Wiosenne bolenie w czasie polowania pływają metr, dwa pod powierzchnią wody. Wypatrują zdobyczy, najchętniej osłabionych lub zapędzających się w dół sporych uklejek i bardzo precyzyjnie atakują pojedyńcze rybki.
 

  NR 38      3 KWIETNIA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 

CZTERY PORY ROKU
     Tragedie rozgrywające się pod powierzchnią są rzadko zauważalne. Jedynie na bardzo spowolnionych, niemal stojących fragmentach rzek - w szerokich ujściach starorzeczy, w cofkach przed zbiornikami zaporowymi, w połączeniach z kanałami - widać paniczne reakcje drobnicy.

     Bolenie zbliżają się do brzegów dopiero wówczas, gdy poziom średnich i dużych rzek znacznie się obniży, gdy pierwszy wylęg rozpleni się na płyciznach. Nie oznacza to, że rapy zaczynają odżywiać się drobiazgiem niewiele większym od plemnika - po prostu wylęg zwabia nieco większe rybki.

Od czerwca

jednak regułą są widowiskowe uderzenia boleni w drobnicę. Choć przecież zdarzają się dni, gdy woda przez cały dzień jest cicha i dopiero o zmierzchu zaczyna gotować się od tłukących po wierzchu rap.
     Trwać to będzie do końca kalendarzowego lata, chyba że wrzesień zacznie się od wyjątkowych chłodów. Jednak nawet i wtedy usłyszeć będzie można owe charakterystyczne "rrra-pach" w słoneczne dni. Dopóki ukleje oraz inny tegoroczny drobiazg trwać będzie pod wierzchem, dotąd bolenie pojawiać się będą na wodzie. Niekiedy uderzenia zakłócą spokój rzeki nawet w drugiej połowie października.
     Niezmiernie jednak rzadko bywają to ataki porównywalne do letnich. Rapy, jak większość drapieżników, doskonale znają się na ekonomice, przynajmniej tej dotyczącej ich energetycznych potrzeb.

Wczesnojesienne pobicia

są dużo bardziej precyzyjne, mierzone.
      Drapieżnik nie wpada w stado drobiazgu z szeroko rozwartą paszczęką, nie bije na oślep ogonem, lecz ustawiony w głębinie celuje w upatrzoną ofiarę. Po wielkości przynęt, na które reaguje w chłodniejszych porach roku oraz po szczątkach, jakie spotyka się podczas patroszenia, wyraźnie widać, że wybierane są wówczas raczej większe sztuki.
     Rzadkie są więc głośne pacnięcia o wodę, na ogół rozpierzcha się tylko drobnica, na powierzchni pojawia się wir, czasem paszczęka. Rozchodzi się wyraźna fala, pokazuje jeden lub dwa lejki - jak w wannie, z której spuszcza się wodę - i po chwili na rzece panuje cisza.

W listopadzie

bolenie zmieniają tryb życia. Z ryb, które polują w ruchu, które aktywnie poszukują zdobyczy zmieniają się w podstępnych zbójców preferujących zasadzki. Wykorzystują przy tym wszelkie możliwości, które daje rzeka. I choć rap nie można dostrzec, to przecież przewidzieć da się, gdzie najpewniej mogą ustawić się w zasadzce.
     Na pewno więc w strefie zdecydowanego nurtu, pod warunkiem jednak, że przy dnie znajdą kryjówki nie wymagające utraty energii. Głębokie na 2-3 m rynny, którymi rzeka toczy swe wody nad głazowiskiem lub po płycie iłowej, w której wyżłobiła głębokie muldy - to miejsca, w których bolenie znajdują przytulisko na chłodne pory roku. Wystarczy jednak spad wzdłuż kamienistej rafy, podłużna gliniasta zendra czy ustalona przykosa, by drapieżnik mógł przyczaić się na rybki porwane przez nurt.
     Nie wszystkie takie miejsca zamieszkują bolenie.

Zimowe czatownie

zwykły bowiem urządzać sobie tam, gdzie mają zapewnione jadło. Przyśpieszenie nurtu musi się więc znajdować poniżej zimowej ostoi drobnicy. I w ten sposób, "wcielając się" w rapę, musi na rzekę spoglądać spinningista.
     Jeśli więc wypatrzy długą na kilkadziesiąt metrów rynnę ze znaczącymi się na powierzchni głazami, to w górze rzeki znaleźć musi spowolnione ploso graniczące z szybkim nurtem, który odrywać będzie od zimowego stada drobne rybki i znosić je wprost na boleniowe paszcze.
     Wędkarze, którym uda się zlokalizowanie boleniowej czatowni przez lata trzymają je w głębokiej tajemnicy. Nie jest bowiem łatwo namierzyć zimową kryjówkę tych wspaniałych ryb. Jeśli to się uda, wówczas od listopada można na pewniaka pójść nad rzekę po wędkarską przygodę.
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych