Pstrąg jest rybą piękną i tajemniczą. Świat pstrąga - jego rzeki oraz techniki połowu i sprzęt do nich używany są równie piękne i tajemnicze. Tak samo piękni i tajemniczy są ludzie, którym udało się zawrzeć przyjaźń z tą wspaniałą rybą.
 
  WYDANIE SPECJALNE
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 
PRZYJACIELE ZNAD WODY
     Ja nie zwariowałem, Gosiu, pisząc o przyjaźni człowieka z pstrągiem, na dodatek podkreślam, że jest to przyjaźń wędkarza z tą rybą. Łowienie pstrągów odmienia ludzi, odmienia na naszych oczach - tak jak odmienia miłość, nienawiść i przyjaźń właśnie. Znam takich - i Ty także znasz niektórych - którzy nawet zewnętrznie są kimś zupełnie innym w swoim codziennym życiu, a kimś całkiem odmiennym w kilka sekund po rozłożeniu sprzętu...

    Pamiętasz Daniela Wegnera, najbardziej poliglotycznego z wszystkich wędkarskich tłumaczy na świecie, którego spotkaliśmy w ubiegłym roku nad Welem? To przecież jajogłowa, przesympatyczna ciapa, stale dodająca sobie do dorobku kolejny język i kolejny przetłumaczony tekst, poruszająca się jak miś koala... Możesz mi wierzyć, że kiedy znajdzie się nad pstrągową rzeką, staje się wielkim kocurem, gotowym stać przez godzinę w bezruchu. Po to by we właściwym momencie podać blaszkę lub muchę i po mistrzowsku pstrąga wyholować. Marek Trojanowski, z którym wspólnie od lat wędkują, były naczelny Wiadomości Wędkarskich w ich najlepszych czasach, gość twardy w obcowaniu i interesach niekiedy aż do bezwzględności - gdy mowa o pstrągach, staje się największym ich dobrodziejem i piewcą. To on zarybił Mazowsze i Wel właśnie. Zaś na łowisku jest z pewnością najlepszym technikiem błystki obrotowej w Polsce.
    Oboje znamy i lubimy naszego przyjaciela z Forum, i nie tylko z Forum, Sobiesława Skopka, który jest, hm, bezkompromisowy i bywa agresywny, ale jeśli chodzi o pstrągi, potrafi przez ICQ improwizować dla nich Pieśń nad Pieśniami. Zaś dla kłusoli złapanych "na gorącym" bywa okrutniejszy chyba niż Jozue dla Kaananeńczyków.
    A Andrzej Trembaczowski? Powiedział mi po mocnej wódce na pierwszym wałeckim SWI, że gdyby nie pstrągi, to nie byłoby mu tak dobrze jak jest. Ja wiem, że ludziom nie byłoby tak dobrze i spokojnie w jego towarzystwie, gdyby nie te jego roztoczańskie pstrągi...
    Zmieniam się i ja, istota z natury nieruchawa, zmieniasz się i Ty, bowiem jesteś gotowa dla pstrąga na spacery i wycieczki, na które na co dzień wyciągnąć się nie sposób.

    Znam wielu dobrych pstrągarzy i mimo ogromnych różnic osobniczych, znajduję w nich tak wiele wspólnych cech, że wpisać ich można pod wspólny mianownik - zachowań nad wodą, przygotowań do wyprawy, sposobu obmyślania taktyki, doboru kija, przynęty... Znam wielu pstrągarzy znakomitych - i kiedy już wlezą w łowisko, mogę Ci opowiadać, co myślą na każdym etapie łowienia.
    Był w moim wędkarskim żywocie dziewięcioletni okres, kiedy i ja zajmowałem się wyłącznie pstrągiem. Nie mam na rozkładzie ogromnych smoków, ale parę kabanków mi się zdarzyło, natomiast zaprzyjaźniłem się z tą rybą i z jej światem, co po latach pozwala mi napisać ten malutki poradniczek-podpowiednik...

    Po wydaniu kilku książeczek wędkarskich i opublikowaniu ich powtórnie w sieci, znalazłem błąd, jaki popełniłem przy ich planowaniu. Znalazłem go dzięki instrukcji do jakiegoś komputerowego hardware'u, który instalowałem niedawno. Zaczyna się ona od kilku stron tego, czego z urządzeniem nie wolno robić... I tylko dzięki temu, że nie ominąłem tego rozdziału, po raz kolejny nie spaliłem płyty głównej i zawczasu pomyślałem o prawidłowym ułożeniu zworek...

    Pewnie już Cię złoszczę tymi metaforami, przynudnawym wstępem - zabieram się więc już ad rem...
    Oto pstrągowy Dekalog dla Gosi:

... nie myśl o pstrągu w sposób dokonany...

    To pierwsza zasada - jak z tej piosenki Skaldów o gonieniu króliczka. Z zasady nie odpowiadam na e-maile ograniczające się do zdanka "Jak złowić pstrąga?"... Bo na tak stawianą tezę można odpowiedzieć - że na robaka, że granatem, że agregatem lub trutką paraliżującą...
    O tym natomiast "Jak ŁOWIĆ pstrąga" pisze się od czasów Izaaka Waltona, Rozwadowskiego i pisać się będzie po kres wędkarstwa. Wbrew pozorom, wciąż nowe rzeczy. Że filozofuję i na drobne rozmieniam proste z gruntu wędkowanie? Otóż bynajmniej...
    Każda pstrągowa rzeka ma własną specyfikę, ba, każdy jej odcinek posiadać może zupełnie odmienne wymagania. Więcej, do każdego dołka, prostki, zwałowiska czy bystrzyny podchodzić należy bardzo indywidualnie.
    Znam wędkarzy - i sam bym chciał być taki - że "po przepatrzeniu" przez kilkanaście minut zachęcającej miejscówki niemal za każdym razem inaczej dobierają muchę, zmieniają przynętę spinningową, niekiedy w radykalny sposób korygujący technikę, którą się posługują. Dziś już nie ma takich ludzi, ale w latach siedemdziesiątych znałem muszkarza, którzy niemal przy każdej nowej miejscówce zmieniali szpulę, czasami nawet kij. W ciągu dnia obławiali kilkanaście miejsc. I bił na głowę wszystkich, którym się śpieszyło. Poza tym zawsze chętnie opowiadał o tym, jak łowić pstrąga, nigdy o tym, jak go złowić...

...cała rzeka jest pstrąga, Twoja nigdy!

    Nigdy nie staraj się obłowić wszystkich stanowisk, w których ryby można się spodziewać! Że to rada heretycka i niezgodna z ludzką zachłannością? Otóż zgodna jak najbardziej - nie wszędzie sięgniesz, Gosiu, swoją przynętą, nie w każdym miejscu będziesz miała szansę pstrąga wylądować, nie w każdym też będziesz mogła stać wygodnie, co jest podstawą podczas łowienia Naszego Przyjaciela....

    W dalszych częściach rozwinę następujące przykazania:

... nie trać energii nadaremno...

... nie ośmieszaj się przed rybą - ona wie lepiej...

... jeśli nie jesteś pewna, że rzut Ci wyjdzie - wycofaj się...

... nie śpiesz się - odpocznij, zjedz kanapkę, posiedź...

... przypomnij sobie, co masz w pudełkach...

... kilka razy zrób radykalny klar sprzętowy...

... pomyśl, jak powinna iść przynęta...

... warianty holu obmyśl przed rzutem...

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy Krokusmetki tekstylne i żakardoweDrzewo rodzinneWdrożenia OpenERPOdooŻbikowski