Dokąd mamy pojechać i na jakie metody zdecydować się, kiedy już dojedziemy... W którym kącie, czy na którym zakręcie szukać wymarzonego okazu... Jeśli tylko możemy, podzielmy się naszymi łowiskami. Mięsiarze nas nie czytają!
 

  NR 31      24 GRUDNIA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
CENY NA ŁOWISKU W 1999:

SUPERŁOWISKO WIARTEL - 1 dniowe
  • młodzież do lat 14 - 10 PLN
  • jedna wędka podlodowa lub mormyszka - 15 PLN
  • dwie wędki lub spinning z brzegu - 20 PLN
  • j.w. z łodzi lub trolling - 30 PLN
SUPERŁOWISKO WIARTEL - 14 dni
  • młodzież do lat 14, z lodu lub mormyszka - 70 PLN
  • młodzież do lat 14, dwie wędki lub spinning - 90 PLN
  • z lodu lub mormyszka - 100 PLN
  • dwie wędki lub spinning z brzegu - 150 PLN
  • dwie wędki lub spinning z łodzi lub trolling - 250 PLN
WIARTEL - TROLLING
  • roczna - 500 PLN
WIARTEL' 99, CZYLI JAK POZNAŁEM ŁOWISKO SPECJALNE
     W tym roku wydarzyło się sporo rzeczy. Po pierwsze, urodził się mi syn, co stawiało pod znakiem zapytania wszelkie wyjazdy - i to nie tylko te na ryby. Szczęśliwie doktor zalecił, aby dużo czasu spędzać na świeżym powietrzu... A gdzie, jak nie na Mazurach, spotkamy świeże powietrze. No i... ryby.

      Ta żelazna logika trafiła widać do mojej żony, bo oto rozpoczęliśmy poszukiwania ośrodka. Musiał on jednak spełniać określone wymogi jeśli chodzi o standard. Padło na Wiartel - bo i hotel mają na przyzwoitym poziomie, a i jezioro posiada status łowiska specjalnego i to dosyć mocno reklamowanego - zawody, spotkania itp...
      Rekonesans przypada na koniec kwietnia, więc nie można jeszcze łowić z łodzi. Można od maja, a na 1 maja szykują się prawdziwe tłumy. Próbuję więc trochę na DS, trochę na spinning. Jest sporo ładnej płoci i leszcza. Na spin kilka okoni oraz szczupak (wraca do wody). Bez rewelacji, ale czekam cierpliwe - do wakacji.
      No i w końcu druga połowa sierpnia i dwa tygodnie łowienia. Z jeziora zaczyna schodzić zielsko, więc i łowienie zaczyna być "łatwiejsze". Pierwszy tydzień przechodzi bez specjalnych rewelacji. Co prawda nie zdarza się dzień bez ryby, ale ciągle czekam na te większe sztuki. Mówiąc "bez ryby" mam na myśli szczupce powyżej 50 cm - taki jest jedo wymiar ochronny na Wiartlu.
      Ryb w okolicach czterdziestu paru centymetrów jest naprawdę bardzo dużo i w pewnych momentach stają się utrapieniem, czepiając się na wszystko, co się rusza. Ogólnie: mój pierwszy tydzień upływa spokojnie, pozostali wędkarze narzekają na zastój w braniach.
      Drugi tydzień zaczyna się zdecydowanie lepiej - w poniedziałek rano na longa 3 (srebro) udaje mi się trafić 3.5 kg szczupaka. Otwiera on istny róg obfitości, który trwa aż do wyjazdu. W sumie (wliczając w to tylko sztuki powyżej 50 cm) "pada" 29 szczupaków i kilka okoni o wadze przekraczającej kilogram.
      Nie mogę zdradzić jakiejś wyjątkowo skutecznej przynęty - bo jej po prostu nie ma. Równie skutecznie można na tym jeziorze łowić na gumki, jak na tradycyjna algi czy mepsy. Generalnie sprawdzają się przynęty o kolorze naturalnym lub biało niebieskim.

*****

      Czas na kilka informacji technicznych o samym łowisku. Wiartel jest typowym przykładem jeziora linowo szczupakowego, z licznymi blatami o głębokości nie przekraczającej 2,5 -3 m. Posiada dwie wyraźne głębie: pierwszą na wprost ośrodka, drugą na styku jeziora Wiartel i Przylasek (czyli tzw. rękaw). Na jeziorze jest kilka wysepek, stanowiących ostoje dla licznego tutaj ptactwa wodnego (czaple siwe , kormorany czarne itp).
      Poza licznym szczupakiem jest sporo okonia oraz - podobno - troci. Można też trafić ładnego węgorza, ale utrudnia to całkowity zakaz nocnego wędkowania. Jeszcze z czasów PGR-u "poniewiera" się tołpyga, która stanowi spory problem dla gospodarza tych wód, czyli koła PZW nr 78.
      Z białorybu licznie reprezentowana jest płoć oraz leszcz i lin. Te dwa ostatnie gatunki osiągają całkiem przyzwoite rozmiary. Osobiście polowałem na nie głównie na białego robaka, ale od innych wędkarzy wiem, że sprawdza się większość przynęt stosowanych przy połowach tego typu gatunków.

*****

      Do dyspozycji wędkarzy są domki w różnym standardzie - od pozbawionych węzła sanitarnego aż po posiadające wszelkiego rodzaju udogodnienia. Jest też hotel, dysponujący pokojami z własną łazienka lub bez łazienek. Wtedy korzystać trzeba ze wspólnych sanitariatów, znajdujących się na korytarzu. Większość pokoi jest dwu osobowa.
      Ostatnia możliwością jest rodzaj bliźniaka przewidzianego dla sześciu osób, z własną kuchnią. Na górze mamy trzy sypialnie i łazienkę, na dole - salon z telewizorem, kuchni i niewielka łazienka.
      Ceny kształtują się od 30 zł do 55 zł od osoby. Dodatkowo można wykupić wyżywienie - dziennie 25 zł od osoby. W tej cenie mamy zapewnione śniadanie oraz obiadokolacja.
      Ceny te zmieniają się od października (niestety, na wyższe) i wynosić będą odpowiednio:
  • pokój w hotelu z łazienką - 110 zł
  • pokój w hotelu bez łazienki - 90 zł
  • bliźniak 300 zł
      Nie ma możliwości wynajęcia domków.

*****

      Fakt istnienia łowisk komercyjnych staje się powoli czymś oczywistym i przestaje dziwić. Na zachodzie ten model wędkowania znany jest już od bardzo dawna. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy w warunkach polskich będzie on równie popularny. Niewątpliwie jednak łowisko takie jak Wiartel podoba mi się zdecydowanie bardziej niż "kaczy dół ", gdzie można łowić ryby na kwiatek założony na haczyk...
      Szkoda tylko, że wody pod panowaniem PZW nie są równie zasobne w ryby jak łowiska specjalne. Można tłumaczyć to zdecydowanie niższymi stawkami za wędkowanie, chociaż szczerze powątpiewam, czy przy składce 500 zł za rok byłoby lepiej. Wody wymagają gospodarza, który widzi wyraźny interes w intensywnych zarybieniach gatunkami najbardziej pożądanymi z wędkarskiego punktu widzenia. To się po prostu opłaca. Niech potwierdzeniem tej tezy będzie fakt, iż w okresie wakacyjnym ośrodek w Wiartlu posiada pełną obsadę, a rezerwacji na sierpień musieliśmy dokonać już w czerwcu.
      Niedopatrzeniem właścicieli łowiska jest niewątpliwie jedno zarybianie, wiosenne, co na jesienne wędkowanie pozostawia dosyć mocno przetrzebione pogłowie szczupaka i okonia.
      Czy warto odwiedzić Wiartel? Wydaje mi się, że tak. Chociażby po to, by zobaczyć, na czym idea łowiska specjalnego polega i - być może - jak mogły by wyglądać nasze wody pod okiem dbającego o nie gospodarza, oczekującym za to, rzecz jasna, konkretnych wyników finansowych...

Radek Gościmski

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych