Jednych przeraża, drugich onieśmiela, trzecich doprowadza do szaleństwa. Gotowi są dla niego na wszystko, byleby poczuć na kiju to ogromne cielsko, byleby spojrzeć w wąsaty pysk. Sum, największa nasza ryba. To do niego należy lipiec...
 
  NR 44      WYDANIE SPECJALNE
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 


WYDAWCA:
Krokus Sp. z o.o.
ul. Jaracza 76, 90-251 Łódź, POLSKA
Telefon: +48 42 678-15-90,
630-59-85,

Fax: 678-15-99
biuro@krokus.com.pl
lub
office@krokus.com.pl


REDAKCJA:

Gosia Jurczyszyn - Redaktor Naczelna
Jacek Jóźwiak - Webdesigner
Andrzej Trembaczowski - Redaktor i fotograf dyżurny

AUTORZY:
Sławomir Hein  Marcin Jóźwik  Paweł Kobyłecki   Iza i Waldek Ptak
Piotr Onikki-Górski  Sobiesław Skopek   Michał Sopiński
Roman Wigura
 Radek Gościmski
 Tomasz Klimek Krzysztof Michalak
"KWOK, KWOK, KWOK - dzieje się tuż przy brzegu. Widać wielki łeb. Wagabunda zapędził się za daleko. ma problemy z powrotem. Woda burzy się, w księżycowym świetle zmienia kolor. W wirze pełno jest piachu. Bełt znika po chwili, fale rozpraszają się. Trwa sumowa noc... Kwok, kwok, kwok..." - tak zaczyna się nasza opowieść o wąchalu.
"Swego czasu naturalny zasięg występowania tej wspaniałej ryby kończył się w dorzeczu Renu. Hiszpanie, wrażliwi na wszystko, co może ściągnąć turystów, wsiedlili tego drapieżnika do swoich wód. Ebro stała się mekką dla europejskich sumiarzy.  Łowi się tam olbrzymy o wadze 40 kg" - w rozdziale TAK DALEKO, TAK BLISKO o tym, gdzie można suma spotkać. Także w Polsce...
W SUMIE - TRZEBA POCHODZIĆ, czyli o tym, jak znaleźć sumowe łowisko. "W dużych rzekach, w których licznie występuje sum, bywają także bolenie. Tego drapieżnika też łowi się na upatrzonego. Dla spinningisty boleniowe łowy oznaczają przemaszerowanie brzegiem rzeki kilometrowych odcinków. Polowanie na rapy jest więc okazją do odbycia swoistego rozpoznania bojem sumowych stanowisk."
"Sum nazywany jest rybą dna, ale budowa jego paszczy wyraźnie informuje, że atakuje zdobycz od dołu ku górze, a więc głównie ryby i organizmy pływające nad dnem lub nawet nad powierzchnią. O dennych apetytach informują natomiast jego wąsy, ale pokarm pobierany z dna nie jest podstawa wyżywienia" - czwarta część sagi, W GRUNCIE RZECZY, opowiada o sumowych zasiadkach.
"Sum jest ogromnym amatorem niewielkich rybek. Mimo wielkości, jest przecież drapieżnikiem, który pożywienie zdobywa w ruchu, potrafi uganiać się za drobnicą niczym niewielki okonek. W ciągu wieczora, nocy i poranka przemierza spore przestrzenie, odwiedza wiele miejsc, w których gromadzi się drobnica" - i dlatego NIE MA JAK ŻYWIEC...
SUMOWY SPINNING nie jest prostą sprawą. "Dwa, trzy dni męczących, siłowych wymachów i przychodzi ochota rzucić w kąt ciężkie wędzisko, złapać najlżejszy spinerek i zapolować na klenie przed sumowymi główkami. A jednak najcierpliwsi miewają rezultaty lepsze od zwolenników zasiadek."
"Korpus wycinam z grubej, dobrze wysuszonej gałęzi wierzbowej scyzorykiem z miękkiej stali. Potem starannie obrabiam go nożem modelarskim i papierami ściernymi. Następnie wypiłowuję rowek na stelaż, który potem wklejam distalem. Wklejam potem ołów" - ten rozdział naszej historii opisuje słynne JÓŹWIACZE JAJA
"Zanim zmieniono przepisy, zanim ustanowiono strefę ochronną, w październiku w pobliżu mostu w Zegrzu, na podwarszawskim Zalewie Zegrzyńskim, zaczynała się trwająca do wiosny jatka sumów. Co roku za bok, za ogon, za brzuch wyjmowano się z zimowiska kilka setek (sic!) tych wspaniałych ryb". To była prawdziwa RZEŹNIA NUMER 5.
I to już koniec naszej opowieści. Pora się rozstać z naszym wąsatym przyjacielem... A może wcale nie trzeba? Może warto zajrzeć do jeszcze jednej wąsatej monografii, tej na Rybim Oku? Przecież nasza opowieść nie wyczerpała wszystkiego...
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusSystemy CMSForumŚwiat Druku - ciekawe linkiPozycjonowanieFishing