Wędkowanie na błystki podlodowe, pilkery, invidery, jigi jest jak nałóg w nałogu. To identyczny rodzaj pasji jak oddanie się bez reszty spinningowi. To też stopniowe nabieranie nawyków kolekcjonera...
 
  WYDANIE SPECJALNE
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
TEMPERAMENT SPINNINGISTY -
ŁOWIENIE W PIONIE
     To nie tylko szukanie ryb, nie sama walka z nimi, podstępy i chytrzenia, ale także wielokilometrowe wędrówki, poznawanie nowych miejsc, zagapianie się w krajobraz.

     Ilość przynęt w pudełkach wzrasta z roku na rok. Nawiedzony blaszkowiec ma ich tyle, że całej mroźnej zimy nie wystarcza, by zamoczyć je wszystkie.

     Nawiedzenie jest w pełni zrozumiałe - doświadczony zwolennik łowienia w pionie rzadko wraca bez ryb. W grudniu przynosi do domu szczupaki i sandacze, od stycznia staje się zaprzysięgłym tropicielem dużych okoni. Na podlodową błystkę łowi się sieje, z rzadka na ostatnim, marcowym lodzie trafia się miętus, na rzekach i kanałach zdarza się jaź i kleń. A wszystko to w niezłym rozmiarze i waleczne nadzwyczaj.

     Spławikowy podlodowiec przywiera do swojej dziury często na cały dzień, mormyszkowiec penetruje stosunkowo niewielki obszar, natomiast blaszkowiec z szaleństwem w oku przemieszcza się po tafii i wierci dziurę za dziurą. Postoi parę minut nad przeręblem, popompuje wędziskiem, wymieni raz i drugi przynętę. I pędzi dalej.

     Spróbuje na płyciźnie, zainteresuje się zwalonym drzewem, spenetruje stok, pierwszą i drugą płaskoć, zatrzyma się nad podwodną górką czy kamienną rafą, pomacha wędą nad głębią... I w końcu znajdzie jakieś stado okoni, jakiegoś ospałego szczupaka czy sandaczyka. Jeśli to będą pasiaste garbuski, zatrzyma się na dłużej, ustali atrakcyjną przynętę i z paru dziur wyjmie pól plecaka okonków. A jeśli nawet nie, to i tak z łowiska będzie wracał cały szczęśliwy. Bo nałaził się do bólu łydek, nawiercił bez liku dziur i nagapił za wszystkie czasy.

     Jeszcze kilka lat temu zdobywanie przynęt było zajęciem niezwykle czasochłonnym i wymagającym mnóstwo zachodu. W sklepach wędkarskich z rzadka pokazywały się nowoczesne błystki. W wędkarskich pudełkach najwięcej było cynowych i ołowianych oblanek, z hakami wtopionymi na stałe. Dziś można bez wysiłku kupić każdą przynętę - i podlodową cykadę, i rapalowskie szybowce, i pilkery najrozmaitszych kształtów...

     Tylko technika pozostała ta sama - szczytówka w górę, szczytówka w dół. Pompka za pompką, ruch za ruchem. Ale wbrew pozorom łowienie na podlodowe błystki nie jest takie proste i tak monotonne...
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdięcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusOpen source ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooSystemy CMSInstalacja i konfiguracja OpenERPOdooEtykiety odzieżowe