Życie wędkarza - jak i życie innych maniaków - obfituje w blaski i cienie, zrozumiałe tylko dla innych "braci w szajbie". Wiele rzeczy cieszy, wiele boli, wiele bulwersuje... Dzielić się warto i takimi, i takimi.
 
  NR 34      31 STYCZNIA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 

CO KAŻDY WĘDKARZ MIEĆ POWINIEN?

Jacek Jóźwiak: Używać podbieraka, czy nie? Ja sam zrobiłbym zapis o zakazie stosowania gafa-osęki i wprowadziłbym obowiązek posiadania podbieraka. Mimo ogromnego szacunku, jaki żywię do umiejętności kilku tuzów polskiego spinningu, tracę go do osób - widziałem jazie, pstrągi, trocie, sumy, brzany, które przez brak podbieraka odchodziły z przynętą w pysku... Widziałem tez leszcze wyślizgiwane na brzeg i odzierane żywcem z łuski podczas takich zabiegów. (...)
Tak sobie widzę te jazie na Tarchominie, tak sobie widzę gościa nad Piławą "podbierającego" dłonią pstrąga. Za pokrywy skrzelowe. Jeszcze lepiej wepchnąć palucha pod nie. Ścisnąć - aż słychać, jak się łamią luki skrzelowe. Krew na paluchach. Czerwona. tętnicza. Wyobraźcie sobie szlachetnego wędkarza, który taka rybę wypuszcza. Widziałem ryby, którym przyciskanie do nogi niszczyło pęcherz pławny. Już nie umiały trzymać pionu. Kręciły się jak samolot podczas akrobacji.
Nie podejrzewam nikogo o specjalne łamanie rybom łuków skrzelowych - ale te emocje...


Dariusz Żbikowski: Jestem przekonany, że będzie wyławianych gdzieś 1/3 ryb mniej jeśli ZABRONIMY używania podbieraka. Dla mnie...to taka małą sieć.

Andrzej Trembaczowski: Jest ryba, która bardzo trudno wyjąć bez podbieraka - amur. Pewnie, gość w naszych wodach obcy i nie popierany, ale też żywy. Amura nie da się uchwycić trociowym chwytem za ogon (miękki ogon złoży się i wymknie z dłoni). Nie da się uchwycić ani pod skrzela, ani za kark, jak szczupaka. W dodatku, gdy taka rybka dotknie płytszej wody, dostaje szału. Tylko duży, karpiowy podbierak, taki, w którym zmieści się metrowa ryba. Jeżeli nie chcę zabierać ryby (bo jest mała, albo trafiła mi się w okresie ochronnym), to wolę, gdy mi zejdzie z haka sama (byle nie z hakiem). Inne ryby zabieram, więc nie mam żadnych rozterek związanych z podbieraniem. Ma być skuteczne. Ryba dostaje w łeb i po bólu.

Oczywiście, akcesoria to nie tylko podbierak (lub jego brak)... Oto, co waszym zdaniem powinien mieć przy sobie wędkarz doskonały.
1. Obowiązek posiadania "sztywnego" przyponu podczas wędkowania metodą spinningową (wolfram, kevlar itp).
2. Obowiązek posiadania "stalki" podczas łowienia na przelewach.
3. W przynętach sztucznych i przy połowie na martwą rybkę lub filet nie więcej niż dwa haki, kotwiczki lub kotwice, dla przynęt naturalnych - jeden haczyk, mucha - dwie muchy na hakach bezzadziorowych.
4. Obowiązek posiadania podbieraka. O tym, czy go użyć, czy nie, decydujemy w zależności od warunków na łowisku i od ryby.
5. Użycie osęki zależy od sumienia wędkarza.
6. Zakaz osękowania.
7. Zakaz używania podbieraka (tylko własne ręce).
8. Obowiązek UŻYWANIA podbieraka.
9. Podbierak ma być duży, z miękką siatą i o sztywnych ramach, jednym słowem - karpiowy. Rzecz nie dotyczy muszkarzy i spinningistów pstrągowych, którzy biegając po chaszczach straciliby z takim urządzeniem zdrowie, życie i zapał do wędkarstwa. Dla nich jest podbierak pstrągowy.

Piotr Onikki-Górski: Zasada "Podbierajmy (lądujmy) ryby tak, by mogły zdrowe wrócić do wody." wydaje się lepsza od ustalenia "wymiarów obręczy podbieraka". Oczywiście, w "przypisach" do NR mogą być różne uszczegółowienia, np. zakaz używania gafa i zalecenie posiadania na łowisku podbieraka, ale główna zasada powinna być W MIARĘ pojemna.

10. Zakaz używania siatki drucianej (regulamin tylko ZALECA niestosowanie takich siatek).
11. Obowiązek używania peana (spinningiści, muszkarze), wyczepiacza do haczyków (spławikowcy i grunciarze) i szczypiec.
12. Haki TYLKO bezzadziorowe.
13. Bezzadziorowość rozpatrujemy we własnym sumieniu.
14. Stosowany sprzęt powinien gwarantować wyholowanie ryby, na która się poluje, a hol nie powinien trwać bardzo długo.
15. Zakaz echosondy i trollingu.
16. Echosonda i trolling zależy od upodobań jednostki.
17. Posiadanie odpowiedniego sadzyka do przechowywania ryb jest obowiązkowe.
18. Posiadanie odpowiedniej ilości podpórek pod wędki też jest obowiązkowe.
19. Jeśli tylko się da, rybę przeznaczoną do wypuszczenia odczepiamy w wodzie.
20. Miejsca trudne technicznie wymagają myślenia. Zanim wrzucimy przynętę, zastanówmy się, czy wyjęcie stamtąd ryby jest w ogóle możliwe. Jeśli nie pomyśleliśmy - kąpiel!
21. Obowiązek posiadania miarki. Koniec z ocenianiem wymiarów na oko!!!

 

NĘCIĆ, NIE NĘCIĆ?

Paweł Czapla: Moim zdaniem, nasze wody nie są zagrożone stosowaniem zanęt sypkich. Według mnie dużo większym zagrożeniem jest nadmierne podkarmianie ryb zanętą gruboziarnistą np. grochem czy kukurydzą. W zeszłym roku byłem przez trzy tygodnie nad zbiornikiem zaporowym w Hańczy. Obserwowałem tam grupę kilkunastu wędkarzy, którzy z wielkim zaangażowaniem wywozili przez dwa tygodnie, dwa razy dziennie po kilka dwunastolitrowych wiader grochu. W końcu drugiego tygodnia ciężko było przejść w bezpośredniej bliskości ich łowiska. W wodzie brakowało jedynie plastrów kiełbasy i boczku pokrojonego w kostkę.

Wojtek Górny:
Propozycja - ograniczenie ilości sypanej do wody zanęty do 1 kg dziennie/osobę oraz zakaz stosowania zanęt zawierających konserwanty.

Dariusz Kowalski:
Na 5-cio godzinną turę zawodów zużywam od dwóch do trzech kilogramów zanęty. Dobrej zanęty!!! (...) Taki np. Sensas, Van der Eynde, dobra ochotka, czy spreparowana pinka nie poleżą długo w wodzie. Mogę zapewnić wszystkich, że profesjonalna zanęta nie zdąży się w wodzie zepsuć. Ryby poradzą sobie z każdą ilością, szczególnie, jeżeli zainteresują się nią leszcze, krąpi i duże płocie. Jeżeli nie, to i tak rybi drobiazg wyzbiera wszystko w ciągu jednego - dwóch dni. Każda dobra zanęta zniknie w żołądkach, zanim się zepsuje. Każda kiepska zanęta na bazie chleba i otrąb zapaskudzi nam łowisko, choćby została wrzucona w małych ilościach. Zamiast chleba i otrąb ryby i tak wybiorą ślimaki i mieszkańców bentosu. Jestem za wprowadzeniem zakazu stosowania NIEZMIELONEGO pieczywa w zanętach. Może przestanę widywać skórki od chleba, pływające w trzcinach koło co lepszych stanowisk. O ile się orientuję, chleb zakwasza wodę. I chodzi mi nie o tą w łowisku, ale w miejscu moczenia chleba, przy brzegu.

Anna Gostyńska:
Jestem przeciwna wrzucaniu zbyt dużej ilości zanęt! Nawet jak ryby wyjedzą wszystko, to niestrawione produkty przemiany materii (tak to ładnie ujęłam) wracają do wody.

MIĘDZY NAMI


Instynkt stadny nie wszystkim jest w smak. Dlaczego - wie każdy, kto choć raz próbował spinningować nad Słupią w dniu otwarcia sezonu trociowego... Okazało się też, że dzieli nas liczba wędek. Jedna czy dwie - oto jest pytanie?
Postulaty są następujące:

1.
Zwiększenie odległości między wędkującymi do 200 metrów minimum, szczególnie przy połowach z łodzi na dużych jeziorach.
2. Zwiększenie odległości między wędkującymi na lądzie przynajmniej do 100 metrów.
3. Połowy wyłącznie na 1 wędkę.

Michał Sopiński:
Nakaz łowienia nie więcej niż jedną wędka jest dyskryminacją łowiących karpie. To tak, jakby ktoś znający muchowanie tylko z telewizji postulował nakaz używania przynęty cięższej od linki, a osoba nie znająca spinningu chciała zakazu używania kołowrotków o szpuli stalej i multiplikatorów.

4.
Liczba wędek: spin, mucha -1, trolling - 1, podlodówka - 1, metody gruntowe - 2.
5. Liczba wędek zgodna z postanowieniami RSPR PZW.

Andrzej Trembaczowski:
Dwie wędki, to dwie różne możliwości: bliżej - dalej, głębiej - płycej, różne przynęty, możliwość eksperymentowania.

6.
Dwie wędki: jedna na grubego zwierza, druga to pikerek.
DYSKUSYJNE PARAGRAFY
     Rozmowa o naszym regulaminie wciąż trwa. Propozycje padają przeróżne, od praktycznych, przez marzycielskie, aż do absurdalnych. To pierwsza próba zebrania ich wszystkich w jednym miejscu. Pierwsza, ale nie ostatnia. W następnym numerze postaramy się Wasze propozycje zaktualizować.

     Zacznijmy od spraw ogólnych. Okazuje się, że już sam pomysł stworzenia wewnętrznego regulaminu okazał się dla niektórych kontrowersyjny. W końcu jednak udało się coś niecoś ustalić.

     Wojtek Górny: Co do NASZEGO regulaminu, to pomysł wydaje mi się chybiony - z dwóch powodów: po pierwsze, uczestnicy forum łowią na tylu różnych łowiskach, że ciężko byleby ustalić jednorodną i sensowną kodyfikację. Gdyby powstało towarzystwo dysponujące własną woda, to co innego, wtedy ma to sens. Wtedy wręcz należałoby stworzyć własny regulamin jak najlepiej tej wodzie służący, odzwierciedlający jej obecny i planowany stan, presję wędkarską i zarybienia. A po drugie, sądząc z toczonych tu wielokrotnie dyskusji, poziom etyki wędkarskiej uczestników forum na tyle góruje nad przeciętnym, że kodyfikacji nie wymaga. Są oczywiście kontrowersje, np. ani Jacek ani ja i wielu innych nie wybierzemy się na pstrągi przed 1 marca. Czy mamy jednak prawo narzucać swą wole innym? Wysuną oni przytoczony przeze mnie powyżej argument, że od stycznia do marca wody pozostają bez dozoru i obie strony będą miały racje. Gdy zadacie pytanie, czy wymiar ochronny szczupaka ma wynosić 50 czy 60 cm, ja zapytam: gdzie ? W Wisłę czy w gliniance, a jeśli tak - to w której? Jedyny sensowny regulamin to tzw. operat urządzeniowy, czyli dokument precyzujący warunki gospodarki rybacko wędkarskiej na konkretnym łowisku. Reszta to przepisy ogólne, które w większości przypadków powinny pasować do rzeczywistości (Ustawa o Rybactwie Śródlądowym, Regulamin PZW), a tam, gdzie nie pasują powinny być modyfikowane przez gospodarza wody.

     Anna Gostyńska:
Wydaje mi się, że najważniejszy jest nasz osobisty kodeks etyczno-moralny. I tam, gdzie naszym zdaniem, RAPR PZW jest niezbyt doskonały (zbyt tolerancyjny) do głosu powinien dojść ten nasz wewnętrzny, zgodny z naszym sumieniem.


     Przy okazji pryncypiów wyszła na jaw sprawa anonimowości. Pomysł, by nasza grupa wyróżniała się z tłumu wędkarskich mas przeszedł prawie jednogłośnie. Plakietka jest już gotowa, identyfikatory też się robią...

WYMIARY I OKRESY

     Andrzej Trembaczowski: Okresy. Przed tarłem - rzecz oczywista, zresztą tu nie wyjdziemy poza PZW. Po tarle... Ja bym nie określał sztywno. Obserwuje duże różnice w zależności od wody, zresztą to próbowano zrobić w regulaminie PZW. Np. nasze lubelskie pstrążki w styczniu dawno już o tarle zapomniany i w niczym nie przypominają chudych keltów. Rzecz pewnie w cieplejszej, bo zasilanej silnymi źródłami wodzie. Gdzie indziej może być inaczej.Wiec tu bym terminów nie ruszał. Zostaje szczupak przed tarłem. U nas PZW już załatwiło sprawę - od stycznia ochrona. I dobrze. Sandacz? Tego można by połowić jeszcze w lutym. Limity, wymiary. Możemy podnieść sobie wymiary i zmniejszyć limity. Można zresztą zróżnicować, zamiast trzech średniaków - jedna duża ryba (jeżeli się trafi...).
Limity roczne. Gdyby były rzeczywiście przestrzegane, pogodziłyby zwolenników i przeciwników wypuszczania. Na konkretnym łowisku (z gospodarzem rzecz jasna!) mogłby ktoś wykupić roczny limit na 10, 20, itd. szt.., dostałby tyleż znaczków i musiałby je przypinać do każdej zabranej ryby. I to byleby bardzo sprawiedliwe rozwiązanie. Ale do nas wracając. Możemy określić dla siebie limity roczne na drapieżniki (pstrąg, szczupak, sandacz, sum, boleń). Na trocie, łososie i głowatki - to byleby chyba na wyrost :))). Na pozostałe wystarcza limity dzienne. Szczupak 3 średnie albo jeden duży, podobnie można przyjąć dla pozostałych drapieżników (ale co, jak najpierw trafi się ten średni? - musi być także zdrowy rozsądek w tym wszystkim). Płoć, okoń po 20 szt. Okresy pozostawiłbym. Zezwolenie na połów bez zabierania nie ma sensu. Albo nie łowić wcale, jeżeli jest to uzasadnione, albo łowić i zabierać według ustalanych limitów. A jak ktoś chce wypuścić - jego rzecz.


     Paweł Kobyłecki:
Wydaje mi się, ze wprowadzanie wymiaru maksymalnego mija się trochę z celem, chyba że będzie on niewielki. Bo w końcu, ile naprawdę dużych ryb łowimy? (...) Myślę, ze lepsze byłoby określenie typu: "wymiar ochronny pstrąga - np. 30 cm, limit 3 szt., ale tylko jeden większy niż np. 45 cm; okres ochronny 1 IX-31 XII, ale do końca marca zakaz zabierania ryb z łowiska".

     Dariusz Kowalski:
Co do minimalnych wymiarów ochronnych to zgoda, co do limitów a i owszem. Ale moje osobiste veto przeciw wymiarom maksymalnym. (...) Chcemy, aby w naszych wodach pływało dużo okazów. Wiec lepiej przestrzegajmy dolnych wymiarów i limitów, a wtedy, gwarantuję, że zawsze coś dorośnie do monumentalnych rozmiarów.

     A oto, co z propozycji wynikło:
     Lin: wymiar 30, 35 cm, okres ochronny od 1 maja do 30 czerwca. Limit - 3 sztuki dziennie, 4 sztuki.
     Karasie złote: wymiar 25 cm, limit 10 sztuk.
     Karasie srebrne: bez wymiaru, okresu i limitu.
     Boleń: wymiar min. 50 cm, 80 cm, choćby 2 miesięczny okres ochronny na tarło, przywrócenie okresu ochronnego ze "starego" regulaminu, limit 2 sztuki.
     Okoń: wymiar 15 cm, 17 cm, 18 cm, 20 cm, w niektórych wodach 25 cm, okres ochronny na 1,5 miesiąca, 2 miesiące przed tarłem, od 1 III do 31 V, wymiar maksymalny 45 cm, limit 10 sztuk, 20 sztuk, 3 kg.
     Płoć: wymiar 15 cm, 20 cm, 25 cm, wymiar maksymalny 45 cm, brak limitu i okresu, limit 15 sztuk dziennie, okres ochronny na 1,5 miesiąca przed tarłem.
     Wzdręga: wymiar 20 cm
     Szczupak: wymiar 50 cm, 55 cm, 90 cm, limit 3 sztuki (ale nie więcej niż 1 powyżej 80 cm), 3 sztuki (także na wodach łososiowatych), okres ochronny 1 I - 30 IV.
     Pstrąg potokowy: wymiar 25 cm (w małych potoczkach górskich), 30 cm, 30 cm w większych rzekach górskich, 35 cm w małych nizinnych i dużych górskich, w dużych nizinnych, ale też w Tanwii, Bobrze i Kwisie 40 cm, 60 cm, 35 cm lub tam, gdzie jest teraz 25 cm - 30 cm, zakaz połowu do 30 stycznia, zakaz zabierania ryb z łowiska do końca lutego, na rzekach górskich zakaz spinningu do 31 stycznia, okres ochronny od 1 IX do 1 III, z tym, że do 1 I całkowity zakaz połowu wszelkimi metodami, a do 1 III obowiązek wypuszczania ryb z powrotem. Przedłużenie okresu ochronnego do 1 lutego. Limit - 1 sztuka powyżej 45 cm, 2 sztuki 35 - 45 cm, limit 2 sztuki, limit roczny 50 sztuk.
     Pstrąg tęczowy: limit 4 sztuki.
     Głowacica: 130 cm.
     Sandacz: 45 cm, 50 cm, 55 cm, 90cm, limit 3 sztuki (ale nie więcej niż 1 powyżej 80 cm) 3 sztuki (także na wodach łososiowatych), okres ochronny 1 I - 30 VI.
          Sum: 90 cm, 100 cm, 150cm, limit ilościowy 1 szt.
     Troć: 35 cm, 50 cm, 80 cm, bez wymiaru ochronnego, bez okresu ochronnego, okres XII-III, IX - III, limit 1 sztuka, 2 szt, metody spin i mucha, zniesienie zakazu nocnych połowów.
     Leszcz: 30 cm, 35 cm, limit 4 szt, 10 szt.
     Karp: 30 cm, 35 cm, limit 2 szt, 3 szt., ale nie więcej niż jeden powyżej 4 kg, okres ochronny 1 IX - 31 III (żeby nie wyławiać karpi z zarybień).
     Miętus: wymiar ochronny 25 cm, limit 10 sztuk.
     Węgorz: wymiar 50 cm, limit 4 sztuki.
     Okresy ochronne ryb - wszystkie ryby w okresie tarła.

ŻYWE NAMIĘTNOŚCI

      Ania Gostyńska: Zdecydowanie jestem przeciwna używaniu żywca jako przynęty!

     Wojtek Górny:
Gdybym miał jednoosobowa władzę nad całą wędkarską bracią, zarządziłbym całkowity zakaz połowu na żywca. Wiem jednak, że są zagorzali miłośnicy tej metody, tak więc zakaz ten utrzymuję w mocy od lat wyłącznie na swój prywatny użytek.

     Andrzej Trembaczowski: Żywiec... Ha! stosujemy żywe robaki, muchy, pijawki, żabki (ostatnio większość żab i pijawek jest już chroniona). Wzdragamy się nieco zakładając na hak żywą rybkę, bo do ryb mamy już inny stosunek. A czy założylibyśmy na haczyk... myszkę? Albo małą kaczuszkę? Przynęty zalecane przez pradziadków! To kwestia smaku. Łowiłem na żywce szczupaki, sandacze, okonie, węgorze, sumy, miętusy, klenie. Bardzo często żywiec okazywał się skuteczniejszy od martwej rybki. Łowienie na żywca daje inne możliwości, nie chodzi tylko o skuteczność przynęty. Czasem ta spinningowa okaże się skuteczniejsza. Spinning to ruch, zmienność, szukanie. Żywiec - zasiadka. Nie piętnowałbym zwolenników żywcówki...

     Łowić czy nie łowić na żywca? Część jest przeciw. Część za. A przecież żywiec to tylko początek, tylko wierzchołek góry, jaką są żywe ryby w ogóle...

     1.
Ryby przeznaczone do zabrania, powinny być zabite natychmiast po złowieniu.
     2. Te, którym chce się darować życie powinny być natychmiast wypuszczone - możliwe zmierzenie i zważenie w humanitarnych warunkach.

     Jacek Jóźwiak:
Żywa ryba na agrafce - NIGDY! Jeżeli teraz ktoś powie, że ryby to nie boli, to ja się zabiję. (...) Agrafka - NIE! Siatka druciana - NIE! Jedyna możliwość - zawodnicza siata na obręczach, bardzo długa, z miękkich nici - to można chyba przeboleć...

     3.
Biała ryba, liny, karasie, płocie, leszcze, krąpie - możliwość przechowywania w siatce z miękkich nici, koniecznie w długich sadzach zawodniczych.
     4. Podczas stacjonarnego łowienia można trzymać ryby w siatce, jeżeli jest ona obszerna, miękka i ryb nie kaleczy.

     Dawid Garczarek:
Pamiętam, jak chodziłem ze spławikiem na rybki. bywało, na początku łowiłem ładne płotki, poźniej... kicha. Koniec. Nie ma ryb. Godzina powrotu do domu, wyciągam siatkę, spoglądam do środka... Nie! Za mało ryb, nie ma sensu brudzić się przy skrobaniu 4 płotek na 4 osoby. Wypuszczam je... a tak, to co? martwe musiałbym zabrać...

     5.
Ryby przeznaczone do zabrania zabijamy od razu, chyba, że przewidywany pobyt nad wodą jest na tyle długi, iż na to nie pozwala.
     6. Zakaz połowu na żywca.
     7. Żywiec zależy od sumienia wędkującego.
     8. Przechowywanie żywca wyłącznie w humanitarnych warunkach (Słoik po ogórkach w pełnym słońcu, ekstremalny przykład podany przez Piotra Hrehorowicza, zdecydowanie odpada!).
     9. Trzymanie ryb "na podmianę" z etyka nie ma nic wspólnego. To przejaw pazerności.
     10. Zabieranie lub wypuszczanie - w ramach regulaminu - też zależy od sumienia wędkarza.
     11. Preferowane jest zabieranie gatunków dominujących, pozostałe wypuszczamy.

     Wojtek Górny:
Nikt nikomu nie każe zabierać... Ale jeśli już zabrać, to właśnie takie, dominujące. Nie wszędzie zresztą dominujące = małe. Dla mnie na przykład w jez. Narie dominuje 2 kg leszcz... Przyroda mogła coś chcieć do czasów rewolucji przemysłowej. Obecnie tylko się broni. Tam gdzie dominuje drobnica i chwast - nieskutecznie.

POMARZYĆ...

     Michał Sopiński: Niektóre przepisy regulaminu PZW należało by złagodzić. Proponuję na dobry początek narzucenie górnego wymiaru ochronnego dla wybranych gatunków ryb. A może również "obowiązek" zabrania ze sobą trzech pierwszych, leżących na drodze śmieci (jeśli oczywiście nie będzie to wrak syrenki).
Jestem za zniesieniem okresu ochronnego pstragow i troci. Pozbawione wędkarzy wody kusza kłusoli wszelkiej maści. Czując się bezkarnie ludzie trzebią ryby w czasie okołotarłowym i nie ma na nich bata. Uważam, ze ilość ryb łowionych w tym okresie przez wędkarzy byłaby niewspółmiernie mała do ilości tych, które padają łupem często działających na skale przemysłową kłusowników.


     Sławek Hein: W każdym większym, sumowym zbiorniku czy rzece należy stworzyć chronione zimowiska na wzór Zegrzyńskiego i zakaz połowu od 15-go października.Sławek Hein: W każdym większym, sumowym zbiorniku czy rzece należy stworzyć chronione zimowiska na wzór Zegrzyńskiego i zakaz połowu od 15-go października.

     Sobiesław Skopek: Pstrągowi przydałby się okres ochronny do tego 1 marca..., ale to doprowadziło by do pozostawienia rzek pstrągowych na pastwę kłusoli przez pół roku. Tak wiec lepiej chyba moc łowić, wypuszczać i być nad woda... w okresie noworocznym, jesienią nie kłuć ryb i dać im spokojnie się wytrzeć, a przez resztę sezonu móc zabrać sobie pstrągala w wspanialej kondycji , których by było naprawdę więcej. Jeszcze wprowadził bym w okresie tarła przynajmniej po 3 patrole na rzekach pstrągowych w grupach 4 osobowych (jedno auto) Koszt to żaden, przyjemność z wyprawy prawie taka jak z wędka (można w końcu spokojnie pofotografować). Ale co mnie drażni najbardziej... BRODZENIE PO TARLISKACH PSTRĄGA JESIENIĄ (BYSTRZA), DO CHOLERY, TO ISTNE K...STWO, TAM LIPIENI O TEJ PORZE ROKU NIE MA!!! Z własnego doświadczenia wiem, ze aby skutecznie łowić na muchę nie trzeba siedzieć w wodzie więcej niż 10% czasu wędkowania. A robiąc to poruszam się po miejscach piaszczystych, wolniejszych, a nie po żwirowiskach... Naprawdę poruszając się po takich tylko miejscach dojdziemy z muchówką wszędzie, a wtedy siedźmy sobie w wodzie nawet 100% wyprawy... TAK WIEC KOLEDZY!!! PATRZCIE BRODZĄC POD NOGI!!! (Od redakcji: niszczenia tarlisk zabrania prawo wodne, więc problem ten jest już rozwiązany. Tylko jakoś nikt tego przepisu nie przestrzega).

     Andrzej Trembaczowski: Mateczniki. Dobry gospodarz mogłby określić na rzece takie miejsca zakazane...

     Wojtek Górny: Mateczniki, a ściślej mówiąc obręby ochronne są moim marzeniem od lat. Miałem kiedyś okazję połowić na Wahu na Słowacji - tam, o ile mnie pamięć nie myli (nie co do faktu, lecz co do liczb) po każdych 2 km biegu rzeki udostępnionych do łowienia następował 1 km obręb ochronny. Co parę lat zamieniano lokalizację chronionych odcinków. Taka sytuacja marzy mi się na każdej polskiej wodzie, pożytków chyba nie trzeba tłumaczyć. Obawiam się jednak, że mechaniczne wprowadzenie obrębów ochronnych bez zapewnienia im skutecznej ochrony pogorszyłoby sytuację zamiast ją polepszyć.
     Na niektórych wodach, w tym i nizinnych, presja wędkarska dwukrotnie przerasta rybacka - świadczą o tym niezbicie wyniki rejestracji połowów. (...) W małych potokach południowej Polski, a szczególnie w Bieszczadach, zdecydowanie więcej pstrągów wybiera się rękami spod kamieni niż łowi na wędkę. W większych ciekach natomiast, presja wędkarska jest zdecydowanie wyższa od kłusowniczej... w sezonie, bo poza sezonem kłusownicy nie maja konkurencji, a woda często gęsto ochrony. Pewnym rozwiązaniem mogłoby być całkowite zniesienie zakazu łowienia, przy jednoczesnym wprowadzeniu całkowitego zakazu połowu w obecnym okresie ochronnym. Łowić można do woli, ale żadnej ryby nie wolno zabrać. Snując dalej fantastyczne wizje, dodajmy do tego uzbrojenie przynęty w pojedynczy haczyk bezzadziorowy, nakaz odczepienia ryby w wodzie oraz zakaz przebywania nad woda z wędka bez przypiętego do ubrania gustownego identyfikatora-licencji, uzyskalibyśmy rzekę będącą pod całoroczną piecza wędkarzy. Ale to tylko fantazje.
     To, co (...) chciałbym zaproponować, to obowiązkowa rejestracja połowów. Bez niej szkoda mówić o racjonalnej gospodarce rybacko-wędkarskiej. Niewielu gospodarzy wód decyduje się na jej wprowadzenie, ale tam gdzie się ja stosuje, dane z niej uzyskane są niezwykle cenne i interesujące. Wiec może by tak (ech, znowu fantazja ponosi) przez rok rejestrować wyniki uczestników forum, opracować potem ładnie i podarować ukochanemu ZG PZW jako prezent pod choinkę 2000 ? Zaprezentować oczywiście również i w Internecie, może skłoniłoby to choć niektórych gospodarzy wód do wprowadzenia obowiązku rejestracji? Prawdę mówiąc, gdyby zebrać to, co znalazło się w braniach od początku istnienia Rybiego Oka, wystarczyłoby pewnie na małą prackę magisterską... A można to na pewno zrobić o wiele lepiej i dokładniej.

 

zebrała Gośka Jurczyszyn

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusOdooŚwiat DrukuŻbikowskaWędkarstwoCMS eZ Publish