Przede wszystkim muszkarze wiedzą, że łowić z łbem zanurzonym pod wodą się nie da. Ci, którzy otwarci są na naturę, zagapiają się na nadwodny świat bez względu na uprawianą metodę. Więc trochę o tym, co w pobliżu nas...
 

  NR 30      24 LISTOPADA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

ACH, TEN KOŻUCH...
     Pierwsze chłody już za nami. Wyciągnęliśmy z szaf ciepłe kurtki, czapki, rękawiczki, buty. Co odważniejsi - nie bacząc na wszechogarniający ekologiczny terror - przyocieplili się nawet w naturalne futra... Nie marzniemy, ale musieliśmy się o to ciut postarać, ciut poprawić naturę.

      Trzeba przyznać, że królowie stworzenia w dziedzinie przetrwania ziemi są nieco upośledzeni. Zwierzaki poradziły sobie z tym problemem o wiele lepiej.
      Weźmy takie ptaki. Część zwyczajnie wyleciała do ciepłych krajów, nie zamierzając czekać na chłody. Te, które zostały, podjęły stosowne kroki, by niesprzyjający okres przeżyć w miarę komfortowo. Kto wie zresztą, czy przeciwnicy podróży nie zdecydowali się na rozwiązanie prostsze niż wylot w ciepełko... Do ciepłych krajów dotrze bowiem zaledwie co dziesiąty z rozpoczynających wędrówkę, a wędrówka to niełatwa.
      No, ale nie nimi mieliśmy się zajmować, tylko tymi, które zdecydowały się zostać.
      Pierwszy problem, z którym zmierzyć się muszą ptaki - to stałocieplność. Sprawia ona, iż aktywność zwierzęcia nie zależy od temperatury otoczenia. My stałocieplność bez problemu rekompensujemy kożuchem i swetrem, ptaki mają swój naturalny, pierzasty kożuch. Spod tego kożucha nie wystaje im nic - ani nos, ani uszy, ani palce. Brak swetra łatwo nadrobić - ot, nastroszyć trochę piórka... Nawet buty im niepotrzebne, skóra na stopach niektórych ptaków jest mocno zrogowaciała.
      Czasami takie mrozoodporne nogi stają się zresztą przyczyną nieszczęścia. Ptak siedząc na lodzie nie czuje, że przymarza... i ginie. Nie, nie z zimna i nie z głodu. Zazwyczaj staje się po prostu łatwym łupem - bo nie ucieka.
Mimo to z takich nóg więcej jest pożytku niż nieszczęścia. Wystarczy odrobina wyobraźni, by pojąć, co to by było, gdyby kaczce marzły nogi...
      A gdy i rogowa warstewka nie pomoże, zawsze można stać na jednej nodze, grzejąc w tym czasie drugą o piórka. Albo położyć się na brzuszku, wtulając je w puch. I nie ruszać się - trwanie w bezruchu to znacznie mniejsza utrata ciepła niż latanie.
      Gdyby jeszcze można było trafić coś na ząb... To właśnie jest prawdziwa przyczyna jesiennych migracji. Nie za ciepłem - za chlebem!
      I tu, paradoksalnie, pomogła ptakom - nie tylko ptakom, czego dowodem jest relacjonowana w mediach niedawno tragedia uwięzionych na wysypisku jelonków - cywilizacja. Odlatujące jeszcze do niedawna krzyżówki, łabędzie nieme, łyski, gągoły czy mewy - zostają. Na wodach w pobliżu zrzutów z elektrowni, na Zalewie Zegrzyńskim, na ściekach miejskich, na wysypiskach śmieci... Jedzenia tam wszak pod dostatkiem!
      Ba, niektóre - jak gawrony - specjalnie w tym celu do Polski przylatują - by przezimować na wysypiskach. Ale to nie jedyny powód, dla którego ptaki północy (bo nie tylko gawrony uznają Europę Środkową za ciepłe kraje) zdecydowały się spędzić zimę właśnie u nas. Na dalekiej Północy jedzenia teraz nie dość, że jest coraz mniej, to jeszcze trudno je wypatrzyć. Ptaki to wzrokowce, a spróbujcie poszukać jedzenia po ciemku...
      Nieźle radzą sobie także srogą porą inne stałocieplne - ssaki. One nie muszą kupować futer. Rodzą się z nimi. I są o to okrycia o wiele lepiej pomyślane niż najpiękniejsze nawet norki, z tych, co to zdobią każdą prawdziwą kobietę... W takich norkach bowiem włoski nie kończą się (bądź zaczynają, zależy z której strony popatrzymy na nasadę włosa) drobniutkimi mięśniami. A dzięki tym mięśniom, a raczej ich nieustającym kurczom, włoski futra jeżą się, a zwierzak uzyskuje dokładnie ten sam efekt, co stroszący pióra ptak: własny sweter, czyli warstwę termoizolacyjną. Niektóre mają w futrze specjalne gruczoły łojowe i mogą się zimą nawet kąpać, jako że tłuszcz zapobiega "nasiąknięciu" zwierzaka.
      Nadto, najpiękniejsze nawet norki zawsze pozostaną jednakowe - a żywe futro nie. Dzięki tzw. zimowej szacie niejeden zwierz ocalił życie - czy to kryjąc przed wrogiem, czy pozwalając niepostrzeżenie podkraść się do ofiary, co znakomicie zapobiega śmierci głodowej...

Gośka Jurczyszyn

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych