Podczas długotrwałych letnich ochłodzeń, silnych upałów, a także podczas dużych i gwałtownych przyborów na przełomie lata i jesieni, boleń znika z powierzchni na pewien czas. Całe dnie bywają wolne od głośnych uderzeń.
 

  NR 38      3 KWIETNIA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
PUKAJĄC DO KORYTA
     Trzeba wówczas bolenia szukać tak, jak się szuka w chłodne pory roku - głębiej, nieco dalej od brzegu, w nurcie, lecz pomiędzy podwodnymi przeszkodami, które zatrzymują wodę i tworzą niewielkie zastoiska wśród prądu.

     Latem rapy czają się niezbyt daleko od swoich stołówek, niekiedy zamierają wśród kamieni na spadzie główki, w muldach przy kancie przykosy, czy w wyżłobieniu przy przybrzeżnej opasce.

     Jesienią natomiast i zimą oddalają się w głąb koryta. Woda na ogół bywa już podwyższona, kamieniste rafy zalane doszczętnie, ale rysujące się jeszcze wyraźnie na powierzchni.

     Wczesna jesień jest najlepszym okresem do szukania przydennych stanowisk boleni. Każdy, kto wówczas odnajdzie taką rafę czy płytę iłową, będzie mógł przez całą zimę, aż po okres ochronny chodzić na bolenie.

     Zimowe ostoje tych drapieżników oddalone są na ogół dość daleko od brzegu. Trzeba więc korzystać z dość dużych i ciężkich wahadłówek lub z gumek mocno obciążonych. I na tym zapewne zasadza się tajemnica, że w chłodne pory roku łowi się większe niż latem bolenie.

     Na zimowiskach takich gromadzi się sporo drapieżników. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie pozornie dobrze wyglądające stanowiska bywają zamieszkałe przez bolenie. Wspominałem już, że konieczny jest gdzieś powyżej lub przynajmniej z boku głęboki dół, który może być ostoją ryb spokojnego żeru.

     W takie właśnie zimowiska schodzą się ryby z całej okolicy. Drobnica nigdy nie przebywa w centrum ostoi, bytuje gdzieś na obrzeżach, więc przypadki porwania przez nurt otępiałej od zimna rybki nie należą do rzadkości.

     Przynętę prowadzi się w taki sposób, by dość często miała kontakt z dnem, pukała o kamienie czy gliniaste odłomki.. Czyli pomału, z wyczuciem, inaczej niż w sezonie. Istnieje wówczas gwarancja, że gdy z nagła znajdzie się ona w polu widzenia przyczajonego drapieżnika powinien się nią zainteresować.

     Jeśli będzie wystarczająco atrakcyjna - boleń uderzy niechybnie. Nie będą to pobicia tak mocne jak w środku lata, na tyle jednak silne, że porzekadło o wielkich emocjach związanych z łowieniem boleni sprawdzi się po raz kolejny.

     Bo jest to - jak napisałem na początku - ryba wielkich doznań...

Jacek Jóźwiak

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych