Tak naprawdę niewielu jest spinningistów specjalizujących się w połowie suma. Po pierwsze wymaga to specjalistycznego sprzętu, pod drugie jest sprawą żmudną, kończącą się bardzo często zejściem z łowiska na pusto.
 
  NR 44      WYDANIE SPECJALNE
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół - Łódź i Wałcz
 
SUMOWY SPINNING
     Dwa, trzy dni męczących, siłowych wymachów i przychodzi ochota rzucić w kąt ciężkie wędzisko, złapać najlżejszy spinerek i zapolować na klenie przed sumowymi główkami. A jednak najcierpliwsi miewają rezultaty lepsze od zwolenników zasiadek.

     Dobry kij spinningowy przeznaczony do połowów sumowych musi być mocny, ale elastyczny, pozwalać na rzuty ciężkimi przynętami, na forsowny, siłowy hol. Powinien mieć co najmniej 2,7 m długości, najdoskonalsze przelotki, długą rękojeść, uchwyt kołowrotka wykonany z najlepszych materiałów i trzymać stopkę bardzo sztywno.
     O przesuwanych pierścieniach grafitowych można zapomnieć od razu. Siłowy hol za pomocą potężnego kołowrotka, na żyłce o wytrzymałości 10 kg może spowodować wgniatanie korka rękojeści i - w rezultacie - odpadnięcie kołowrotka w trakcie holu. A wtedy żegnaj sprzęcie, żegnaj rybo...
     Na spinning "idą" niemal wyłącznie sumy przynoszące satysfakcję. Duże przynęty atakowane są przez osobniki co najmniej metrowe, ważące ponad osiem kilogramów. Konsekwentny spinningista może w ciągu sezonu powalczyć z kilkoma sumami na medal.
     Przynętami dnia są głównie ciężkie

blachy wahadłowe

sporych rozmiarów, głównie "trójki" i "czwórki". Przede wszystkim srebrzyste lub dwubarwne: strona wypukła srebrna, wklęsła złocista lub miedziana. W środku dnia obrzuca się przede wszystkim rozległe spowolnienia nurtu nad kamienistymi lub iłowo-gliniastymi śródrzecznymi rafami, a także duże zastoiska za główkami z silnymi prądami wstecznymi, kipielami, zwarami.
     Przynętę prowadzimy wolno tuż nad dnem. Musi więc być ona bardzo ciężka - sumowi specjaliści kupują identyczne błystki w dwóch kolorach, rozbrajają je, wiercą dwa otwory, łączą blachy nitami i otrzymują znakomite przynęty sumowe. Można także dwie błystki złączyć kółkami łącznikowymi. Podobno są nawet skuteczniejsze od nitowanych - podczas ściągania klekocą, co ponoć dodatkowo wabi sumy. Sumowe doły z wodą spokojną dobrze jest obławiać lżejszymi przynętami.
     Wieczorem i o świcie lepsze są wabiki lżejsze, "chodzące" w pół wody i po płyciznach. Dość często wówczas zdarzać się będą pobicia spod powierzchni, tuż po opadnięciu przynęty na wodę i po pokręceniu korbką.
     Przysięgli

zwolennicy gumek

również mogą mieć wielkie nadzieje. Ripper naturalnej barwy lub przezroczysty, wzbogacony brokatem, twister koloru białego, żółtego, brunatnego czy ciemnoczerwonego mogą być doskonałymi przynętami na wąchale. Niełe są też swego rodzaju mieszańce: ripero-twistery, z robakowatym korpusem i rybim ogonkiem, na dodatek kolebiące się na boki niczym rasowy woblerek. Oczywiście, przynęty te muszą być "sumowych" rozmiarów...
     Wieczorem i rano lepsze będą najlżejsze główki, bądź jigi szybujące czy wypukle spłaszczone, wynoszące przynętę ku wierzchowi. Jedynie spinningiści obławiający rynny przy wysokich burtach mogą używać główek standardowych lub stających.
     Jigomaniacy mogą liczyć na jeszcze jedno ułatwienie - wybór łowiska. Wystarczy pójść śladami przystawkarzy i niewielkimi (jak na suma oczywiście) gumkami sprawdzić zasobność ich stanowisk. Najlepsza będzie tu technika krótkich skoków: poderwanie, podholowanie wabia o metr, półtora, opad na dno (żyłka musi być cały czas naprężona), kilka delikatnych drgnięć szczytówką, ponowne poderwanie. Zacina się, gdy żyłka gwałtownie zwiotczeje, wyprostuje się lub przesunie w bok. Sum "pod krzaczkami" nie uderza gwałtownie, on połyka twister w momencie odrywania się od dna lub w chwili opadania - i nie ucieka. zostaje tam, gdzie był. Czasem nawet nie czuć uderzenia na kiju...
     Podobne ataki można sprowokować

dużą obrotówką

o stosunkowo lekkim korpusie. Nad Dnieprem ulubioną przynętą zwolenników wirówek są amerykańskie błystki przeznaczone do połowów wielkich szczupaków muskie, tzw. Gianty - wielkie dwukotwicowe wirówy, przystrojone dodatkowo pękiem piór w odblaskowym kolorze.
     Zdaniem tych samych ukraińskich spinningistów wieczorne połowy sumów, a także późno poranny czas gwałtownego ocieplenia, to pora prowadzenia przynęty jak podczas polowania na potwornego bolenia. Z opadu. Rzut i rozpoczęcie zwijania zanim przynęta osiądzie na wodzie... Mistrzowie potrafią zrobić to w taki sposób, że paletka zaczyna się kręcić natychmiast po zetknięciu się wirówki z wodą. Pobicia zdarzają się najczęściej na kilku pierwszych metrach. Aby przedłużyć szansę uderzenia po kilkusekundowym prowadzeniu przynęty pod powierzchnią opuszcza się szczytówkę, przerywa zwijanie na moment i ściąga błystkę w pół wody.
     Wieczór to przede wszystkim raj

dla fanów woblera.

     Po pierwsze może on wybrać przynętę schodzącą płytko, może prowadzić ją bardzo powoli, zmieniać tempo, zatrzymywać na sekundę, pozwalać jej wypływać na powierzchnię. Rewelacyjne przy połowach sumów okazały się słynne Big S, pękate, plastikowe woblery z grzechotką. Schodzą płytko, mają agresywną, choć powolną akcję, gwałtownie wyskakują na powierzchnię. Duże modele bardzo udatnie mogą naśladować żabę - przysmak Francuzów i sumów.
     Prowadzi się je bardzo powoli, nierównomiernie, skokowo tuż nad powierzchnią, często pozwala wyskoczyć na wierzch, spłynąć z nurtem. Obławia się nimi skraje sumowych dołów, okolice brzegów, ujścia łach, rozległe wypłycenia, spowolnienia przed główkami. Pobicie jest niesamowicie widowiskowe - bardzo często zdarza się w chwili, gdy Big S wyskakuje na powierzchnię. Woda się rozstępuje, na powierzchni ukazuje się na moment wielka dziura - to sumia, rozwarta paszczęka - przynęta znika i na kiju czuć wielki ciężar.
     Skuteczne są też woblery o wydłużonym kształcie, naturalnej rybiej barwie, chodzące w pół wody lub metr pod powierzchnią. Prowadzi się je niezbyt szybko, raczej jednostajnie. Uderzenie zaznaczane jest na kiju dość raptownie, ale tępo. Czasami przypomina zaczep.
     Nad owym Dnieprem po raz pierwszy widziałem łowienie na tzw.

drawlery i wiosłowce

czyli woblery powierzchniowe . Podczas ściągania chlapią się one, wiosłują, czasem zanurzają na sekundę. Robią strasznie dużo hałasu. Zdaniem Ukraińców przypominają one ciężko ranną rybkę, opadłego na wodę ptaszka, umykającego w przerażeniu gryzonia. Takie paniczne chlapania potrafił wywabić suma z jamy nawet w środku dnia i sprowokować do efektownego pobicia...
     Zamiast wiosłowców można z powodzeniem zastosować w ciągu dnia woblery pływające, schodzące bardzo nisko. Wielkość korpusu - 8-12 cm. Akcja agresywna, szeroka o sporym okresie wahań. Barwa - najkorzystniejsza metaliczna, stosowana fluo lub naturalna. Muszą dać się prowadzić bardzo wolno. Wykluczone przynęty, które mają oczka wkręcane na klej epoksydowy; muszą mieć wklejoną w korpus litą drucianą ośkę z uszkami. Tylko takie wytrzymają hol wielkiej ryby.
 
All rights reserved, teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych


Reklamy KrokusWdrożenia OpenERPEtykiety samoprzylepneWszywki i metki odzieżoweŚwiat DrukuTygodnik Wędkarski