" za 1998 r. W rywalizacji wzięły udział gospodarstwa rolne utworzone z majątków przejętych przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa.
Ranking gospodarstw i przedsiębiorstw rolnych, utworzonych w ramach majątków stanowiących własność rolną skarbu państwa został zorganizowany po raz piąty z inicjatywy AWRSP i redakcji "Nowego Życia Gospodarczego". "Listę 300" opracowali specjaliści z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Gazeta Pomorska

Nieczyste sprzątanie
Były prezydent miasta Świnoujście, Krzysztof Adranowski, nie zgadza się z wynikami kontroli oczyszczania basenu Mulnik przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli. Zdaniem NIK, miasto wypłaciło wykonawcy - Polskiemu Ratownictwu Okrętowemu - ponad 4,5 mln zł. za prace, które w rzeczywistości nigdy nie zostały wykonane. Kontrolerzy twierdzą również, że pieniędzy nie powinna była otrzymać także 8 Flotylla Obrony Wybrzeżą, która unieszkodliwiła kilkanaście dużych min morskich. Zwracają również uwagę na niewłaściwy nadzór, prowadzony przez miasto nad inwestycją.
Głos Szczeciński

Będzie rekord?
Polska załoga, która chce pobić rekord szybkości przepłynięcia Atlantyku, dotarła na Wyspy Zielonego Przylądka. W pierwszym etapie regat z Wysp Kanaryjskich pokonali 855 mil morskich. Metę tego etapu regat przekroczyli po godz. 17. polskiego czasu. Ich wynik - 4 dni, 3 godziny i 22 minuty - jest lepszy o blisko dzień od rekordu przepłynięcia Atlantyku na tej trasie.
Załoga płynie na największym polskim jachcie regatowym (Bols Sport) klasy Maxi 80. Wyruszyła z Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich do Brazylii, by podczas regat transatlantyckich Atlantic Brazil Caribean (ABC) pobić rekord przepłynięcia Atlantyku. Podczas wyścigu Millennium Odyssey Round rekord ustanowił w ubiegłym roku brytyjski jacht "Yes". Jego czas wynosi 16 dni 8 godzin i 27 minut.
PAP

Rodzinny sandacz
Imponującego sandacza złapał na Warcie w Tworzykowie wędkarz z Mosiny, Zbigniew Nowak. 76-centymetrowa ryba ważyła 4,26 kg. Została złowiona na żywca, malutką płotką. Żeby wyciągnąć sandacza z wody trzeba było posłużyć się podbierakiem. Ryba będzie czekała w lodówce do wieczerzy wigilijnej.
Zbigniew Nowak należy do Polskiego Związku Wędkarskiego od 1945 roku. Razem z nim wędkują dorośli synowie Wojciech i Zdobysław oraz zięć Leszek. Ten sandacz został złowiony w ramach konkursu rodzinnego, jaki w czasie weekendów urządzają nad Wartą. Rywalizują w Baranowie, Krajkowie, Sowińcu i Tworzykowie.
Głos Wielkopolski

Tarcie poza PZW
Łosoś - szlachetna ryba niegdyś powszechnie występująca w nadmorskich rzekach Pomorza Środkowego - ponownie zadomowił się w Słupi. Naukowcy z Parku Krajobrazowego "Dolina Słupi" odkryli naturalne tarliska tego gatunku. Bożena Sikora, dyrektor parku uważa, że jest to pierwszy przypadek w Polsce od czasu wyginięcia u nas tarlisk łososia.
W dolnym biegu Słupi pracownicy parku zaobserwowali bardzo duże zagęszczenie młodych łososi, a wcześniej nie prowadzono tam sztucznego zarybiania. Może to oznaczać, że po kilku latach starań naukowców, gatunek ten ponownie zagnieździł się w rzekach.
PAP

Na Wilię w sam raz...
32-letniego karpia ważącego 21,6 kg i mierzącego 97 centymetrów złowił Roman Marczak z Człuchowa (woj. pomorskie). Walka z potężną rybą trwała ponad godzinę. Dała się złapać na trzy ziarenka kukurydzy. 59-letni Roman Marczak jest emerytem. Całe życie pracował jako nauczyciel. Wędkarz ma szczęście do dużych okazów. Złowił już suma o wadze 38 kg.
- Na jezioro Pijawka, gdzie złowiłem karpia, trafiłem przez przypadek. Zacząłem łapać metodą miejscowych rybaków, na makaron i kukurydzę. Najpierw na makaron złapałem lina ważącego prawie 2 kg. Potem jakiś olbrzym zerwał mi żyłkę. Następnie złapał się ten karp i rozpoczęła się prawdziwa batalia. Pomógł mi będący właśnie na rybach leśniczy i udało nam się wyciągnąć rybę na brzeg.
Roman Marczak przywiózł karpia do domu. Po łuskach określił jego wiek. Wyszło, że liczy sobie 32 lata.
- Rodzinnym zwyczajem przyrządziłem część ryby, część schowałem do zamrażalnika. Czeka na Wigilię - mówi wędkarz.
Spreparowana głowa i płetwy olbrzyma zostaną wystawione w sklepie wędkarskim w Człuchowie, w którym Roman Marczak się zaopatruje.
Karp z Człuchowa nie jest jedynym gigantem złowionym w tym roku. Wyłowiono już okaz ważący 22,4 kg. Według lokalnego zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego takiej ryby w tym rejonie nie złowiono od kilkunastu lat.
SuperExpress, PAP

Cienki Ełk
Areatory, które oczyszczają przez napowietrzanie jezioro Ełk, powodują ruch wody. Sprawi to, że zimą zbiornik nie zamarznie, ewentualnie tafla lodu będzie bardzo cienka. Może to spowodować zagrożenie utonięcia szczególnie dzieci i wędkarzy, którzy najczęściej wchodzą na taflę.
W sierpniu bieżącego roku w północnym akwenie jeziora Ełk zatopione zostały rekultywatory do napowietrzania zbiornika. Przez szereg lat spływały do niego tylko częściowo oczyszczone ścieki. Zanieczyszczenie jest na tyle znaczne, że jezioro nie może samoczynnie się oczyścić. Urząd Miasta w Ełku zdecydował się na metodę zupełnie nowatorską, ponieważ jest to jedyny rekultywator zatopiony w mazurskich jeziorach.
Urząd Miasta rozesłał już do szkół pisma z prośbą o przeprowadzenie akcji informującej o zagrożeniu. Podobne pismo zostało też wystosowane do Polskiego Związku Wędkarskiego oraz Gospodarstwa Rybackiego w Ełku. Prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu zostanie rozstawionych 20 tablic informacyjnych wokół jeziora.
Gazeta Współczesna


Wybuchowi wędkarze
Z kopalni Lubin Zachodni należącej do KGHM Polska Miedź zginęły 24 kilogramy dynamitu. - Sprawa jest poważna. Wystarczy zaledwie 2,5 kg tego materiału, by wysadzić domek jednorodzinny, a ukradziono 10 razy więcej - mówi Krzysztof Olszowiak, rzecznik policji w Lubinie.
Dynamit zginął w Zakładach Górniczych w Lubinie. Górnicy po wyładowaniu wozów kopalnianych stwierdzili, że brakuje jednej paczki z dynamitem. Nikt nie wie, jak i kiedy doszło do kradzieży. Górnicy mówią, że wykorzystują dynamit do kłusowania na jeziorach.
- Wystarczy odpalić kawałek dynamitu w wodzie, a już masz całe wiadro ryb. Nie musisz godzinami ślęczeć z wędką w wodzie - mówią.
Złodziejom dynamitu grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
SuperExpress

Ścieki z Proeko
Błędy projektantów, wykonawcy oraz niedopatrzenia inspektorów nadzoru wykazała ekspertyza techniczna kolektorów i oczyszczalni ścieków w Sejnach. Władze miasta zażądają od wykonawcy usunięcia usterek na jego koszt, a od inwestora zastępczego zwrotu pieniędzy za nadzór.
Oczyszczalnię ścieków w Sejnach przekazano do użytku 30 grudnia ubiegłego roku. Kosztem blisko 14,5 miliona złotych wzniesiono tam trzy przepompownie ścieków, oczyszczalnię oraz ułożono kolektory główne. Projekt techniczny wykonała warszawska firma Proeko, a prace budowlane spółka Hydrocentrum. Nadzór nad inwestycją pełniło Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych w Suwałkach.
W kilka miesięcy po uruchomieniu oczyszczalni ujawniły się pierwsze usterki. Jedna z przepompowni zaczęła się przechylać. Fachowcy twierdzą, że taki stan może doprowadzić do uszkodzenia pracujących tam pomp i zalania ściekami pobliskich terenów. Poza tym na zbiorniku głównym oczyszczalni zaczęły pojawiać się rysy, przez które sączą się ścieki.
Kurier Poranny

Proteza pławna
- Teraz moja złota rybka George żyje prawie normalnie. Jak udoskonalę jej pływak, to będzie mogła wrócić do swoich kolegów w dużym akwarium - opowiada 45-letnia Brytyjka Gina Silvester z miasteczka Stonnal, która jako pierwsza na świecie sporządziła protezę dla rybki akwariowej.
Kłopoty złotej rybki o imieniu George zaczęły się kilka tygodni temu.
- Znalazłam ją na dnie akwarium - opowiada Silvester. - Myślałam, że zdechła, ale okazało się, że jest żywa i może nawet pływać. Niestety, z jakichś powodów zawsze opadała na dno akwarium.
Akwarystka wyruszyła ze swą pupilką do weterynarza. Ten stwierdził, że rybkę trzeba uśpić, bo George ma przebity pęcherz pławny, który pomaga rybom zmieniać głębokość.
- Nie mogłam się z tym pogodzić - opowiada Silvester. - Udałam się do centrum akwarystycznego w Birmingham. Tam ktoś zażartował, żebym swojej rybce zrobiła sztuczny pływak.
Brytyjka uchwyciła się tego pomysłu. Z płótna zrobiła uprząż, którą podwiesiła na kawałku styropianu. George może teraz pływać na środku akwarium.
- Ta proteza nie zastąpi jej pęcherza, ale dzięki niej rybka ma mniejszą wagę i sama może regulować głębokość, na której chce przebywać - mówi zadowolona Silvester. - Moja George żyje teraz prawie normalnie - dodaje.
SuperExpress

Most znów w remoncie
W połowie przyszłego roku planowane jest przeprowadzenie remontu tzw. starego mostu na Narwi między Łomżą a Piątnicą. Na zlecenie Zarządu Łomży, przygotowana została dokumentacja techniczna koniecznych do wykonania prac. Na czas remontu most zostanie zamknięty. Lokalny ruch kołowy będzie odbywał się po nowym moście. Jeszcze nie wiadomo, skąd będą pochodziły pieniądze na remont tej konstrukcji. Tym bardziej, że z kasy miejskiej konieczne będzie pokrycie kosztów regulacji nowego mostu.
Obie przeprawy na początku roku zostały podporządkowane samorządowi Łomży. Decyzja o przekazaniu starego mostu była tym bardziej zaskakująca, że przeprawa przez Narew znajduje się w ciągu komunikacyjnym drogi krajowej numer 61. Rozpoczęła się właśnie teraz jej modernizacja z funduszy Banku Światowego.
Kurier Poranny

Chiński gigant
Planowana tama na rzece Jangcy w Chinach, której dalsza budowa czeka na fundusze, ma być dla Chin energetycznym dobrodziejstwem. Tak przynajmniej twierdzi propaganda. Ale zbiornik wodny, który przy niej powstanie, zatopi 140 miast i ponad 4000 wsi leżących w najpiękniejszych dolinach Chin, zniszczy zabytki (w tym unikalne, liczące po kilka tysięcy lat). Ale najgorsze jest to, że tama, budowana przy uskoku tektonicznym, może zostać przerwana. A wtedy nastąpi apokalipsa, jakiej nie zna historia: powódź zabije... 75 milionów ludzi!
SuperExpress

Małe jest lepsze?
- Aby uświadomić sobie, jaki wpływ mogą mieć wielkie budowle wodne na środowisko, trzeba zdać sobie sprawę z ich skali. Wysokość wielu zapór przekracza 200, a niekiedy nawet 300 metrów! - Mówi prof. dr hab. Andrzej Drągowski, kierownik Katedry Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Bardzo głębokie są także sztuczne zbiorniki. Budowa kanałów wymaga przemieszczania ogromnych mas ziemi, tworzenia potężnych śluz.
Wielkie zbiorniki wodne mogą wywoływać nawet lokalne trzęsienia ziemi, co rejestrowano w Indiach. Projektując tego typu inwestycje trzeba umieć przewidywać ich wpływ na środowisko. Zbyt często zdarza się jednak, że reakcja przyrody zaskakuje. Tak było w przypadku jednego ze zbiorników w Chinach, gdzie wzrost wilgotności spowodował nadmierne rozmnażanie się komarów przenoszących malarię. W rezultacie trzeba było wysiedlić z okolic zbiornika ponad milion osób.
Innym przykładem niekorzystnych zmian wywołanych przez budowlę wodną jest wpływ tamy w Asuanie (Egipt) na rolnictwo doliny Nilu. Spowodowała ona zatrzymanie okresowych wylewów rzeki, co doprowadziło do zubożenia gleb pozbawionych odtąd naturalnego nawożenia. O tym, jak wielki jest wpływ tej tamy, świadczą obserwowane zmiany fauny morskiej w rejonie ujścia Nilu do Morza Śródziemnego. Ale w relacji między budowlami wodnymi a środowiskiem działa też mechanizm odwrotny. Także dzieła człowieka są narażone na uszczerbek ze strony otoczenia, w jakim powstały. Na przykład w wyniku nanoszenia osadów, sztuczne zbiorniki zmniejszają swoją pojemność i stają się niekiedy bezużyteczne. Takie "zamarłe" jeziora zaporowe znajdują się m.in. na terenach Algierii, Turcji i Meksyku.
SuperExpress

Zalew znowu żywy
W kieleckim miejskim parku rozrywki będzie można biegać na nartach, zagrać w piłkę, rozbić cyrkowy namiot i szybko coś zjeść. Kiedy park powstanie - nie wiadomo. Ale jak dokładnie będzie wyglądał, dowiemy się jeszcze w tym roku.
Park ma powstać na terenie zalewu kieleckiego, który jest jedynym, należącym do miasta, obiektem rekreacyjnym na otwartym terenie. Został zbudowany w latach sześćdziesiątych. W 1995 roku spuszczono z niego wodę, wybrano muł i śmieci. Zrobiono wtedy molo, które sięga prawie do połowy zalewu i zakończone jest rampą widokową, uporządkowano zbocza i plaże.
Miasto chce zagospodarować teren wokół zalewu o powierzchni 45 hektarów, który ograniczony jest ulicami Klonową, Jesionową oraz Zagnańską. Powstaną m.in. alejki spacerowe, ścieżki rowerowe i narciarskie trasy biegowe. Oczywiście, wykorzystany zostanie także sam zalew. Koncepcja ma przewidywać budowę obiektów i urządzeń potrzebnych do uprawiania sportów wodnych. Zaplanowano budowę przystani żeglarskiej - jej projekt jest już gotowy.
Gazeta w Kielcach, dodatek do Gazety Wyborczej

Tommy - kleptoman
Londyński kot Tommy nie może odczepić się od cudzej własności. Swą panią, 28-letnią Ali Daffin obdarowuje wszystkim, co jest w stanie wynieść z domów sąsiadów.
- Złodziejska pasja Tommy'ego zaczęła się wtedy, gdy zainstalowaliśmy w naszych drzwiach furtkę dla kotów - opowiada brytyjskiemu dziennikowi "The Mirror" Daffin. - Wtedy Tommy zaczął znikać na noce. Po kilku dniach zaczął przynosić różne rzeczy. Gdy rano budziłam się, on już czekał z jakimś przedmiotem.
Najpierw kocur przynosił drobne przedmioty - chustki do nosa, skarpetki, pończochy. Wkrótce nauczył się nosić cięższe przedmioty. Przyniósł swej pani czapkę, kapelusz, piłkę, parasol, a nawet portmonetkę.
- Pewnego dnia znalazłam elegancki męski but - mówi Daffin. - Dwa dni później przyniósł drugi i miałam już parę. W sumie Tommy skradł z sąsiedztwa ponad 50 różnych przedmiotów. W końcu to przestało być śmieszne. Ktoś mógł pomyśleć, że go specjalnie wytrenowałam. Wywiesiłam ogłoszenia w okolicy, że jeżeli komuś zginął w dziwnych okolicznościach jakiś przedmiot, to może przyjść do mnie i sprawdzić, czy nie padł łupem mojego kota. Ale nikt się nie zgłosił.
W końcu Daffin poszła z Tommym do weterynarza. Lekarz stwierdził, że kocur ma wyjątkowo dużą potrzebę magazynowania zdobyczy i nie można tego wyleczyć.
SuperExpress

Zygzakiem po Toruniu
Nieuczciwy hobbysta skradł pięć niegroźnych węży z toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego. Dyrektorka twierdzi, że ma już sprawcę na celowniku. Z terrarium zniknęły trzy węże boa i dwa zbożowe. Były tam dopiero od tygodnia. Należały do jednego z toruńskich hodowców, który chciał je pokazać zwiedzającym. Złodziej wyłamał sztabę w drzwiach, rozciął siatkę z tyłu terrarium. Strażnik niczego nie zauważył.
- Węże są niegroźne, młode. Miały problemy nawet z samodzielnym łowieniem myszy - zapewnia dyrekcja Ogrodu. Podejrzewa, że złodziej skradł je dla siebie, nie dla zysku. Cała piątka kosztuje ok. 1,5 tys. złotych, w terrarium są droższe okazy. Skoro ktoś już odważył się na buszowanie wśród gadów, nie mógł tego nie zauważyć.
Policjanci przyznają, że nie mają doświadczenia w chwytaniu węży. Biorą pod uwagę każdą wersję - nawet to, że węże pełzają teraz ulicami Torunia.
SuperExpress

Chińskie ciepełko
Plantację trzciny chińskiej zwanej też trawą słoniową założono w okolicach Połczyna Zdroju (Zachodniopomorskie). Roślina, charakteryzująca się szybkim przyrostem masy, może być używana m.in. w budownictwie i jako materiał opałowy.
Trzcina trafiła na nasz kontynent z Azji w latach 30. Od tego czasu opracowano odporną na europejski klimat odmianę, która jest zdolna przetrwać tutejsze zimy. Czy przyjmie się również na Pomorzu Środkowym, pokaże zbliżająca się zima. Gdyby plany powiodły się, prace przy uprawie mogliby znaleźć mieszkańcy okolicznych popegeerowskich wiosek.
Trzcina rośnie szybko, charakteryzuje się dużym przyrostem masy. Zyski z takiej uprawy można czerpać już w trzecim roku od założenia plantacji. Nadaje się na materiał izolacyjny w budownictwie, płyty wiórowe, do wyrobu papieru i rekultywacji skażonych gruntów. Jest również znakomita jako materiał opałowy.
PAP

Miodek kusi...
W lasach w okolicach Łodzinki k. Birczy, w pow. przemyskim, ponownie pojawił się niedźwiedź, który sieje panikę wśród mieszkańców tych terenów. Zwierzę prawdopodobnie przychodzi z Bieszczadów i jest agresywne. Ostatnio niedźwiedź zaatakował czterech mężczyzn, którzy wybrali się na grzyby. Jednego z nich dość mocno posiniaczył, ale spłoszony przez pozostałych, uciekł.
Niedźwiedź niszczy pasieki. Niedawno zdemolował pasiekę koło Łodzinki. Ich właściciele organizują nocne dyżury i palą ogniska, by odstraszyć rabusia.
Głos Szczeciński

Pora na siano
Rozpoczęto zimowe dokarmianie żubrów żyjących w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Na razie zwierzęta dokarmiane są niewielkimi ilościami siana, wykładanego w kilkunastu miejscach puszczy. Chodzi o to, by żubry przyzwyczaić do dokarmiania.
Siano będzie podstawą ich menu. Ocenia się, że dorosły żubr zjada zimą ok. 10 kg siana dziennie. Zimą żubry żerują na młodych pędach drzew liściastych i korze. Takiej możliwości nie mają zwierzęta żyjące w rezerwacie pokazowym (hodowla zamknięta), które z tego powodu karmione są nie tylko sianem, ale także owsem i burakami.
PAP
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusWszywki i metki odzieżoweEtykiety odzieżoweOsuszanie ścian - iniekcja krystalicznaPozycjonowanie stron WWWTygodnik Wędkarski