Ankietka dawno nie gościła na naszych łamach... Bardzo dawno. Być może miało to coś wspólnego z zimą i zimowym odrętwieniem... Na szczęście przyszła wiosna, a z nią nowy duch... Wracamy więc do regularnego sądowania!
 

  NR 38      3 KWIETNIA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
Paweł Kobyłecki:
Czy idzie już wiosna? - padło takie pytanie.
Niech to co tu napisze da odpowiedz na nie.
Jak spieszyłem już donieść na mojej stronicy
Żaby się już zbudziły, przynajmniej w stolicy.

Nie widziałem co prawda chrustów ani jętek
Ale bazie na wierzbach, jakby na zachętę
Wychylają swe łebki, wabiąc nas pomału
Mimo chłodu, deszczu, śniegu, czasem szkwału.

Bociany też podobno zlatują z Afryki,
Tylko czekać, jak zaczną śpiewać nam słowiki
Tego zaś ze to wiosna dowodem najpierwszem
Jest to, żem se pozwolił opisać to wierszem.

Pozdrawiam wiosennie :-))))))))


Kuba Chełmicki: Niestety, wiosna już przyszła, bo... coraz więcej meneli pije na świeżym powietrzu :(((
Ptaszki na 1000 proc. już się obudziły i strasznie świerkoczą , wiem, bo codziennie z córką chodzę na spacer. W Lesie Kabackim też co chwila jakiś ptaszek przeleci i wiewiórki już skaczą po drzewach.
Nad wodą, niestety, nie byłem , bo nie mam czasu:((, więc nie wiem wiele, oprócz tego, że woda w Wiśle opada:)))


Piotr Regiec: Szczerze mówiąc, nad woda nie byłem od września :((((. Ze spacerów (2-ch!) i tego, co widziałem przez okno, sądze, że wiosna idzie, ale wolno, niestety. Kończą kwitnąć przebiśniegi, ptaszki namiętnie szczebioczą zakładając gniazda. W piwnicy obudził mi się motyl!!! Na razie lata sobie po pokoju, dokarmiany woda z cukrem (czy je - tego nie wiem).
Dziś akurat jest ślicznie, słoneczko za oknem - pewnie powyżej 10 stopni Celsjusza. Z kwiatków to jeszcze nieśmiało wyglądające stokrotki i mlecze (mniszki lekarskie?), ale na trawnikach.
Oława (30 km na pd-wsch od Wrocławia) - z wiadomości od kumpli wędkarzy: ruszyła się płoć i zdarzają się nawet pojedyncze karpiki w płytkich zbiornikach.


Jerzy Ludwin: JEST!!! Widziałem kwiatki (przebiśniegi) bazie, kaczuchy, mnóstwo małych ptaszków. Wędkarzy na Odrze. Słonko na niebie i ciepełko.
To we Wrocławiu:))))


Sławek Rybicki: Widziałem. Widziałem krokusy i świeże pączki na drzewach i krzakach. Ale problem w tym, że widziałem też kłusoli. Ich jeszcze żadna zaraza nie wybiła.

Paweł Zawadziłło: Nad wodą mogę być tylko w soboty i niedziele, a te jak na złość były w 100 proc. zimowe. Mam nadzieję, że w najbliższy weekend będzie duuuużo lepiej. Jedyne w tygodniu pierwsze objawy wiosny to dżdżownice na chodniku.

Krzyś Lutik: Byłem, byłem nad Wisła. Niestety, 2 tygodnie temu. Nie była jeszcze tak rozlana jak dzisiaj.
Był to pierwszy słoneczny dzień i autentycznie mnie poniosło. Nie mogłem wytrzymać w pracy i wyrwałem się jak zupełny wariat. W garniturze, pantoflach, z teczką i pod krawatem, po rozmoczonej ziemi i mokrym piachu, przespacerowałem z 5 kilometrów. Umazałem się przy tym jak nieboskie stworzenie: przemoczone buty w ile, zachlapane spodnie, ale... Było wspaniale. Wiał wiatr od strony rzeki. Szumiała rozlana już Wisła. Nie było nikogo poza autochtonem, który minął mnie ze zdziwioną miną. Sam chyba tez wyszedł podziwiać pierwsze bazie. Na koniec wdrapałem się jeszcze na wysoka wiślaną skarpę i zaczerpnąłem pełną piersią powietrza. Poczułem ją, poczułem wiosnę...


Marcin Daczko: Do niedawna to u nas śniegi leżały. W ostatni łyk-end, jak byłem nad woda, było zimno i wiał mroźny wiatr. Ale jak dziś raniutko szedłem do pracy, to świeciło piękne słoneczko i pojawiły się pierwsze, zielone paczki na drzewach i krzakach. W ogóle pogoda cudo.
W niedzielę jadę na rybki na Motławę. Ponoć białoryboplocioleszcz itp. już się rusza i to całkiem ładnie. A jak twierdzi jeden kaszubski meteorolog amator, za parę dni przyjdzie piękna wiosna. Czekam zatem niecierpliwie.


Paweł Skarżyński: Przyszła, aczkolwiek wlecze się niemiłosiernie (choć ostatnie 2-3 dni jakby przyspieszyła:-)
Na przełomie lutego i marca były już skowronki, żaby, kilka dni poźniej wzdłuż Wisły i Narwi leciały sznury gęsi, mimo że jeszcze gdzieniegdzie był lód do łowienia.
A teraz, no cóż, woda w rzekach wysoka, rybki w większości są tuż przed tarłem lub drogą do niego, niezbyt mam chęć łowić, ponieważ walka ze mną i wymęczenie lub obtarcia mogą spowodować, iż ryby do niego nie przystąpią, a wynik będzie wiadomy, puste wody:-(
Te kilka tygodni swobodnie można odczekać, aby poźniej cieszyć się z łowienia rybek w dobrej kondycji.


Piotr Hrehorowicz: Wczoraj, po przeczytaniu listu spojrzałem, za okno i odechciało mi się wszystkiego. Niby w kalendarzu wiosna, ale na dworze ponuro, zimno, mżawka, jednym słowem jesień albo i nawet zima. Jednak dzisiaj wszystko się zmieniło. Porannne niebo nad Krakowem było w kolorze ultramaryny. Poza tym jest ciepło, słońce świeci i liczę, że w sobotę na rybach nie przysypie mnie śnieg. Aczkolwiek wszystko się może zdarzyć.
W ostatnie cztery weekendy byłem na rybach, ale pogoda niestety... tragedia... Cztery razy przysypał mnie śnieg, a ręce tak mi skostniały, że miałem kłopot z trafieniem kluczykiem do zamka w drzwiach samochodu... a pogoda jeszcze w piątek była naprawdę ładna. Może wiec teraz czarna seria się skończy i w sobotę...


Piotrek Onikki-Górski: Wiosna przyszła już na Narbutta na dobre. Przymuszony, zapłaciłem pani Oli za mycie okien oraz skopałem własnoręcznie ogródek. Robale grube na palec i tłuste. Cztery sroki używały sobie, ze ho, ho! Bzy maja wielkie paki. Dla nas, anglofili, nadchodzi czas siewu trawy (mieszanka Wimbledon Club na obszar użytkowy; pod płotem, w miejscach zacienionych - Arkadia). Przypominam, ze siejemy krzyżowo. Szczególnie obficie traktujemy trzycalowy pas na brzegach trawnika. Take care. Bye, bye!

Witek Nowak: Ptaszki świergolą, rzeka szumi, słonko świeci coraz mocniej... Jednym słowem: WIOSNA!!!


PSTRO W GŁOWIE
     Wiosna. Pora przez wędkarzy wytęskniona, wymarzona, wyczekiwana. To właśnie na wiosnę budzą się z zimowego snu wszystkie rybołowne piecuchy, to wiosną ryby nabierają apetytu i zaczynają żerować jak ryby...

     ...to wiosną miło jest posiedzieć nad jeziorem ze spławikóweczką w dłoni i wygrzewając się w promieniach słoneczka pobłażliwie wspominać ohydne zimowe mrozy...

     ...to wiosną z ziemi wyłażą robaczki, nad wodą krążą pierwsze owady, a rodzina patrzy tolerancyjniej na nasze hobby, to wiosną stajemy się optymistami, to wiosną...

     No właśnie. Wiosną właściwie wszystko... Tylko czy ona przyszła już, ta wiosna? To właśnie chcieliśmy sprawdzić.


     Anka Gostyńska: Kwiatki widziałam w ogródku. Nad wodą...??? Byłam w połowie lutego, a wtedy - jeszcze tylko zima.

     Jerzy Wojsa: Co prawda u mnie jeszcze niedawno było pól metra śniegu, ale dzisiaj jest piękna wiosenna pogoda (+15 gradusów w cieniu). Właśnie wróciłem od klienta i po drodze zatrzymałem się na stawami w Goduszynie k/Jeleniej Góry, by w smażalni zjeść pyszną rybkę:-)))
     Na stawach już duży ruch. Para łabędzi buduje gniazdo, całe stadka (chyba ze trzy) dzikich kaczek zajęte są pornograficznymi wręcz amorami. Woda jeszcze "zimowa", tzn. mętna i b. wysoka.


     Arek Mackiewicz: Będąc z "latoroślami" na spacerze w pobliskim parku oczy me wypatrzyły troszkę świeżej zieleniny. Jeszcze nieśmiało wyziera spod zwałów zeszłorocznej zgnilizny, ale jak przygrzeje słonko, to na pewno wybuja w calej okazałości. W "baziowych" chaszczach słychać już było radosne trele (jaki gatunek, nie wiem, grunt ze nie było to: kraaaaaaa , kraaaaaa).
     Jednym z dowodów, że wiosna już przyszła, może być fakt, że 21.03.2000 osiedlowa młodzież "zahaftowała" mi całą klatkę schodową i zaległa w bezruchu na pobliskim trawniku. Dziś rano stali już pod sklepem (skoro nie zamarzli, znaczy to, że od gleby już tak nie ciągnie:)).


      Andrzej Trembaczowski: Wiosna? JEST! W Lublinie jest! Od wczoraj mamy ciepłe, wilgotne, powietrze śródziemnomorskie. Jest milutko, bez wiatru, z łagodnym słonkiem i cukierkowymi obłoczkami. Ptaki są już od marca (szpaki, czajki widziałem). Inne od dawna śpiewają wiosenne piosenki (kos). Gołębie, kawki, sroki zbierają patyki na gniazda. Kolega był dwa dni temu nad Bugiem, ale nie tym Twoim (przy samej granicy ukraińskiej - przyp. gj), tylko niżej. Widział klucze żurawi i gęsi. Tysiące gęsi.
     A wczoraj kumpel wyrwał mnie z pracy. Sam się wyrwał i mnie wyszarpnął. W kwadrans przelecieliśmy kilka skrzyżowań ze światłami, wpadłem do domu (bez zdejmowania buciorów) założyłem długą rurę (mój nowy nabytek 210 mm) i pojechaliśmy polować na puszczyki. Jest taki skwerek w Lublinie, gdzie od lat mieszka wśród starych drzew rodzina puszczyków. Wczoraj młode (już lotne, ale takie śmieszne, puchate) obsiadły jedna gałąź, a stary druga. Trochę wysoko, ale myślę, ze jakieś fotki mi wyszły.
     W zeszłą sobotę już widziałem kwitnący podbiał, tylko patrzeć, jak zakwitną złocienie, poźniej zawilce, itd. W ten weekend, jak znów się nie ochłodzi, pewnie wylecą motyle.
     Wiosnę czuje także w sobie. :))))
     Właśnie wróciłem ze świeżego powietrza (o kiju). Były już i motyle i pszczoły i trzmiele. Ptaki ślicznie koncertowały, coraz więcej kwitnących podbiałów, kwitną stokrotki. Z ziemi wyłażą młode zielone pędy. Biorą na zalewie leszcze, grunciarze obsiadują więc i zalew i cofkę na Bystrzycy. Zaczęły się znów, jak co roku, wypalania traw.
     Byłem krótko, może ze trzy godziny samego wędkowania, niecały kilometr rzeki, kilkanaście miejsc. Jedno delikatne capniecie woblerka. A woda już jest w sam raz.


     Janusz Kwitnący:)))) Barczyk: 11 marca 2000 r w okolicach Olsztynka widziałem szybującego bociana. Wyglądał na zdrożonego. Latał nisko i powoli. W Warszawie nad Wisełką w okolicach Dębówki ( kierunek na Górę Kalwarii ) są już paczuszki na krzaczkach. Te w Warszawie się nie liczą, bo tu jest cieplej od centralnego ogrzewania.
     W niedzielę, 26 marca 2000 r, pojechałem na rekonensas swoich ulubionych miejsc na Mazurach. Jezioro Maróz. Na moim łowisku lody jeszcze nie zeszły całkowicie. Ale w lesie coś cudownego. Są już pierwsze motyle. Cale w kolorach cytrynowych. Coś wspaniałego. Chyba nazywane są cytrynkami. To na tyle co do wiosny.
     A tak w ogóle to wiosna już jest u mnie w serduszku i w główce. Nie tylko paczki puściła ale tez cale liście i kwiaty.


     Rafał Grec: O tak, widziałem wszystko, zwłaszcza przedzierając się przez krzaki w okolicach Zielonej Góry.

     Marek Hille: Tydzień temu byłem nad Grabia. Najpewniejszy przejaw wiosny, jaki widziałem, to lecący i gęgający klucz dzikich gęsi w liczebności około 50 - 60 szt. Po prostu miodzio. Poza tym trochę zielonych pączków na krzewach i gdzieniegdzie coś o kolorze wiosennej zieleni wychylające się z ziemi.
Wiosna tuż, tuż a może już.


     Rafał Kuczborski: Właśnie wróciłem z terenu - byłem nad Bugiem. Jeżeli chodzi o naszą kochaną wiosnę, to po dzisiejszym dniu (środa) uważam, że już przyszła. A co o tym świadczy?
  • Przeloty wiosenne ptaków: pierwszy raz w tym roku widziałem perkozy dwuczube oraz sieweczki obrożne; ciągle lecą stada gęsi oraz żurawie.
  • Intensywnie przelatują szpaki. Nie wspomnę już o czajkach czy mewach.
  • Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku obserwowałem kilka motyli (głównie cytrynki), a w starorzeczach widać szukające pokarmu larwy ważek.
  • Już od ok. 2 tygodni na całego szaleją żaby - często można zauważyć wielkie skupiska złożonego skrzeku.
  • Ponadto, jeżeli będzie tak ciepło jak jest, to myślę, że za mniej więcej tydzień - dwa będziemy już mieli na łąkach kaczeńce (knieć błotna). W tej chwili są już całkiem spore listki.
     Wiosnę również widać po samych rybakach, których wcześniej na wodzie praktycznie nie było, a w ostatnich dniach cały czas któryś "bebra" w wodzie. Również coraz więcej zdjętych z tarlisk siatek kłusowniczych świadczy, ze ryba niedługo będzie się tarła.
     Dzisiejsze plocie w siatkach (takie po 30 cm !) miały całkiem niezłą wysypkę, świadczącą o bliskości tarła. Natomiast przy wybieraniu z sieci szczupaków i okoni, dosłownie się z nich lało. Aż szkoda, że w tym okresie rybacy mogą stawiać sieci:(
     Woda w zalanych łąkach, ma już dosyć wysoką temperaturę. Myślę, że to sporo symptomów świadczących o fakcie nadejścia wiosny:)))


     Marcin Duluk: Wiosna dookoła i z pewnością ptaszki robaczki i inne stworzenia to odczuwają. Jeśli chodzi o mnie, to wiosna już przyszła.

     Michał Maksymowicz: We wtorek wiosna jakby spojrzała w kalendarz, że już najwyższy na nią czas:-)). Jednym słowem: cieplucho, 11 stopni. Nie mogłem zaprzepaścić takiego pięknego dnia i zaraz rowerkiem pojechałem w nasze trójmiejskie lasy. Jadę ja sobie pod taka niebylejaką górkę, a tam... co??... MOTYL!!! Taki w żółtym wpadającym w zieleń kolorze. O kurczę, jak mi się dobrze zrobiło, uwierzyłem, że to już!!! Co prawda, w niektórych dolinkach jeszcze śnieg, ale co tam, MAMY WIOSNĘ :))).

     Andrzej Kundro: Jeszcze nie widziałem, bo nie byłem:(( Ale słyszałem, że już jest. Cały świat owadzi, jak wiadomo, dzieli się na glizdy i na robaczki. Wszystko, co nie jest robaczkiem jest glizdą. I odwrotnie.

     Zbych Woźniak: Niestety, praca uniemożliwia mi, póki co, zobaczenie wiosny :(((. Widuję ją jedynie w TV, na Forum i w kalendarzu.

     Jacek Sochacki: Co do objawów wiosny... symptomy są już bardzo wyraźne. Dużo widać śmieci po zimie, zarówno nad wodą i w mieście... Ptaszyska drą się za oknem. Ponoć ktoś gdzieś bociana widział... ludziska myją okna w mieszkaniach... Robale też już pewnie są, bo ptaszyska coś musza jeść. Kwiatki są wiosenne... Na drzewie za oknem (topola) są zawiązki liści... samochody wymieniają opony na letnie... tanieją warzywa w supermarketach... Jednym słowem: komplet objawów chorobowych... Czas rozpocząć leczenie... :)))

     Wiesław Liszek: Dramat polega na tym, że nie mam kiedy wiosny szukać.
Słoneczko pięknie przygrzewa, jeziora uwolnione od pokrywy lodowej, na brzegach coraz więcej "naszych". Rozmaite paskudztwa (komary, itp) jeszcze się nie obudziły :-) Niestety, nie widać też, przynajmniej na razie, jakichś rójek :-(((.
Wszystko jest na dobrej drodze i liczę, że wiosna wybuchnie lada dzień.


     Konrad Smosna: Na południu Polski wiosna się ukazała. Stąd zapewne mój ból gardła...
     Wracając do tematu wiosny nad wodą, to wstyd się przyznać, ale niestety, jeszcze około 2 tygodni nie będę miał okazji wyskoczyć nad wodę: studiuję w Gliwicach (mieszkając w akademiku), a tu, jak wiadomo, nie bardzo się jest gdzie wybrać nad wodę. Dopiero na początku kwietnia będę jechał do domu, a tam odbiję sobie te udręki na Dunajcu...


     Andrzej Skorupa: Przykre,ale nad wodą jeszcze nie byłem. Ale wiosnę - czuję. Krokusiki w ogródku zakwitły.
     1 maja wyjadę do Wiślicy nad Nidę na cały tydzień. Może spotkam się z "zębatym".


     Wojtek Górny: Temat poetycki bardziej... ale niech będzie:) Wiosny szukałem nad Rawką w okolicy Mogił oraz nad Wisłą pod Górą Kalwarią. W Rawce woda wysoka i lekko zmącona, ani śladu drobnicy, ani rybeńki nie widać. W przybrzeżnych trzcinkach natomiast kwitnąć poczyna życie bezkręgowe - małżoraczki, oczliki, odrętwiałe jeszcze błotniarki i zatoczki. Za to na rowach melioracyjnych niespodzianki - tamy bobrowe, co rów, to tama. Oj, weźmie się chyba chłopstwo okoliczne za te bobry, bo wszystkie łąki i pastwiska nadal stoją pod wodą, nie ma szans ona spłynąć z łąk do rzeki, póki tamy stoją. W starorzeczach Rawki woda krystalicznie czysta i lodowata. Ryb również ani śladu, widać natomiast odrastające z dna grążele i pędy kosaćców. Tam, gdzie dno jest piaszczyste, widać cudne esy-floresy, wymalowane przez szczeżuje.
     A nad Wisłą ... bura, lodowata woda, pierwsze bazie i masy ptactwa na śródrzecznych lachach. Woda jak martwa, ani pluśnięcia, ani śladu choćby drobnicy. Również ani wędkarza, tylko czaple stoją na posterunkach. Cisza, spokój i nastrój oczekiwania - chyba na przyjście tej prawdziwej wiosny.


     Jarek Ziarnicki: Jakoż, ze w ostatnim czasie jestem zmuszony do wybierania zaleglego urlopu, mogłem dość dobrze przyglądnąć się objawom nadchodzącej wiosny. Dla mnie najważniejszym zwiastunem wiosny są żurawie z ich przecudnym klangorem. Pierwsze widziałem ok. 4 tygodnie temu, obecnie spotykam je nad każdą rzeką. Czasami są hałaśliwe do przesady, ale to i dobrze:-)) Ponadto od jakiegoś czasu spotykam skowronki, widziałem też sporo innego ptactwa na przelotach.
     Drugim ważnym sygnałem są żaby. Powoli zbierają się na mokradłach i sobie rechocą. To dopiero nieśmiałe początki, szczyt "kumkania" dopiero nastąpi. W słoneczne dni w powietrzu pojawia się dość sporo owadów. Jeśli zaś chodzi o roślinki, to widziałem już kwitnący podbiał. Aha, na nadrzecznych łąkach często spotykam kępki zrzuconej "zimowej" sierści zwierzyny płowej - to tez ważna oznaka zbliżającej się ciepłej pory roku. Ogólnie rzecz ujmując jest cudownie, lecz atmosfery wiosennej nie potrafię opisać.
     Z objawów mniej ciekawych zaobserwowałem w ostatnich dniach gwałtowny wzrost liczby "potencjalnych dawców organów", czyli piratów drogowych, głównie motocyklistów na ich ryczących pięćsetkach, czy coś tam takiego.


 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych