Nieszczęścia chodzą po ludziach. Na wędkarskich wyprawach przydarzają się przygody, ale zawsze zdarzyć się mogą małe i duże nieszczęścia. Co robić, by ich uniknąć, co robić, aby nie stały się sprawą ostateczną...
 
  NR 35      21 LUTEGO
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 
NIE PRZEZIĘBIAJ SIĘ - NIE PRZEGRZEWAJ SIĘ
     W dzieciństwie dość często chorowałem. Bańki, zastrzyki, wstrętne lekarstwa, nacieranie. Pamiętam te wszystkie nieprzyjemności. A później... sam decydowałem, w co będę ubrany i choroby skończyły się. Rozstałem się z kożuszkiem po kolana, w którym tak niewygodnie było biegać po śniegu. Zawsze się wtedy spociłem, a potem - wiadomo: leżenie.

     Wszelkie choróbstwa dopadają nas zwykle na przedwiośniu. Niedobór witamin, brak ruchu na świeżym powietrzu, obniżona odporność. Do tego jeszcze ta ciągła huśtawka pogody!

     Jak się ubrać? Jak przystosować się do takiej kapryśnej zimy? Ubierzesz się za lekko, postoisz trochę na przystanku, na wietrze - zmarzniesz. Ubierzesz się cieplej, wsadzisz pod spód ciepłą bieliznę i dodatkowy sweter - spocisz się, a potem znów wiatr cię owieje - efekt murowany. Dobrze, gdy tylko skończy się na kichaniu.

     Wsiądziesz w pociąg, a tu grzeją niemiłosiernie, upał jak w Afryce. Pot spływa po plecach, ktoś nie wytrzymuje, uchyla okno, tak troszkę tylko, na taką malutką szczelinkę. I ciągnie po tych spoconych plecach lodowaty powiew. Choroba gwarantowana!
     Ubierać się trzeba

stosownie do sytuacji,

nie do kalendarza. Współczesne ubranka, te wszystkie "texy" i polary, pozwalają dziś na taki komfort. Odkąd je "odkryłem", zwykłe kurtki, palta i im podobne ciepłości poszły w kąt. Wyzbyłem się na zawsze ortalionów.

      Ubrania nowej generacji łączą te dwie wspaniałe cechy, że i zmarznąć w nich trudno i spocić się nie sposób. Idealnie nadają się zwłaszcza dla ludzi aktywnych. Jednak ktoś, kto nie zamierza ruszać się intensywnie, musi ubrać się cieplej, założyć jeszcze jedną warstwę, cieplejszą koszulę, sweterek czy też coś z polaru. Zasada jest taka sama, jak podczas wędkowania na lodzie: na cebulkę.

     Nie obrażajmy się także na czapki. Przez odkrytą głowę człowiek traci znaczną ilość ciepła. Brak czapki zemści się potem chorymi zatokami, przewlekłym katarem, zapaleniem oskrzeli, wstrętnym kaszlem.

     Choroba nie bierze się z powietrza. Samo zmarznięcie jeszcze nie musi skończyć się ani grypą, ani zapaleniem płuc. Zziębnięty organizm staje się jednak

podatny na wszelkie infekcje,

wystarczy teraz jakiś kaszlący nam w twarz pasażer w autobusie i już jesteśmy załatwieni.

      Kiedy zmarznięty wracam do domu, kiedy czuję zimno i chwytają mnie dreszcze, natychmiast włażę w wannę, albo piję gorącą herbatę, czasem herbatę z wkładką. Albo od razu łykam aspirynę i witaminę C.
     To zwykle pomaga. Wiadomo, że witamina C wzmacnia naszą odporność. Łykamy tabletki, pijemy sok z cytryny, jemy cebulę. Nie każdy wie, że znaczną ilość witaminy C zawierają owoce dzikiej róży. Zróbmy sobie taki napar, jest smaczny i znakomicie rozgrzewa.

     Nic jednak nie poprawi naszej odporności bardziej, jak ruch

na świeżym powietrzu!

     Nas, wędkarzy, przekonywać o tym nie trzeba. Ale o tej porze roku nie wędkujemy tak często... Na codzień niewiele przebywamy na dworze, jeździmy samochodami, autobusami, całymi dniami przebywamy w pomieszczeniach. To z braku czasu...

     Niezupełnie! Często widzę młodych ludzi oblegających przystanki. Przez kwadranse czekają na autobus, potem gniotą się w nim, jadą stłoczeni w tej ludzkiej zupie, by wysiąśc... kilkaset metrów dalej. Absurd! Czemuż by nie przejść tych kilkuset metrów? A nawet i więcej. Kilometr idzie się tylko w kilka minut. Samo czekanie na autobus trwa dłużej!

     Często jednak od tych spacerów odstręcza... śniegowo-wodna paćka. Śnieg z deszczem, częste zjawisko podczas ciepłej zimy, czy może być coś bardziej przykrego? Może - śnieg z solą. Niestety, soli mamy za dużo i nic nie wskazuje na to, by idiotyczny obyczaj solenia chodników przeminął. Śniegowo-solnej paćki oprócz gumowców nie wytrzymają żadne buty. Efekt? Zmarznięte przemoczone nogi, a potem przeziębienie, katar, itd.

     Więc... aby do wiosny!

Andrzej Trembaczowski

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusZez - Blog zez.plMetkiSystemy CMSEtykiety samoprzylepnePozycjonowanie stron WWW