Zasługa serwera wędkarskiego w krzewieniu muszkarstwa jest niewątpliwa. Dopóki Roman Wigura będzie z nami, dopóty nowych fanów tej "powietrznej metody" będzie coraz więcej i więcej...
 
  NR 31      24 GRUDNIA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 
ZWYCZAJNE - NIEZWYCZAJNE
     Po zapoznaniu się z muszkami "deserowymi" wracamy do dnia powszedniego muszkarza. Pozostały dwie, podstawowe moim zdaniem, grupy owadów, bardzo licznie reprezentowane w przyrodzie. To jętki i chruściki. Na przykładzie jętek możemy poznać cały ich cykl rozwojowy ważny dla wędkarza muchowego.

      Jętki wylęgają się z jajek złożonych przez spiner'a. I nie będziemy tu rozważali, co było pierwsze, jajo, czy spiner. Nam wystarczy, że z jajeczka wylęga się larwa zwana nimfą, która może żyć w wodzie nawet do trzech lat. To dlatego właśnie łowiąc na nimfę mamy największe szansę na złowienie ryby. Kolor nimfy zależy od gatunku: możemy łowić na wabiki od jasnych do ciemnych.
      Jednak z chwilą dorośnięcia następuje proces przeobrażania się w owada dorosłego. Nimfa kierując się ku powierzchni ma trzy możliwości: wyjście na powierzchnie po jakimś przedmiocie lub roślinności wynurzonej, przeobrażenie się na dnie i wypłynięcie na powierzchnię lub podpłynięcie do powierzchni i wyjście przez pęknięty pancerz - wylinkę. W pierwszym przypadku czasami prąd wody oderwie wędrującą nimfę i staje się ona łupem ryby. Wtedy łowimy na mokrą muszkę na różnych głębokościach. W pozostałych przypadkach ważny dla ryb i wędkarza jest czas, w jakim następuje wypłynięcie i przeobrażenie się nimfy w formę Dun. Zależy on od pogody, bo im cieplej, tym szybciej owady suszą skrzydła i odrywają się od powierzchni wody, pozostawiając na niej wylinkę - keis.
      Moment rójki to nasza szansa na złowienie ryby na suchą muszkę lub górną nimfę. Najlepszą metodą jest połów na muszkę do połowy zanurzoną tułowiem w wodzie, ponieważ nie będziemy wiedzieli, czy ryby żerują na nimfach, czy też na formie dun. Kółeczka pozostawione na wodzie w obu przypadkach są bardzo podobne. Jeszcze ważniejsza sprawa jest fakt, iż ryby gorzej widzą na pograniczu powietrza i wody. W takich przypadkach stosuję muszkę w wersji suchej bez ogonka, wykonaną z piór CDC (kacza dupa). Kolory i wielkość naszych muszek muszą naśladować muchy naturalne.
      Po jakimś okresie owady jako spiner'y powracają złożyć jajeczka do wody. Czynią to przeważnie późnym wieczorem i nie zawsze jesteśmy w stanie to zaobserwować.
Na tym kończy się życie owada - ale wędkarze mają jeszcze jedną okazję. Martwy owad - spent - płynie z rozłożonymi na wodzie skrzydłami i też jest pożerany przez ryby. Formy dun mają bardziej mleczne skrzydła skierowane skośnie do tyłu, a spinery jaśniejsze i postawione pionowo. Najbardziej widowiskową jest rójka jętki majowej, a co się wtedy dzieje na wodzie - nie będę opisywał. To trzeba zobaczyć samemu...

*****

      Pora na chruściki.
      Ich nimfy przeważnie budują sobie domki z dostępnych materiałów, zawsze takich samych dla danego gatunku. Na zewnątrz wystaje im tylko główka i odnóża - przeważnie czarne. Ciało wewnątrz domku może być kremowe, żółte lub zielonkawe.
      Tylko chruściki z rodziny hydropsyche i rhyacophila nie budują domków. Mają one charakterystyczne, zielonkawe zabarwienie i ciemniejszą stronę grzbietową. To są właśnie nasze makrelki, kiełbaski itp.
      Dorosłe chruściki, podobnie jak widelnice, biegają po wodzie, pozostawiając na niej charakterystyczny ślad. Łowiąc na imitację chruścika powinniśmy więc wymuszać ruch na naszej muszce poprzez przytrzymywanie i podszarpywanie przynęty.
      Część chruścików składa jaja pod wodą, potrafi nurkować i poruszać się w poprzek nurtu. Możemy wtedy spróbować łowić na mokrą muszkę, prowadzoną w taki sam sposób. Muszka powinna mieć jakieś błyszczące elementy, bo prawdziwy owad nurkuje otaczając się pęcherzykiem powietrza.
      Pozostały nam już tylko muchy specjalne, czyli streamery. Właściwie trudno mówić o muszce typu streamer, ponieważ jest to sposób prowadzenia muszki, a nie jakiś określony typ. Streamerem może być każda większa muszka, prowadzona w sposób naśladujący naturalne większe zwierzęta wodne, takie jak rybki, raki czy też żaby. Wprawdzie w katalogach możemy spotkać muchy streamerowe, ale chodzi tu o podkreślenie sposobu jej prowadzenia - a tym samym skuteczności.

*****

      Odrębną grupą są muchy łososiowe klasyczne i irlandzkie.
      Wzory much klasycznych powstawały w kolebce muszkarstwa europejskiego - w Anglii. Wszystko to działo się w XIX wieku, kiedy to Imperium Brytyjskie rozpościerało swoje wpływy dość szeroko. Wędkarze angielscy mieli chyba nieograniczone możliwości dostępu do piór egzotycznych ptaków i dlatego powstawały konstrukcje, które w obecnym czasie nie mogą być wykonywane. Chociażby z powodu wpisania niektórych ptaków na listę ginących gatunków...
      Muchy irlandzkie wykonywane były w skromniejszej uproszczonej szacie.
      Masowy rozwój wędkarstwa muchowego spowodował poszukiwanie materiałów zastępczych do wykonywania muszek. Jednocześnie producenci zaczęli opracowywać nowe wzory, testując je swoimi fabrycznymi wędkarzami. Dokładnie nie wiadomo dlaczego, ale ryby często reagują na kolorowe, fantazyjne kompozycje, nie odpowiadające żadnemu żyjącemu w wodzie stworzeniu...
      Uproszczenie budowy muszki zaowocowało wzorami różnych puchowców, robionych z farbowanych piór marabuta lub - zastępczo - z indyka. Wygląda to tak, że do haczyka przywiązujemy dwa pęczki marabuta, jako ogonek i skrzydełka, a pomiędzy nimi wypełniamy tułów chenilem - i już gotowa mucha. Wykonanie jej trwa niewiele dłużej niż przeczytanie opisu.
      Ponieważ rybie zęby często niszczą naszą muszkę, sięgnięto po włosie zwierząt lądowych. I tak powstały muchy typu włosianka czyli hair. Nowozelandzcy wędkarze wymyślili z kolei specjalną i trwałą konstrukcję muchy, tzw. matuki. W tych muszkach skrzydełka wykonane z całych piór koguta, położone pionowo na tułowiu muchy i przymocowane na całej długości luźnymi zwojami metalowej owijki. Ogonek stanowi końcówka pióra, a często jeszcze z tego samego pióra wykonana jest jeżynka lub bródka. Tak więc na całą muszkę potrzebujemy jednego pióra! Odpada też mozolne mocowanie ogonka, skrzydełek i jeżynki.

*****

      Do połowów łososia i troci wymyślono muchy tubowe. Zamiast drogiego haczyka łososiowego pojedynczego lub podwójnego używamy tańszej kotwiczki. Jednocześnie zwiększyła się skuteczność zacięcia, ponieważ mucha na pojedynczym haczyku często leży płasko na języku ryby. Skuteczne zacięcie następuje jedynie wtedy, kiedy zatniemy w kierunku grotu (a na to mamy tylko 50 procent szans) i haczyk wbije się głęboko w "nożyczki".
      Samą muchę wykonujemy na plastikowej lub metalowej rurce - stąd nazwa: muchy rurowe. Przez rurkę przeciągamy przypon z żyłki i wiążemy kotwiczkę. Możemy też umocować muchę na dodatkowym przyponiku. W razie zaczepu stracimy jedynie kotwiczkę, a nie całą, drogą muszkę. Muchy rurowe wykonywane są jako puchowce lub włosianki.
      Na wodach stojących używamy much o dodatniej pływalności i tonących sznurów. Po wykonaniu rzutu odczekujemy chwilę, aż sznur opadnie na dno, a następnie, w zmiennym rytmie, zbieramy sznur lewą ręką. W momencie pociągnięcia mucha podąży za sznurem do dna, a potem powoli zacznie wypływać. W ten sposób jigujemy muszką. W celu zwiększenia długości rzutu używamy sznurów WF lub strzałowych.
      Na rzekach rzuty wykonujemy skośnie pod prąd, poprawiamy sznur przerzucając go powyżej muszki i po osiągnięciu zamierzonej głębokości rozpoczynamy prowadzenie muszki. Kij i sznur muszą stanowić jedną linię. W razie zatrzymania spływu zestawu lub drgnięciu sznura zacinamy energicznie lewą ręką i dopiero wtedy unosimy kij rozpoczynając hol. Po spłynięciu much pod brzeg zbieramy skokami sznur i ponawiamy rzut.
      I tak łowimy aż do znudzenia, schodząc z wody najpóźniej godzinę po zachodzie słońca - chyba, że nie łowimy na wodach górskich.

Roman Wigura

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokuseZPublishDarmowy ERP i CRM - Odoo - dawny OpenERPMetki odzieżoweOpenERPWszywki