Życie wędkarza - jak i życie innych maniaków - obfituje w blaski i cienie, zrozumiałe tylko dla innych "braci w szajbie". Wiele rzeczy cieszy, wiele boli, wiele bulwersuje... Dzielić się warto i takimi, i takimi.
 
  NR 38      3 KWIETNIA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
CHYTROŚĆ PSTRĄGARZA
     Pstrąg fascynuje. Wiadomo, jest trudnym przeciwnikiem. Obdarzony przez Naturę doskonałymi zmysłami, zręczny, silny, ostrożny. Zachwyca swą urodą i swymi możliwościami adaptacyjnymi. Potrafi znaleźć sobie miejsce i w małym potoku, i w dużej rzece, i w jeziorze. I zawsze wybierze kryjówkę trudnodostępną. Będzie jadł kiełże i żaby. Zje kolczastego ciernika, włochatą gąsienicę i chruścika razem z domkiem. Zje wszystko, co mu woda pod pysk przyniesie, ale nie tak łatwo nabrać go na podróbkę.

     Pstrąg jest rybą dla wytrwałych. Trudno go podejść, trudno przechytrzyć, trudno wyholować spośród zawad. Łowienie pstrągów wymaga znakomitego opanowania sztuki i sprzętu o najlepszych parametrach. Nie bez powodu uważane jest za sztukę wyższego lotu - wymusza rozwój i ciągłe doskonalenie. Pstrąg fascynuje od prapoczątków wędkarstwa. Ma w sobie coś niezwykłego ta ryba. Nic więc dziwnego, że przybywa fanów kropkowańca. Pstrąg stał się modny.
     Jest w nas, ludziach, taka cecha dziwaczna, absolutnie irracjonalna. Syndrom Klondike albo... mewy. Oto gdzieś, ktoś, coś złowił, ktoś to zobaczył i natychmiast ściągają w te miejsca inni z wiarą, nadzieją i pewnością sukcesu. Zlatują się niczym mewy do rzuconego na wodę jadła. Najpierw jedna, już dwie i raptem nie wiadomo skąd już jest całe stado. Ten

odruch stadny

potrafi popsuć całą przyjemność wędkowania a nawet uniemożliwić je.
      Słynne rzeki i słynne miejsca zamieniają się w wydeptane śmietniska, pełne papierów, butelek i wszelkich odpadków. Nic dziwnego, że uciekamy, nic dziwnego, że stale szukamy wody czystej, nietkniętej. Przecież całe wędkarstwo jest ucieczką przed tłumem i pospolitością codziennego dnia. A tu masz...
     I wytwarzają się w nas, wędkarzach, mechanizmy obronne! Ukrywamy dobre łowiska tak długo, jak tylko się da, pragniemy zachować je dla siebie, no, może i dla przyjaciół. Cóż, jest nas wielu i miejsc dziewiczych nie ma. Wszędzie ktoś w końcu dotrze. Podpatrzy, zainteresuje się i... żegnaj tajna miejscówko. O, jakże zgrzytamy zębami,

na widok obcego!

     Najgorsi są właśnie ci obcy. Widok obcego, tego wrednego, który przyjechał z odległego zakątka, irytuje w szczególny sposób. No bo co, swojej wody mu mało?! Po co się tu pcha? Taki jeden. Samochód z obcą rejestracją drażni, obca gęba irytuje, czasem nawet bardziej, niż widok miejscowego robaczarza - to swój, tubylec. Obcy wędkarz, to tak, jak obcy chłopak na wiejskiej zabawie - wróg. Najlepiej więc się nie chwalić, najlepiej skrywać swoje sukcesy. Zatajać rzeczki, miejsca, przynęty. A kto się wyłamie - głupi i zdrajca! Takich nie lubimy.
     Jest w ludziach i inna cecha - potrzeba sukcesu. Choćby tego najmniejszego, choćby symbolicznego. Niech to będzie przynajmniej ta rekordowa ryba. Przynajmniej? Niejeden za rybi okaz oddałby wszystkie skarby świata! Zwycięstwo nad rybą rzeczywiście daje powód do satysfakcji, zwłaszcza zwycięstwo nad dużym pstrągiem. Sukces nie byłby jednak sukcesem bez poklasku. Nabiera wagi dopiero pod cudzym okiem. Sukces wymaga potwierdzenia, czyjegoś podziwu i zazdrosnych spojrzeń. Cóż komu po sukcesie w samotności?
     Szczęściem się trzeba podzielić. Koniecznie

trzeba się pochwalić,

pokazać tę rybę, niech widzą, niech podziwiają. Tylko... jak to pogodzić z tajnością?
     O, nie takie rzeczy potrafimy! Czyż wszyscy muszą zaraz wszystko wiedzieć? I tu się dopiero zaczyna tak zwane ściemnianie. Wszelkie bujdy, te wędkarsko-myśliwskie opowieści, są niczym. Nie, rozmiary ryb podawane są raczej rzetelnie co do grama i co do centymetra. Gorzej z miejscem i przynętą. Tu się zaczynają fantazje! Nie podjąłbym się opracowania zgłaszanych rekordów. Tu często nic nie pasuje; złowił na jiga - podał, że na woblerka. Woblerka przekłamał na błystkę itd. Jeszcze gorzej bywa z łowiskami, tyle tych rzek, tyle nazw, tyle możliwości...
     To zresztą nic, w końcu przed każdym dociekliwym Natura odkrywa w końcu swe tajemnice i każdy do swoich prawd w końcu dojdzie. Straci może trochę czasu i tyle. Ściemnianie, wpuszczanie innych w maliny, jest w gruncie rzeczy komiczne, lecz mało szkodliwe. Najgorszy jest inny rodzaj cwaniactwa, tego nad wodą. Spotykasz wędkarza - właśnie kończy. Nie, nic nie złowił. Tak, tak, schodzi z góry. Idziesz więc w dół, tam, gdzie rzekomo nie dotarł i... depczesz po jego śladach. Albo umawiasz się z takim, ustalacie, kto, gdzie, na którym odcinku. Zostawiasz mu pół kilometra, może i więcej, obchodzisz w koło rzekę, brniesz przez mokradła, przez krzaki, dochodzisz... a on już jest przed tobą!
     Przechytrzanie pstrąga z pewnością jest jedną z najpiękniejszych form wędkowania,

przechytrzanie kolegi,

nawet tego nieznanego, obcego - czymś wrednym, czymś paskudnym.
      Jest w nas, ludziach, niestety i ta wredna cecha - chęć rywalizacji. Potrzeba bycia lepszymi niż inni. Konkurencyjność, ostatnio aż nadto eksponowana. Mamy tej konkurencyjności, tej rywalizacji i cwaniaczenia aż nadto w życiu codziennym. Uciekamy od tego. Nad wodą właśnie, podczas pogoni za rybą, wkraczamy w inny świat. Ten codzienny zostawiamy, choćby na chwilę, na kilka godzin. Zapominamy o nim, próbując podejść ostrożną rybę, wyzwalamy się.
     Cwaniacząc, przywlekamy ze sobą to, od czego uciekamy. Przechytrzanie pstrąga, zamienia się w przechytrzanie innych wędkarzy, kolegów. I psuje wszystko...
     Są wędkarze etyczni, którzy łowią pięknie, postępują szlachetnie wobec ryb, wobec przyrody i wobec innych. Takich jest wielu, oby jak najwięcej. Wędkarstwo stało się czymś bardzo ważnym. Prawie sposobem na życie. Chcemy znaleźć w nim inny świat i zależy nam aby był piękny. Będzie taki, jakim go pozostawimy. I nie chodzi tu wcale o limity ilościowe, wymiary ochronne ani o rozstrząsanie słuszności zasady złów-i-wypuść. Chodzi o szacunek do wszystkich: do ryb, do przyrody i do innych wędkarzy.
     Wodom cześć - tak się ponoć pozdrawiamy wzajemnie. Z życzliwością.

Andrzej Trembaczowski

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusPozycjonowanieWszywki i metki odzieżoweMetkiŚwiat Druku - ciekawe linkiForum wędkarskie