Sumiarz polujący na suma z zasiadki nie powinien zbyt często wyjmować z wody zestawu. Nasz wrażliwy na hydroakustykę wąchal jest rybą nade wszystko ceniącą ciszę i spokój...
 
  NR 44      WYDANIE SPECJALNE
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
W GRUNCIE RZECZY
     Tradycyjny zestaw gruntowy potrafi zamontować każdy wędkarz, ale warto go pokrótce omówić. Od końca: a więc mocny hak, najlepiej z oczkiem, długi, nawet metrowy przypon z żyłki 0,35. Lepiej używać monofilu - zęby suma nie posiadają ostrych krawędzi jak u szczupaka, nie grozi więc ucięcie przyponu.
     Przypon połączony z żyłką główną węzłem zderzakowym lub mocnym krętlikiem, nad nim stoper ze śruciny zaciskowej bądź gumowy, krótka, kilkumilimetrowa rurka igelitowa, zabezpieczająca od uderzenia ciężarka o stoper i wreszcie obciążnik główny, najczęściej sześciokątny, z kanalikiem przebiegającym przez dłuższą oś.
     Mimo popularności zestaw ten ma poważny mankament: w przypadku dna wyścielonego grubą warstwą mułu (sumy lubią czasami ryć w takim podłożu w poszukiwaniu przekąski) przynęta może zostać zagrzebana. Na dnie wysłanym głazami uwięznąć może w kamieniach, schować się wśród gałęzi w faszynowym materacu.
     Sum nazywany jest rybą dna, ale budowa jego paszczy wyraźnie informuje, że atakuje zdobycz od dołu ku górze, a więc głównie ryby i organizmy pływające nad dnem lub nawet nad powierzchnią. O dennych apetytach informują natomiast jego wąsy, ale pokarm pobierany z dna nie jest podstawa wyżywienia Đ to natura smakosza skłania go do obmacywania podłoża.
     Sum, w przeciwieństwie do leszcza nie ma wysuwanego ryjka, którym może wybrać uwięźniętą między kamieniami czy w osadach przynętę, w przeciwieństwie do brzany nie ma inklinacji do podnoszenia łbem rzecznych otoczaków i wybierania jadalnych kąsków.
     Przynęta na suma powinna więc znajdować się nad dnem, bądź na nim łagodnie spoczywać. Takie położenie przynęty zapewnia "irlandka". Jest to gruntowy

zestaw z trokiem bocznym,

na którym mocuje się ciężarek z uszkiem...
     Tu musi nastąpić podkreślenie - to nie przypon skonstruowany jest z żyłki cieńszej o "oczko", a trok obciążnika. Sum podczas holu ma zwyczaj murować do dna, czasem wiele wysiłku trzeba włożyć w oderwanie go od podłoża. W trakcie walki bardzo często w gałęziach, między kamieniami, lub w innych zawadach więźnie ciężarek. Mocowanie go na cieńszej żyłce zapobiega utracie ryby - tzw. twardy zaczep likwiduje się siłowo, urywając ciężarek.
     Jeśli ciężarek uwięźnie podczas holu suma, trzeba pamiętać o tym, by szczytówka wędziska była uniesiona ku górze - należy się liczyć z silnym atakiem po odzyskaniu pełnego kontaktu z rybą.
     Są dwie szkoły mocowania obciążnika: pierwsza przenosi na sumy metodę karpiową i nakazuje wiązać trok "na sztywno", poczwórnym węzłem chirurgicznym. Ja sam jestem zwolennikiem przelotowego mocowania troka - na specjalnej przelotce bądź na krętliku z agrafką. Właśnie ze względu na częste więźnięcie ciężarka. Dzięki temu, że żyłka główna ma się przesuwać przez oczko troka, nawet przy najsztywniejszym zaczepie mam nadal pełny kontakt z sumem, mogę kontrolować jego zrywy.
     Sum jest bardzo wrażliwy na drgania hydroakustyczne,

najdoskonalszą przynętą

jest więc żywiec, omówiony szczegółowo w następnym rozdziale. Zmieniany dość często. Do połowów gruntowych najchętniej używam jazgarzy, kiełbi, drobnych jelców, maleńkich krąpików. Tylko w ostateczności zakładam ukleję. Naturalnym odruchem tej ostatniej jest tzw. górowanie, ucieczka ku powierzchni i często wówczas następuje splątanie zestawu. Pal licho, że trzeba się nabiedzić z rozplątywaniem, ale zaburzeniu ulega cały zestaw i nawet jeśli nastąpi pobicie, to dodatkowe węzły, zasupłania potrafią znacznie osłabić żyłkę.
     Tradycyjna przynętą gruntową jest rosówka, ale dość szybko traci ona ruchliwość. Można ją co prawda zmusić do dłuższego wicia się na haku przez przetarcie jej w fusach prawdziwej kawy (na zmiennocieplne także działa kofeina), ale w czasach, gdy w sklepach wędkarskich pojawiła się super żywotna dendrobena nie ma to większego sensu. Jestem zwolennikiem zakładania na hak kilku, czasem nawet kilkunastu robaków - na mój ulubiony 2/0 można przez kokonik przewlec 2 rosówki i 3 do 4 dendroben.
     Znający sumowe trasy wędkarze za lepszą, lepiej znaczącą brania, mniej hałaśliwą uważają

przystawkę ze spławikiem.

     Konstruują więc mocne zestawy, dobierają odpowiednie spławiki, zaopatrują się w puszkę dendroben piccolo i chodzą wieczorami wzdłuż wysokich brzegów, tu i ówdzie zatrzymując się na kilka kwadransów. Metoda ta, pozornie przeznaczona wyłącznie do połowów białej ryby, w rękach doświadczonego sumiarza może przemienić się w mordercze narzędzie.
     Zestaw przystawki spławikowej właściwie niczym nie różni się od tej przeznaczonej do połowu leszczy. Jest oczywiście znacznie solidniejszy - żyłka główna może mieć nawet przekrój 0,40 mm, spławik 15 g wyporności, a obciążnik 20 g masy. Hak, najlepiej z oczkiem, kuty, z krótkim trzonkiem powinien być niewielki. Jak na suma, oczywiście, a więc 1 - 1/0.
Przypon bardzo długi, nawet do półtora metra, z żyłki o "oczko" cieńszej od głównej.      Obciążnik jak najbardziej tradycyjny - oliwka bądź łezka. Spławik w kształcie wydłużonej kropli, a więc szerszy w dolnej części, co gwarantuje optymalnie stabilne zachowanie w zawirowaniach i prądach wstecznych. Prawdziwi sumowi mistrzowie stosują przystawkę bez spławika, którą łatwiej postawić jest na skraju nurtu, ale są to najczęściej ludzie, którzy potrafią trwać w pełnej gotowości całymi godzinami. Podają zestaw w dobrze rokujące miejsce, wypuszczają żyłkę łukiem, pozostawiają otwarty kabłąk kołowrotka, wkładając żyłkę w zacisk z gumki recepturki lub spinacza od bielizny. Bardziej nowocześni korzystają z sygnalizatorów elektronicznych lub nawet z kołowrotków z elektroniką wbudowaną wewnątrz.
     Łowienie wielkich sumów ma wiele wspólnego z polowaniem na medalowe karpie - ci, którzy łowią na

przystawkę bez spławika,

często korzystają z karpiowych wędzisk, z kołowrotków o wolnej szpuli, a także zestawy montują podobnie jak na karpia. Nie trzeba opisywać szczegółowo takiego zestawu przystawkowego - jest to po prostu "irlandka" z mniejszym obciążnikiem.
     Przystawka - zarówno ze spławikiem, jak i bez niego - jest techniką wieczorów. Właśnie wówczas sumy penetrują okolice swej dziennej ostoi w poszukiwaniu przysmaków. Zanim znajdą miejsce obfitujące w drobnicę, potrafią wzdłuż brzegu, stoku przykosy, skraju śródrzecznej rynny przepłynąć kilkaset, a nawet więcej metrów. Niewiarygodne, jak blisko brzegu i na jak płytkiej wodzie, przebywają wówczas ogromne ryby. Półtorametrowy sum przemieszcza się w niespełna metrowym kancie bardzo dyskretnie - na powierzchni nie rysuje się najmniejszy ślad jego obecności.
     Przynęta musi być duża, tak by sum nie był w stanie odmówić sobie kąska. Wybitnie najlepsza będzie dendrobena, długo ruchliwa na haku. Oczywiście w pęczkach - po pięć, sześć sztuk. Niektórzy preferują końskie pijawki i ta przynęta wydaje mi się równie dobra. Sumiarz polujący na suma z zasiadki nie powinien zbyt często wyjmować z wody zestawu. Wąchal jest rybą nade wszystko ceniącą ciszę i spokój.
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusWędkarstwoPozycjonowanie stronDarmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany OdooWędkarstwoOsuszanie bydynków - izolacja pionowa