Co się dzieje nad wodami, co się stało w ostatnich dniach? Rzeki, jeziora, morza... Ryby, wędkarze i inne zwierzęta... Wygrzebane w internecie, w prasie, podsłuchane w mediach i na łowiskach... Czekamy na donosy Czytelników...
 
  NR 37      20 MARCA
Wydawca: KROKUS ska z o.o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

Wiosna!
20 marca o godz. 8.35 czasu środkowo- europejskiego rozpocznie się astronomiczna wiosna, jednak na typową wiosenną pogodę przyjdzie prawdopodobnie jeszcze kilka dni poczekać.
Meteorolodzy za wiosnę uznają taką porę roku, w której średnia temperatura dobowa waha się między 5 a 15 stopni Celsjusza. Wiosna zwykle pojawia się pierwsza na zachodzie Polski - tutaj "przychodzi" ona w pierwszych dniach kwietnia i szybko przemieszcza się na wschód. Jedynie Bałtyk stawia pewien opór - ogrzewając się wolniej niż grunt powoduje, że wiosna na wybrzeżu pojawia się zazwyczaj z kilkudniowym opóźnieniem.
Występowanie wiosny oraz poprzedzającej jej pory roku - przedwiośnia (średnia temperatura dobowa 0-5 st.C) jest jedną z cech charakterystycznych dla panującego w Polsce klimatu przejściowego. Od kilkunastu lat obserwuje się jednak stopniowy zanik przejściowych pór roku - a więc skracanie przedwiośnia i wczesnej wiosny (oraz jesieni).
W tym roku - ciepłe, słoneczne dni wystąpiły już w lutym, jednak nocne przymrozki sprawiły, że dobowe temperatury nadal były niższe od 5 stopni. Stąd też na prawdziwą wiosnę trzeba jeszcze trochę poczekać. Zwłaszcza, że marzec rozpoczął się wyraźnym ochłodzeniem. Klimatolodzy przypuszczają jednak, że po marcowych chłodach nagle "wybuchnie" ciepła wiosna.
Kroniki meteorologiczne odnotowują wiosenne rekordy. Najzimniejszy początek wiosny był w 1942 roku - w Suwałkach (minus 24 st.). Natomiast w 1974 roku wiosna zaczęła się falą upałów - we Wrocławiu zanotowano plus 25,2 st. Wiosna trwa w Polsce zwykle 55-65 dni.
pap


Sucha woda
Wysychanie rzek i jezior oraz ich zanieczyszczenie czy wreszcie powodzie spowodowały, że tylko w ubiegłym roku w wyniku problemów z wodą 25 mln osób opuściło swoje domy. Po raz pierwszy liczba uchodźców z tego powodu przewyższyła w 1999 r. liczbę uciekinierów z terenów ogarniętych konfliktami zbrojnymi - donosi raport Światowej Komisji ds. Wody. W 2025 r. liczba ta będzie cztery razy wyższa.
W Hadze rozpoczęło się Drugie Światowe Forum Wodne - zorganizowane przez Światową Radę Wody i rząd holenderski - którego celem jest przedyskutowanie przyszłych zagrożeń dla zasobów wodnych na świecie. Jest to największe w historii zgromadzenie przedstawicieli rządów, przemysłu, uniwersytetów oraz osób indywidualnych z całego świata, odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Przez siedem dni uczestnicy Forum debatować będą, co zrobić, aby rozwiązać problem zaopatrzenia milionów ludzi na świecie w wodę zdatną do picia.
Prawie 450 mln ludzi w 29 krajach cierpi na brak wody, prawie 1,5 mld nie ma czystej wody. Największy jej deficyt dotyczy Afryki, Środkowego Wschodu i południowej Azji. Problem będzie narastał, bowiem wiele rzek wysycha, tymczasem wzrasta populacja, a wraz z nią popyt na wodę. Za pięć lat ponad 2 mld ludzi na świecie nie będzie miało w swoich gospodarstwach wody pitnej - szacuje Światowa Komisja ds. Wody, dodając że z powodu braku czystej wody w Afryce co szósty obywatel choruje na cholerę, biegunki, zakażenia układu pokarmowego. Rocznie z tego powodu umiera na świecie siedem milionów ludzi.
- Sytuacja może się drastycznie pogorszyć, bowiem więcej niż połowa wielkich rzek na świecie jest poważnie zanieczyszczona i zatruwa środowisko. Najbardziej zatrute rzeki na świecie to Amu-daria i Syr-daria w byłym Związku Radzieckim, Żółta Rzeka w Chinach i Colorado w USA. W Europie do najbardziej zatrutych rzek należy Dunaj, Ren i Wołga - napisano w raporcie Światowej Komisji ds. Wody. - Z powodu sporadycznych deszczy i ocieplenia klimatu znika największe w środkowej Afryce jezioro Czad (trzydzieści lat temu miało 25 tys. km kw., dzisiaj tylko 2 tys.). Ginie Morze Aralskie.
Światowa Komisja ds. Wody przyznaje, że głównym problemem jest brak dobrego zarządzania zasobami wodnymi oraz brak odpowiedzialności samych użytkowników. Dlatego konieczna jest np. zmiana opinii, że woda to bezpłatny towar. Także rozwój gospodarki bez dobrego zarządzania doprowadza do niekorzystynych zjawisk (np. wycinanie drzew dla potrzeb rolnictwa zwiększa zjawisko erozji).
- Tymczasem nadszedł najwyższy czas - ostrzega komisja - aby problem degradacji naszego lądu i zasobów wodnych nie był widziany tylko jako problem dotyczący ochrony środowiska. - To najważniejsza dziedzina naszego życia, mająca wpływ na podtrzymywanie naszej egzystencji.
Dziennik Polski


Sprawa ucieczki tygrysów
Północnopraska prokuratura prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić, w jaki sposób trzy tygrysy wydostały się z cyrkowych klatek. Tymczasem do sabotażu przyznała się tajemnicza organizacja ekologiczna.
List opublikowała "Rzeczpospolita". Pocztą elektroniczną otrzymała go także "Gazeta". Działacze Polskiej Ligi Ochrony Zwierząt oświadczyli w nim, że to właśnie oni otworzyli klatki z tygrysami. Ekolodzy zapowiedzieli, że był to początek akcji "Wolność dla zwierząt" i w najbliższym czasie kolejne więzione zwierzęta będą uwalniane.
Akcje ekologów mają się odbywać raz w tygodniu w ogrodach zoologicznych i cyrkach w całym kraju. Wiadomość została wysłana z adresu e-mailowego jednego z profesorów Politechniki Warszawskiej. Naukowiec nie miał pojęcia o żadnej wiadomości dotyczącej uwolnionych tygrysów.
Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej


Niechciane żółwie
Ww wrocławskim Zoo jest ponad 600 żółwi czerwonolicych. Oddali je znudzeni nimi właściciele. Co tydzień trafia tu około 10 gadów. Lepsze to niż pewna śmierć w Odrze, gdzie niektórzy je wypuszczają.
Gazeta Dolnośląska, dodatek do Gazety Wyborczej

O szczęśliwy powrót rybaka
Kapliczka dla rybaków ufundowana w intencji ich szczęśliwych powrotów zostanie poświęcona 5 czerwca na sopockiej plaży. Zabiegali o nią rybacy znad Zatoki Gdańskiej. Pomysł poparły władze Sopotu. Budowla będzie drewniana. Do jej budowy zostaną wykorzystane pale, pochodzące z remontowanego mola.
Koncepcja architekta Brunona Wandtke zakłada, że drewno ma być "spracowane" od wody. Trzon kapliczki będzie stanowić półokrągła palisada słupów wbitych pionowo w piach. Na poprzecznej belce stanie figura Jezusa frasobliwego, wpatrzonego w horyzont. Na belce będzie napis "O szczęśliwy powrót". Kaplica stanie w pobliżu łodzi rybackich na sopockiej plaży.
Rybacy z Sopotu i Orłowa otrzymają jeszcze jeden prezent. Wiosną lub najpóźniej jesienią w morze zostaną wbite dalby - rury stalowe, które służą do wyciągania łodzi z plaży na morze.
- Do tej pory rybacy wypychają łodzie w morze ręcznie - mówi Wojciech Chmielecki, asystent prezydenta Sopotu. - Jest to bardzo ciężka praca. Dalby ułatwią im to.
Gazeta Morska, dodatek do Gazety Wyborczej


Apetyt na sport
Sześć miesięcy przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich organizatorzy niespodziewanie muszą martwić się o zapewnienie bezpieczeństwa żeglarzom i triathlonistom. W ostatnim czasie na wodach, na których rozegrane będą dyscypliny żeglarskie oraz pływanie zaliczane do triathlonu, pojawiły się rekiny. W ubiegłym tygodniu na rzece Parramatta, łączącej port z obiektami olimpijskimi w zachodniej dzielnicy miasta Homebush, dwumetrowy rekin zderzył się ze szkolną łodzią wioślarską. Dzień wcześniej prawie w tym samym miejscu rekin zniszczył inną łódź. Na początku marca niedaleko portowej plaży rekin poturbował nogę starszego mężczyznę, a w lutym trzy metrowy okaz złapał się w sieć.
Policja ostrzega, że rekiny są obecnie bardzo aktywne i wezwała mieszkańców Sydney do zachowania stosownych środków ostrożności. Komitet Organizacyjny Igrzysk (SOCOG) zlecił przeprowadzenie badań, aby rozwiać wszelkie wątpliwości wśród sportowców. Jeden z naukowców wydał opinię, że w czasie kiedy odbędą się igrzyska (15 września-1 października) w wodach w Sydney nigdy nie odnotowano ataku rekinów. W drugiej połowie września temperatura morza jest tak niska, że rekiny nie przypływają w okolice Sydney.
pap


Rewolucja na Bałtyku
Szwedzcy i fińscy armatorzy promowi dopiero co się otrząsnęli po ubiegłorocznym zakazie sprzedaży wolnocłowej, gdy stanęli przed kolejnymi wyzwaniami. Zagrożeniem dla monopolu transportowego jest bowiem most budowany pomiędzy Danią i Szwecją oraz wejście na hermetyczny dotychczas Bałtyk nowego armatora, greckiego Superfast Ferries.
Kiedy Superfast Ferries zamówił cztery promy w niemieckiej stoczni HDW, nie wywołało to większego echa, ponieważ armator dominuje w transporcie pomiędzy Grecją i Włochami. W styczniu br. dotarły jednak szczegóły o konstrukcji promów. Jednostki będą miały wzmocnione kadłuby tzw. klasy lodowej, co oznacza, że są przeznaczone nie na ciepły Adriatyk gdzie działa armator, lecz na Bałtyk. Superfast Ferries ogłosił w lutym planowane trasy. Będą to bezpośrednie połączenia z Helsinek i Sztokholmu do Niemiec o rekordowo krótkim czasie podróży.
Głos Szczeciński


Kajak wróci do papieża
Henryk Plis z Rudzienic koło Iławy (Warmińsko-Mazurskie) odnalazł kajak, którym Jan Paweł II, jeszcze jako kardynał, pływał w 1973 roku po Jezioraku. Pływał, dopóki ktoś nie ukradł kajaka. Henryk Plis chce przekazać Ojcu Świętemu replikę odnalezionej łódki. Oryginał, po remoncie, trafi do muzeum.
- Kiedy rok temu dowiedziałem się, co spotkało Ojca Świętego na Jezioraku, rozpocząłem poszukiwania. Nie chcemy, żeby papieżowi Jeziorak kojarzył się ze smutnymi przygodami - powiedział nam Henryk Plis, szef Towarzystwa Ziemi Rudzienickiej. - Kajak znalazłem. Jestem przekonany, że to w nim pływał papież. W lipcu zawieziemy jego replikę do Watykanu.
SuperExpress


Mimo zakazu handel kwitnie

Mimo trwania okresu ochronnego na odławianie szczupaków, można je kupić w olsztyńskich sklepach i na wszystkich targowiskach.
- Szczupaki nie powinny się teraz w ogóle znaleźć się w sprzedaży - mówi Edward Małachowski z Polskiego Związku Wędkarskiego w Olsztynie.
Specjalne pozwolenie na połów szczupaków można dostać tylko w szczególnych przypadkach w Urzędzie Wojewódzkim. Jest to bardzo trudne i trzeba przedstawić naprawdę wyjątkowe powody, aby je uzyskać.
- Szczupaki w okresie tarła gromadzą się i przemieszczają w grupie. Znając jezioro, można znaleźć miejsce tarła ryb i odłowić ich kilkakrotnie więcej niż normalnie się łowi - mówi dr Dariusz Kucharczyk z Katedry Rybactwa Jeziorowego i Rzecznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. - Może to uszczuplić populację szczupaków w jeziorze aż do przełowienia stada tarłowego (oznacza to, że przez kilka lat w jeziorze nie będzie rosła populacja szczupaków). Populację można wtedy odtworzyć przez kosztowne, powtarzane wielokrotnie zarybianie.
Ale osoba przyłapana na handlu szczupakami jest bezkarna. Wystarczy, że powie kontrolerom PIH i Straży Rybackiej, że sprzedawane przez nią szczupaki pochodzą z Zalewu Wiślanego (gdzie nie ma okresu ochronnego na szczupaki - wyjątek w kraju).
- W ubiegłym roku prowadziliśmy inspekcję sklepów i targowisk. Niestety nie były one skuteczne. Nie mogliśmy udowodnić kupcowi, że sprzedaje szczupaki z tutejszych jezior, a nie z Zalewu Wiślanego - mówi Wiesław Niemyjski, komendant Państwowej Straży Rybackiej w Olsztynie.
Obecnie Straż Rybacka może jedynie walczyć z nielegalnym handlem szczupaków poprzez łapanie kłusowników albo też przechwytując transporty, do których wymagane jest świadectwo pochodzenia ryb. Bezradni są również pracownicy Zakładu Targowisk Miejskich w Olsztynie.
- Nie mamy wpływu na to, czym ludzie u nas handlują. Nieuczciwego sprzedawcy w żaden sposób nie mogę ukarać - twierdzi Andrzej Małyszko, dyrektor ZTM. - Nie mam do tego uprawnień. Zawsze można było kupić szczupaki w okresie ochronnym, nawet dawniej, w sklepach państwowych.
Pod koniec marca w Departamencie Rybactwa Ministerstwa Rolnictwa odbędzie się narada komendantów Straży Rybackiej, na której być może uda się ujednolicić okresy ochronne na jeziorach i Zalewie Wiślanym.
Gazeta Warmii i Mazur, dodatek do Gazety Wyborczej


300 koron za dziób
300 koron (ok. 35 zł) wypłaca gospodarstwo rybackie w Trzeboniu, na południu Czech, myśliwym, którzy przyniosą dziób zastrzelonego kormorana. Mimo, że kormorany znajdują się pod ochronę, rybacy z Trzebonia uzyskali z ministerstwa środowiska naturalnego zgodę na odstrzał tych ptaków. Znane w całych Czechach trzebońskie stawy rybne pustoszone są przez kormorany (dorosły ptak zjada dziennie ok. 1 kg ryb) zwłaszcza jesienią i na wiosnę.
- Zdarza się, że na nasze stawy zleci naraz stado i 2 tys. kormoranów - wyjaśnił powody ubiegania się o zezwolenie na odstrzał Vladimir Kukaczka z trzebońskiego gospodarstwa rybackiego.
- Nie można tego udowodnić, ale sądzimy, że myśliwi z okolic Trzebonia inkasują pieniądze także za kormorany zatrzelone i gdzie indziej - zastrzega ekolog Josef Hlasek z parku krajobrazowego "Trzebońsko". Przyznał jednak, że liczba stad kormoranów w całej Europie gwałtownie wzrosła i że straty, jakie ptaki te powodują w stawach rybnych są coraz większe. - Gdybyśmy zaobserwali, że liczba ptaków zmniejsza się, nigdy nie zgodzilibyśmy się na ich odstrzał - dodał.
Odszkodowania dla rybaków za straty powodowane przez kormorany są przedmiotem debaty w Izbie Poselskiej czeskiego parlamentu. Nie rozwiązuje to jednak sporu obrońców przyrody z rybakami, którzy twierdzą, że ptaki rozmnożyły się już tak bardzo, iż nie muszą się znajdować na liście zagrożonych gatunków.
pap


Siekierkowski pod wodą
Kulminacyjna fala na Wiśle przeszła przez Warszawę. Po raz pierwszy rzeka zalała dopiero co rozpoczętą budowę mostu Siekierkowskiego - trzeba było przerwać usypywanie dwóch grobli, które pozwolą murować fundamenty podpór i pylonu. Na obu brzegach ewakuowano maszyny.
Obecnie fala minęła już Bydgoszcz.
Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej


Zalało łąki, pola i osiedle
Na terenie Opolszczyzny nie ma zagrożenia powodziowego. W ciągu weekendu, według prognoz hydrologicznych, poziom wód ma się obniżyć. Ostatnio poziom wody na Odrze przekroczył stany ostrzegawcze: w Miedoni o 84 cm (i wynosił 484 cm), w Krzyżanowicach o 60 cm (420 cm), natomiast w Chałupkach i Koźlu poziom wody obniżył się. Wodowskaz pokazywał tam odpowiednio 270 cm i 350 cm.
- Oznacza to, że opady z terenów górnego biegu rzeki spłynęły już w dół i spowodowały ich wezbranie - informuje Jerzy Janik, sekretarz Wojewódzkiego Komitetu Przeciwpowodziowego. - Na szczęście opady zmniejszyły się i fala równomiernie się rozkłada.
Na północy województwa wylała Widawa w okolicy Michalic.
- Rzeka wylewa od dłuższego czasu. Tym razem zalanych jest kilkadziesiąt hektarów łąk i pastwisk. Zagrożenia dla budynków i inwentarza nie ma - powiedział nam Roman Kania z komitetu przeciwpowodziowego w Namysłowie. (...)
Burmistrz Nysy wydał zarządzenie o wprowadzeniu stanu podwyższonego pogotowia przeciwpowodziowego, uspokajając jednak mieszkańców, iż jest to działanie profilaktyczne. Nyski zbiornik ma jeszcze sporo rezerwy, jednak od czwartku zwiększony jest dopływ wody do jezior Nyskiego i Otmuchowskiego (w Nyskim jest 18,3 mln m sześc. wody na dopuszczalne 113, a w Otmuchowskim 51 mln m sześc. na 125). Spowodowały to głównie duże opady w Czechach. Starosta Jesenika poinformował o podwyższonych stanach wód.
Nowa Trybuna Opolska


Wracają ptaki
Z ciepłych krajów powracają już ptaki, zwiastując zbliżającą się wiosnę. W okolicach Przemyśla pojawiły się czajki i skowronki, w Polsce centralnej zauważono szpaki. Prezes Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz podał, że przelatujące czajki widziano nad Sanem, a na polach w dzielnicy Lipowica pojawiły się stada skowronków. Lada dzień w województwach wschodnich powinny pojawić się szpaki, ale ostatnio sypnęło tam śniegiem, co opóźniło ich przylot. Rychło można oczekiwać też pliszki siwej, grzywaczy i śpiewaków. Na przylot bocianów trzeba jeszcze trochę poczekać.
Tymczasem meteorolodzy zapowiadają załamanie się w marcu wiosennej pogody, możliwość większych opadów śniegu i obniżki temperatury.
- Gdyby do tego doszło - mówi Kunysz - to skrzydlate zwiastuny wiosny mogą jeszcze zdecydować się na odwrót, zawracając do cieplejszych stref klimatycznych.
pap


Misie przebudzone
W rejonie Rybiego Potoku w Tatrach widziano dwa niedźwiedzie. Jeszcze w kilka dni temu pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego sugerowali, że misie i susły powinny chrapać do końca miesiąca. Mimo śniegu i mrozu dwa osobniki już opuściły swoje gawry.
Zwierzęta widział jeden z leśniczych TPN, kiedy te próbowały upolować sarnę. Nie wiadomo, czy drapieżniki obudziły się już na dobre. Zdarza się bowiem, że niedźwiedź przerywa sen, by napić się wody. Pracownicy TPN ostrzegają, że o tej porze roku niedźwiedzie mogą być szczególnie agresywne.
Gazeta w Krakowie, dodatek do Gazety Wyborczej


Tu spotkasz orła
Ełckie nadleśnictwo, by chronić rzadkie gatunki ptaków - rybołowa i orła, zamierza utworzyć w okolicach leśnictwa Stacze stuhektarowy rezerwat. - Rybołów występuje w Polsce niezwykle rzadko, podobnie jest z orłem - mówi Marian Podlecki, ełcki nadleśniczy. - Dlatego miejsca ich gniazdowania należy chronić i stworzyć im jak najlepsze warunki życia.
Nadleśniczy przygotowuje projekt utworzenia rezerwatu przyrody na terenie, gdzie zadomowiły się orły i rybołowy. Te gatunki upodobały sobie 100 hektarów użytków w leśnictwie Stacze (gm. Pisanica). Tu najczęściej można je spotkać. Teren ten jest cenny przyrodniczo nie tylko ze względu na występujące gniazda rybołowa i orła, ale też z powodu naturalnych zbiorników wodnych, bagien, torfowisk i starorzeczy. Mieszkają tu też inne rzadkie gatunki zwierząt.
Podlecki chce stworzyć rezerwat także z myślą o ochronie bobrów, które najwięcej mateczników mają właśnie w rejonie Pisanicy.
- Na razie jest na liście gatunków objętych ochroną, ale ponieważ liczba bobrów wzrasta w szybkim tempie, planuje się wykreślenie ich z tej listy. Dlatego chcemy już dziś stworzyć miejsca, gdzie gatunek ten będzie mógł być chroniony - mówi.
Gdyby doszło do utworzenia rezerwatu w stackich lasach, byłby to drugi tego typu obiekt na terenie Nadleśnictwa Ełk, dziewięćdziesiąty siódmy w województwie i jeden z nielicznych w regionie, w którym występowały rybołowy.
Stworzenie rezerwatu uchroniłoby cenny przyrodniczo teren, ale obowiązywałby też szereg zakazów, m.in.: polowań, ścinania drzew, zakłócania ciszy, biwakowania.
Gazeta Warmii i Mazur, dodatek do Gazety Wyborczej



O jeden most za mało
Budowa drugiej przeprawy w Płocku stanęła w martwym punkcie. Podczas debaty stron zainteresowanych przedsięwzięciem wyszło, że różnice zdań dotyczące sposobu realizacji są zasadnicze. A czas ucieka.
Na spotkaniu zjawił się m.in. dyrektor departamentu polityki transportowej Ministerstwa Transportu Jan Friedberg, wicewojewoda mazowiecki Dariusz Krajowski-Kukiel, prezydent Płocka Stanisław Jakubowski oraz przewodniczący rady miasta Wojciech Hetkowski. Nie ustalono jednak, jak zdobyć pieniądze na nowy most ani jak ostatecznie ten most ma wyglądać. (...)
Nowa przeprawa w Płocku - według pierwotnej koncepcji - ma kosztować ponad 500 mln zł. Najdroższe mają być drogi dojazdowe do mostu, a on sam powinien powstać już za ok. 200 mln zł. Wyrysowana na projekcie przeprawa wygląda imponująco, jest podwieszana, z chyba najdłuższym w tej części Europy przęsłem żeglownym (375 metrów między filarami) i czterema pasami ruchu na jezdni.
Gazeta na Mazowszu, dodatek do Gazety Wyborczej


Czysty port
Nowa, ekologiczna oczyszczalnia zostanie uruchomiona w kwietniu na Ostrowie Grabowskim. Inwestycja umożliwi utylizację zanieczyszczeń ropopochodnych i ścieków pochodzących z mycia ładowni statków i działalności lądowej w Porcie Szczecin - Świnoujście. (...)
W sierpniu 1998 roku spółka wodna Międzyodrze w oparciu o środki własne oraz pomoc duńską opracowała podstawową dokumentację projektową budowy instalacji oczyszczania zanieczyszczeń ze statków. Dzięki dotacjom z programu PHARE, Szwedzkiej Agencji Rozwoju Współpracy Międzynarodowej SIDA i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, można było rozpocząć realizację drugiego etapu inwestycji. W lutym 2000 roku zakończona została budowa, a od marca trwa rozruch technologiczny. Normalna eksploatacja rozpocznie się w kwietniu.
- Dzięki tej inwestycji port szczeciński będzie miał zdolność oczyszczenia wszystkich zanieczyszczeń ropopochodnych oraz ścieków pochodzących nie tylko z mycia ładowni statków, ale też działalności lądowej - twierdzi Paweł Walasek z zespołu ds. informacji ZPSŚ SA. - Oczyszczalnia posiada rezerwy, które uwzględniają plany rozbudowy portu i przyległych terenów miejskich.
Na rok 2000 zaplanowana jest dalsza rozbudowa sieci kolektorów dla oczyszczalni ścieków lądowych, która obejmie wschodnią część portu, gdzie znajduje się rejon przeładunków masowych. W dalszych planach spółki Międzyodrze jest rozpoczęcie w 2002 roku budowy spalarni stałych odpadów ze statków.
Gazeta na Pomorzu, dodatek do Gazety Wyborczej


Lasy, wody i bieliki
W lasach szczecińskiej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych żyje wiele gatunków ptaków prawnie chronionych. Mają tutaj swoje siedliska m.in. bieliki, rybołowy, bociany czarne, kanie rude i czarne, orliki krzykliwe, puchacze. Na początku tego roku leśnicy zinwentaryzowali łącznie 406 gniazd ptaków chronionych. Dominują gniazda bielika (około 180), kań (ponad 90) i bociana czarnego (ponad 80).
W naszych lasach żyje około 40 procent wszystkich par lęgowych bielika w kraju oraz około 50 procent kań. Według leśników niezwykle cennym zjawiskiem jest też spora populacja bardzo rzadkiego rybołowa (ponad 20 gniazd), co stanowi około 10 procent całej liczby tych ptaków w kraju. O tym, że Szczecińskie jest ulubionym miejscem osiedlania się ptaków decyduje rozległość kompleksów leśnych, a także duża liczba rzek i jezior, co zapewnia im korzystne warunki pokarmowe.
Głos Szczeciński


Pierogi na czarno
Gubernator Tokio zaproponował, by mieszkańcy tego miasta jedli mięso wron, bo jest ich w stolicy Japonii za dużo. Shintaro Ishihara uważa, że włączenie wroniego mięsa do jadłospisu mieszkańców miasta pozwoliłoby zmniejszyć grasujące po ulicach stado tych ptaków co najmniej o dwie trzecie.
- Czytałem, że z wroniego mięsa można przygotować znakomite pierogi. Sądzę, że danie to mogłoby stać się ulubioną potrawą Tokijczyków - żartował gubernator. Według niego, wroniej pladze dorównują jedynie problemy związane z zanieczyszczeniem powietrza w Tokio.
Szacuje się, że w Tokio żyje około 30 tysięcy dużych tropikalnych wron (z podgatunku Corvus Macroryhnchos). Rozpiętość skrzydeł tych ptaków, przybyłych do Japonii z lasów Azji Południowo-Wschodniej, może przekraczać metr. W miastach ptaki te żywią się głównie odpadkami, silnym dziobem rozrywając plastikowe torby, wystawiane przez mieszkańców do zabrania przez służby miejskie.
pap

Odkrywanie Ameryki
Do Ameryki Południowej wyjechała międzynarodowa wyprawa "Orellana 2000" , kierowana przez Jacka Pałkiewicza. Jej celem jest powtórzenie dramatycznej podróży Francisco Orellany z Quito w Ekwadorze do Belem w Brazylii.
Hiszpański konkwistador zamierzał w 1541 r. znaleźć mityczne El Dorado, złotodajną krainę leżącą po wschodniej stronie Andów. Zmuszony płynąć w dół rzeki nieświadomie odkrył Amazonkę.
pap


Kolejką nad Poprad
Uruchomienie kolejki turystycznej wokół Tatr z Nowego Targu na Słowację i linii autobusowej z Zakopanego do Orawic planują wspólnie powiat tatrzański i słowacki okręg Tvardosin. (...) Według starosty tatrzańskiego Andrzeja Gąsienicy Makowskiego, uruchomienie stałego połączenia obydwu miejscowości zaproponowała strona polska. Linię - jak twierdzi Makowski - mogłaby obsługiwać jedna z prywatnych firm lub PKS, którego autobusy utrzymują już połączenia z Popradem na Słowacji. "Dzięki takim działaniom oferta turystyczna Zakopanego poszerzy się o możliwość wyjazdu za granicę" - powiedział Makowski.
Słowacy natomiast zaproponowali przywrócenie kolejki turystycznej z Nowego Targu na Słowację.
- Chodzi o kolejkę rekreacyjną, kursującą wokół Tatr. Przed wojną było takie przedsięwzięcie, ale skończyło się rozebraniem odcinka z Nowego Targu do Czerwonego Dunajca - wyjaśnił Makowski. Dodał, że obydwa przedsięwzięcia mogłyby zapoczątkować coś w rodzaju tatrzańskiego kompleksu komunikacyjnego. (...)
Powiat tatrzański i okręg Tvardosin chcą też wymieniać doświadczenia w zakresie administracji samorządowej i współpracować w pozyskiwaniu funduszy zachodnioeuropejskich. Samorządy zamierzają ponadto współdziałać w dziedzinie edukacji ekologicznej i umożliwiać współpracę szkół.
pap


Ekonomia a ekologia
Kadra naukowa białostockich uczelni, przedstawiciele organizacji ekologicznych, parków narodowych oraz członkowie kół naukowych z całej Polski spotkali się w Białymstoku. Dwudniowa konferencja pod hasłem "Ekonomia a ochrona środowiska" poświęcona jest problematyce funkcjonowania obszarów chronionych w obecnych warunkach ekonomicznych, a także przewidywanym zmianom prawa w dziedzinie ekologii po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej.
Gazeta w Białymstoku, dodatek do Gazety Wyborczej


Szansa na sukces
To mogło się zdarzyć tylko w Ameryce. Tamtejsze wpływowe Towarzystwo Etycznego Traktowania Zwierząt, podjęło krucjatę w obronie krów. Nie chodzi bynajmniej o to, że są one traktowane w jakiś szczególnie zły sposób. Zdaniem działaczy tego towarzystwa, krowy cierpią poprzez sam fakt, że człowiek je doi. Wbrew ich woli, bezwzględnie, do ostatniej kropli mleka. To naraża je na ogromny stres i wielkie cierpienia fizyczne.
Amerykańska krucjata na rzecz etycznego traktowania krów, czyli ich nie dojenia, ma wielkie szanse na sukces. Z trzech powodów. Po pierwsze - adresowana jest do młodzieży, a na krzywdę bezbronnych zwierząt młodzież wrażliwą jest. Po drugie dowodzi, że mleko wcale nie jest ani takie zdrowe, ani tak smaczne, jak się ludziom wmawia. Uwierzą w to chętnie liczne zastępy tych, u których mleko zawsze wywoływało odruch wymiotny. Po trzecie wreszcie - obrońcy zwierząt w zamian za mleko proponują pić... piwo. To się może udać!
Kiedy się uda, przyjdzie pora na etyczne traktowanie mszyc. Mszyce bowiem - o czym społeczeństwo nie jest należycie poinformowane - też są dojone. Doją je mrówki. Najpierw je pielęgnują, strzegą przed chorobami i chronią przed wrogami. A potem intensywnie pocierają łapkami. Maltretowane w ten sposób mszyce, niczym łzami, zalewają się słodką wydzieliną, którą mrówki uwielbiają. Na upodobaniach mrówek żerują pszczoły. Owa słodka mszyco-wydzielina to spadź - produkt, który dla pszczół stanowi surowiec do wytwarzania miodu spadziowego. Pszczoły podkradają mrówkom to, co te udoją na mszycach. A potem ludzie podbierają miód pszczołom i zachwalają, że to taki zdrowy i smaczny produkt. Tymczasem jest to zwyczajne obrzydlistwo, którego spożywanie także narusza prawo zwierząt do etycznego traktowania. Tak dalej być nie może...
Głos Szczeciński


Operacja czyszczenia Mount Everestu
Amerykańsko-kanadyjska ekipa rozpoczyna pod koniec kwietnia operację czyszczenia Mount Everestu. Z największej góry świata zostanie usuniętych ok. 15 ton śmieci. Koszt przedsięwzięcia szacuje się na 1,2 mln dolarów.
Ekipa sprzątająca Everest będzie się składać z 27 osób: siedmiu Amerykanów i 20 Kanadyjczyków - studentów uniwersytetu Queen's. Mają oni usunąć ok. 15 ton śmieci, w tym jeden włoski śmigłowiec. Na czele ekipy stanie Robert Hoffman z amerykańskiej ekspedycji ekologicznej Everest 2000. Będzie to już trzecia jego wyprawa na szczyt. Ministerstwo turystyki Nepalu poinformowało, że ekspedycja ta stanowi część szerszego programu, wspieranego przez Nepalskie Stowarzyszenie Wspinaczki Górskiej - organizacji pozarządowej, która do tej pory usunęła ze szczytu Mount Everestu dwie tony śmieci.
pap


 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooBlog o CMSDyskusje wędkarskieWędkarstwo - archiwumDarmowy ERP i CRM - Odoo - dawny OpenERP