Nieszczęścia chodzą po ludziach. Na wędkarskich wyprawach przydarzają się przygody, ale zawsze zdarzyć się mogą małe i duże nieszczęścia. Co robić, by ich uniknąć, co robić, aby nie stały się sprawą ostateczną...
 
  NR 42      1 CZERWCA
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół Łódź i Wałcz
 
CHŁOP I ŹMIJA
(BAJKA Z LAFONTAINA)


W pamiętnikach bestyjo-graficznych Ezopa
Jest wzmianka o uczynku miłosiernym chłopa
I o pewnego węża postępku łajdackim.
Chłop wyszedł zimnym rankiem po chrośniak do sadu,
Aż tu pod bramą wąż mu do nóg pada plackiem:
Przeziębły, wpół skostniały, przysypany szronem,
Już zdychał, już ostatni raz kiwnął ogonem.
Chłop zlitował się nad tą mizeryją gadu,
Wziął go za ogon, niesie nazad w chatę,
Kładzie go na przypiecku,
Podściela mu kożuszek jak własnemu dziecku
(Nie wiedząc, jaką weźmie od gościa zapłatę);
Póty dmucha, póty chucha,
Aż w nieboszczyku dobudził się ducha.

Nieboszczyk wąż jak ożył. tak się wnet nasrożył:
Rozkręcił się, do góry wyprężył się, syknął
I całym sobą w chłopa się wycela,
W swojego dobrodzieja, w swego zbawiciela
I wskrzesiciela!
"A to co się ma znaczyć - zdziwiony chłop krzyknął -
To ty w nagrodę dobrego czynu
Jeszcze chcesz mnie ukąsić? A ty źmii-synu!"

I wnet porwawszy dubasa,
Tnie węża raz pod ucho, drugi raz w pół pasa.
Odleciał ogon w jeden, a pysk w drugi kątek;
Rozpadło się źmijisko na troje źmijątek...
Darmo drgają
I biegają
Ogon za szyją, za ogonem szyja:
Już nie zmartwychwstanie źmija.

Przytrafia się to często, że dobry człek jaki
Niewdzięcznika przygarnie;
Ale trafia się częściej, że niewdzięcznik taki
Przepada marnie.

Adam Mickiewicz
SSSSSTRACH
     Najlepsze lata mają gady już za sobą. Dość powiedzieć, że w erze mezozoicznej żyło ich aż 18 rzędów... Do naszych czasów dotrwały tylko cztery: żółwie, krokodyle, hatterie i gady łuskonośne, podzielone na jaszczurki i węże. Raptem 7000 gatunków... Na dokładkę wszystkie zmiennocieplne, zależne od temperatury otoczenia. Niewiele pozostało z dawnej potęgi.

     A jednak nadal się ich boimy. Przynajmniej części z nich. Tych jadowitych. Jadowite zaś są przeważnie węże.
     Skąd mają jad? Ano, pracowały na to ciężko od mezozoiku. Gruczoły jadowe to nic innego jak przekształcone gruczoły ślinowe. Jad jadowi jest zresztą nierówny. Zależy od gatunku, od wieku węża, od rodzaju uzębienia i od "charakteru" węża wreszcie... Najdoskonalsze, a więc dysponujące najlepszą siłą uderzenia zębów, są grzechotniki i żmije. Ich zęby przypominają skrzyżowanie strzykawki i scyzoryka. Zęby są długie i ostre, wyposażone w wewnętrzne kanały. W nich właśnie jest jad. Nie dość na tym. Zęby są osadzone elastycznie: gdy pysk węża jest zamknięty, ułożone są wzdłuż żuchwy, ostrzami w kierunku przełyku, gdy pysk się otwiera, zakrzywione zęby ustawiają się prostopadle do szczęki.
     Grzechotnikami zajmować się nie będziemy, spotkaniem się z nim w Polsce graniczy z cudem. Co innego żmije...
     Żeby jednak zrozumieć, jak to naprawdę ze żmiją jest, dlaczego reaguje, jak reaguje, i czy naprawdę jest ona - przynajmniej ta nasza, swojska, zygzakowata - tak groźna, jak niesie wieść, trzeba najpierw poznać "zasadę działania" węży jako takich.
Węże nie mają najlepszego wzroku, nawet zaraz po wylince. Tylko nieliczne potrafią dostrzec nieruchomą zdobycz. Tę ślepotę trzeba było sobie jakoś zrekompensować. I węże zrekompensowały - węchem. tyle, że do węszenia używają... języka.
     Na końcu podniebienia gada znajduje się podwójna jamka. To tzw. aparat Jacobsona. Węże "zgarniają" językiem zapachy z otoczenia, wsuwają język do paszczy i dotykają aparatu. Rozpoznanie woni zostaje dokonane.
     Gdy już zrozumieją, że ofiara jest w sam raz dla nich, atakują błyskawicznie. Muszą - nie potrafią przecież gonić ofiary... Dlatego też dobry jest każdy kąsek, nawet o wiele większy od gadziej głowy. Każdy kąsek połykany jest bez rozdrabniania: szczęki, kości czaszki i ciała węży są niezwykle elastycznie połączone, a na dodatek połączenia między nimi i części miękkie - rozciągliwe. Połykanie dużych ofiar w całości ma jeszcze jeden ważny powód - pozwala wężom nie jeść przez długi czas. Beznadziejność łowiecka jest zrekompensowana.

VIPERA BERUS NA CODZIEŃ

     Żmija zygzakowata jest jedynym występującym w Polsce jadowitym gatunkiem węża. Dużo to, czy mało - trudno osądzić: z jednej strony to tylko jedno zagrożenie, z drugiej zaś, w Polsce spotyka się wszystkiego... cztery gatunki węży.
     Jej ciało nie należy do najpiękniejszych. Grube, ociężałe, kluskowate, mierzące maksymalnie 75 centymetrów, głowa szeroka i płaska, w kształcie serca, okryta drobnymi tarczkami. Może dlatego nasza żmija nie jest szczególnie agresywna, a jej jad - niezbyt jadowity?
     Niedostatki kształtów nadrabia żmija kolorystyką. Spotkać można gadzinki szare i brązowe, okraszone czarnym zygzakiem, bywają osobniki jednolicie czarne, bywają ciemnomiedzianoczerwone... Do wyboru, do koloru.
     Ze snu zimowego budzi się nasza vipera berus w marcu. W kwietniu jest już gotowa do rozrodu, w maju, jak przystało na stworzenie jajożyworodne, wydaje na świat młode - do 20 małych żmijek.
     Ulubionymi miejscami żmiji są polanki i przecinki podmokłych lasów, stosy kamieni na pograniczu pól i lasów, trawy. Generalnie - miejsca niezacienione. Dlaczego? Ano, nasza żmija jest wielbicielką kąpieli słonecznych. W upalne dni nie ma dla niej piękniejszego zajęcia, jak wygrzewanie się w ciepłych promieniach.
     Gdy słońce zajdzie, przychodzi czas na polowanie. Nie jest wprawdzie regułą, zdarza się, że gad poluje w dzień - ale co noc, to noc. Wtedy wszak nie świeci słoneczko... Łupem żmiji padają drobne ssaki, jaszczurki i żaby, które uśmierca jadem, a następnie połyka.
     I tak jej mija lato. W październiku, gdy promienie słoneczne nie grzeją już tak pięknie, żmija zapada w sen zimowy. Czeka wiosny.
     Żmiję spotkać można praktycznie wszędzie: od Oceanu Spokojnego po zachodnie krańce Europy. Także w Polsce jest dość pospolita: choć najczęściej spotykana w Bieszczadach, bywa przecież i na Pomorzu, i na Mazowszu, i na Roztoczu, i w Tatrach...

KOWAL ZAWINIŁ, CYGANA POWIESILI

     Żmija jest jadowita - tego faktu ukryć się nie da. Nie jest jednak tak mordercza, jak się o niej powszechnie mówi... Opowieści o tym, iż jest agresywna i szkodliwa można włożyć między bajki. Owszem, nie należy lekceważyć faktu, że właśnie nas ugryzła, nie trzeba jednak wpadać od razu w panikę. jak wyliczyli specjaliści, w ostatnich 30 latach zanotowano JEDEN przypadek zgonu na skutek ukąszenia przez vipera berus, a i to nie do końca pewny.
     Żmija zygzakowata nigdy nie atakuje pierwsza ofiary, której nie może zjeść. Niebezpieczna jest tylko w wypadku bezpośredniego zetknięcia, co w praktyce oznacza, że trzeba na nią wejść bosą nogą, złapać w gołą rękę czy zrobić coś równie głupiego. Wtedy zaatakuje - i nie ma się czemu dziwić. Żmije bowiem to delikatne stworzonka, nieodporne nawet na najdrobniejsze cielesne obrażenia.
     Gadzinka jest obecnie pod ochroną. I dobrze. Gdyby bowiem żmije na wolności wyginęły - wyginęłyby w ogóle. Nie da się ich hodować w niewoli - przeważnie odmawiają pobierania pokarmu.
     Mimo, iż pod ochroną, są żmije bezlitośnie tępione. Cierpi na tym cała wężowa Polska: giną gniewosze, giną zaskrońce i - co najgorsze - giną węże Eskulapa, rzadkości nad rzadkościami, wpisana do Czerwonej Księgi.
     Tymczasem Eskulap, choć podobny do żmiji, jest od niej zdecydowanie większy. To największy polski wąż, dorastający do 2 metrów. Gdzie maleńkiej żmiji do niego... Nadto, choć ciało ma oliwkowe lub brązowe, to jest ono takie tylko z wierzchu. Pod spodem Eskulap jest żółty. Niestety, biedak ma takie same upodobania jak żmija - nie znosi chłodu i aktywny jest w godzinach największego nasłonecznienia. Wygrzewa się więc, tak jak żmija, ale nie do końca - jedną z jego ulubionych kryjówek są gałęzie drzew. Widział ktoś kiedy żmiję pełzającą po drzewach?!
     Za żmiję obrywa także zaskroniec. Kolorystycznie zbliżony do naszej bohaterki, ma jednak wyraźne żółte lub pomarańczowe, czarno obrzeżone plamy w kształcie półksiężyca w tyle głowy. Jest też większy (dorasta nawet do 1,8 metra) i biały na brzuszku. No, i ma zupełnie inne potrzeby środowiskowe i pokarmowe. Zaskroniec to zwierzę wodne, mieszkające w wilgoci w pobliżu rzek, jezior i strumieni. Tam sobie pływa, czasami nurkuje, a przy okazji podjada płazy i ryby. Poznać i odróżnić go od żmiji można jeszcze po jednym: zaniepokojony, zaczyna przeraźliwie śmierdzieć.

TRAFIONY, ZATOPIONY

     Stało się. Leźliśmy jak ostatni paralityk, bosymi nogami po nasłonecznionym górskim zboczu i żmija - chcąc nie chcąc - zatopiła zęby w naszej nodze. Co wtedy?
     Przede wszystkim, trzeba przygotować się na wystąpienie objawów zatrucia - miejscowych lub ogólnych. To, jakie one będą zależy od pory roku. Wiosną, kiedy gruczoły jadowe żmii pełne jadu, najprawdopodobniejsze jest zatrucie ogóle: podniecenie, nudności, nadmierne pragnienie. Gdy jadu było naprawdę bardzo dużo, może wystąpić krwotok z nosa i krwiomocz, a także lęk przed śmiercią. Objawy miejscowe to przede wszystkim opuchlizna, ból i zsinienie. Najbliższe węzły chłonne są powiększone, pęcherze wokół rany wypełniają się surowicą.
     To, jak silne wystąpią objawy, zależy od wielu czynników: wagi, wzrostu, wieku człowieka, stanu zdrowia. Dzieci i osoby z chorobami krążenia, szczególnie znoszą ukąszenia najtrudniej. Gdy rana znajduje się w okolicy głowy lub szyi może dojść do utraty przytomności, a nawet śmierci.
     Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić po ukąszeniu, są dokładne oględziny zranionego miejsca. Szukamy dwóch małych, czerwonych plamek, rozstawionych w odległości 5 - 10 milimetrów od siebie. To ślad po zębach. Tę okolicę trzeba przemyć, i to jak najszybciej, by usunąć ten jad, który pozostał na skórze. by zmniejszyć obrzęk i ból, zranienie obkładamy woreczkami z zimną wodą lub lodem.
     Dobrze byłoby, gdyby wszystkie czynności "pierwszopomocowe" wykonał za pokąsanego ktoś inny. Im mniej się bowiem ruszamy, tym wolniej jad rozchodzi się po organizmie. Jeśli nikogo w pobliżu nie ma - trudno, musimy sobie radzić sami.
     Drugą rzeczą jest opaska uciskowa, hamująca odpływ krwi z rany. Krwi - uwaga - żylnej, a nie tętniczej, bowiem to ona może zawierać jad. Opatrunek zakładamy więc tak, by kończyna poniżej opaski zaczęła sinieć. Opaskę należy zacisnąć do pół godziny po ukąszeniu i trzymać mniej więcej przez godzinę. W tym czasie trzeba jakoś dostać się do lekarza i otrzymać surowicę. Dopiero wtedy można opatrunek zdjąć. A jeśli minęła już godzina, lekarza i surowicy wciąż nie ma, a opuchlizna rośnie? Co wtedy? Przede wszystkim nie należy wpadać w panikę, nie wolno też przesuwać opaski wyżej. Zamiast tego trzeba zawiązać powyżej pierwszej drugą opaskę, potem trzecią - aż do skutku.
     Ranę można także naciąć, lecz nie jest to polecany sposób. Osoba bez przygotowania medycznego nie uzyska efektów pozytywnych, może natomiast uszkodzić sąsiednie tkanki. Jeśli rana została już nacięta, pod żadnym pozorem nie należy odsysać krwi chorego ustami. Prawie każdy z nas ma minimalne uszkodzenia w jamie ustnej, z których nie zdaje sobie sprawy. Tak łatwo z ratującego można stać się ratowanym...
     Chory musi trafić do lekarza w ciągu 24 godzin - surowica podana po tym czasie nie zadziała.
     Rzecz jasna, o wiele lepiej byłoby nie dać się ugryźć. Nie jest wcale takie trudne. Trzeba po prostu pamiętać, co żmija kocha: nie rozbijać obozowisk na nasłonecznionych zboczach, takichż polanach, w sąsiedztwie powalonych pni i skalnych rumowisk, nosić w trawach odpowiednie obuwie i nie głaskać węży...
     I nie panikować. Niezagrożona żmija nie zaatakuje, a w razie pomyłki łatwo wyjść na idiotę. Przestrogą niech będzie historia pewnego młodzieńca, opowiadana w radiu jakiś czas temu. Młodzieniec ów wsławił się tym, iż ujrzał nad wodą potwornych rozmiarów żmiję. Ponadpółtorametrowy gad połykał właśnie śniadanie - żywą żabę. Młodzieniec wrzasnął dziko i, tupiąc jak stado mamutów, pobiegł ostrzec przed ohydnym mordercą resztę plażowiczów. Plaża opustoszała...
     I wszystko byłoby dobrze, gdyby młodzieniec nie pochwalił się swym bohaterstwem w radio. Od tego czasu jest słynny jako kretyn, który przestraszył się niewinnego zaskrońca.

Gośka Jurczyszyn

 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusMetki odzieżoweOsuszanie ścian - iniekcja krystalicznaTygodnik WędkarskiOpen source ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooSystemy CMS