Nasze ankietki to rzecz z ambicjami. Służyć mają dobru całej wędkarskiej braci, zmierzającej drogą wzajemnej wymiany doświadczeń ku lepszej przyszłości. Tym razem o wędkarskich urlopach, kompromisach i desperacjach...
 

  NR 43      15 CZERWCA

Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
W POLSKĘ JEDZIEMY
     Nieuchronnie nadchodzą wakacje. Urlopy, błogie lenistwo i ryby. Ryby, ryby, ryby... Przecież wiadomo, jak to jest z wędkarzami - choćby i co tydzień bywał nad wodą, choćby nawet i codziennie, to i tak myśli tylko o lecie, kiedy to będzie mógł oddać się swojej pasji bez reszty, bez obiadu, śniadania, kolacji i bez snu niekiedy. Kiedy nie będzie rodzinnych obowiązków, rodzinnych przyjemności, pracy zawodowej - będą tylko one. RYBY.


     No właśnie, ale gdzie na te ryby??? Rzeka, jezioro? Białoryb, drapieżniki? Mucha, spławik, spinning? Z rodziną czy samopas? A może ta ankietka coś niecoś wam podpowie? Choć odpowiedzi nie przyszło za wiele, bo to i czas nie po temu, a i łącza w upały jakieś nie te - jest jeszcze trochę czasu...



     Radek Gościmski: Drapieżniki - to na pewno, metoda: spin, choć może i mucha, jeśli wyrobię się z zakupami przed wyjazdem. Miejsce: Mazury - okolice Pisza, pewnie zahaczę o Wiartel i Śniardwy. Może spróbuję posmakować połowów nad morzem, a właściwie na morzu.... A może...

     Paweł Zawadziłło: 99 procent drapieżniki. 99 procent rzeki.
Chociaż...!!! Byłem wczoraj jako kibic z Michałem Sopińskim na Pilicy. Łowił na sztuczną muchę. Chyba to jest to, problem tylko ze sprzętem...
Lubię łowić w coraz to nowych miejscach, więc ulubionych nie mam. A już odradzam Zalew Sulejowski wszystkim, którzy chcą łowić z brzegu. Przyglądanie się "sprężynowcom" łowiącym na prawie samołówki nie nastraja optymistycznie.


     Marcin Daczko: Rzeka, rzeka, przede wszystkim Wisła. Między Leszkowymi a Kieżmarkiem jest taka jedna główka, na której sandacz, szczupak a i białoryb są prawie zawsze pewne. Z kolei bliżej Gdańska są Motława i Radunia, choć w tym czasie bujna roślinność podwodna mocno utrudnia wędkowanie. Tutaj przede wszystkim Krepiec, ale polecam spacer nad Radunią w kierunku Lipiec - ładne miejscówki na białą i drapieżnika.
Zawsze latem łowię też w moich rodzinnych stronach, głównie na jez. Skrwileńskim (płn-wsch część dawnego włocławskiego). Przede wszystkim płoć i lin, z drapieżników zaś okoń i szczupak. Polecam też Drwęcę i wyrobiska pożwirowe w okolicach wsi Radziki (do kogo jednak należą te doły, nie wiem, ale postaram się ustalić). Z kolei 15 lipca wybieramy się na spływ kajakowy Drawą, będę tam pierwszy raz i przyznam po cichu, że liczę na jakieś efekty.


     Sławek Rybicki: Uwielbiam wakacje, bo wreszcie nie muszę się spieszyć. Mogę spokojnie sprawdzić nowe pomysły na łowienie i miejsca, na które nie mam czasu przez cały rok. Od kilku lat na wakacje jadę w ciemno (ale nad wodę). A na miejscu z lekkim spławikiem i spinningiem objeżdżam okolicę. Czasem jest lepiej, czasem gorzej (z rybami), ale widoki i wrażenia są zawsze super. Polecam.

     Paweł Skarżyński: Taak, wakacje, kiedy to było??? Teraz już tylko krótkie wyjazdy, jednodniowe raczej, późną jesienią, zimą i wczesną wiosną. Zimą głównie woda stojąca i nieśmiertelna mormyszka, z racji odległości i możliwości złowienia "czegoś" większego obławiam Zalew Sulejowski, przez pozostałe wymienione okresy roku, Wisłę od Wyszogrodu do Kępy Polskiej, Górę Kalwarię no i Narew tuż poniżej zapory w Dębem. Pewnie można by w tych miejscach spędzić wakacje, ale po jednym dniu intensywnego spinningowania można dostać zakwasów i nie mieć chęci na dalsze łowy...
Jeszcze nie tak dawno zdarzało mi się spędzać wakacje nad Jeziorakiem (wyniki wędkarskie raczej poniżej przeciętnej) oraz nad jeziorem Orzysz. Tu już lepiej bo i łódka przez 2 tygodnie, dobre wyniki w dłubaniu okoni, jakieś pojedyncze szczupaki, no i piękno przyrody, rośliny które widać w wodzie na 2-3 metrach, trzcina, względny spokój, nigdzie się nie spieszy, nie trzeba wykorzystywać maksymalnie czasu łowiąc od rana do wieczora. Nie to co na "moich" rzekach: las wędek, kłusownicy, niezliczone ilości śmieci na brzegach...
Lecz ja lubię gdy woda żyje, płynie, zakręca, chlapie i szumi, tu boleń pogoni, tam leszcz się spławi, a to, że zazwyczaj kończy się na kilku niewyrośniętych klenikach, jaziach i szczupaczkach darowanych z powrotem przyrodzie - to już czysta przyjemność, wkalkulowana w nie posiadanie siatki na ryby:-)))


     Andrzej Trembaczowski: Wakacje? Miałem ambitne plany, może za rok...
Zazwyczaj jeździmy na Mazury, mam domek koło Ełku nad jez. Sawinda Wielka i co roku jestem tam ze dwa tygodnie. A resztę czasu wykorzystam na krótkie wypady. Na szczęście jest Bystrzyca i Wieprz.
Na pewno mi się nie znudzi.


     Robert Waszczyszyn: Myślę, że w tegoroczny urlop uda mi się poświęcić trochę czasu zarówno na łowienie na wodzie stojącej jak i na płynącej. Chciałbym także połowić pstrągi w lubelskim.

     Krzyś Lutik: Wakacyjne wędkowanie w moim przypadku nie będzie zbytnio się różnić od tego zwykłego, powszedniego. Nic się nie zmieni. Po ostatnim ubiegłorocznym horrorze na kaszubskim bezrybiu nie wybieram się nigdzie dalej ani bliżej. Do końca czerwca spróbuję zapolować razy kilka na sandacza. Oby tylko skwar zelżał... A potem, potem to nawet będzie lepiej. Warszawa się wyludni, łatwiej będzie się z niej wydostać gdziekolwiek. I tak wszędzie będą tłumy, wiec pozostanie wczesny ranek i świt, kiedy piwożłopy oraz inni nadrzeczni biesiadnicy jeszcze odsypiają. Na pewno będę nad Wisłą - gdzieżby indziej. Szczupak oczywiście. Może klonek zabłąkany. Przećwiczę też starorzecze Bugu w okolicach Drohiczyna, choć nadziei sobie nie robię. Miejscowi rolnicy (sic!) traktują je bowiem jak swoje i tłuką niemiłosiernie siatami, marudząc jeszcze "jakie to, panie, kiedyś ryby byli, nie to co teraz". Ale już chyba taki nadbużański obyczaj.
Narew podeschła niesłychanie - daruję ją sobie, tym bardziej, że stopień "zadziałkowienia" tej rzeki przekracza już wszelkie normy. To tyle, może się uda coś przyzwoitego wyrzeźbić w wakacje. Czego i innym życzę.


     Wojtek Górny: Urlop planuję na sierpień, niestety, nie całkiem pod kątem wędkarskim. Dwa tygodnie nad jeziorem Laśmiady, gdzie w ostatnich latach z rybami jest bardzo kiepsko, ale za to cudna okolica na rowerowe i konne przejażdżki oraz na wyprawy łódką, grzyby (tak, tak :) oraz na Wyspę Ptaków.
Poranki zamierzam poświęcić mimo wszystko drapieżnikom, szczupakom i okoniom, poza tym spróbować skusić na spinning jeziorowe jazie - grubasy, które w poprzednich latach nieraz nieźle podniosły mi poziom adrenaliny. Dzień, niestety, mam zajęty niewędkarskimi atrakcjami, ale jeśli czas pozwoli, to pomęczę również leszcze. No i może, jeśli oderwać mi się uda od brydża czy ogniska, to może węgorze.
Laśmiady wybieram ze względów towarzysko-rodzinnych, a nie wędkarskich, wiec jeśli uda mi się wyrwać jeszcze trochę urlopu, to wyskoczę samotnie na Narie. Tam to już praktycznie żyję w łodzi, męcząc głównie szczupaki na spinning oraz leszcze na stokach. Jak do tej pory Narie nigdy mnie nie zawiodło, szczerze wiec je wszystkim polecam na typowo wędkarski (a nie rodzinno-towarzyski) urlop.


     Paweł Kobyłecki: Wakacje od wielu lat kojarzą mi się z nieodbytymi wyprawami, ze zbyt późnym wstawaniem i innymi tego typu "przyjemnościami". Najczęściej ratunkiem od kilkumiesięcznej przerwy w wędkowaniu było łowienie karasi (no, karasków jak palec) z mojego stawu, ale wśród nich trafiło się kilka rodzynków w postaci dokilowych karasi i linków.
Poza tym, mimo że pora niezbyt odpowiednia, na pewno wyjadę kilka razy na pstrągi i lipienie, ale raczej na chłodniejsze rzeki południa, może znowu na Skorę.
No i wreszcie morze. Kilka lat temu właśnie w lipcu w okolicach Łeby padały ponad dwudziestokilowe dorsze. Wiec może w tym roku na kuter???


     Michał Maksymowicz: Jeśli wyjazd wakacyjny, to tylko Odra i tylko spinning, chociaż w okolicznych starorzeczach łowię na mokre muchy całkiem przyzwoite okonie - ale przede wszystkim spinning. Nad Odrę jeżdżę w okolice Krosna Odrzańskiego, zazwyczaj poniżej tego miasta.

     Tomasz Pawlaczek: Tak to się już składa, że ja wybieram miejsce, a moja lepsza połowa czas. Gdyby było odwrotnie, to pewnie spędzalibyśmy wrzesień w górach, a tak najcząściej jest to Ustka w lipcu...
O tej porze ciężko liczyć na metrówkę w Słupi i dlatego więcej chodzę niż łowię. Dzięki temu mam okazję obserwować wodę i wyszukiwać miejscówki na lepszą porę roku. I - o dziwo - najlepsze miejsce, jakie udało mi się dojrzeć, znajduje się dwa rzuty woblerem poza miastem. Idąc od jedynego mostu w mieście w górę mijam park, przechodzę obok czegoś, co wygląda jak wiezienie, potem tylko kawałek przez laki i widzę dwa piękne zakręty w odległości 100 m od siebie, które zmieniają bieg rzeki prawie o 180 stopni. Jest to chyba najgłębsze miejsce w tym rejonie, piaszczyste twarde dno, równy nurt i zwalone w jego poprzek drzewa zapewniają wielkie ryby. Mimo iż nie dane mi było z nimi powalczyć to podebrałem tam tęczaka, który do tej pory przyćmił wszystkie salmonidy oglądane na zdjęciach.
Któregoś razu, stojąc na skarpie, zauważyłem odpływającą spod moich nóg rybę prawie tak wielka jak ja, nie śmiem powiedzieć, że to tęczak czy troć, bo i tak mi nikt nie uwierzy.
Gdy znudzi się polowanie na olbrzymy, wystarczy założyć 0.16 z małą blaszką lub gumką i bawić się z okonkami, które potrafią dać dużo zajęcia, a gdy szczęście się uśmiechnie, możemy wrócić z wcale niemałym potokiem.
A z innych łowisk na lato bez dalekich wyjazdów polecam wrocławianom Widawę, świetne łowisko rekreacyjne, małe i średnie rybki, dużo brań, cisza i spokój niedaleko od domu.
W tym roku, mam nadzieję, uda mi się połowić na Półwyspie Iberyjskim te wszystkie małe kolorowe rybki z wielkiego błękitnego oceanu.
Może kiedyś coś napiszę.


     Jacek Gnat: Moje tegoroczne plany wakacyjne to głównie spinning i karpiowate drapieżniki. Będę wędrował po zalanych wiślanych tamach w poszukiwaniu dużego bolenia. Mam małe porachunki z kilkukilogramowym "bolkiem", którego widziałem w ubiegłym roku w rejonie ujścia rzeki Krępianki w miejscowości Solec. Jest też tam opaska i kilka zniszczonych ostróg, a na nich ładne klenie i jazie no i dwa zbiorniki Moczydło i Liście na tym ostatnim łowiono potężne karpie.
Godne polecenia jest ujście Kamiennej gdzie Wisła rokrocznie zabiera kawałek brzegu razem z drzewami i krzakami to doskonałe łowisko sandaczy. Ostatnio pociąga mnie nocny spinning więc zaliczę kilka nocek w opisanych rejonach.
Generalnie odwiedzę wszystkie ciekawe miejsca w Wiśle na obszarze dawnego województwa radomskiego, jeśli pozwoli czas i stan wody.
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych