Dokąd mamy pojechać i na jakie metody zdecydować się, kiedy już dojedziemy... W którym kącie, czy na którym zakręcie szukać wymarzonego okazu... Jeśli tylko możemy, podzielmy się naszymi łowiskami. Mięsiarze nas nie czytają!
 
  NR 42      1 CZERWCA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
RZEKA DLA KAŻDEGO
     Sołectwo Szumin-Wywłoka leży w gminie Łochów, położonej przy trasie kolejowej Warszawa-Małkinia. Obie wsie usytuowały się nad starorzeczami Bugu, oddalone są od siebie o niespełna dwa kilometry. Bliskość linii kolejowej powoduje dostępność tej wody i sporą presję wędkarską. Jednak w październiku i listopadzie, kiedy woda zdąży już odpocząć po letnim najeździe działkowiczów, jest to moje ulubione łowisko.
     Starorzecze we wsi Szumin to pełne zakrętasów łowisko szczupaka i okonia. Zagubione w łąkach czuple, jak mawiają miejscowi, pełne grążeli, zwalonych drzew i dołów wymytych przez wiosenne powodzie, to miejsca pełne garbusów. Moją ulubioną przynętą są pięciocentymerowe rippery w naturalnych kolorach. Uzbrojone w sześciogramowe główki, pozwalają skutecznie obłowić wszystkie dołki. Na mapie ten fragment zaznaczyłem kolorem czerwonym.

Prawy brzeg

nieco dalej to wysoka, piaszczysta skarpa z pięknym sosnowym, "grzybnym" lasem. Miejsce to jest prawdziwym koszmarem spiningisty. Zwalone przez wiosenne powodzie sosny zalegają na całej długości brzegu. Praktycznie każde podanie wabika wzdłuż burty brzegu kończy się zawieszeniem jej na zatopionym drzewie. Ale dla pickera albo spławika to miejsce wymarzone. Jest tu dużo płoci i leszcza. Ten fragment brzegu oznaczyłem kolorem cyklamenowym.
     Dalej prawa strona jest z lądu już niedostępna. Dysponując łodzią można obławiać okolice zarośli, licząc na spotkanie ze szczupakiem. Lewa strona zaś to odcinek we wsi, niezły, ale pełen śmieci. Jednak tuż za wsią zaczyna się bardzo ciekawy kawałek tego łowiska. Na wysokiej burcie znowu jest sosnowy starodrzew, ale brzeg nie kończy się skarpą, tylko niską piaszczystą półką, obrośniętą trzciną i grążelami. To świetne łowisko drapieżników i białej ryby. Ciągnie się ono aż do ujścia.
     Samo ujście, zaznaczone na mapie kolorem ciemnoniebieskim, też jest bardzo ciekawym miejscem. Nurt rzeki wkrada się do starorzecza, tworząc wsteczne prądy i wymywając głębokie doły. To jedyna okolica, gdzie warto zapolować na sandacza. Tutaj też warto zasadzić się nocą na suma, ale sprzęt trzeba mieć naprawdę solidny.
     Na łąkach między wodą Szumina a Wywłoki jest śródłąkowe "oczko". Zaznaczyłem je kolorem jasno niebieskim. To wyjątkowo urokliwe miejsce pełne dużej wzdręgi. Najlepiej bierze na konika polnego. Na łące, w bezpośredniej okolicy, są tysiące krzaków dzikich poziomek. Jeśli tylko trafić w czas, tuż przed sianokosami, można objadać się do syta. Tu można rozłożyć się z namiotem. Miejscowi chłopi nie protestują - byle nie śmiecić. Bliskość gospodarstw i sklepu w Szuminie jest dodatkowym atutem.
     Dalej jest już

woda Wywłoki.

     Od ujścia kierując się w stronę wsi lewy brzeg stanowi wysoką burtę. Ciekawe łowisko (kolor jasnozielony), niestety, zwykle można spotkać tu sporo ludzi. Kolorem czerwonym zaznaczyłem fragment brzegu niedostępny z lądu. To jednak jest najbardziej interesujące miejsce. Polecam je "pontoniarzom" - zarówno spiningistom jak i miłośnikom białej ryby. Prawy brzeg od ujścia aż do wsi dostępny tylko na niewielkim odcinku. Mając jednak łódkę warto się tu zatrzymać. To łowisko pełne wielgaśnych karasi.
     Odcinek "wiejski" to prawdziwa tragedia. Mimo wielkiego śmietnika postawionego w widocznym miejscu przy samej drodze, śmieci pełno jest w nadbrzeżnych krzakach. Żal patrzeć, pamiętam to miejsce dwadzieścia lat temu. Wspaniałe łowisko, piękna czysta plaża... Dziś został tylko śmietnik. Niestety, z moich obserwacji wynika, że tego spustoszenia dopuścili się właściciele okolicznych działek, czyli ci, którym w naturalny sposób powinno zależeć na pięknie okolicy.
     Żółtym kolorem zaznaczony jest wał ciągnący się od wsi aż do rzeki Nie znalazłem mapy na tyle aktualnej, żeby ten wał był zaznaczony. Za wsią woda znowu staje się ciekawa. Znacznie płytsza i częściowo zarośnięta, pełna zakoli i zakrętasów. To wyborne miejsce na spotkane z wielgaśnym linem i karpiem.
     Łowisko jest trudne technicznie, pełne starych dębów zwalonych przez powodzie, dlatego zasadzając się na lina lub karpia trzeba dysponować mocnym sprzętem. Spinningiści mogą tu liczyć na spotkanie z naprawdę dużym okoniem.
     Dalej w głąb łąk jest

już tylko Ugoszcz,

zaznaczona na mapce na pomarańczowo. To chyba najpiękniejsza z opisanych tu okolica. Rzeczka jest niewielka, ledwie kilka metrów szerokości, wijąca się między malowniczymi łąkami. Woda ta ma bardzo ciekawy charakter. Składa się z niewielkich, kilkudziesięciometrowych "oczek", bardzo głębokich, o niewielkim uciągu, połączonych ze sobą kilkumetrowej długości "gardłami" o silnym prądzie. Rzeczka ta jest rybna i potrafi cierpliwych obdarzyć pięknym okazem. W takiej wodzie trzykilowy "zębacz" walczy jak prawdziwy lew. Trzeba, niestety, liczyć się ze sporymi stratami wśród przynęt. Do obłowienia dołów polecam niewielkie rippery uzbrojone w ośmiogramowe główki, tonące woblery - uwaga na zaczepy - i przeciążone obrotówki.
     Miejscem najlepszych brań drapieżników są "oczka" tuż za wpływającymi do nich gardzielami. Silny prąd nanosi tam pokarm, co ściąga drobnicę, a tuż za nią, z tyłu, zasadzają się szczupaki i tłuste okonie. Można też spotkać ładnego jazia i płoć. Do obłowienia całej wody przyda się jednak ponton lub łódka.
     Sprawdzonymi przynętami są rippery w kolorach naturalnych, okoniopodobne woblerki i obrotówki typu Aglia. Biała ryba gustuje w ciastach z dodatkiem nostrzyka (całe łąki tym pachną, aż w nosie kręci...). Karpie łowiłem na kukurydzę z dodatkiem wanilii, ale łowisko trzeba kilka dni nęcić. Nie słyszałem o złowieniu tu karpia z "marszu".
     Przyjeżdżając samochodem nad Wodę koło Szumina i Wywłoki najlepiej zostawić go we wsi Szumin przed jednym ze sklepów. Jeśli kupimy piwo i powiemy właścicielowi, że wybieramy się nad wodę, mamy zapewnioną opiekę nad autem. Okolice Ugoszczy natomiast są tak odludne, że można bez obaw pozostawić auto i iść na ryby.
     Zapraszam serdecznie i życzę połamania kija.

Paweł Rojek

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych