Latem stanowi niezmiernie rzadki łup wędkarza. Po pierwsze dlatego, że zamieszkuje bardzo głębokie jeziorowe tonie, po drugie - bo odżywia się głównie zwierzęcym planktonem.
 
  WYDANIE SPECJALNE
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
SIEJA - ŁOSOŚ ZIMY
      Dopiero zimą, tuż po tarle odbywanym od końca października do grudnia, sieja cywilizuje się wędkarsko. Wyczerpana i wygłodzona po męczących czynnościach prokreacyjnach, rzuca się na niewielkie rybki, przede wszystkim na gromadzącą się na tarło stynkę.

     Sieja jest rybą wybitnie sportową - do tego stopnia, że za prawo do jej połowu płaci się dość znaczne sztuki, dzienny limit wynosi cztery sztuki. Różny jest też okres ochrony - na niektórych jeziorach wolno ją łowić od początku roku, na innych dopiero od 1 stycznia. Niektóre akweny siejowe wyłączone są całkowicie - sieja w wędkarskiej torbie oznaczać może przepadek sprzętu i grzywnę nałożoną przez kolegium do spraw wykroczeń.
     Każdy więc wędkarz wybierający się na sieję, tę najskromniejszą z łososiowatych, musi bardzo dokładnie zorientować się w lokalnych przepisach.

GDZIE?

     Sieja to ryba północnej części kraju. Na zachód od linii Wisły spore jej populacje żyją w następujących jezirach: Pełcz, myśliborskie, Pile, Bełtyń, Raduń, Osiek, Miedwie, Jeleń, Woświn, Insko, Lubie, Siecino, Krzemień, Charzykowskie, Karsińskie, Gowidlińskie, Żarnowieckie, Wdzydze. Jednak wpływ klimatu morskiego jest na tych terenach bardzo widoczny - jedynie podczas wyjątkowo mroźnych zim na zbiornikach tych tworzy się bezpieczna pokrywa lodowa.
     Siejowe łowy to przede wszystkim Polska południowo-wschodnia ze swoim typowo lądowym klimatem i jezirami pokrytymi lodem nawet pod koniec marca czy początek kwietnia. Jezirami siejowymi są np. na Suwalszczyźnie: Hańcza, Szelment Duży i Mały, Wigry, Gaładuś, Pierty, Rospuda, Sewry. Doskonałymi łowiskami są także jeziora w okolicach Rajgrodu - Rajgrodzkie, Białe i Sajno. W krainie wielkich jezior najbardzirej interesujące są Mamry, Kisajno, Dargin, Łabap, Dobskie, Gołdopiwo, Śniardwy, Tałty, Bełdany i Niegocin. W pobliżu Mrągowa kuszą siejarzy jeziora Probardzkie, Mokre, Nawiady, Sasek Wielki i Juksty. Na Pojezierzu Olsztyńskim sieja występuje licznie w Plusznem, Łańskim, Omulewie, Wulpińskim, Isągu i Marózie.
     Przy obecnym bogactwie form, kształtów, pracy przynęt podlodowych, dobra jest pora na wszelakiego rodzaju eksperymenty. Ostatnie lata znakomicie wykazały, że żarłoczna zimą sieja znakomicie bierze na wszelkiego rodzaju pilkery, blaszki łamane, szybowce, invadery. jest także spora grupa wędkarzy, którzy z powodzeniem łowią tę rybę na ciężkie mormyszki i podlodowe łezki. Sieja wszak nie rezygnuje zimą z zooplanktonu. Nie zawsze ma apetyt na stynkę - ale interesująco podanego niby-kiełża zaatakuje niechybnie.

JAK?

     Wszystkimi podlodowymi blaszkami łowi się tak samo - jeśli miejscowi wędkarze nie zdradzą pozimu, na którym danego dnia żeruje sieja, należy zacząć od ustalania głębokości siejowego pobytu. typowo okoniowa taktyka, tyle, że w innej skali - opuszczamy przynętę na dno, często nawet na głębokość 30 metrów. I próbujemy - wykonujemy kilkadziesiąt "pompek" o stosunkowo niewielkim okresie: 30 - 40 cm. Jeśli nie ma podbić, nawijamy na kołowrotek około pół metra żyłki i ponawiamy próby. Powtarzamy to do chwili, gdy nastąpi pierwszy atak.
     I to jest właśnie poziom żerowania siei. Należy go zapamiętać lub zaznaczyć na żyłce. Niektórzy wiążą supełki z nitki czy kordonka, inni zakładają na szpulę kołowrotka gumkę recepturkę - zatrzyma ona pilkera, a jednocześnie nie zaburzy pracy hamulca.
     Sieja nie bez powodu nazywana jest podlodowym łososiem - to ryba, która walczy zawzięcie, mocno, przez cały czas trwania holu. należy więc korzystać z dobrych, elastycznych, nieco sztywniejszych od standardu wędzisk i kołowrotka o stałej szpuli z doskonałym hamulczykiem. Co prawda, mazurska klasyka zakłada wyjmowanie siei rękami, po odłożeniu kija na lód, ale powoduje to wiele zejść z haka. Gruba żyłka (nawtet do 0,25) preferowana przez miejscowych wędkarzy znacznie zaburza pracę przynęty i zmniejsza liczbę brań.

GDY JUŻ WEŹMIE...

     Do podciągnięcia tuż pod lód półtorakilogramowej ryby, a takie zazwyczaj są łowione, z powodzeniem wystarczy "szesnastka", a nawet "czternastka". Sieję z przerębla wyjmujemy za pomocą miniaturowej osęki...
     Przewagę finezyjnego łowienia nad ciężkimi, oblankowymi technikami widziałem kilkakrotnie na Bełdanach, i Darginie. Autochtoni na swoje cztery sieje - bywało - czekali przez cały dzień, Miewali masę pustych zacięć, i wyczepów ryby w samym przeręblu (sieja ma bardzo kruche wargi). Tymczasem na lodzie pojawiali się faceci z delikatnymi węduszkami, z pilkerami fińskiej produkcji, drobnymi, wręcz miniaturowymi kotwiczkami na długiej agrafce. Na kołowrotkach mieli cieniutką żyłkę... zapuszczali przynętę do dziury, wyszukiwali głębokość, na której siedziała tego dnia sieja, w ciągu godziny wyjmowali komplet i szli bliżej trzcin - na okonie.
     Mimo dużego temperamentu, mocnej walki, wyjęcie siei nie nastręcza wielu problemów, gdy dysponuje się odpowiednim wędziskiem i kołowrotkiem - sieja mocuje się z wędkarzem wyłącznie w pionie, nigdy nie ucieka na boki.
     A usmażona, koniecznie na maśle, rekompensuje z nawiązką marznięcie na największym mrozie.
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdięcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusForum wędkarskieŻbikowskieZ PublishOpenERPPrzygotowanie druku