Co się dzieje nad wodami, co się stało w ostatnich dniach? Rzeki, jeziora, morza... Ryby, wędkarze i inne zwierzęta... Wygrzebane w internecie, w prasie, podsłuchane w mediach i na łowiskach... Czekamy na donosy Czytelników...
 
  NR 35      21 LUTEGO
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 



7 miesięcy ochrony
W tym roku obowiązuje nowy okres ochronny sumów. W Odrze nie wolno ich łowić od 1 stycznia do 15 maja, w pozostałych wodach od 1 listopada do 30 czerwca. Tę zmianę w regulaminie amatorskiego połowu ryb wprowadzono na podstawie nowego rozporządzenia ministra rolnictwa i gospodarki żywnościowej, który wydłużył okres ochronny sumów.
Tygodnik Nowy


Magazyn na wielką wodę
Nastąpił przełom w trwających od lat dyskusjach o budowie zbiornika raciborskiego, który miałby decydujące znaczenie w walce z ewentualną powodzią na Opolszczyźnie. Budowa zbiornika rozpocznie się najprawdopodobniej w przyszłym roku. Inwestycja ma być zakończona najpóźniej za 6 lat.
Decyzje takie zapadły podczas spotkania w Raciborzu, w którym uczestniczyli - poza przedstawicielami miejscowych władz samorządowych i posłów - dyrektor departamentu zasobów wodnych z ministerstwa środowiska. (...)
Zbiornik raciborski to przykład braku konsekwencji w prowadzeniu gospodarki wodnej w Polsce. Inspektorat budowy zbiornika działa już 10 lat, choć dotąd nie wywieziono nawet kilograma ziemi z terenów, gdzie ma powstać zbiornik raciborski. Koncepcje budowy zbiornika i zaprzestania tej inwestycji na przemian pojawiały się i znikały - wraz ze zmieniającymi się ekipami rządowymi. Kolejna konferencja na temat budowy zbiornika odbyła się w maju 1997 roku, dwa miesiące przed powodzią. Gdyby zbiornik istniał - powódź z 1997 można by było szybko opanować.
Na ostatnim spotkaniu w Raciborzu zaakceptowano wreszcie założenia techniczno-programowe budowy zbiornika oraz przyjęto koszt inwestycji - 516 milionów 509 tysięcy złotych, pokrywanych z budżetu państwa, województw dolnośląskiego, śląskiego i opolskiego oraz z Funduszu Ochrony Środowiska.
Decyzje, które zapadły w Raciborzu, były niezbędne, aby zgodnie z ustawą o zagospodarowaniu przestrzennym móc stworzyć program zadania rządowego o znaczeniu ponadlokalnym. (...) Inwestycja jest także jednym z podstawowych punktów rządowego ăProgramu dla Odry 2006Ó.
Nowa Trybuna Opolska


Okonie z Noteci
Zawodami na Noteci w Białośliwiu sezon zainaugurowali spinningiści klubu Gwda Piła. Zwyciężył Cezary Pompała, który ze starorzecza wyłowił 4 kilogramy okoni. Drugie miejsce zajął Sławomir Czajkowski - 3,20 kg, trzecie Przemysław Pompała (2,75 kg).
Tygodnik Nowy


Połów na zero
1404 przejechane kilometry, 421 godzin pracy, 60 kontroli i żadnego wypisanego wniosku do kolegium przeciw kłusownikom. Tak wygląda ubiegłoroczny bilans Społecznej Straży Rybackiej utworzonej w maju przy bytowskim staroście.
Straż, działająca w ramach Polskiego Związku Wędkarskiego, nie okazała się skuteczna w walce z kłusownikami. Nawet jeśli strażnicy złapali jakiegoś niesubordynowanego wędkarza, kończyło się na pouczeniu. Najczęstszymi grzechami były zaśmiecanie jezior, przekraczanie limitu dziennego połowu, chwytanie niewymiarowych ryb, a także brak opłat związkowych.
- Przewinienia nie były na tyle poważne, żeby stosować bardziej rygorystyczne kary. Pouczenie czasami daje większe efekty niż kierowanie spraw do kolegium. Nie chcemy też odstraszać wędkarzy od PZW - mówi powiatowy komendant SSR, Piotr Kluk.
Tymczasem kłusownicy mocno dają się we znaki na akwenach należących do PZW. Na Jeleniu skonfiskowano 3 sieci o łącznej długości 1000 m oraz 10 wrzutek na węgorze. (...)
Działalność straży rybackiej nie ogranicza się tylko do kontroli wędkujących. Członkowie SSR pracują przy zarybianiu, przygotowują teren do zawodów wędkarskich. W ub.r. sprzątali Jeleń. Wędkarze (...) zostawiali puszki po piwie i pudełka po rybach. Strażnicy uczestniczyli też w badaniach przeprowadzanych przez Uniwersytet Gdański w dorzeczu Słupi, którymi opiekuje się koło PZW w Bytowie. Ich rola polegała na pomocy w dotarciu do miejsc, w których prowadzono badania. Dzięki obecności przy nich zapoznano się m.in. z rybostanem tutejszych rzek.
Kurier Bytowski


Wały to nie parking
- Wolimy zawczasu się przygotować i sprawdzić, czy wały są w dobrym stanie - mówi Jerzy Szeląg, komendant warszawskiej straży miejskiej. Od dwóch tygodni strażnicy kontrolują stan stołecznych wałów przeciwpowodziowych.
Zaczęło się od skarg warszawiaków, którzy informowali, że kierowcy zrobili sobie z wałów tor wyścigowy. Telefony takie otrzymywał wiceprezydent Warszawy Sławomir Rakowiecki. Prezydent zadzwonił do straży miejskiej. (...) Strażnicy ruszyli do działania. Codziennie w oddziałach, na których terenie znajdują się wały przeciwpowodziowe na Wiśle (Praga, Bielany, Wilanów i Mokotów), wyznaczana jest załoga, która sprawdza nasyp.
Na gorącym uczynku trudno kogokolwiek przyłapać. Z pomocą przychodzą jednak okoliczni mieszkańcy, którzy natychmiast dzwonią, gdy ujrzą np. żądnego wrażeń kierowcę, który na wale trenuje jazdę. (...)
Reporterzy "Super Expressu" pojechali na wał z załogą ze straży z Wilanowa. Na nasypie ślady po kołach samochodowych. Przy wale od strony Wisły świeżo wyrzucone worki ze śmieciami. Sprawców brak. Gdyby ich złapano, dostaliby mandat do 500 zł albo wniosek na kolegium. Na wałach przeciwpowodziowych nie wolno nie tylko jeździć autami, ale także przepędzać tamtędy krowy czy nawet siać trawy. (...)
Kontrole potrwają do wiosny.
SuperExpress


I znów lecą żurawie
W Beskidy powróciła zima, a w woj. lubuskim pojawiły się pierwsze żurawie. W Beskidach temperatura spadła do kilku stopni poniżej zera, świeci słońce, sporadycznie prószy śniegu. Pogoda jest wręcz wymarzona do uprawiania narciarstwa. (...) Tymczasem w rezerwacie ptactwa wodnego i błotnego w Słońsku w woj. lubuskim pojawiły się pierwsze żurawie. Zdaniem ornitologów zapowiada to szybkie nadejście wiosny.
Cieplejsze dni sprawiły, że w niektórych miejscach Bielska-Białej zakwitły przebiśniegi. Białe kwiatki pojawiły się m.in. w ośrodku ekologicznym "Bajka Klubu Gaja" położonym w dzielnicy Cygański Las.
SuperExpress, PAP


Mandarynki w parku
Stali bywalcy Łazienek mogą od pewnego czasu obserwować na jednym ze stawów dziwne ptaki. Pokrojem przypominają kaczki, ale ubarwienie przywodzi na myśl raczej egzotyczne papugi. (...) Ich gęste czuby i wierzch głowy mienią się ciemną zielenią, fioletem i purpurą, bokobrody są intensywnie rude, a nad okiem biegnie szeroki biały pas. Żółtoszare plamy po bokach ciała są w delikatne czarne prążki, zaś pierś mieni się odcieniami fioletu. Na skrzydłach można zauważyć także niewielką jaskrawą plamę-lusterko o metalicznie zielonej barwie.
Ten cudak, bijący na głowę wspaniałością upierzenia wszystkie inne łazienkowskie ptaki, to mandarynka, dawniej zwana także kaczką strojną, której ojczyzną jest niezbyt rozległy obszar obejmujący północno-wschodnie Chiny i Japonię. Te maleńkie kaczki (o wielkości nie przekraczającej 45 cm) unikają bagien nizinnych, można je natomiast spotkać nad jeziorami i brzegami rzek w sąsiedztwie wyżynnych lasów mieszanych. Tam poszukują roślin wodnych, żołędzi, nasion, a także bezkręgowców - ślimaków i owadów, które stanowią podstawę ich menu.
Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej


Pies wezwał pogotowie
Policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe przyjechały do jednego z zabrzańskich mieszkań, z którego zatelefonowano na pogotowie. Na miejscu okazało się, że dzwonił... pies.
- Dyspozytor odebrał telefon alarmowy, ale usłyszał tylko przeraźliwe wycie psa. Uznaliśmy, że ktoś mógł wykręcić numer pogotowia, ale nie był w stanie wezwać pomocy - powiedział lekarz dyżurny zabrzańskiego pogotowia Jarosław Jażdżyk.
Zablokowano połączenie i ustalono z jakiego numeru dzwoniono. Na miejsce pojechały pogotowie, straż pożarna i policja. Ponieważ strażacy nie mieli drabiny, która sięgnęłaby siódmego piętra bloku, wyważono drzwi. Wybiegł zza nich pies, który "załatwił się" na korytarzu i spokojnie wrócił do mieszkania. Okazało się, że należy ono do zabrzańskiej lekarki, która całą sprawą była niezmiernie zaskoczona. Dr Jażdżyk przypuszcza, że pies mógł po prostu stanąć na aparacie telefonicznym i przypadkowo przytrzymać dziewiątkę, którą aparat zarejestrował trzykrotnie. W ten sposób zwierzę dodzwoniło się do pogotowia.
PAP
Prywatne wody
Rada Ministrów przyjęła projekt nowego Prawa Wodnego. Jest on całkowicie zgodny z prawem unijnym. Stwarza też nadzieję na poprawę czystości polskich wód, oszczędniejsze nimi gospodarowanie, zastosowanie europejskich standardów poboru i jakości wody pitnej oraz zwiększenie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Dla mieszkańców Wielkopolski, gdzie występują największe niedobory wody, istotne jest, że na równi z ochroną przeciwpowodziową postawiono ochronę przed suszami. Nowe rozwiązania przewidują także zmiany własności wód. Jeżeli Sejm uchwali ustawę, Skarb Państwa będzie mógł sprzedawać lub oddawać w użytkowanie państwowe wody. To zaś niesie zagrożenie, że część akwenów stanie się niedostępna dla ogółu społeczeństwa.
Projekt nowego Prawa Wodnego daje nadzieję, że wody staną się czystsze i nie będzie się ich marnotrawić. Obawy budzi jednak pomysł ograniczenia powszechnego korzystania z nich. Rozumiem intencję rządu, który zamierza oddać w użytkowanie lub sprzedać wody teoretycznie państwowe, a w rzeczywistości bezpańskie, by konkretni właściciele zadbali o ich jakość oraz prowadzili na nich racjonalną gospodarkę wodną. Z drugiej strony nie można ograniczać prawa własności właścicieli lub dzierżawców jezior oraz nadbrzeżnych parceli. Jeżeli ogrodzą oni jezioro lub będą pobierać opłaty za kąpiel, czy wędkowanie - będą w zgodzie z prawem. Ostatecznie zapłacą za nieruchomość lub zainwestują w budowę urządzeń wodnych, czy zarybianie, będą więc mieli prawo w pełni swoją własnością dysponować.
Niestety, oznacza to, że większość obywateli może mieć problemy z łowieniem ryb lub znalezieniem miejsca do kąpieli. Projekt wprawdzie przewiduje, że samorządy będą mogły uchwalić powszechny dostęp do wody na terenie prywatnym, ale będą musiały wtedy płacić właścicielom odszkodowanie za poniesione straty.
Głos Wielkopolski


Ryby grzechu warte
W Drwęcy pod Toruniem złowiono w styczniu troć 4, 30 kg. Połakomiła się na woblera. Na prostym odcinku Głomii, w rynnie, na białe kopyto z czarnymi kropkami upolowano 52-centymetrowego potoka, ważącego 1,55 kg.
Tygodnik Nowy


Ujarzmić rzekę
- Lepiej wydać pieniądze na regulację rzeki niż później na likwidację skutków powodzi - przekonywał Jerzy Smoczyński, burmistrz warszawskiej Białołęki. Spotkał się z burmistrzami gmin, przez które przepływa Długa, i namawiał ich, aby uregulować rzekę wspólnymi siłami. Będzie to kosztowało 20 mln zł.
Długa ma ok. 47 km. Przez Białołękę przepływa jej pięciokilometrowy odcinek ujęty w zbudowane w latach 70. wały. Jest połączony z kanałami deszczowymi i kiedy bardzo pada, woda zalewa okoliczne pola i łąki. Ostatnio było tak w czerwcu ubiegłego roku.
Ekspertyza zrobiona w 1995 r. pokazała, że wały są wykonane nieprawidłowo. Aby Długa nie sprawiała kłopotów, trzeba je przebudować i poszerzyć koryto rzeki. Przekracza to możliwości finansowe Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Białołęka na prace projektowe regulacji rzeki przeznaczyła w tegorocznym budżecie 400 tys. zł. Chce jednak, aby do przedsięwzięcia włączyły się podwarszawskie gminy, przez które przepływa Długa, m.in. Marki, Halinów, Wołomin, Zielonka.
Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej


Winna wadliwa tama?
Zaniedbania podczas budowy były prawdopodobnie przyczyną przerwania 4 lutego tamy sztucznego zbiornika w Górowie Iławeckim. Zalane zostały niżej położone części miasta, a trzy osoby zginęły. Komisja badająca przyczyny katastrofy ma trudności z odszukaniem dokumentacji technicznej zapory. Eksperci twierdzą, że przyczyną katastrofy mogły być zaniedbania podczas wykonywania konstrukcji sztucznego zbiornika wodnego o pojemności ponad 300 tys. m sześciennych.
Zapora była budowana w 1976 r. Firma, która budowała tamę, już nie istnieje. W trzeciej dekadzie lutego ma być opublikowany raport o stratach. Prace komisji badającej przyczyny katastrofy zakończą się na początku marca.
SuperExpress

Biała wiosna
Wiosenna pogoda sprawiła, że nad rzekami zaroiło się od wędkarzy. Dobrze biorą okonie i sandacze, które można łowić do końca lutego. Ruszyły także płocie, wzdręgi, leszcze, a nawet liny, które trafiają się spławikowcom m.in. na Warcie pod Klępiczem i w Obornikach, na Gwdzie przy obwodnicy pilskiej oraz na Noteci w okolicach Białośliwia i Milcza.
Tygodnik Nowy


Rok wędkarzy
Członkowie Polskiego Związku Wędkarskiego w Bytowie omawiali działalność koła w ub.r. Tematem rozmów było również wprowadzenie zakazów na jeziorach lobeliowych.(...)
PZW w Bytowie w 1999 r. wpuścił do Słupi 3780 sztuk narybku pstrąga potokowego, a 300 kg lina i karasia trafiło do Jeziora Długiego k. Kartkowa i Miłego w Półcznie. Narybek pochodził z hodowli w Damnicy należącej do okręgu PZW w Słupsku. Do pierwszego z akwenów wpuszczono dodatkowo 70 kg szczupaka, natomiast 44,5 kg tej ryby trafiło do Jelenia. Jezioro Miłe wzbogacono jeszcze o 200 kg karpia. Nie licząc narybku lina i karasia, który pochodził z hodowli PZW, zarybianie kosztowało bytowskie koło 6,5 tys. zł.
Wędkarze na spotkaniu interesowali się wprowadzonymi przez Radę Miejską w Bytowie zakazami na jeziorach lobeliowych.
- Podejmując tę decyzję mieliśmy na celu ochronę czystości jezior i znajdującej się tam roślinności. Z przecieków dowiedzieliśmy się, że Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa nosiła się z zamiarem sprzedaży tych jezior. Nadanie im statusu użytku ekologicznego ogranicza taką możliwość. Decyzja chroni jezioro Jeleń przed postępującą degradacją. Nie będzie można zarybiać go rybami karpiowatowymi i łowić w sieci - wyjaśniał wędkarzom przedstawiciel miasta.
Kurier Bytowski


Wszędzie wyżówka
W ośmiu miejscach w kraju w ubiegłą niedzielę wody rzek przekroczyły stany alarmowe, w 38 miejscach woda przekraczała stany ostrzegawcze . W 12 spośród 24 powiatów Podkarpacia obowiązywało pogotowie przeciwpowodziowe .
Woda przekraczała stany alarmowe na Wieprzu, Tyśmienicy, Krznie, Liwcu, Drwęcy i Prośnie. Przed południem najwięcej - o 83 cm - stan alarmowy przekroczyła Witka w Dolnośląskim.
W zlewni Wisłoka pogotowie obowiązuje w Krośnie i Rzeszowie oraz powiatach ziemskich: krośnieński, strzyżowskim, rzeszowskim, łańcuckim, przeworskim i leżajskim. Podobne zagrożenie występuje także w zlewni Sanu. Pogotowie ogłoszono w Przemyślu oraz powiatach ziemskich: przemyskim, jarosławskim, niżańskim i stalowowolskim. Wieczorem największe zagrożenie powodzią było na Drwęcy (Warmińsko-mazurskie i Kujawsko-pomorskie). Policji i straż pożarna monitorują teren.
PAP


San też rośnie
Na obszarze jarosławskiego powiatu od 5 lutego br. wiele terenów zostało podtopionych i zalanych wodą. W obecnej chwili najgorszą sytuację mają gminy Laszki i Radymno. W gminie Laszki ogłoszony został alarm przeciwpowodziowy. Łącznie zostało tam zalanych 600 hektarów terenów. Oprócz pól i łąk woda dotarła także do pięciu gospodarstw rolnych w miejscowości Charytany oraz trzech w Budzyniu.
Z szóstego na siódmy luty, woda w Sanie podniosła się o 80 cm, w Jarosławiu natomiast przekroczyła stan alarmowy o 20 centymetrów. Sytuację tą wywołały opady atmosferyczne oraz gwałtowne ocieplenie, powodujące pojawienie się sporych ilości wód z topniejącego śniegu.
Gazeta Jarosławska


Wędkarze znów dryfowali
Rosyjskie ekipy ratunkowe uwolniły 27 wędkarzy z pułapki na krze lodowej na Zatoce Fińskiej w pobliżu Petersburga. Kra oderwała się w ubiegłą sobotę i płynęła wraz z niefortunnymi wędkarzami w stronę otwartego morza.
Z uwagi na złą pogodę amatorów połowów spod lodu udało się uratować dopiero w niedzielę. Noc musieli spędzić na dryfującej krze.
PAP


Jeszcze kilka dni
Do 3 marca br. koła wędkarskie mogą zgłaszać kandydatów na nowych sędziów sportowych oraz na podwyższenie klasy.
Tygodnik Nowy


Wydali wojnę komarom
Gdyńscy naukowcy za kilka tygodni rozpoczną badania nad biologicznym zwalczaniem komarów w rejonie Krynicy Morskiej. Jeżeli zakończą się one powodzeniem, to za rok specjaliści od komarów rozpoczną zmasowany atak na te owady. Wszystko wskazuje na to, że los krwiopijców jest już przesądzony. (...)
Nowy sposób zwalczania owadów jest już rozpowszechniony w Europie Zachodniej. Polega on na stosowaniu specjalnego preparatu zawierającego bakterię, która jest szkodliwa tylko dla komarów. Bakteria dostaje się do wnętrza larwy owada. Najpierw atakuje jelita komara. Później wywołuje paraliż. Po dwóch dniach owad jest martwy. Francuzi zwalczają w ten sposób komary od czterech lat. Niemcy od dwóch lat. (...)
Naukowcy rozpoczną badania od zlokalizowania miejsca lęgu komarów. Później będą poznawać czas rozwoju larw. Następny etap to policzenie owadów i ocena agresywności komarów w stosunku do ludzi. Na końcu gdyńscy badacze przystąpią do ataku. (...) Jeżeli eksperyment w Krynicy Morskiej się powiedzie, to nowy sposób zwalczania komarów zostanie rozpowszechniony w całej Polsce.
SuperExpress


Lecą żurawie
O parę tygodni wcześniej niż zazwyczaj do rezerwatu ptaków w Słońsku przyleciały żurawie. Są również kormorany i ohary. Zdaniem ornitologów szybkimi krokami nadchodzi do nas wiosna. Jest już ciepło, temperatura w dzień dochodzi czasami do kilkunastu stopni. Od paru dni nad Zieloną Górą co chwilę przelatują klucze skrzeczących gęsi. Podczas tej zimy nie było siarczystych mrozów i wiele ptaków z rezerwatu w Słońsku nie odleciało do ciepłych krajów.
- Zostały tu m.in. gęsi gęgawe. Choć było kilka dni bardzo niskiej temperatury, one nie chciały od nas odlatywać. Już wtedy wiedzieliśmy, że długiej zimy nie będzie - mówi Jacek Engel z Parku Krajobrazowego Ujście Warty w Słońsku, gdzie gnieździ się 160 gatunków ptaków. W marcu zaczną się pierwsze lęgi poszczególnych gatunków ptactwa wodnego.
Gazeta Zachodnia, dodatek do Gazety Wyborczej


Przyroda się budzi
W Wolińskim Parku Narodowym pojawiły się pierwsze skowronki uznawane za zwiastuny nadchodzącej wiosny. Ornitolodzy twierdzą, że ptaki te przyleciały o dwa tygodnie wcześniej niż zwykle. Trwają także wiosenne wedrówki mew oraz gęsi i kaczek morskich. Wkrótce spodziewane sa przyloty pierwszych czajek. Przyspieszenie ptasich wedrówek wiąże się z występującym w ostatnich dniach ociepleniem.
Na wybrzeże szczecińskie wracają już także mewy, które zimowały na zachodzie Europy. Nieco wcześniej niż zwykle wiosenne gody rozpoczęły orły bieliki, których 10 par zadomowiło się w Wolińskim Parku Narodowym. Do Umianowic koło Pinczowa w woj. świętokrzyskim przyleciały dzikie gęsi - gęgawy. W Kielcach gawrony oraz sierpówki poprawiają i budują gniazda.
W lasach powiatu słupskiego (woj. pomorskie) pojawiły się kurki. Grzyby nie odbiegają wyglądem, wielkością, ani smakiem od zbieranych latem czy jesienią. Rosną w miejscach znanych grzybiarzom z corocznych jesiennych wypraw.
Kurier Szczeciński


Stres na wędkę
Jerzy Bończak ze stresem radzi sobie za pomocą wędki. Podobno nic lepiej nie relaksuje niż "moczenie kija w wodzie". Zwłaszcza jeśli wodą jest jezioro na Mazurach.
- Mam tam działkę, na której spędzam większość wolnego czasu. Rodzina jej nie docenia. Żonę z dziećmi wysyłam więc za granicę, a sam jadę nad jeziorko.
Namiastkę Mazur ma we własnym ogródku. 40 m kw. zieleni i mikroskopijne oczko wodne, w którym pływają karaski ozdobne. Do odławiania tych ostatnich Jerzy Bończak nie przykłada ręki. W niecnym procederze wyspecjalizował się za to kot Honda. Od czasu do czasu nad karaskami pastwi się też pies Papi.
SuperExpress


Most wraca do Darłowa
Zabytkowy most zwodzony, łączący niegdyś wschodni Darłówek z zachodnim, zdjęty kilka lat temu i złożony w sąsiedztwie zamku w Krągu (gm. Polanów), wraca na darłowskie nabrzeże. 16 lutego br. ekipa Mariana Laskowskiego z Darłowa, pasjonata militariów, organizatora zlotu pojazdów wojskowych, zorganizuje akcję przetransportowania mostu, który rok temu przełamał się na pół.
- Operację zorganizujemy wspólnie z grupą Macieja Kęszyckiego z Warszawy - mówi M. Laskowski. - Sprzęt ciężki - np. koparka wojskowa - przyjedzie z Niemiec.
Kolumna pojazdów wykona dwa kursy pilotowane przez policję. Podczas pierwszego zostanie przewieziona dolna część mostu, a podczas drugiego - dwie górne. Całość trafi na dziedziniec darłowskiego zakładu energetyki cieplnej. Tam przejdzie renowację.
- Koszta akcji będą na pewno mniejsze od szacunkowych, które 5 lat temu określono na poziomie 50 tys. zł - informuje Marian Laskowski. - Powinniśmy zmieścić się w 20 tys. zł. Godzina pracy dźwigu kosztuje 100 zł. Akcja potrwa trzy-cztery dni. Do transportu użyjemy lawet czołgowych.
Głos Szczeciński


Rosołu nie było
Do aresztu trafił złodziej, który zabił strusia z konińskiego minizoo. Miał na koncie 7 włamań i kradzieży, ale sprawa strusia przeważyła szalę.
Młodego strusia ukradziono z zoo dwa tygodnie temu. Złodziej wyciągnął go za szyję z obejścia. Prawdopodobnie wtedy nieszczęsny ptak został uduszony. Złodziej uznał więc, że skoro nie żyje nada się na rosół. Wpadł, bo jedna z sąsiadek zauważyła jak wyrzucał coś do kontenera na śmieci. Zachowywał się przy tym podejrzanie. Oglądał się na boki, jakby sprawdzał czy jest obserwowany.
- W tym śmietniku znaleziono zawinięte w torbę płuca i inne wnętrzności ptaka - opowiada Dariusz Pankiewicz, z-ca komendanta komisariatu policji w Starym Koninie.
W wyjaśnieniach składanych kilkakrotnie na policji i przed prokuratorem koninianin kręcił niemiłosiernie. Raz twierdził, że ukradł ptaka dla szwagra, innym, że chciał go jedynie pokazać koledze. Nie wiadomo też do końca czy zjadł mięso strusie, czy też teściowa wyrzuciła je na śmietnik, bo śmierdziało w lodówce.
Gazeta Wielkopolska, dodatek do Gazety Wyborczej


Młode świnie też się wykąpią
Już za 15 lat Dania będzie prawdziwym rajem dla świń. Po burzliwej debacie parlament w Kopenhadze przyjął ustawę, która zobowiązuje hodowców trzody do poddawania jej regularnym kąpielom - zwłaszcza w czasie upałów.
Do ostatniej chwili trwała gorąca debata, czy regularny prysznic powinien ustawowo przysługiwać tucznikom powyżej 20 kilogramów czy powyżej 30. Opcja obejmująca większą liczbę świń została w końcu przyjęta 56 głosami przeciwko 44.
Superexpress


Inwestycje w TPN? Nie!
Minister ochrony środowiska jest przeciwny nowym inwestycjom na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dopuszcza jednak możliwość modernizacji istniejącej już infrastruktury turystycznej i sportowej. (...) Dopuszcza także możliwość wyłączenia z granic TPN części terenów, na których funkcjonują obiekty sportowe.
PAP


Ślub w akwalungach
Kilkadziesiąt par uczciło święto zakochanych, biorąc ślub... w lazurowych wodach Morza Andamańskiego u wybrzeży tajskiej wyspy Koh Kradan. Państwo młodzi w piankowych kombinezonach i z akwalungami wyrazili życzenie wstąpienia w związki małżeńskie, składając przysięgę w obecności stosownie ubranego urzędnika tajskiego, siedzącego za stołem 10 metrów pod powierzchnią wody. Milczącymi świadkami były kolorowe tropikalne ryby.
Podwodny ślub wzięło w sumie 30 par z Tajlandii, Chin, Australii, Anglii, Francji, Danii i Indonezji. Rodziny oglądały to wydarzenie z brzegu, na ekranach telewizorów. Nowożeńcy namawiają inne pary narzeczeńskie do pójścia ich śladem. Jest tylko jeden warunek: państwo młodzi muszą mieć certyfikaty płetwonurków.
PAP
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusForum wędkarskieDarmowy ERP i CRM - Odoo - dawny OpenERPWędkarstwoHydroizolacja - Izolacje fundamentówInstalacja i konfiguracja OpenERP