Logo Logo

TROLLING

   NR 45 - 19 Październik 2000
Wydawca: KROKUS ska z o. o. oraz Zespół RO
Numery Archiwalne
Numer Aktualny
Rybie Oko
Forum Dyskusyjne
Trolling

Trolling

Trolling


Trolling

Metoda ta wydawała mi się strasznie głupia i nudna (typowe myślenie Polaka, który się nie zna :)), ale przez cały lipiec, mimo moich początkowych protestów i nieśmiałych prób pospinningowania, byłem zmuszany przez Finów do jej uprawiania (brałem nawet udział w zawodach) i w końcu zakochałem się.
Trolling sprzyja bowiem całkowicie moim dwóm sprzecznym cechom: lenistwu (które zmuszało mnie do metod pasywnych) oraz pragnieniu poznawania, zdobywania, penetrowania oraz rozumienia wody (co ofiarowały mi spinning i mucha, ale, z drugiej strony, łażenie strasznie mnie męczyło).


Trochę o sprzęcie.

Niestety, wymagania sprzętowe ma trolling ciężkie. Nie mówię o wędkach i kołowrotkach - tu wystarczy w miarę sztywny kij spinningowy (chociaż oczywiście są specjalne pały do trollingu) i jakikolwiek stałoszpulowiec, multiplikator czy nawet centrepin, byle z precyzyjnym hamulcem. Chodzi przede wszystkim o silnik do łodzi. W Polsce jest to jeszcze spory wydatek. A jeżeli skusimy się np. na czterobiegową yamahę - sumy są astronomiczne. Konieczna jest też echosonda. Bez niej trollingowanie jest bez sensu, bo nawet z bardzo szczegółową mapą batymetryczną nie będziemy wiedzieli, ile, tu i teraz mamy pod sobą wody i co w ogóle wokół nas się dzieje. Do silnika i echosondy dochodzi łódź. Wprawdzie twórcy regulaminu naszego najukochańszego związku (chyba zupełnie bez znajomości metody) mieli na myśli bardzo ascetyczny trollig i postanowili, że łowiąc ryby metodą (...) trollingową wolno używać jednej wędki uzbrojonej w jedną przynętę sztuczną, ale - tym bardziej - potrzebna jest spora, stabilna łódź, żeby bez bałaganu pomieścić przynajmniej trzech trollingowców, z jedną wędka na twarz.


Dlaczego trzech? Ano po to, żeby choćby w minimalnym stopniu wypełnić jedną z zasad trollingu - penetrację różnych warstw wody. Spinningiści ściągając przynętę mają możliwość - nawet za jednym rzutem - prowadzić przynętę praktycznie na wszystkich głębokościach. Natomiast w klasycznym trollingu - ponieważ prędkość prowadzenia przynęty jest prawie stała - przynęta utrzymuje się w zasadzie na jednej głębokości. Dlatego do naszych trzech wędek dobieramy różne przynęty, w następującej kolejności:


  • do środkowej zakładamy przynętę powierzchniową - pływającego woblera z małą łopatką, obrotówkę, lekką, wąską wahadłówkę czy gumę ze stosunkowo lekką główką,

  • do prawej - przynętę pracującą w toni,

  • do lewej (po tej stronie najłatwiej jest operować wędziskiem, a to jest ważne przy częstych zaczepach oraz braniach, ponieważ w większości przypadków skuteczność łowienia, a więc i brania, jest odwrotnie proporcjonalna do odległości toru przynęty od wierzchołków roślin czy dna) - przynętę, która zejdzie nad samo dno lub dywan roślinności.

Dochodzimy powoli do rzeczy najważniejszej: zasadnicze znaczenie w trollingu ma znajomość pracy przynęty. Niezależnie, czy będzie to obrotówka z pałeczką tyrolską, gołe kopyto, wielka wahadłówka czy wobler. Tę cechę trzeba koniecznie znać! Niektóre firmy zaznaczają na swoich wyrobach bardzo dokładne charakterystyki poszczególnych typów albo wręcz wydają specjalne broszurki, w których można znaleźć bardzo szczegółowe informacje. Np. Rapala drukuje "Rapala Opas" (patrz obok). Oprócz prezentacji poszczególnych przynęt, można tam znaleźć charakterystyki dotyczące głębokości do której schodzi wobler (kelluva - pływający, uppoava - tonący), oraz koloru przynęty najlepiej widocznego w danej warstwie wody (pinnassa - wody powierzchniowe, keskisyvyys - toń, syvällä - głębia). Tę ostatnią wiedzę można wykorzystać oczywiście wprost, albo na przekór.


Na koniec dwie reguły.

Pierwsza dotyczy savoir-vivre'u na łodzi: w chwili, kiedy któryś z łowiących zauważy branie na swojej wędce, wszyscy natychmiast ściągają swoje, a prędkość łodzi zmniejszamy do minimum. I druga, której autorem jestem osobiście, i przy której bynajmniej się nie upieram: żadne uatrakcyjnianie pracy przynęty (podciąganie, podnoszenie itd.) nie ma najmniejszego znaczenia w trollingu. Sprawdziłem to na własnej skórze.


Piotrek Onikki-Górski
Linia
WYDAWCA:
Krokus Sp. z o.o.
ul. Jaracza 76
90-251 Łódź, POLSKA
Telefon:
+48 42 678-15-90
+48 42 630-59-85
+48 42 639-84-12
Fax:
+48 42 678-15-99
E-Mail:
biuro@krokus.com.pl
office@krokus.com.pl

TYMCZASOWE KOLEGIUM REDAKCYJNE:
Sławek i Kama Bocheńscy
Radek Gościmski
Wojtek Górny
Piotrek Onikki-Górski
Michał Sopiński
Andrzej Trembaczowski

OPRAWA INTERNETOWA:
Janusz Dymidziuk

© 1999-2000 Wszelkie prawa zastrzeżone dla Krokus Sp. z o.o.
Teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych.


Reklamy KrokusPrzynęty wędkarskieSystemy CMSeZ PublishPrzygotowanie drukuKominiarki strażackie