[To się nie łamie]    [Co, gdzie, kiedy?]    [Wybór wędziska]    [Dobór oprzyrządowania]
[Przynęty 1]    [Przynęty 2]    [Ta konkretna ryba 1]    [Ta konkretna ryba 2]    [Ta konkretna ryba 3]


CO, GDZIE, KIEDY?

Delikatne wędzisko otwiera możliwości nawet mizernemu, przypadkowemu spinningiście. Iluż ludzi deklaruje umiejętności posługiwania się wędką rzutową, a iluż poprzestaje na poszukiwaniach szczupaków i okoni? Mimo ogromnego postępu techniki, zapełnienia się naszego rynku sprzętem najdoskonalszych firm światowych, ogromną liczbą rodzajów przynęt - standardowe wyposażenie spinningisty składa się z jednego wędziska, pudełka z wahadłówkami, kilku, kilkunastu obrotówek i paru twisterów i ripperów. Trzy czwarte łowiących metodą spinningową, poza szczupakami i okoniami, sporadycznym sandaczem, nie bardzo wie, iż techniką rzutową daje się złowić wiele gatunków ryb.

     Z moich obserwacji wynika, że lekkie wędzisko zachęca do eksperymentów i poszukiwań. Przed trzema laty ofiarowałem jednemu z moich przyjaciół "pałkarzy" silstarowską jigówkę. Po trzech latach obdarowany jest posiadaczem imponującej kolekcji wędzisk, kołowrotków, przynęt. Stał się wędkarzem, który wybiera się na konkretny gatunek ryb i rzadko wraca z pustą siatką.
     Stale powtarza, że przez dwadzieścia lat wędkowania nigdy nie złowił przyzwoitego klenia, ani jednej rapy (bolenia), zaś jaź i brzana stanowiły dla niego przypadkowy przyłów. Dziś, jeśli wybiera się łowić sandacze, to sandacze przynosi, jeśli ma chęć na szczupaka, to ze szczupakiem wraca. Oczywiście nie wyłącznie i nie zawsze. Na miniaturowy, kleniowo-jaziowy wobler połasi się spory sandacz, uderzy weń okoń, boleń, pstrąg, brzana. Z rzadka, szczególnie wiosną, uderzy w taką przynętę wyrośnięta płoć a nawet świnka. Zdarza się też pobicie największego naszego drapieżnika - suma. Jego żarłoczność jest niesamowita; w miniaturkę przepływającą w pobliżu ogromnej paszczęki walnie nawet ogromny sum.
     Olbrzyma wyjąć nie jest oczywiście łatwo, ale nie ze względu na delikatne wędzisko, a przez cienką żyłkę. Mimo to byłem kilkakrotnie świadkiem udanych lądowań kilkunastokilogramowych ryb na monofilu o przekroju 0,18-0,20 czy na plecionkę dziesiątkę. Udawało się to jednak tylko najlepszym - na to miano zasługuje nie tylko ten, kto odznacza się niezwykłym kunsztem, ale przede wszystkim ten, który dba o właściwe przygotowanie wyposażenia. A więc o 200, 300 m żyłki na szpuli, idealnie ustawiony hamulec, ostrość kotwic, sprawność krętlików i agrafek i cała masa detali. Najlepsi to także tacy, którzy dla medalowej ryby potrafią wejść w butach do wody, spenetrować przynętą miejsce pełne zaczepów. To ci, którzy znają obyczaje ryb, którzy potrafią czytać rzekę i jezioro...

     Muszą posiadać też niemiłą wędkarskim żonom cechę - umieć miesiącami ściubić w portfelu zaskórniaki. Podstawowe wyposażenie finezyjnego spinningisty kosztuje dużo: wędzisko najmarniej 250 zł, kołowrotek I50-300, zestaw dobrej klasy przynęt z pięć razy tyle, co kołowrotek.
     Wydatek ten opłaca się jednak i otwiera przed wędkarzem wszystkie wody. Od górskich potoków, rzek lipieniowych, przez krainę brzany i leszcza, przez stawy, jeziora, kanały, zbiorniki zaporowe, aż po Bałtyk.
Zwolennik delikatnego spinningu z powodzeniem łowić będzie pstrągi źródlane, potokowce, brzany, jazie, sandacze, okonie, szczupaki, klenie, sumy... Jego zdobyczą będzie flądra i belona, tobiasz i węgornica, bałtycki łosoś i pomorska troć.
     Przed takim wędkarzem otworzy się rok cały - każde łowisko, które nie będzie skute lodem jest w jego zasięgu. Możliwość używania drobnych przynęt pozwala wrócić z sandaczem w grudniu, z boleniem, kleniem, jaziem w styczniu i lutym, z pstrągiem potokowym, źródlanym, z jeziorową trotką i z trocią wędrowną w lutym.

     Na pytanie "co?" odpowiedzieć można: wszystko, co jest i co bywa drapieżne. Na pytanie "gdzie?" - wszędzie, na pytanie "kiedy?" - zawsze... Czy może być lepsza reklama dla prawdziwego wędkarza?

     Ale hasło: "wszystko, wszędzie, zawsze" jest uwarunkowane kilkoma zastrzeżeniami. Po pierwsze, należy dysponować co najmniej średniej jakości sprzętem, po drugie, trzeba zechcieć uczyć się rybich zwyczajów, czytania wody, po trzecie, dużo eksperymentować z przynętami. A po czwarte - i najważniejsze - nie lękać się panicznie urwania przynęty. Gdy spinningisty nie paraliżuje ten strach - wówczas i ryb więcej, i urwanych przynęt nie tyle...
[Rybie Oko]     [Tygodnik Wędkarski]     [Forum Dyskusyjne]    [Sklep Wędkarski]    [Nasz Klub]
© Teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusZdjęcia rybPrzygotowanie drukuPozycjonowanie stron WWWUrlop: wy-Wczasy.plWszywki i metki odzieżowe