Co się dzieje nad wodami, co się stało w ostatnich dniach? Rzeki, jeziora, morza... Ryby, wędkarze i inne zwierzęta... Wygrzebane w internecie, w prasie, podsłuchane w mediach i na łowiskach... Czekamy na donosy Czytelników...
 
  NR 33      20 STYCZNIA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 


Amur na cenzurowanym

Jeleń stał się jeziorem zakazanym dla płetwonurków. Skończyć się mają dzikie kąpiele i biwaki. Wszystko po to, by uratować niepowtarzalny charakter jednego z najczystszych kiedyś jezior w Polsce. (...) Ostatnio jezioro znacznie straciło na atrakcyjności. Latem jego wody tracą naturalną klarowność. Kurczy się również obszar dna zajętego przez roślinne relikty. Jak oceniają naukowcy, powodem jest nadmierna eksploatacja turystyczna zbiornika, w tym dewastacja jego dna. Dzieje się tak nie tylko za sprawą kąpiących, ale przede wszystkim z powodu płetwonurków.
Na ostatniej sesji w starym roku Rada Miejska szukała sposobu na ratowanie Jelenia i innych zagrożonych jezior. Szansą na ocalenie tego wyjątkowego akwenu ma być nadanie mu statusu użytku ekologicznego, gdzie obowiązują liczne zakazy. Podobny status otrzymały także jeziora: Płoczyca, Rekowskie, Gubisz, Ząbinowickie, Stary Staw (tradycyjnie nazywany Kupcem), Leniwe, Wiejskie (w Rekowie) i Mała Boruja. W odniesieniu do tych wszystkich zbiorników radni wprowadzili zakaz zmiany stosunków wodnych, zanieczyszczania, wapnowania i użyźniania wody i osadów dennych. Nie można tam oraz w 10-metrowej strefie przybrzeżnej otuliny wysypywać, zakopywać i wylewać zanieczyszczeń. Części przyległych pól o nachyleniu w kierunku jeziora nie wolno gnojować, nawozić środkami pylistymi, a na zmarzniętej glebie także wszystkimi innymi.
Nie można również kąpać się poza wyznaczonymi miejscami (informować o nich mają specjalne tablice), a w jeziorze Jeleń ponadto całkowicie zabronione jest nurkowanie ze specjalistycznym sprzętem.
Na razie jednak nie wiadomo konkretnie, które z dotąd wykorzystywanych kąpielisk będą mogły być nadal legalnie użytkowane. (...) Władze gminy zdecydują o tym po dokonaniu specjalistycznych ekspertyz. Ograniczenia dotyczą również rybołówstwa. Na użytkach ekologicznych nie wolno łowić ryb sieciami, dokarmiać ich ani wędkować z zastosowaniem zanęty. Zakazane jest także zarybianie gatunkami roślinożernymi, jak amur, karp czy tołpyga. Nie wiadomo, jak będzie z wędkowaniem z wody.
Teoretycznie, poza wyznaczonymi kąpieliskami, nie można wchodzić do wody. Inne ograniczenie dotyczy używania sprzętu pływającego wyposażonego w silniki spalinowe. Zgodnie z uchwałą uprawnione do tego są jedynie jednostki specjalistyczne (np. policja, straż rybacka, straż pożarna). W 10-metrowej otulinie jeziora nie można biwakować ani rozpalać ognisk. Radni jednak nie pomyśleli o zakazie wjazdu samochodów nad jezioro, co jest nagminną praktyką.
Nad egzekucją przepisów czuwać mają policja, straż rybacka (państwowa i społeczna) oraz wyznaczone przez władze miejskie osoby.
Kurier Bytowski


Bierawka do prania
W ostatnim czasie Knurów wraz z okolicznymi gminami rozpoczął prace zmierzające do powołania Związku Gmin Zlewni Rzeki Bierawki. Prace gmin stowarzyszonych będą koncentrowały się nad poprawą czystości rzeki będącej dopływem Odry. Działania te będą obejmowały modernizację sieci kanalizacyjnej oraz modernizację istniejących oczyszczalni ścieków.
Przegląd lokalny


Uznali brzanę
Do tegorocznego regulaminu zawodów spinningowych wprowadzono kilka istotnych zmian. W końcu rozszerzono listę łowionych gatunków o wzdręgę (bez limitu ilościowego) i brzanę (3 sztuki w turze wraz ze szczupakami, sandaczami, lipieniami i pstrągami potokowymi).
Do wagi wolno przynieść tylko 20 okoni, ale bez premii punktowej za komplet. W okręgu pilskim na zawodach obowiązuje dodatkowo podwyższony wymiar ochronny okonia do 18 cm. Przepis ten, według związkowych prawodawców, ma zdopingować zawodników do polowania na większe ryby, ale zdaniem praktyków - ze względu na małe ilości drapieżników na naszych wodach - spowoduje przebieranie w okoniach, czyli wyrzucanie w krzaki mniejszych w przypadku złowienia większej ryby tego gatunku. Ustalono, że sum będzie premiowany punktami za komplet przed czasem tylko wtedy, gdy zostanie podparty dodatkową rybą: szczupakiem, sandaczem, boleniem, kleniem, jaziem lub brzaną.
Tygodnik Nowy


Niemiec w Zemborzycach

Zarząd Miasta Lublina podpisał umowę na wydzierżawienie terenu nad Zalewem Zemborzyckim inwestorowi z Niemiec, który na własny koszt utworzy tam ośrodek nart wodnych z niezbędną infrastrukturą. Zadeklarowano, że otwarty będzie już w tym sezonie.
Kurier Lubelski


Oczyszczalnia w zapasie
Tylko jeden spośród kilkunastu wniosków z województwa zachodniopomorskiego o dofinansowanie proekologicznych inwestycji ze środków funduszu ISPA ma szansę na akceptację. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej docenił znaczenie, jakie miałyby dla regionu oczyszczalnie ścieków w Szczecinie, w tym również oczyszczalnia Pomorzany. Inwestycje te wpisano bowiem na "zapasową" listę wniosków o dofinansowanie w ramach programu ISPA. Jeśli Komisja Europejska odrzuci jeden z wniosków na głównej liście, wówczas może sięgnąć po listę "zapasową".
Wiadomo jednak, że szanse na uzyskanie środków pomocowych z funduszu ISPA jeszcze w roku 2000 są niewielkie. Tym bardziej że miasto już po raz kolejny próbuje tworzyć nową koncepcję "gospodarki wodno-ściekowej". Tymczasem wiadomo, że wszelkie nieścisłości i niejasności dotyczące projektów, traktowane są przez Komisję Europejską jako błędy dyskwalifikujące wnioski.
Kurier Szczeciński


Sucha Malta
Jesienią rozpoczną się prace konserwacyjne na poznańskiej Malcie, z której zostanie spuszczona woda. (...) Inwestycją będzie modernizacja i rozbudowa toru regatowego Malta. Na ten cel przeznaczono 2.750.000 złotych. Woda zniknie tuż po ostatnich, jesiennych regatach wioślarskich.
Głos Wielkopolski


Ogródek Stalina
Pałac Kultury i Nauki (dawniej im. Stalina) w Warszawie porasta 117 gatunków roślin. Wsród nich można znaleźć tak nietypowe na te warunki rośliny jak np. pałkę wodną czy pomidory. (...) Zdumieniem napawa nie tylko bogactwo tamtejszej flory lecz także ilość roślin w obrębie jednego gatunku. "Najliczniejszy pod tym względem okazał się karmnik rozesłany - jedna z najmniejszych roślin lądowych w Polsce. Doliczyliśmy się ok. 2 tysięcy egzemplarzy z tego gatunku" - mówi Halina Galera z Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie.
Obok tak małych roślin zielnych na PKiN znajdziemy również drzewa, np. brzozy i topole. Niestety nie dorastają one wyżej niż pół metra.
Flora PKiN, to zwykle rośliny jednoroczne, kilkuletnie okazy należą do rzadkości. Specyficzne podłoże nie pozwala bowiem na rozrastanie się korzeni. Rośliny na dachach "podlewane" są jedynie wodą deszczową, zastanawiające jest zatem, że obok gatunków sucholubnych takich jak miłka drobna czy lnica mała występują tu także rośliny, których naturalnym środowiskiem jest mokre podłoże, np. pałka wodna, trzcina pospolita czy rzepicha błotna.
"Sekret tej anomalii tkwi znowu w nie najlepszym stanie technicznum PKiN, gdzie wiele rynien nie odprowadza deszczówki z powierzchni dachów, gdyż po prostu są niedrożne" - wyjaśnia Halina Galera.
PAP


Tygrys, jaki jest...
Gubernator Kraju Chabarowskiego (rosyjski Daleki Wschód) podpisał specjalną instrukcję dla mieszkańców, wyjaśniającą jak mają się zachowywać spotkawszy tygrysa. (...) Instrukcja podaje po czym można poznać tygrysa i jego zamiary. Gubernator wyjaśnił mieszkańcom co mają robić, gdy tygrys jest ranny lub głodny lub po prostu zaatakuje.
Szczegóły instrukcji nie są znane. Wiadomo za to, że dokument obowiązuje "wszystkie przedsiębiorstwa i organizacje wszystkich form własności oraz obywateli pracujących w lesie".
PAP

Sobiesław Skopek nadstawiał ucha
12.01.2000, podczas mojej pierwszej tegorocznej wyprawy pstrągowej do Lędyczka, dowiedziałem się o planach wyłaczenia z "wód górskich" odcinka Gwdy od mostu drogowego w Lędyczku do "spalonego mostu" na cofce zbiornika Podgaje. W związku z tym dopuszczone będą tam wszelkie przynęty naturalne, a co to oznacza na odcinku, w którym pstrąg i lipień nie jest rzadkością, tłumaczyć nie trzeba.
Nadmienię, że w chwili obecnej dopuszczone na tym odcinku są przynęty roślinne...
Pomysłodawcą projektu jest koło wędkarskie w miejscowości Okonek. Jednym słowem SKANDAL!!!

Wędkarska Strona Sobiego

Kiepski początek sezonu
Na Słupii kompletna klapa. W Słupsku w pierwszych dniach stycznia nie padła żadna troć wędrowna, w Ustce tylko jedna sztuka. W Włynkowie, Bydlinie, Charnowie złowiono zaledwie kilka niewielkich troci. Nieco lepiej było na Redze - sporo brań, kilkanaście złowionych troci (głównie poniżej Trzebiatowa) i kilka ładnych tęczaków (podobno uciekinierów z hodowli norweskich) z których największy miał około 4,5 kg. Wieprza - mimo dodania nowoczesnej przepławki w Darłowie, dobrego jesiennego ciągu i przyzwoitym przerzutom w górę rzeki (telewizja pokazywała) - w tym roku, podobnie jak w poprzednich, kompletnie zawiodła.
najlepiej wypadła inauguracja sezonu trociowego na Drwęcy. 1 stycznia poniżej zapory w Lubiczu - najbardziej obleganym przez wędkarzy odcinku, gdzie aby zdobyć miejsce, trzeba było stawić się nad wodą jeszcze o zmroku - padło około 25 dorodnych, z reguły 4-5 kilogramowych, troci (największa ważyła 8, najmniejsza 2 kilogramy) oraz jeden blisko 5-kilogramowy łosoś. W niedzielę przyszedł mróz, ryby przestały żerować, a kilka wyholowanych ryb zostało podhaczone. Dobrze było na parsącie, gdzie w pierwszych dniach stycznia w dolnym odcinku, od Bard do Rościęcina, padło kilkadziesiąt troci, w sumie jednak drobnych.
Nie otrzymaliśmy sygnału o złowieniu troci na Gwdzie, choć wędkarze widzieli w rzece gniazda tarłowe tych ryb. Kilka troci (największa miała 87 cm i 4,7 kg) zostało złowionych w Drawie, na odcinku od ujścia Płocicznej do Krzyża. W tej rzece, według nowych ustaleń, po pilskiej stronie można spinningować już od 1 stycznia, a po gorzowskiej dopiero od lutego.
Tygodnik Nowy


Będzie tama w Nieszawie
Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów jest za budową tamy na Wiśle pod Nieszawą. Wkrótce rząd ma zająć stanowisko w tej sprawie.
We wtorek wieczorem zakończyło się wspólne posiedzenie trzech sejmowych komisji, na którym przedyskutowano projekt uchwały w sprawie budowy wiślanej zapory między Nieszawą a Ciechocinkiem. Debatowały nad nim komisje samorządu terytorialnego, finansów publicznych oraz ochrony środowiska. Projekt przedstawił jego wnioskodawca, włocławski poseł AWS, Władysław Skrzypek. Na jego zaproszenie uczestniczyli też eksperci i przedstawiciele władz województwa kujawsko-pomorskiego.
Posłowie interesowali się głównie ekonomiczną stroną inwestycji oraz jakie będą ekologiczne skutki budowy tamy. Kilku posłów zastanawiało się, czy Sejm w ogóle powinien zajmować się tą sprawą. Poseł Skrzypek przekonywał m. in, że bez nieszawskiej zapory zrujnowana włocławska tama grozi temu miastu nieobliczalną katastrofą. Posiedzenie przełożono na kolejny termin, głównie dlatego, że rząd nie zajął jeszcze stanowiska w tej sprawie.
Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów opowiedział się za budową nieszawskiej tamy. Skierował już do rządu projekt stanowiska. Zawiera on pewne zmiany i uzupełnienia. Najważniejsza dotyczy wprowadzenia zapisu o komercyjnym charakterze inwestycji. Przypomnijmy, że grupa znanych polskich firm założyła już konsorcjum, które deklaruje pokrycie ponad 80 proc. kosztów budowy zapory. W ciągu najbliższych trzech tygodni odbędzie się głosowanie rządu nad tym stanowiskiem.
Gazeta Pomorska


Troć Drawy
Trzcianeccy wędkarze organizują - w tym roku dwudniowe, o ile pogoda dopisze - 26 i 27 lutego zawody o największą troć wędrowną lub łososia Drawy. Zgłoszenia przyjmuje Sławek Kołodziejski w sklepie wędkarskim "Twister" w Trzciance lub telefonicznie: 216 65 40. Wpisowe kosztuje 50 zł.
Według relacji wędkarzy jesienią do Drawy wpłynęło na tarło wyjątkowo dużo troci wędrownych, którymi zarybiono Drawę kilka lat temu i w której to rzece - obok Drwęcy - można łowić te ryby. W tym sezonie należy spodziewać się dobrych wyników. Bo ryby w rzece są, czego dowodem byli kłusownicy, którzy w Krzyżu oferowali przed świętami świeże łososie po niewygórowanej cenie.
Tygodnik Nowy


Wysoka woda w zachodniopomorskiem...
Poziom wody w Odrze rośnie. Służby techniczne wojewódzkiego komitetu przeciwpowodziowego (w zachodniopomorskiem - przyp. red) na bieżąco kontrolują wały. Ich stan nie budzi zastrzeżeń. W pobliżu dzielnicy Szczecin Zdroje nie zamknęła się jedna z klap przepustu wałowego, mających zatrzymywać wodę. Została zablokowana przez gałąź. Masy wody przelewały się przez otwartą klapę. Dzięki szybkiej reakcji patrolu niebezpieczeństwo zostało zażegnane.
W Szczecinie w środę poziom wody w Odrze przekroczył stan alarmowy o 23 cm. Woda wciąż się podnosi. Siła wiatru na przemian maleje i rośnie. Takie huśtawki pogody utrudniają prognozowanie zmian stanu wody. Na Bałtyku przewidywane są sztormy.
Przyczyną jest wiejący od czterech dni silny wiatr północny, który wywołuje cofkę. Masy wody z Bałtyku dostają się do Zalewu Szczecińskiego i do Odry. Skutki cofki sięgają daleko w głąb lądu. Odczuwane są nawet w miejscowości Widuchowa. Pogotowia przeciwpowodziowego nie ogłoszono na terenie byłego województwa koszalińskiego.
Głos Szczeciński


...oraz na Warmii i Mazurach.
Wojewoda warmińsko-mazurski, Zbigniew Babalski, ogłosił stan alarmowy dla zagrożonego powodzią Elbląga i powiatu elbląskiego oraz powiatu ziemskiego Braniewo. We wtorek z powodu silnego północno-zachodniego wiatru, zaczął podnosić się poziom wód na rzece Elbląg i jeziorze Druzno. Wieczorem został przekroczony stan alarmowy. W środę o godz. 8 najwyższy poziom wód odnotowano w Batorowie na rzece Elbląg - 6,17 metra. W ciągu dnia woda w rzece zaczęła powoli opadać i w południe poziom w Batorowie nie przekraczał 6,08 m. Groźna była również rzeka Fiszewka, która wystąpiła w niektórych miejscach z brzegów. (...)
Znacznie groźniejsza sytuacja była w środę w Nowakowie. W nocy z wtorku na środę rzeka Elbląg wystąpiła tam z brzegów na okoliczne łąki i pola. Niewiele brakowało, a zostałyby zalane również stojące we wsi domy. Na kilkanaście godzin zamknięty został most pontonowy.
Gazeta w Elblągu, dodatek lokalny gazety Wyborczej


Lobelia w rezerwacie
Gminy ziemi bytowskiej nie otrzymają bezpłatnie od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa jezior lobeliowych. Jednak dyrektor gdańskiego oddziału AWRSP, Brunon Sarnowski, obiecał, że wzmoży kontrole na tych zbiornikach. 12.01. z inicjatywy wydziału rolnictwa i ochrony środowiska Starostwa Powiatowego do Bytowa przyjechali przedstawiciele gdańskiej AWRSP. W spotkaniu uczestniczyły też władze bytowskich gmin, przedstawiciele nadleśnictw Bytów i Osusznica, Parku Krajobrazowego ăDolina SłupiÓ oraz pracownicy wydziału rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Bytowscy samorządowcy interesowali się możliwością przejęcia jezior lobeliowych znajdujących się w zasobach Agencji. Argumentowali, że skuteczniej chroniliby te unikatowe zbiorniki przed degradacją.
W powiecie AWRSP posiada 38 akwenów z roślinnością lobeliową. Większość z nich dzierżawią osoby prywatne oraz spółki rybackie. Naukowcy oceniają, że stan tylko kilku można określić jako dobry. (...)
Nadleśnictwa i władze parku krajobrazowego są zainteresowane propozycją Agencji. Już wcześniej dyrekcja parku podjęła działania, by niektóre z jezior przekształcić w rezerwaty (np. jez. Małe Obrowo) lub użytki ekologiczne.
Kurier Bytowski


Szczecińskie brudy
Z najnowszych danych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie wynika, że w naszym województwie wykorzystuje się zaledwie 40 procent odpadów przemysłowych. Większość ubocznych produktów przemysłu i gospodarki komunalnej trafia na składowiska, w tym dzikie, lub do mogilników. Zdaniem inspektoratu, gospodarka odpadami w Zachodniopomorskiem daleka jest od ideału. W 1998 roku w województwie zachodniopomorskim wytworzono około 3900 tys. ton odpadów przemysłowych, z czego 38,7 proc. wykorzystano gospodarczo, a 1,6 proc. unieszkodliwiono. Najwięcej zdeponowano na składowiskach - 59,7 proc.
W produkcji i składowaniu odpadów prym wiodą dwa powiaty: policki i gryfiński, gdzie zlokalizowane są Zakłady Chemiczne "Police" oraz Zespół Elektrowni "Dolna Odra". Tylko te dwa przedsiębiorstwa wytwarzają rocznie 74 proc. wszystkich odpadów w województwie. Na liście największych ich "dostawców" są w dalszej kolejności: miasto Szczecin oraz powiat stargardzki. (...)
Oprócz "Dolnej Odry" i "Polic" na liście największych dostawców są również: elektrownie "Pomorzany" i "Szczecin", Huta Szczecin, Wiskord SA, Fabryka Papieru "Szczecin-Skolwin" oraz Elda Elektrotechnika ze Szczecinka.
Jak wynika z raportu inspekcji, większość składowisk eksploatowana jest w "sposób niewłaściwy". Brakuje odpowiednich uszczelnień podłoża, wag do ważenia odpadów, stref ochronnych, instalacji do ich odgazowania. Powszechnie stosowaną metodą "unieszkodliwiania" odpadów jest składowanie na wysypiskach. Niestety, tylko odpady komunalne w Kołobrzegu utylizowane są w miejscowej kompostowni. W 1998 roku zutylizowano w niej 17 405,9 tony.
Kurier Szczeciński


Reglamentacja Nilu
Wzdłuż brzegów Nilu żyje ok. 300 milionów osób. Jednak według prognoz ONZ, za 50 lat w 10 położonych tam krajach może zamieszkiwać już miliard ludzi.
Poszczególne kraje opracowują własne plany wykorzystania wód tej żyznej rzeki. Etiopia projektuje zbudowanie czterech zapór na Nilu Błękitnym, łączącym się z Nilem Białym w Sudanie. Kenia i Tanzania planują wykorzystanie wód Jeziora Wiktorii do celów irygacyjnych. W jeziorze tym bierze swój początek Nil Biały. Z kolei Burundi, Tanzania i Uganda chcą zagospodarować wody rzeki wpływającej do Jeziora Wiktorii.
Nie pozostaje w tyle Egipt, którego starożytna cywilizacja rozwinęła się w dużej mierze dzięki Nilowi. Rozpoczęto tam realizację programu pompowania wody z Jeziora Nasera, utworzonego w wyniku zbudowania na Nilu Tamy Asuańskiej, do kanału, który umożliwi nawodnienie 200 000 hektarów ziemi, a także zapewni warunki do budowy nowych miast, wiosek turystycznych i zakładów przemysłowych. Wszystko to powstać ma w południowej części kraju i otrzymało nazwę nowej Doliny Nilu.
Przedsięwzięcia te realizuje się lub projektuje w sytuacji, gdy w najdłuższej rzece naszego globu nie ma więcej wody niż w czasach, gdy Egiptem rządzili faraonowie. Niezbędna jest więc współpraca zainteresowanych krajów, co nie będzie łatwe. (...) Wszystko wskazuje, że Egipt i Sudan muszą zmniejszyć ustalony przez siebie przydział. Egipt już próbuje obniżyć pobór, uprawiając mniej ryżu i trzciny cukrowej, obmurowując kanały w celu powstrzymania przecieku wody, a także wykorzystując ją trzy lub cztery razy.
Głos Szczeciński


Precz z polityką!
Przed klatką szympansów z warszawskiego zoo stoi telewizor. Właśnie lecą poranne wiadomości, ale małpy nie zwracają specjalnej uwagi na program. W końcu przychodzi pora na informacje z zagranicy i wojnę w Czeczenii. Miki na chwilę rozsiada się przed telewizorem i zaraz wpada w gniew. To chyba przypadek, a może i nie? Miki urodził się przecież w Moskwie. (...)
Przed klatką szympansów wisi plansza z napisem: "Mamy własny telewizor. Ale oglądamy telewizję tylko w pochmurne dni, gdy mało jest okazji, by obserwować zwiedzających, których zachowanie jest dla nas najciekawszym spektaklem. Z prawdziwym zainteresowaniem oglądamy tylko filmy przyrodnicze i kreskówki odtwarzane z wideo. W telewizji jest zbyt dużo, jak na nasz gust, przerażająco głupich reklam. Coś o tym wiemy, bo nasz iloraz inteligencji sięga przecież 120 punktów". Podpisano: Miki, Szymi i Jenny.
Oczywiście ten tekst, w imieniu zwierząt, napisali ich opiekunowie. Szympansy rzeczywiście lubią oglądać kreskówki, filmy przyrodnicze i czasami zawody sportowe. To dlatego, że interesuje je ruch na ekranie. Nie znoszą natomiast "gadających głów", czyli polityków, którzy mówią, mówią i mówią. Na ich widok po prostu odwracają się od telewizora.
Telewizję szympansy oglądają od pięciu lat. Głównie zimą, bo wtedy w ogrodzie nie ma zwiedzających. Do wyboru mają cztery kanały: Jedynkę, Dwójkę, Warszawski Ośrodek Telewizyjny i Polsat. Najczęściej w telewizor gapi się Jenny. Natomiast samce rzadko tkwią przed ekranem. Wolą prawdziwe emocje. Zwis na linie albo przepychanki na suchej gałęzi.
SuperExpress


Świńska kolizja
1446 dolarów odszkodowania dostanie chiński rowerzysta, który zderzył się ze... świnią. Sąd w Szanghaju uznał, że winnym wypadku jest właściciel zwierzęcia.
Do niecodziennego zderzenia doszło przed bramą miejscowego targu. Właściciel zwierząt wyładowywał świnie przeznaczone na sprzedaż z przyczepy traktora. Niespodziewanie jedna ze świń rzuciła się do ucieczki, wpadając pod koła nadjeżdżającego roweru. Siła uderzenia była tak duża, że rowerzysta doznał złamania kości lewej stopy.
SuperExpress


Wąż, który jeździł koleją
Chwile grozy przeżyli pasażerowie berlińskiej kolejki naziemnej (S-Bahnu). A to za sprawą półmetrowego pytona, który wypełzł spod jednego z siedzeń. Przypuszcza się, że wąż został porzucony w ogrzewanym wagonie przez znudzonego właściciela.
- Na gada natknęli się późnym wieczorem pasażerowie linii S-1 - mówi Hans Pregnitz, rzecznik prasowy berlińskiego S-Bahnu. - Było zamieszanie, na szczęście był to łagodny pyton, a nie jakaś jadowita kobra. Po odstawieniu wagonu na bocznicę przybyli na pomoc policjanci i strażacy. Wpakowali pytona do worka i chcieli odwieźć do schroniska dla zwierząt. Ale po drodze pyton zdechł. - Ludzie porzucają w wagonach różne zwierzęta. Oprócz psów i kotów były już m.in. chomiki i pająki tarantule - mówi Pregnitz.
SuperExpress


Afrykańskie jaja
W Polsce żyje około 7 tysięcy strusi. Te największe ptaki, zamieszkujące suche regiony Afryki, Australii i Ameryki Południowej, w Polsce hodowane są na 150 fermach. (...) Ptaki dobrze zaadaptowały się do polskich warunków klimatycznych. Choć w ich naturalnym środowisku w ciągu dnia panuje temperatura 25-35 stopni Celecjusza, a w nocy nie spada poniżej zera, to w Polsce ptaki przebywają w pomieszczeniach nie ogrzanych. Zimą mieszkają w budynkach, a na wybiegach przebywają tyle ile same chcą. Największym problemem i zagrożeniem w zimowych warunkach jest dla strusi... śliska ziemia.
W Polsce nie prowadzi się lęgów naturalnych. Jaja umieszcza się w inkubatorach.
Ze strusi uzyskuje się mięso, skóry, pióra i jaja. Mięsa strusiego, na które popyt na świecie ciągle rośnie, można skosztować głównie na fermach agroturystycznych oraz w 20 restauracjach w Polsce. (...) Bardzo cenna i poszukiwana na wyroby galanteryjne jest skóra strusia. Zainteresowanie piórami wzrasta w okresie karnawału, a jajami - w okresie wielkanocnym.
Nabywców mięsa i jaj strusich może tylko odstraszać ich cena - za kilogram mięsa tych ptaków trzeba zapłacić około 50 złotych, za jedno jajo od 50 do 100 złotych, a za skórę 600-700 zł.
PAP
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusWszywki i metki odzieżoweAukcje wędkarskieDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooWędkarstwo - archiwumSystemy CMS